W hicie 25. kolejki Betclic 1. Ligi Wisła Kraków wygrała 3:2 z Miedzią Legnica. Po spotkaniu wypowiedzieli się Mariusz Jop oraz Janusz Niedźwiedź.
To był prawdziwy rollercoaster w Krakowie. Biała Gwiazda prowadziła po bramce Angela Rodado w ósmej minucie. W drugiej części spotkania Miedź zdołała jednak odwrócić losy rywalizacji i strzeliła dwa gole, ale nie utrzymała prowadzenia do końca. W 82. minucie miejscowi doprowadzili do remisu, a w samej końcówce hiszpański napastnik Wisły zapewnił liderowi Betclic 1. Ligi kolejne trzy punkty.
Niedźwiedź o golu na 3:2: Nie możemy tracić takich bramek
Na konferencji pomeczowej najpierw pojawił się tradycyjnie szkoleniowiec gości, Janusz Niedźwiedź.
– Zacznę od gratulacji dla gospodarzy za zwycięstwo. Przyjeżdżając tutaj wiedzieliśmy, że żeby ograć Wisłę na jej terenie trzeba zagrać spotkanie albo bliskie ideału albo nawet idealne pod wieloma względami. (…) Przez pierwsze 25 minut trzeba przyznać, że Wisła miała dużą przewagę. To nie był ten zespół, który chciałbym oglądać. Dobrze, że to skończyło się tylko jedną bramką dla Wisły, bo zbyt bojaźliwie weszliśmy w to spotkanie. Źle pressowaliśmy, za mało budowaliśmy, za mało zmienialiśmy. Nie robiliśmy tego, co mieliśmy robić. Była duża przewaga Wisły – powiedział.
– Natomiast zaczęliśmy w pierwszej połowie wracać do tego spotkania i już ta końcówka pierwszej połowy była lepsza, ale jeszcze też nie taka, na jaką stać nasz zespół. W przerwie skorygowaliśmy kilka rzeczy i też powiedzieliśmy, że tak dalej nie może być. Musimy być bardziej aktywni bez piłki, pokazywać się, wychodzić cały czas na pozycję, zmieniać – dokładnie to, co trenujemy. Ta druga połowa – naprawdę duży optymizm, bo strzeliliśmy jednego gola i myślę, że zdecydowanie zasłużenie. Później strzeliliśmy drugiego gola, również zasłużenie i ten mecz zdecydowanie odwróciliśmy – stwierdził.
– Później też nie pozwalaliśmy Wiśle, żeby stworzyła jakieś groźne sytuacje, aż do mniej więcej 78-79. minuty, kiedy zyskała przewagę, strzeliła gola na 2:2 i tu na pewno jako zespół po straconej bramce, wiedząc że trybuny będą niosły gospodarzy, na pewno musimy wykazać więcej dojrzałości, trochę więcej cwaniactwa. Szczególnie boli mnie ta trzecia bramka, bo takich goli nie możemy tracić, kiedy mamy piłkę, wystarczyło ją wyekspediować, poczekać, ustawić szyki i nawet chwilę, jeśli nie mogliśmy wypchnąć przeciwnika, poczekać – dodał.
Niestraszne Wiśle Kraków zawirowania wokół klubu. W meczu 25. kolejki Betclic 1 Ligi Biała Gwiazda pokonała u siebie Miedź Legnica 3:2, choć jeszcze do 82. minuty musiała gonić wynik.
Bohaterem gospodarzy został Angel Rodado, który zaliczył dublet. pic.twitter.com/P9XIEK5kv4
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 13, 2026
Niedźwiedź: Remis byłby bardziej sprawiedliwy
– W prosty sposób oddaliśmy piłkę, dośrodkowanie i wyższy zawodnik wygrał po prostu głowę z niższym, a później dobitka Rodado i uciekły punkty, bo myślę, że, patrząc z perspektywy meczu, na pewno pierwsza połowa dla Wisły, druga dla nas i mam niedosyt, bo myślę, że też remis byłby bardziej sprawiedliwy. Natomiast Wisła wykazała się w tej końcówce nie tylko determinacją, ale też takim może sprytem, może większym doświadczeniem i już nie wypuściła tego meczu – zakończył.
Jedyne pytanie, jakie padło z sali do trenera, dotyczyło ustawienia drużyny w końcówce i tego, czy zespół zbyt mocno się cofnął.
– Wisła, przegrywając, też nie miała nic do stracenia, więc musiała więcej rzucić na szalę i w takich sytuacjach rzeczywiście jest trochę trudniej wypchnąć przeciwnika i trudniej jakby wrócić do tego, żebyśmy dyktowali warunki. Będziemy na pewno do tego dążyć, żeby w przyszłości jeszcze lepiej kontrolować takie spotkanie, nawet pomimo siły czy doświadczenia Wisły. Natomiast nawet stojąc nisko, myślę, że jesienią też w meczu z Wisłą pokazaliśmy, że nawet stojąc nisko jesteśmy w stanie dobrze, mądrze bronić – zaczął.
– Ale dzisiaj popełniliśmy błędy, oczywiście, nie poszliśmy za Rodado w tej ostatniej sytuacji. Tam oczywiście też zabrakło centymetrów i przegraliśmy głowę po prostu z wyższym zawodnikiem i to też jest fakt, natomiast przyszłościowo na pewno będziemy robić wszystko, żeby jeszcze lepiej zarządzać końcówką, nawet jeśli ktoś będzie nas naciskał, nawet jeśli będą te podania w pole karne kierowane, to chciałbym, żebyśmy wytrzymywali ten napór i czekali na jakiś swój moment właśnie do uderzenia, żeby skontrować i być może wtedy przechylić szalę na swoją korzyść – dodał.
