Złote rady Flavio Paixao. Wojna to szansa na tańsze mieszkanie w Dubaju!

Aleksander Rachwał

04 marca 2026, 17:47 • 5 min czytania 26

Reklama
Złote rady Flavio Paixao. Wojna to szansa na tańsze mieszkanie w Dubaju!

Na Bliskim Wschodzie trwa konflikt. W państwach tego regionu jest niebezpiecznie, w wyniku ataków rakietowych giną ludzie. Jeśli jest to dla was powód do niepokoju, możliwe, że zrobiliście coś nie tak w swoim życiu. Gdybyście słuchali rad Flavio Paixao, nie martwilibyście się o przyszłość, tylko zacierali ręce.

Flavio Paixao był całkiem niezłym piłkarzem. Na warunki polskiej Ekstraklasy być może wybitnym, a na pewno zasłużonym, bo żaden inny obcokrajowiec nie zdobył w naszej lidze tylu bramek co on (choć obecnie to już tylko kwestia czasu aż pobije go Jesus Imaz). Portugalczyk grał w piłkę całkiem długo (buty na kołku zawiesił mając niespełna 39 lat) i na wysokim poziomie, więc naturalnie dorobił się sporego majątku.

Przypadłością piłkarzy (dziś spotykaną już rzadziej, kiedyś częściej) jest, że zarabiają dużo, ale wydają niemądrze, więc po karierze często mają problemy, by związać koniec z końcem. Flavio akurat zgromadzone pieniądze inwestował w nieruchomości, zbudował dobrze prosperujący biznes i zapewnił sobie wygodne życie. I tutaj dopadła go inna przypadłość, mianowicie: stracił kontrakt z rzeczywistością.

Flavio Paixao zdradza przepis na życiową wolność. I poleca nieruchomości w Dubaju

Takie przynajmniej można odnieść wrażenie, gdy spojrzymy na jego ostatnią aktywność w mediach społecznościowych. Portugalczyk uznał bowiem, że jego biznesowy sukces uprawnia go do dzielenia się swoją bezcenną wiedzą.

Reklama

Oto jedna z tych złotych rad:

Inwestowanie w nieruchomości w dobrych lokalizacjach może zapewnić ci styl życia, o jakim marzysz! Każda dobra decyzja dziś jest krokiem naprzód do twojej wolności jutro! – od razu zapala się lampka sygnalizująca, że będziemy tu mieli do czynienia z influencerem, który odkrył jeden prosty sposób na dostatnie życie.

Kiedy miałem dwadzieścia lat, zadałem sobie pytanie: co będę robił, kiedy skończę grać w piłkę? Nieruchomości były ścieżką do wolności. Pobieranie czynszu co miesiąc z twoich nieruchomości powinno być twoim głównym celem i może zmienić twoje życie – przekonuje Portugalczyk niczym rasowy coach.

Flavio-Paixao

Reklama

Oczywiście Paixao tych treści nie udostępnia tylko dlatego, że lubi dawać życiowe porady. Jest w tym element strategii marketingowej, która ma zachęcać ludzi do inwestowania w promowane przez niego nieruchomości. Na przykład w Dubaju, gdzie jest tak bezpiecznie, że w ostatnich dniach Polacy panicznie próbują się stamtąd wydostać.

Flavio Paixao

Portugalczyk kieruje swoją ofertę głównie do sportowców, majętnej mniejszości ludzi. Przykłada jednak rękę, podobnie jak przez lata robiło to mnóstwo influencerów, do kreowania w całym społeczeństwie wizerunku Dubaju jako miejsca bezpiecznego, do którego warto wyskoczyć na wakacje, czy nawet się w nim osiedlić. Teraz ci sami influencerzy w obliczu spadających pocisków domagali się, by państwo pomogło ich ewakuować z tego raju na ziemi.

Natomiast to jeszcze nic. Otóż nasz dzielny inwestor-motywator wskazuje – w całym swoim uwielbieniu dla wolności – że trwający na Bliskim Wschodzie konflikt to nic innego, jak znakomita okazja, by zrobić interes życia:

Reklama

Czasy paniki i strachu są zawsze najlepszym momentem na inwestowanie w nieruchomości. Zapamiętaj to. Mądrzy inwestorzy dobrze o tym wiedzą.

Portugalczyk najwidoczniej – poza tym, że żyje w bańce bogactwa – traktuje świat jak jakąś strategiczną grę komputerową, w której konflikty i śmierć ludzi to tylko pojawiające się na planszy obrazki, które – kiedy już dobrze poznasz tajniki gry – zmieniają się w ikonki dolarów. „Czas paniki i strachu” to dla Flavio coś jak w Heroes 3 ogłoszenie przez astrologów tygodnia z dodatkowym przyrostem jednostek – bonus, a nie sytuacja, w której prawdziwi ludzie boją się o swoje istnienie.

Reklama

Jak bezdusznym i skupionym na pieniądzach trzeba być, żeby znajdować JAKIKOLWIEK pozytyw w tym, że jedno państwo ostrzeliwuje inne rakietami? I przede wszystkim – jak perfidnym trzeba być, żeby w takiej sytuacji zakłamywać obraz, zachęcając ludzi do ryzykownych inwestycji?

Obojętnie czy pociski latają nad Teheranem, Dubajem czy Kijowem – wszystkie konflikty z użyciem przemocy mają te same konsekwencje – ktoś traci życie, zdrowie lub majątek, które zostają złożone na ołtarzu politycznych rozgrywek. W konkretnym przypadku Dubaju od lat słyszeliśmy wyłącznie pochwały influencerów i podobnych do Flavio domorosłych biznesmenów: jedźcie, kupujcie, jest pięknie i bezpiecznie.

Otóż nie, nie jest i nigdy nie było. Nie trzeba należeć do Strategy & Future, żeby rzucić okiem na mapę i zorientować się, że Dubaj – Zjednoczone Emiraty Arabskie – leżą w zasadzie w centrum całego tego chaosu. Jasne, ZEA zależy na tym, żeby to przykryć, dba o wizerunek, przyciąga rocznie miliony turystów oraz wszelkiej maści biznes. Wszystkich tych ludzi, którzy – jeśli mają trochę oleju w głowie – najpóźniej teraz przekonali się, że była to bańka, złudzenie.

Wszystkich tych, którzy nie są jak Flavio Paixao. Bo jeśli wam przykro, że gdzieś znowu giną ludzie, jeśli zastanawiacie się, dokąd ten konflikt zmierza i czy może on mieć negatywne konsekwencje także dla nas, najwyraźniej popełniliście w życiu błąd.

Reklama

Gdybyście byli „mądrymi inwestorami”, właśnie otwieralibyście szampana.

CZYTAJ WIĘCEJ O IRANIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

26 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Betclic 1. Liga

Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat

AbsurDB
5
Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat