Nottingham Forest trzeci raz w tym sezonie zwolniło trenera. Pracę stracił wychowanek klubu z City Ground, Sean Dyche, a jego kadencja nie potrwała nawet cztery miesiące. Zatrudnienie lada moment czwartego trenera oznacza, że The Tricky Trees wyrównają niechlubny rekord Premier League.
Nottingham biło głową w mur
Nottingham nie wygrało już piątego z rzędu domowego meczu w Premier League. Od czasu pokonania w połowie grudnia – a jakże – uzdrowicieli z Tottenhamu – Forest na City Ground w lidze zaliczyło dwie porażki i trzy remisy. Okazja do przełamania była teraz idealna, bo do Nottingham przyjechało szorujące po dnie tabeli Wolverhampton. Czerwona latarnia ligi przyjęła na klatę 35 strzałów (!), z czego 10 celnych, ale gospodarze ani razu nie zdołali wpakować piłki do siatki. Wilki cudem zdołały wywieźć z City Ground remis 0:0. Jose Sa uwijał się jak w ukropie.
Pierwszy raz od niemal dekady tak duża liczba oddanych strzałów nie zakończyła się strzeleniem choćby jednego gola. W październiku 2016 roku podobnie głową w mur bił Manchester United. Czerwone Diabły zremisowały wtedy 0:0 na Old Trafford z Burnley prowadzonym przez… Seana Dyche’a. Dominacja ewidentnie nie jest w DNA 54-latka, bo dziesiąty raz prowadzony przez niego zespół w meczu Premier League miał minimum 60% posiadania piłki, ale Dyche żadnego z tych meczów nie wygrał. Zaliczył w nich sześć remisów oraz cztery porażki.
Nottingham Forest had THIRTY FIVE shots against Wolves, but somehow didn’t manage to find the back of the net. 🤯
It’s the most shots a team managed by Sean Dyche has ever had in a Premier League match. pic.twitter.com/m62jyz0F4r
— Squawka (@Squawka) February 11, 2026
Forest wyrównało rekord Premier League
Kiedy 6 stycznia Nottingham pokonało West Ham 2:1, nad otwierającymi strefę spadkową Młotami miało siedem punktów przewagi. Jednak w ciągu miesiąca zmalała ona do trzech punktów. W międzyczasie Forest już po jednej rundzie wyleciało z FA Cup, a absurdalna przegrana w Bradze wpłynęła na zajęcie dopiero 13. miejsca w Lidze Europy. W 53. minucie Nottingham mogło prowadzić 1:0, ale Morgan Gibbs-White zmarnował rzut karny. Nie minęło nawet 60 sekund, a piłka wylądowała w bramce Forest i to po trafieniu samobójczym.
Nottingham musi się więc w lutym przeciskać przez baraże o 1/8 finału i nie będzie to spacerek, bo czeka je starcie z Fenerbahce. Dwumecz z Fener rozegra już z nowym trenerem, gdyż w noc, kiedy wszyscy sobie smacznie smali, po meczu z Wolves klub poinformował o zwolnieniu Seana Dyche’a. Kadencja 54-latka w Forest, którego jest wychowankiem, nie trwała nawet cztery miesiące. Zastąpił Ange’a Postecoglou, którego zwolniono już po 39 dniach. Sezon Nottingham zaczęło z Nuno Espirito Santo, który teraz jako trener West Hamu walczy o zrzucenie Forest do strefy spadkowej.
Nottingham Forest Football Club can confirm that Sean Dyche has been relieved of his duties as head coach.
We would like to thank Sean and his staff for their efforts during their time at the Club and we wish them the best of luck for the future. We will be making no further… pic.twitter.com/q6LPADIsDw
— Nottingham Forest (@NFFC) February 12, 2026
Jak informuje The Athletic, faworytem do przejęcia sterów po Dyche’u jest Vitor Pereira, którego w listopadzie 2025 roku zwolniono z Wolverhampton. Czwarty trener w jednym sezonie oznacza, że Forest wyrównało niechlubny rekord Premier League. W sezonie 2019/20 czterech szkoleniowców prowadziło Watford. Taka sytuacja miała jeszcze miejsce w sezonie 2008/09 w Newcastle. Oba te przypadki skończyły się spadkiem do Championship. Czterech trenerów w meczu Premier League prowadziło też Chelsea w sezonie 2022/23.
Nowego trenera – prawdopodobnie Pereirę – czekać będzie mocny start, bo między dwumeczem z Fenerbahce Nottingham podejmie jeszcze Liverpool. Na początku marca Forest czeka zaś wyjazd na Manchester City.
CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Rooney uderza w znanego fana United. „To działa mi na nerwy”
- Gang uczcił uwolnienie ojca Luisa Diaza… promocją na narkotyki
- Thomas Frank zwolniony z Tottenhamu. Był przekonany, że zostanie
fot. Newspix
