W ten weekend po raz pierwszy na Wyspach zostanie zastosowany system półautomatycznego spalonego. Na razie w Pucharze Anglii, a docelowo także w Premier League. Jego dostawca zdecydował, że zamiast zaawansowanych, ale i drogich kamer telewizyjnych, obraz będzie dostarczany przez… trzydzieści iPhone’ów rozmieszczonych pod dachami stadionów.
Testy w Pucharze Anglii
Podczas weekendowych spotkań Pucharu Anglii po raz pierwszy w tym kraju zostanie zastosowana technologia półautomatycznego wykrywania spalonego (SAOT). Jak ogłosiła Football Association, innowacja ta zostanie użyta podczas siedmiu meczów rozgrywanych na stadionach klubów rywalizujących w Premier League:
- Aston Villa – Cardiff City
- Crystal Palace – Millwall
- Bournemouth – Wolverhampton Wanderers
- Manchester City – Plymouth Argyle
- Newcastle United – Brighton & Hove Albion
- Manchester United – Fulham
- Nottingham Forest – Ipswich Town
Znaczące przyspieszenie decyzji
UEFA technologię tę stosuje w Lidze Mistrzów już od kilku sezonów, a FIFA użyła jej podczas mistrzostw świata. W tradycyjnym systemie, używanym także w Ekstraklasie, moment podania oraz linia spalonego są wyznaczane ręcznie przez sędziów VAR na podstawie stopklatek z obrazu telewizyjnego. Ma to dwie wady: po pierwsze jest arbitralne – czasem jedna klatka dalej wyznaczona jako moment podania oznacza spalonego zamiast jego braku. Po drugie: trwa czasem bardzo długo, po kilka minut.
Automatyczny spalony jest lepszy, bo samodzielnie wyznacza bardzo dokładną linię spalonego. W dodatku czyni to w ułamku sekundy. Z momentem podania jest nieco trudniej, ale o tym za chwilę.
Najlepsze kamery są w iPhone’ach
W Anglii zastosowany zostanie system firmy Genius Sports. W materiałach promocyjnych federacja reklamuje, że dostawca zamontował trzydzieści nowoczesnych kamer na każdym obiekcie, w tym takie, które rejestrują sto klatek na sekundę, czyli dwa razy więcej niż zwykłe kamery telewizyjne. Pięknie to brzmi, tyle że w rzeczywistości chodzi o… trzydzieści iPhone’ów model 14 i nowsze (głównie iPhone 15 Pro). Partner technologiczny uznał, że jakość obrazu osiągana na urządzeniach Apple w stosunku do ceny jest najlepsza spośród dostępnych rozwiązań. Chodzi tu przede wszystkim o liczbę klatek na sekundę – w testach osiągano nawet dwieście, której nie osiągają tradycyjne kamery dostarczające obraz z meczu.
Obraz z 30 iPhone’ów
Ostateczna decyzja należy do sędziów
Dzięki tylu kamerom system jest w stanie na żywo generować dokładny model trójwymiarowy każdego gracza na boisku oraz piłki. Sam wyznacza przedostatniego zawodnika drużyny broniącej i wyznacza dokładną linię spalonego. Dlaczego zatem system nazwano „półautomatycznym”? Bo nie działa w pełni samodzielnie. Dostarcza ekspresowo informację do wozu VAR, a tam sędzia na ich podstawie weryfikuje, czy napastnik brał aktywny udział w grze – tego nie oddano do decyzji komputerowi.
Sprawdza też, czy moment podania i linia spalonego zostały prawidłowo wyznaczone, ale trwa to nieporównywalnie krócej niż w obecnym systemie. Sędzia nie musi wyznaczać ich ręcznie, przesuwać klatek i linii. Otrzymuje na żywo ostrzeżenie z systemu i ekspresowo weryfikuje, czy nie doszło w nim do jakiejś oczywistej pomyłki. Oczywiście, ostateczna decyzja należy do sędziego głównego, ale cały proces jest zdecydowanie bardziej precyzyjny i przede wszystkim – niezwykle szybki i płynny.
Sędziowie, widzowie przed telewizorami, ale też fani na stadionie otrzymają wizualizację momentu spalonego ze znaną nam z Ligi Mistrzów wirtualną ścianą pokazującą, która część ciała napastnika wystawała poza wyznaczoną linię.
Rozmieszczenie 30 kamer na stadionie
Bez piłek adidas nie ma chipów
Interesująco wygląda kwestia wyznaczania momentu podania. W rozgrywkach FIFA i UEFA w oficjalnej piłce umieszczony jest chip wyznaczający precyzyjnie jej środek. Jej dostarczycielem jest jednak Adidas, który posiada patent na to rozwiązanie. Nie pozwala na jego użycie w piłkach Nike’a, stosowanych w Premier League. Dlatego informacja o momencie podania będzie zbierana dzięki śledzeniu optycznego obrazu z kamer. Podobno dostarcza on informacji o miejscu zagrania wcale nie gorszych od umieszczonego w środku futbolówki nadajnika.
Półautomatyczny spalony miał być wprowadzony w Premier League od początku tego roku. Ze względu na problemy z testowaniem nie doszło do tego. Wdrożenie przełożono na kolejkę Pucharu Anglii rozgrywaną w ten weekend. W związku z faktem, że pozostało tylko jedenaście kolejek, możliwe że system nie zostanie tej wiosny wprowadzony w lidze, żeby nie zmieniać zasad w decydującym momencie rozgrywek.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
Rewolucja już tu jest. System półautomatycznych spalonych powoli podbija Europę
Fot. Strona Football Association, Newspix.pl