Luquinhas zapozował w koszulce Radomiaka i został zaprezentowany jako piłkarz tego klubu, co mocno ucieszyło radomską publikę. Jak doszło do tego, że Brazylijczyk wybrał Radom zamiast Wisły Płock czy Motoru Lublin? Co ten transfer oznacza dla klubu i jak zmienia perspektywę na resztę sezonu? Podpytaliśmy o to Antonio Ribeiro, dyrektora sportowego Radomiaka.
Były piłkarz Legii Warszawa podpisał półtoraroczny kontrakt z Radomiakiem, do którego trafił na zasadzie transferu definitywnego z CD Santa Clara. Oto jak wyglądały kulisy transakcji.
***
Dyrektor sportowy Radomiaka o transferze Luquinhasa: Ludzie zaczynają wierzyć w nasze ambicje
Dlaczego chcieliście, żeby Luquinhas dołączył do Radomiaka? Nie mogliście narzekać na brak jakości w ofensywie.
Luquinhas pasuje do naszego zespołu ze względu na wszechstronność. Może grać na więcej niż jednej pozycji. Sprzedaliśmy Depu, więc Abdoul Tapsoba częściej będzie ustawiany na dziewiątce. Luquinhas zagra w jego miejsce na skrzydle, ale też w środku, na dziesiątce. To bardzo dobre wzmocnienie, które przybliży nas do założonego celu. Istotne były sukcesy, które Luquinhas odnosił w Polsce w obydwu przypadkach. Przede wszystkim ostatnio, pół roku temu. Zna naszego trenera, zna ligę, może z miejsca zaadaptować się do ligi, co jest ogromną przewagą w zimowym oknie transferowym: podpisać wtedy piłkarza, który zna ligę, to duży atut, przewaga.
W Radomiu, w klubie, panuje spora ekscytacja tym ruchem. Także dlatego, że Luquinhas miał kilka ofert z Polski i jednak wybrał was.
Ten transfer pokazuje, jakim klubem staje się Radomiak. Jesteśmy atrakcyjnym projektem, mamy wizję, która przekonuje zawodników. Wierzę w to, co budujemy w Radomiu. Ludzie też zaczynają wierzyć, że to, co mówiłem o naszych ambicjach przed sezonem, że to, co mówił Goncalo Feio, gdy przyszedł do klubu, staje się być realne. Pierwsze cztery, pięć spotkań rundy będzie kluczowe dla zdefiniowania wiosny. One powiedzą, z kim i o co będziemy walczyć. Dlatego ważne, żeby zacząć rundę mocno, żeby mieć najlepszych zawodników. Myślę, że to właśnie robimy.
Czym go przekonaliście?
Luquinhas mógł iść do Motoru, który pewnie oferował mu lepsze warunki finansowe. Albo do Wisły, która jest w czołówce ligi, na wyższym miejscu w tabeli. Wybrał Radomiaka, bo rozumie, że to dla niego najlepszy projekt. Gramy dobrą piłkę, zna trenera, ma relacje z resztą sztabu, ufa nam jego agent. Luquinhas będzie miał w Radomiu właściwe środowisko, wielu zawodników ze swojego kręgu kulturowego.
Kulisy transferu Luquinhasa. Chcieli go zniechęcić do Radomiaka
Nie boicie się, że teraz wzrośnie presja? Ludzie już mówią: ściągają takich piłkarzy, więc muszą walczyć o coś więcej.
Jeśli chcemy rywalizować o coś więcej, musimy zaakceptować presję. Jeśli wiemy, co robimy, wierzymy w naszą pracę, to nie czujemy presji. Ale musimy być świadomi, że możemy być celem „ataku”, że będą o nas mówić i nas rozliczać. Jestem pewien, że piłkarze, sztab są w pełni zaangażowani i gotowi do poświęceń. Pracują na bardzo, bardzo dobrym poziomie. Wszyscy, cały klub. Jeśli zaczniemy dobrze, wszyscy zyskają wiarę, optymizm – to normalne. Natomiast liga zacznie się rozstrzygać dopiero w kwietniu. Tak uważam, bo dystans między zespołami jest niewielki, nikt nie zdoła uciec. To będzie możliwe dopiero po mniej więcej dwóch miesiącach ligi.
Nie martwi cię to, że Luquinhas niewiele grał jesienią?
Latem Luquinhas nie spieszył się z wyborem klubu. Dołączył do CD Santa Clara – jeśli się nie mylę – dopiero ostatniego dnia okienka. W Portugalii rozegrano już pierwsze kolejki, nie zaliczył okresu przygotowawczego. Nie tak łatwo wskoczyć do jadącego pociągu, musiał nadrobić ten czas, żeby rywalizować. W Legii Warszawa ostatni mecz zagrał trzy miesiące wcześniej, taki okres bez gry jest jak kontuzja. Potrzebował czasu, żeby wrócić do formy, ale to ten sam zawodnik. Jest w dobrej formie, gotowy do gry, jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak jest przygotowany do kolejnej rundy. Jakby nie patrzeć grał w Portugalii, niewiele, ale grał.
Jest drogim piłkarzem z perspektywy Radomiaka?
Skoro do nas dołączył, to znaczy, że nas na niego stać. Mieści się w naszym budżecie płacowym. O kwestiach finansowych więcej nie mogę powiedzieć.
CZYTAJ WIĘCEJ O RADOMIAKU RADOM NA WESZŁO:
- Niemcy chcą czołowego piłkarza Ekstraklasy. Oto szczegóły oferty
- Pierwszy gol w sparingach ekstraklasowiczów? Strzał z połowy boiska
- Piłkarz Radomiaka nie jedzie na obóz. Zdecydowała prokuratura
SZYMON JANCZYK
fot. Radomiak Radom