Jop: To, co robimy, robimy dla kibiców, ale też dla emocji
Następnie wypowiedzi udzielił trener Wisły Kraków, Mariusz Jop.
– Mówiłem o tym, że to, co robimy, robimy dla kibiców, ale robimy też dla emocji. Myślę, że ta huśtawka nastrojów z happy endem, ze zwycięstwem z bardzo trudnym rywalem, napawa optymizmem. Bardzo trudny mecz. Myślę, że zawodnikom należą się duże brawa za wyjście z tej trudnej sytuacji pod względem mentalnym, bo to nie jest łatwe jak wygrywasz, a później tracisz dwie bramki i finalnie to doprowadzenie do zwycięstwa świadczy o cechach wolicjonalnych, o wierze w to, co się robi. Myślę, że te kwestie były na bardzo wysokim poziomie. Ważne zwycięstwo, też po serii trzech remisów, więc jeszcze raz gratuluję. Cieszę się bardzo, że stworzyliśmy ciekawe, emocjonujące widowisko i finalnie zwyciężyliśmy z trudnym rywalem – stwierdził.
Do 30. minuty piłkarze Białej Gwiazdy wyglądali bardzo dobrze. Co się stało później?
– W meczu są takie momenty i fazy, w których ma się przewagę. Są też momenty, w których rywal ma swoje sytuacje i przejmuje inicjatywę i tak było w piątek. Myślę, że tutaj jeśli chodzi o drugą połowę, to naszym problemem było to, że zaczęliśmy przegrywać więcej pojedynków i to, że zbieraliśmy mniej drugich piłek, bo sporo było grania tym długim podaniem, czy to z naszej strony, jeżeli chodzi o otwarcie od bramki, ale też ze strony rywala. I myślę, że to było coś, co sprawiło, że mieliśmy mniej ten mecz pod kontrolą – powiedział.
– Oczywiście bramka po stałym fragmencie gry pomogła rywalom. Oni dostali trochę tej energii, emocji, a nam było w tamtym momencie trochę trudniej. Wiemy, że Miedź to jest zespół, który jest bardzo wysoki i bardzo groźny przy stałych fragmentach gry i jeden z nich wykorzystali. Tak jak mówię, najważniejsze było to, że zareagowaliśmy na to w dobry, pozytywny sposób i zdobyliśmy w końcówce dwie bramki – dodał.
Stały fragment i Bartosz Kwiecień z bramką na remis 🔥 #WISMIE 1:1
👉 Oglądaj wszystkie mecze na @sport_tvppl , w aplikacji mobilnej lub Smart TV 📺 pic.twitter.com/qoX5wKAY3r
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) March 13, 2026
Jop o Sanchezie: Spełnił swoje zadanie
Następnie padło pytanie o Jordiego Sancheza, który po raz pierwszy w tej rundzie rozpoczął mecz w wyjściowym składzie.
– Tak, Jordi długo pracował, czekaliśmy na niego, aż on złapie tę odpowiednią dyspozycję. Takie sygnały wysyłał już po ostatnim naszym rozegranym meczu i przez ostatnie dwa tygodnie było widać, że jest w dobrej dyspozycji. Wykorzystaliśmy jego dobrą formę. To, co mówiłem też wcześniej w tamtej rundzie, że taki zawodnik o podobnych parametrach jak rywal broni nisko jest potrzebny i przydatny. W piątek on był tym, który w sytuacji na 3:2 wygrał pojedynek w powietrzu, a później Rodado dobił ten jego strzał – powiedział.
– Spełnił swoje zadanie, poza tym mocno pracował w defensywie, utrzymał kilka niełatwych piłek, tak że myślę, że to spotkanie na pewno na plus. Zdobył bramkę, co najważniejsze. Z tego zawsze rozliczamy jednak tych ofensywnych piłkarzy. Tak że cieszę się, że w meczu, w którym pierwszy raz wyszedł od pierwszej minuty, zagrał skutecznie, pokazał się z dobrej strony i zdobył bramkę – rzekł.
Później pojawiła się sugestia, że być może to moment, kiedy Wisła znowu będzie regularnie punktować.
– Chciałbym, żeby tak było. Ja myślę, że już takie przesłanki były w meczu ze Zniczem. Były momenty, kiedy było już kilka akcji zawiązanych na jeden, dwa kontakty. W piątek było tego zdecydowanie więcej. Myślę, że były takie momenty, w których wielopodaniowo zmienialiśmy stronę. Robiliśmy to szybko, dokładnie. Już było zdecydowanie mniej tych prostych, niewymuszonych strat – ocenił.
– Ja widziałem to, że zespół idzie w górę. Widziałem to w treningu i w meczu to potwierdziliśmy. Tak jak powiedziałem, naprawdę z bardzo niewygodnym rywalem, który szuka pojedynków, który jest wysoki i w tych pojedynkach przy stałych fragmentach gry też jest bardzo groźny. Więc tak, liczę na to, że zespół niesiony też tymi emocjami, które były w tym spotkaniu, wskoczy na ten pułap, który będzie zadowalał nas wszystkich – odpowiedział.
Na koniec trener krótko odniósł się do występu arbitra w piątkowym meczu.
– Nie chciałbym oceniać pracy sędziego, to nie jest moja rola – zakończył.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Walkower na niekorzyść Wisły. Nie mogło być inaczej
- Ile miejskie spółki przelewały na Śląsk Wrocław? Szokujące kwoty
- Jarosław Królewski: Oczekuję najwyższej kary dla Śląska [WYWIAD]
Fot. Newspix