Kibole rządzą polską piłką. Sprawa Wisły pokazuje to z obu stron [KOMENTARZ]

Przemysław Michalak

06 marca 2026, 15:56 • 5 min czytania 93

Reklama
Kibole rządzą polską piłką. Sprawa Wisły pokazuje to z obu stron [KOMENTARZ]

Nie wierzyłem, że Jarosław Królewski nie poprzestanie na groźbach i faktycznie kategorycznie oświadczy, że skoro kibice Wisły Kraków nie zostaną wpuszczeni na trybuny we Wrocławiu, to drużyna też na ten mecz nie pojedzie. Jego twarde stanowisko daje cień nadziei, że ta cała absurdalna sytuacja zostanie w końcu rozwiązana, bo PZPN musi wreszcie zacząć zdecydowanie działać. Nie da się dłużej zamiatać sprawy pod dywan i poprzestawać na jakichś symbolicznych grzywnach dla klubów.

Śląsk tłumaczy swoje stanowisko względami bezpieczeństwa (mecz podwyższonego ryzyka), bo wiele innych klubów wcześniej tak robiło, a do tego sama policja uważa, że lepiej nie wpuszczać przyjezdnych z Krakowa. Szybko jednak okazało się, że policja wcale nie sugerowała takiego rozwiązania szefom WKS-u.

Śląsk Wrocław śmieje się w twarz przepisom

Doszło do tego, że zareagowała nawet Komenda Główna Policja, w tekście na WP Sportowe Fakty, odżegnując się od udziału w decyzji klubu. Z kolei KMP we Wrocławiu w opublikowanym niedawno oświadczeniu potwierdziła, że decyzja o niewpuszczeniu kibiców została przez Śląsk „podjęta arbitralnie”.

Reklama

Wisła proponowała rozwiązania alternatywne, w tym rozegranie meczu bez publiczności, w innej lokalizacji lub w innym terminie. Nic nie wskórała, więc prezes Białej Gwiazdy sięgnął po środki ostateczne.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że każdy wie, o co chodzi, ale oczywiście nikt w Śląsku się do tego nie przyzna. Czytaj: wrocławska kumateria nie chce kibiców Wisły u siebie, więc władze klubu mają się dostosować, a jakich wydumanych argumentów użyją, to już w zasadzie wszystko jedno. I tak było w każdym innym przypadku, gdy Krakowianie rozgrywali mecze wyjazdowe bez swoich fanów. Tylko ile razy można się wykpić pracami remontowymi w sektorze gości? Minęło zbyt dużo czasu, trzeba szukać nowych podkładek, więc taką stały się bardzo szeroko i ogólnie ujęte względy bezpieczeństwa.

Cezary Kulesza: To nie kluby decydują

O dziwo jako jedyny kawę na ławę w tym kontekście wyłożył Cezary Kulesza. W rozmowie z TVP Sport stwierdził jasno: – Wiemy, że to nie jest decyzja klubu, tylko kibiców. Nie oszukujmy się.

Reklama

I dodał: – Do dzisiaj nie mamy argumentów, które bronią Śląsk. Po stronie miasta czy marszałka nie mamy żadnego oświadczenia.

Prezes PZPN nie ukrywał również, że wcześniej żaden klub nie potrafił obronić swojej decyzji o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków. – Mieliśmy w tej sprawie spotkanie już w poprzednim sezonie. Żaden z prezesów klubów z pierwszej ligi nie był w stanie nic powiedzieć, była cisza na sali, gdy pytałem o powody nieprzyjęcia kibiców Wisły. Oni sami nie decydują o tym.

Fajnie, że PZPN wreszcie głośno o tym mówi i nie pozostawia żadnych złudzeń, że są inne powody. Pytanie, co z tym fantem dalej zrobi, a coś zrobić musi. Nie da się już opierać na półśrodkach w postaci śmiesznie niskich kar.

Dobrze byłoby jednak, żeby na początek związkowa wierchuszka dowiedziała się, jakie ma pole manewru. Sekretarz związku Łukasz Wachowski dopiero co mówił w Kanale Sportowym, że Śląskowi walkower nie grozi, podczas gdy z regulaminu jasno wynika, że jest taka możliwość. Cezary Kulesza informował, że w tym kontekście sprawa dopiero jest badana.

Reklama

Wisła Kraków

Kibole rządzą polską piłką, ale również z tej wiślackiej strony

Jednocześnie w całym temacie są wątki, które sprawiają, że nie potrafię patrzeć na Wisłę jako wyłącznie na bidulkę. Cała afera nie wzięła się przecież z tego, że Jarosław Królewski podpadł prezesom pozostałych pierwszoligowców, bo coś im nagadał na bankiecie i ci na złość jemu nie wpuszczają teraz kibiców z Krakowa.

Korzeniem wszystkiego są sprawy światka kibolskiego. Jedna strona kibolstwa podpisała pakt antysprzętowy, a druga strona, wiślacka, nie podpisała. Abstrahując od tego, że cały czas mówimy o środowisku jaskiniowym, sama idea nieużywania tzw. sprzętu nie jest przecież pójściem w jeszcze gorszą stronę, prawda? Przynajmniej w założeniu może ona sprawić, że środowisko jaskiniowe stanie się jaskiniowe odrobinę mniej.

Oczywiście, można to wyśmiać, bo hahhaaa, Jarosław Królewski ma podpisywać? Albo, hahaha, w siedzibie PZPN pakt już czeka, wystarczy złożyć parafkę.

Reklama

Nie zmienia to istoty rzeczy: jedna patologia nie dogadała się z drugą patologią i to uruchomiło lawinę. Wiślackie kibolstwo nie wyłamało się dlatego, że nagle przestało istnieć czy też po nawróceniu wypisało się z tego światka i nie chce go dłużej legitymizować, a teraz krzyczy już tylko „Wisła gola!” raz na dwa tygodnie, tylko dlatego, że chce w tej rzeczywistości funkcjonować inaczej, na swoich „zasadach”. Mniejsza o szczegóły tej motywacji, choć można się ich domyślać. Efektem są wszystkie późniejsze wydarzenia i konieczność heroicznego rozdzierania szat przez Jarosława Królewskiego.

Tak, sytuacja Wisły potwierdza, że kibole nadal rządzą polską piłką. Ich nieporozumienia rzutują na wydarzenia z pierwszego planu i pokazują to z obu stron – nie tylko tej, która nie wpuszcza grupy wyjazdowej z Krakowa. Na koniec tracą zwykli kibice. Inne kluby śmieją się w twarz Wiśle i przepisom PZPN-u, ale geneza tej trzyletniej już sagi jest taka, a nie inna. I to jest smutne, naprawdę smutne.

Mam jednak nadzieję, że nieugięta postawa prezesa Wisły sprawi, że ten cyrk się zakończy, bo zaczyna on godzić w wizerunek całych rozgrywek. PZPN musi pozamykać wszystkie furtki i nie pozostawić złudzeń na przyszłość. Ok, nie wpuszczasz kibiców gości, ale płacisz potężne kary albo rozgrywasz mecz przy pustych trybunach. Możliwości jest wiele, byleby być bezwzględnym w późniejszym egzekwowaniu konsekwencji. Wstydu polska piłka z tego tytułu i tak najadła się już pod korek.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

93 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Gol w końcówce uratował Real! Koniec czarnej serii Królewskich

Braian Wilma
5
Gol w końcówce uratował Real! Koniec czarnej serii Królewskich

Betclic 1. Liga