Reklama

Feio: Jeśli ja jestem problemem, mogę stąd iść nawet jutro

Paweł Wojciechowski

Opracowanie:Paweł Wojciechowski

22 lutego 2025, 23:35 • 2 min czytania 141 komentarzy

Fatalna dyspozycja Legii w meczu z Radomiakiem (1:3), kompromitacja Vladana Kovacevicia, a na koniec wyrzucenie Goncalo Feio na trybuny. Mało? Jest przecież jeszcze konferencja prasowa…

Feio: Jeśli ja jestem problemem, mogę stąd iść nawet jutro

Goncalo Feio zbierał w tym sezonie kartki niemal jak rasowy obrońca. Wyrzucenie na trybuny w meczu z Radomiakiem to chyba jednak była kara bardziej za reputację niż faktyczne złamanie przepisów, bo odrzucenie piłki do Ouattary nie nosiło znamion specjalnej złośliwości. Ale trzeba przyznać, że Portugalczyk sam sobie na tę reputację zapracował.

To jednak było tylko podkreślenie fatalnej postawy jego podopiecznych, którzy byli bezradni ze świetnie dziś usposobionym zespołem z Radomia. Po meczu trener Feio nie zamierzał jednak załamywać rąk, choć nie wiadomo, czy była to realna ocena możliwości wpłynięcia na swój zespół, czy raczej myślenie życzeniowe.

– Nie spocznę, póki nie będzie lepiej. Jeśli problemem jestem ja, to nie chcę choćby złotówki od Legii. Mogę stąd iść nawet jutro. Będę walczył i inspirował ludzi wokół, by dali z siebie wszystko i byli swoją najlepszą wersją. Mogę powiedzieć, że nie zgodzę się na bylejakość, biorę za wszystko odpowiedzialność. Jestem wojownikiem i się nie poddam – powiedział Feio.

– Radomiak był lepszy, wygrał zasłużenie i zrobił o wiele więcej by to spotkanie wygrać, co boli. Czy widziałem Legię w gorszej dyspozycji niż dziś? Nie. Czemu to tak wyglądało? W tym momencie nie udzielę odpowiedzi na to pytanie – dodał portugalski szkoleniowiec, który fatalnie rozpoczął tę rundę, zdobywając w pierwszych czterech spotkaniach ledwie cztery oczka.

Reklama

Feio nawiązał też do nieszczęsnej sytuacji z Ouattarą, która wzbudziła wiele skrajnie różnych opinii. – Mam nadzieję, że odwołamy się od kartek. Nie wiem, za co je otrzymałem – przyznał.

Legia aktualnie jest na piątym miejscu w tabeli, bo została wyprzedzona przez Pogoń Szczecin. Do prowadzącego w tej chwili Rakowa Wojskowi tracą już siedem oczek, a jutro swoje mecze grają Lech i Jagiellonia, które mogą jeszcze o punkt wyprzedzić Medaliki. Do tego ekipa z Warszawy już w środę zagra z mistrzem Polski w ćwierćfinale krajowego pucharu i wcale nie będzie faworytem tego spotkania.

Fot. FotoPyk

Kibic FC Barcelony od kiedy Koeman strzelał gola w finale Pucharu Mistrzów, a rodzice większości ekipy Weszło jeszcze się nawet nie znali. Fan Kobe Bryanta i grubego Ronaldo. W piłce jak i w pozostałych dziedzinach kocha lata 90. (Francja'98 na zawsze w serduszku). Ma urodziny tego dnia co Winston Bogarde, a to, że o tym wspomina, potwierdza słabość do Barcelony i lat 90. Ma też urodziny tego dnia co Deontay Wilder, co nie świadczy o niczym.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Kosecki: Kuleszy zabrakło Zenka Martyniuka. Może byłoby sześć głosów więcej

Paweł Paczul
17
Kosecki: Kuleszy zabrakło Zenka Martyniuka. Może byłoby sześć głosów więcej

Ekstraklasa

Piłka nożna

Kosecki: Kuleszy zabrakło Zenka Martyniuka. Może byłoby sześć głosów więcej

Paweł Paczul
17
Kosecki: Kuleszy zabrakło Zenka Martyniuka. Może byłoby sześć głosów więcej