Poważny transfer i nadzieja na spokojne utrzymanie. Wisła Płock wraca do Ekstraklasy

Wojciech Górski

10 lipca 2025, 20:07 • 6 min czytania 8

Poważny transfer i nadzieja na spokojne utrzymanie. Wisła Płock wraca do Ekstraklasy

Gdybyśmy kilka miesięcy temu mieli wskazać polski klub, do którego może wrócić Marcin Kamiński, pewnie skłanialibyśmy się ku Lechowi Poznań lub innej drużynie z ligowej czołówki. Tymczasem były zawodnik Schalke trafia do beniaminka Ekstraklasy. Wisła Płock tym samym pokazuje – mam zamiar zostać w tej lidze na dłużej. Od dziś na naszych łamach znajdziecie zapowiedzi sezonu wszystkich klubów Ekstraklasy. Przed wami druga z nich.

Reklama

Wisła Płock – zapowiedź sezonu 2025/26

Jerzy Brzęczek wymieniany w gronie kandydatów na selekcjonera reprezentacji Polski, Wisła Płock w Ekstraklasie – przez chwilę znów można poczuć się jak w 2018 roku. W roku, gdy wydawało się, że wszystko w mieście naftą płynącym jest w jak najlepszym porządku.

Sezon z Jerzym Brzęczkiem za sterami, który skończył się wyniesieniem go do rangi selekcjonera, był najlepszy w wykonaniu Wisły Płock w okresie, w którym poprzednio grała w Ekstraklasie. Wówczas zajęła miejsce piąte, a cztery lata później zbliżyła się do tego osiągnięcia – kończąc rozgrywki na szóstym miejscu. Z perspektywy czasu widać jednak wyraźnie, że były to dwa wyjątkowe sezony w czasie siedmioletniego pobytu Wisły w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Reklama

Przez resztę czasu płocczanie raczej skupiali się na tym, by w Ekstraklasie w ogóle się utrzymać. Nieraz w sposób dość paniczny: czego efektem było zatrudnienie aż 11 różnych trenerów. Dłużej niż rok na stanowisku wytrzymali jedynie Radosław Sobolewski i Pavol Stano.

Zaskakujący wynik w sezonie 2021/22 (wspomniane szóste miejsce) być może uśpił trochę czujność balansującej wcześniej nad przepaścią Wisły. I sprawił, że ta potknęła się, boleśnie tracąc równowagę.

A przecież spadała z naprawdę wysokiego konia. Jeszcze po ośmiu kolejkach była… liderem Ekstraklasy. Po trzynastu kolejkach, niemal na półmetku sezonu – była wiceliderem. Od 11 listopada wygrała jednak tylko dwa spotkania i na kolejkę przed końcem rozgrywek znalazła się w strefie spadkowej. Nie pomogła zmiana Pavola Stano na Marka Saganowskiego. Wisła pożegnała się z Ekstraklasą.

Pytanie: „Na jak długo?” pozostawało otwarte.

Wisła Płock wraca do Ekstraklasy

Gra w Ekstraklasie nie była bowiem dla płocczan wcale oczywistością – w przeciwieństwie dla jej imienniczki z Krakowa, dla której spadek z Ekstraklasy był prawdziwą katastrofą. Nafciarze smak I ligi znali dość dobrze, a gdy ostatnim razem pożegnali się z najwyższą klasą rozgrywkową, na powrót czekali osiem lat, w międzyczasie zahaczając nawet o trzecim poziom ligowy.

Choć ambicje płocczan sięgały oczywiście zdecydowanie wyżej. Dlatego też szybki powrót okazał się dla nich wymarzonym prezentem przed nadchodzącym latem.

Apetyty zostały zaostrzone dość szybko – tylko po pierwszej kolejce wiślacy nie zajmowali miejsca premiowanego choćby grą w barażach. Ostatecznie już na dziewięć kolejek przed końcem wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli i nie oddali go aż do końca. W nagrodę w play-offach znaleźli się jako najwyżej rozstawiona drużyna.

Paradoksalnie – więcej obaw przyniósł półfinał z Polonią Warszawa, gdy już po czterech minutach to goście objęli prowadzenie. Płocczanie wyrównali przed przerwą, ale zwycięską bramkę, bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego, Dani Pacheco zdobył dopiero w 89. minucie.

Gdy trzy dni później, znów na stadionie im. Kazimierza Górskiego, Łukasz Sekulski i Jorge Jimenez strzelali gole Miedzi Legnica, trybuny w Płocku nie posiadały się z radości. Wkrótce gwizdek sędziego Wojciecha Mycia obwieścił – do Płocka znów wraca Ekstraklasa!

Mariusz Misiura. Specjalista od awansów

Ojcem sukcesu był trener Mariusz Misiura, dla którego będzie to pierwsza przygoda w roli szkoleniowca w Ekstraklasie. Smak tej ligi zna jeszcze z boiska – ponad 20 lat temu rozegrał w niej kilkanaście spotkań w barwach Pogoni Szczecin. Później grał jeszcze w Gwardii Koszalin, ŁKS-ie Łomża, Świcie Nowy Dwór Mazowiecki, a nawet w niemieckiej Oberlidze.

Jego trenerska kariera nie jest jeszcze szczególnie bogata. Przed Wisłą prowadził Wartę Gorzów i Znicza Pruszków, ale już zaczyna uchodzić za specjalistę od awansów. Ze Zniczem awansował z II ligi do I, z Wisłą – do Ekstraklasy już w pierwszym sezonie.

