Co Lelieveld dał, Letkiewicz zabrał. Kolejny remis Wisły Kraków

Maciej Piętak

01 marca 2026, 16:42 • 5 min czytania 17

Co Lelieveld dał, Letkiewicz zabrał. Kolejny remis Wisły Kraków

Remisy z Wieczystą Kraków i Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a w perspektywie spotkanie we Wrocławiu ze Śląskiem. Brak zwycięstwa ze Zniczem Pruszków przed własną publicznością wprowadził w szeregi Wisły Kraków sporo niepewności – szczególnie wśród kibiców. 

Reklama

Spory progres Znicza

Do wyjściowego składu powrócił Darijo Grujcić, który zastąpił mocno elektrycznego w starciu z Wieczystą Josepha Colleya. W kadrze meczowej Białej Gwiazdy zabrakło z kolei pauzującego za kartki Kacpra Dudy. Pojawił się w niej za to po dłuuugiej przerwie Rafał Mikulec. Lewy obrońca pozostał jednak cały mecz na ławce rezerwowych.

Reklama

W ubiegłym tygodniu Znicz również miał derbowy mecz. Dwie kolejki wcześniej… w sumie też. Oba te spotkania – z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Polonią Warszawa – bezbramkowo zremisował. Porównując niedzielny skład do tego sprzed tygodnia, widzimy jedną zmianę. Nie ma Boreckiego, a po raz pierwszy od pierwszej minuty w rundzie wiosennej oglądaliśmy Tymona Proczka.

Pierwsze minuty meczu upłynęły pod znakiem niedokładności gospodarzy. Pruszkowanie starali się to wykorzystać – utrzymywali się przy piłce, podchodzili pod pole karne rywala, a Majewski oddał nawet groźny strzał z okolic jedenastego metra. Pomylił się jednak nieznacznie. Mogło zrobić się ciekawiej także, gdyby Bąk wykorzystał błąd Grujcicia przy linii bocznej i lepiej dograł w pole karne.

Wisła za to niezbyt przekonująca

Również niewiele brakowało, a kibicom Wisły przypomniałyby się demony z początku minionego sezonu, kiedy w Pruszkowie za dwie żółte kartki wyleciał Tamas Kiss. Gdyby sędzia Łężny był mniej pobłażliwy, Marc Carbo zakończyłby niedzielny występ już w szóstej minucie za dwa faule taktyczne. Po drugim z nich Hiszpan nawet stanął w okolicach linii środkowej boiska, ale Znicz kontynuował akcję, a arbiter potem pomocnika oszczędził.

Dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej połowy miejscowi lekko dokręcili śrubę. Główna w tym zasługa Juliusa Ertlthalera i jego świetnych dośrodkowań wprost na głowę Biedrzyckiego. Stoper Wisły miał sporo strzałów, ale bramki nie zdobył. Najbliżej był, gdy Patryk Plewka wybił piłkę z linii bramkowej.

Austriak z kolei miał dwa rewelacyjne strzały z dystansu, ale równie pięknie interweniował Napieraj. Kapitalne parady na notę 18-letniego golkipera Znicza, dzięki któremu goście nie wyjadą z Krakowa z pustymi rękoma.

Do przerwy w Pruszkowie było 3:0 dla Wisły. W Krakowie Biała Gwiazda nie potrafiła jednak otworzyć wyniku przed przerwą. To nie była ta sama drużyna, którą zachwycaliśmy się latem i wczesną jesienią.

Kapitalna zmiana Lelievelda

Nie tylko kibice byli rozczarowani postawą miejscowych w pierwszej połowie. Mariusz Jop zdecydował się na dwie zmiany w przerwie i one od razu przyniosły efekt. Było szybsze operowanie piłką, była wyższa intensywność i po niecałych dwóch minutach duet zmienników wypracował gola.

Sanchez zmienił Carbo, natomiast Lelieveld zastąpił Krzyżanowskiego. Hiszpan zebrał futbolówkę w polu karnym, wycofał ją do Ertlthalera, ten z pierwszej piłki dograł w pole karne, a Lelieveld nie pomylił się w sytuacji sam na sam. Jak można było chwalić gości za dobre przesuwanie się przed przerwą, tak w tamtej akcji się nie popisali.

Najgorzej zachował się Andrij Juzwak, który wyraźnie złamał linię spalonego.

Generalnie Lelieveld wszedł i robił wszystko – blokował dośrodkowania, skutecznie interweniował w obronie, bardzo często podłączał się do akcji ofensywnych i pod polem karnym rywala podejmował praktycznie same dobre decyzje. Był jeden moment, kiedy mógł lepiej zaasekurować Kuziemkę przy linii końcowej, ale akcja zakończyła się ostatecznie kiksem Majewskiego.

Skoro przy wyróżnieniach jesteśmy, po raz kolejny należy docenić Raoula Gigera. Nieomylny, pewny, nieschodzący poniżej pewnego poziomu. Gdybyśmy wystawiali noty w meczach 1. ligi, powyżej wyjściowej dostałby także Julius Ertlthaler, a po stronie Znicza Patryk Plewka czy Krystian Tabara. Szczególnie Tabara – kilka udanych dryblingów, założona siatka Duarte, naprawdę niezły mecz.

Katastrofa Letkiewicza

I w sumie wiele wskazywało na boisku na to, że mecz zakończy się skromną wygraną miejscowych. Wisła poza bramką, groźnym strzałem głową Sancheza i próbą z dystansu Ertlthalera nie zagroziła bramce Napieraja po przerwie. Letkiewicz też nie miał sporo pracy.

Jednak już w pierwszej połowie bramkarz Białej Gwiazdy kusił los, kiedy zrobił to:

Wówczas udało się uniknąć straty gola. Sztuka ta nie udała się w 80. minucie, kiedy golkiper Wisły zlekceważył napierającego napastnika Znicza, zgubił piłkę, a chwilę później musiał wyciągać ją z siatki.

Letkiewicz podał butlę z tlenem graczom Znicza, w których wstąpiły nowe siły. Piłkarze Białej Gwiazdy byli z kolei oszołomieni i dopiero w samej końcówce zagrozili bramce Napieraja, ale goście dociągnęli remis do końca, grając w osłabieniu, bo w doliczonym czasie gry za dwie żółte kartki wyleciał Juzwak.

Ostatecznie Pruszkowianie zdobyli arcyważny punkt w kontekście walki o utrzymanie. Mają już cztery oczka zapasu nad strefą spadkową.

Wisła z kolei wciąż ma pokaźną przewagę nad trzecim miejscem – w najgorszym wypadku będzie to 10 punktów zaliczki. Gorzej, że to już trzeci remis z rzędu, a w perspektywie Biała Gwiazda ma wyjazd do Wrocławia na spotkanie z rozpędzonym Śląskiem.

Wisła Kraków – Znicz Pruszków 1:1 (0:0)

  • 1:0 – Julian Lelieveld 47′
  • 1:1 – Bartłomiej Ciepiela 80′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O 1. LIDZE:

Fot. Newspix

17 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama