Aleksander Ceferin udzielił wywiadu słoweńskiej gazecie “Delo”. Prezydent UEFA w obszernej rozmowie poruszył m.in. często podnoszoną w ostatnim czasie kwestię napiętego terminarza rozgrywek.
W ostatnim czasie sporo było głosów w środowisku piłkarskim, że zawodnicy są przesadnie eksploatowani przez zbyt dużą liczbę spotkań. Zdaniem Aleksandra Ceferina, taki stan rzeczy wynika z tego, że kluby chcą odpowiednio zarabiać, a zmniejszeni liczby meczów nie byłoby dla nich opłacalne.
– Kalendarz jest całkowicie pełny i nie ma miejsca na nowe rozgrywki. Piłkarze są bardzo zajęci rozgrywaniem meczów, być może za bardzo. Ale tak naprawdę to głównie najlepiej opłacani zawodnicy narzekają. Sytuacja jest złożona: kluby potrzebują więcej meczów, by opłacić zawodników i trenerów. Jeśli byłoby mniej meczów, ich biznes nie mógłby się długotrwale rozwijać – stwierdził prezydent UEFA.
Czy rozwiązaniem, które mogłoby poprawić sytuację byłby sztywny limit płac? Według szefa europejskiej federacji szanse na jego wprowadzenie w świetle przepisów Unii Europejskiej są niewielkie. Stwierdził również, że przeciążony terminarz wynika z tego, że żaden klub ani zawodnik nie chciałby zarabiać mniej niż obecnie.
– Nasi prawnicy rozmawiali z Unią Europejską. Sztywny limit płac prawdopodobnie nie byłby możliwy. Już zlimitowaliśmy procentowy udział przychodów, jakie kluby mogą wydawać na wynagrodzenie zawodników do siedemdziesięciu procent. Jest wiele klubów, które sobie z tym nie radzą i chciałyby, aby było to co najmniej osiemdziesiąt procent, więc być może powinniśmy to zmienić. Kluby powinny mieć świadomość, że potrzebują więcej meczów, jeśli chcą płacić zawodnikom. Niektóre ligi mają dwa puchary. Chciałyby, aby w ligach występowało mniej zespołów lub rozgrywać jeden puchar mniej? Czy zawodnicy byliby gotowi obniżyć swoje wynagrodzenia? To skomplikowane zagadnienie, które jest upraszczane przez “liderów opinii” albo trenerów, którzy lubią mówić więcej, kiedy im dobrze idzie, a nieco mniej kiedy nie. Mówią, że UEFA i FIFA tylko biorą pieniądze, ale UEFA 97 procent swojego przychodu wkłada z powrotem w piłkę nożną – wyjaśnił Ceferin.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Legia zagrała najgorszy mecz w historii pomiarów. Radomiak ją zdominował [ANALIZA]
- Koniec Myśliwca. Widzew jest dramatycznie niepoważny [KOMENTARZ]
- Witaj w NBA! Wybierz truciznę: kokaina, alkohol czy kobiety?
Fot. Newspix