Wiele wskazuje też na to, że Wiśle uda się utrzymać trzon kadry, która w zeszłym sezonie wywalczyła awans do Ekstraklasy. W niej prym wiedli napastnik Łukasz Sekulski i ofensywny pomocnik Jorge Jimenez, kończąc sezon z identycznym dorobkiem – 11 trafień i 3 asyst.

Po sześć goli zaliczyli także Piotr Krawczyk i Krystian Pomorski, zaś swoje bardzo dobre liczby w klasyfikacji kanadyjskiej dorzucili też Dominik Kun (4 gole, 5 asyst defensywnego pomocnika), Iban Salvador (3 gole, 6 asyst) czy Dani Pacheco (2 gole, 6 asyst). Na razie wszyscy w komplecie szykują się do kolejnego sezonu razem z Nafciarzami.

Dotychczas z klubem pożegnali się za to bramkarz Bartłomiej Gradecki, obrońca Jakub Szymański, mało grający pomocnik Denis Bosnjak i ostatnio wypożyczony napastnik Mateusz Lewandowski. Dwóch ostatnich nie pełniło w zespole ważnej roli.

Marcin Kamiński. Imponujący transfer beniaminka

Odejście Gradeckiego i Szymańskiego też wygląda logicznie, bowiem klub ma już na ich miejsce nowych, znacznie lepszych kandydatów.

Numerem jeden w bramce na nowy sezon ma być Rafał Leszczyński, który dwa sezony temu był nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza Ekstraklasy. W zeszłym sezonie spadł jednak ze Śląskiem z ligi i teraz przenosi się właśnie do Płocka.

Jeszcze większe wrażenie robi transfer Marcina Kamińskiego. To ruch, którego nie powstydziłby się żaden klub w Polsce – włącznie z mistrzem Polski. Zresztą to Lech Poznań wydawał się naturalnym miejscem dla wracającego Kamińskiego. 33-latek jest wychowankiem klubu z Bułgarskiej i to stamtąd niespełna dziesięć lat temu wyfrunął do Stuttgartu. W mediach spekulowano także o zainteresowaniu tym piłkarzem Pogoni Szczecin.

Jego przygoda w Niemczech nie była może oszałamiająca, ale trudno uznać ja za nieudaną, skoro w tym czasie rozegrał 63 spotkania dla VfB Stuttgart, 27 meczów dla Fortuny Duesseldorf i 102 mecze dla Schalke 04, strzelając dla tego zespołu aż dziewięć bramek.

Zresztą to właśnie Marcin Kamiński pozostaje ostatnim strzelcem polskiego gola w Bundeslidze, trafiając w ostatniej kolejce sezonu 2022/23 w meczu z RB Lipsk. Tego samego dnia, ale ponad 20 minut wcześniej, swoje ostatnie trafienie zaliczył także Kuba Kamiński.

Renomy transferowi dodaje fakt, że 33-latek w ostatnich dwóch sezonach, po spadku z Bundesligi, był podstawowym piłkarzem Schalke. W zeszłym sezonie rozegrał 27 spotkań, w jeszcze poprzednim – 30, pełniąc czasami funkcję kapitana. Jego doświadczenie i jakość piłkarska powinna być dla Wisły na wagę złota.

Partnerem Kamińskiego na środku obrony powinien być inny letni nabytek, dwukrotny reprezentant Gruzji, 24-letni Aleksandre Kalandadze. Ten w zeszłym sezonie był wypożyczony z Dinama Tbilisi do węgierskiego Fehervar.

Dodatkowo klub przedłużył umowy z młodymi zawodnikami. Nowe kontrakty podpisali 18‑letni Oskar Dari i Filip Lodziński, a w klubie na dłużej zostaną także wychowankowie Jakub Lejman i Bartłomiej Luśniewski.

Motor i GieKSa wskazali drogę?

To wszystko sprawia, że w Płocku mogą z umiarkowanym optymizmem spoglądać w przyszłość i liczyć na to, że ubiegłoroczny przykład beniaminków – zwłaszcza Motoru Lublin i GKS-u Katowice, będzie dla nich pozytywnym drogowskazem.

Z drugiej jednak strony, warto przypomnieć, że nikt utrzymania w lidze nie zapewnił sobie jeszcze przed startem rozgrywek. Nieważne, jak obiecująco wygląda projekt przed startem nowego sezonu.

Transfery przychodzące w letnim okienku:

  •  Marcin Kamiński (za darmo, Schalke 04),
  • Aleksnadre Kalandadze (za damo, Dinamo Tbilisi)
  • Rafał Leszczyński (?, Śląsk Wrocław)

Transfery wychodzące w letnim okienku:

  • Mateusz Lewandowski (za darmo, ŁKS Łódź),
  • Sebastian Strózik (za darmo, Chrobry Głogów),
  • Bartłomiej Gradecki (bez klubu),
  • Denis Bosnjak (bez klubu),
  • Jakub Szymański (bez klubu),
  • Ignace Abdelhamid (bez klubu).

Najlepsza wiadomość przed sezonem:

Brak ewidentnych sygnałów do niepokoju.

Najgorsza wiadomość przed sezonem:

Ryzyko, że brak ewidentnych sygnałów do niepokoju zburzy klubową czujność.

CZYTAJ WIĘCEJ EKSTRAKLASOWYCH ZAPOWIEDZI NA WESZŁO:

8 komentarzy

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama