To już ten czas, w którym można zastanowić się, czy Luis Palma idzie drogą Rubena Vinagre. To znaczy wypożyczony zawodnik kozaczy, ale gdy się już go wykupi za duże pieniądze, po kozaku nie ma śladu i jest grzęźnięcie w przeciętności. Dla Lecha jest jednak dobra informacja – póki co przecież tego Palmy nie wykupił, a obniżka formy Honduranina zbiegła się tylko z momentem, kiedy wszyscy twierdzili, że za tego piłkarza po prostu trzeba wyłożyć cztery bańki.
Dzisiaj nie jest to już tak oczywiste. Naturalnie nikt nie twierdzi, że facet w kilka tygodni oduczył się grać w piłkę, ale coś tam się jednak popsuło, bo Palma już nie błyszczy.
Choćby mecz z Piastem miał katastrofalny. Nie chodzi wcale o sprokurowany rzut karny, to przypadek, ale i poza tym nic mu nie wychodziło. Wyglądał, jakby kompletnie nie czuł piłki, nie było tego błysku, szybkiej nogi, podejmował złe decyzje, jego najlepszą okazją okazał się niecelny strzał z dystansu, a to wiele mówi. Statystyki? Zero celnych dośrodkowań, 40% wygranych pojedynków. Nie do tego nas przyzwyczaił.
Podstawowe liczby też już go nie bronią. Miał świetny okres sierpień-październik, w listopadzie już trochę hamował. Cztery bramki, cztery asysty w lidze. Ostatni konkret zaliczył jednak z Radomiakiem (23 listopada), a potem:
- Wisła Płock i nic
- Cracovia i nic
- Lechia Gdańsk i nic
- Piast i nic
Po drodze jeszcze nijakie mecze z Arką czy Legią. W zasadzie w tym czasie Palmę ratuje wywalczony karny z Mainz, ale to wszystko. Każdy był zdziwiony, że Frederiksen posadził go na ławce w pierwszym wiosennym spotkaniu, natomiast może trener też dostrzegał, że forma piłkarza uleciała i przez przerwę zimową nie wróciła. Owszem, z Piastem był już pierwszy skład, ale kto wie, czy nie na zasadzie pewnej rozpaczy. Lech zaczął źle, więc Luis, nie jesteś w formie, ale ratuj. No a Luis nie uratował.
Forma zawodnika dostarczona przez Superscore
Luis Palma w słabej formie. I co dalej?
Swoją drogą to nie jest pierwszy raz, kiedy Palma wita się z klubem w imponujący sposób, a potem spuszcza z tonu. Spójrzmy na jego przygodę w Celtiku – w pierwszych dwunastu spotkaniach zaliczył sześć goli i sześć asyst. Natomiast by skończyć – póki co – swoją przygodę tam z dziesięcioma sztukami w obu rubrykach, potrzebował już kolejnych 36 meczów. Wydawało się więc, że Celtic ściągnął z AEK-u kozaka, który jeśli gdzieś pójdzie, to wyżej, ale wszystko potoczyło się inaczej.
Jeden z ostatnich meczów Palmy tam portal thecelticstar.com recenzował: – Ociężała gra, brak pewności siebie i brak jakości w ostatniej tercji boiska sprawiły, że szybko mu podziękowano. Nie potrafił urwać się rywalom, nie miał żadnego atrybutu, którym mógłby się wyróżnić. Brakuje mu prawdziwego tempa, a jego zejścia do środka stały się przewidywalne po trzeciej próbie.
Brzmi trochę jak mecz z Piastem, prawda?
Trudno powiedzieć na ile swojemu piłkarzowi nie pomaga trener, Niels Frederiksen. Ktoś mógłby stwierdzić, że rzucanie Palmy po pozycjach jest uciążliwe, ale pod względem konkretów – na dziesiątce i na skrzydle wygląda podobnie. Zresztą to trochę dorabianie teorii, bo jak grał na skrzydle, to ludzie mówili, że powinien na dziesiątce, a jak wychodzi na dziesiątce, to pisze się, że może jednak lepiej byłoby go dać na skrzydło.
Raczej należałoby się zastanowić, czy Frederiksen umie wyciągnąć ze swoich piłkarzy wszystko, co najlepsze – bez względu na pozycję – bo jeśli przyjrzeć się każdemu z osobna, trudno powiedzieć, by znaczne grono przeżywało okres miodowy. Najwięcej miłych słów w ostatnim czasie naczytał się Mońka, ale to chyba tyle.
Składa się to wszystko na ledwie dwa ligowe zwycięstwa więcej niż Legia, z której jest tyle śmiechu. Lech jest zresztą w Europie na ten moment… drugim najgorszym mistrzem.

A co z Palmą… W październiku cztery bańki wyglądały może nie jak promocja, ale jak rozsądna cena. Dziś? Zapewne nie jest wart takich pieniędzy i jeśli nie wróci na właściwe tory, wątpliwe, że zostanie wykupiony.
Byłoby szkoda. Już teraz jest szkoda, gdyż tej magii po prostu brakuje. Wypada trzymać kciuki, żeby Palma jeszcze o sobie przypomniał.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Widzew z rekordem. Nikt nie był tak nisko po takich transferach
- Potężne transfery Widzewa. Dobrzycki zaczął mocniej nawet od Cupiała?
- 10 nowych piłkarzy w Ekstraklasie, po których spodziewamy się najwięcej
- Stajnia Jakubasa. Czy trzeba się martwić o Motor Lublin?
Fot. Newspix