Fatalna dyspozycja Legii w meczu z Radomiakiem (1:3), kompromitacja Vladana Kovacevicia, a na koniec wyrzucenie Goncalo Feio na trybuny. Mało? Jest przecież jeszcze konferencja prasowa…
Goncalo Feio zbierał w tym sezonie kartki niemal jak rasowy obrońca. Wyrzucenie na trybuny w meczu z Radomiakiem to chyba jednak była kara bardziej za reputację niż faktyczne złamanie przepisów, bo odrzucenie piłki do Ouattary nie nosiło znamion specjalnej złośliwości. Ale trzeba przyznać, że Portugalczyk sam sobie na tę reputację zapracował.
To jednak było tylko podkreślenie fatalnej postawy jego podopiecznych, którzy byli bezradni ze świetnie dziś usposobionym zespołem z Radomia. Po meczu trener Feio nie zamierzał jednak załamywać rąk, choć nie wiadomo, czy była to realna ocena możliwości wpłynięcia na swój zespół, czy raczej myślenie życzeniowe.
– Nie spocznę, póki nie będzie lepiej. Jeśli problemem jestem ja, to nie chcę choćby złotówki od Legii. Mogę stąd iść nawet jutro. Będę walczył i inspirował ludzi wokół, by dali z siebie wszystko i byli swoją najlepszą wersją. Mogę powiedzieć, że nie zgodzę się na bylejakość, biorę za wszystko odpowiedzialność. Jestem wojownikiem i się nie poddam – powiedział Feio.
– Radomiak był lepszy, wygrał zasłużenie i zrobił o wiele więcej by to spotkanie wygrać, co boli. Czy widziałem Legię w gorszej dyspozycji niż dziś? Nie. Czemu to tak wyglądało? W tym momencie nie udzielę odpowiedzi na to pytanie – dodał portugalski szkoleniowiec, który fatalnie rozpoczął tę rundę, zdobywając w pierwszych czterech spotkaniach ledwie cztery oczka.
Feio nawiązał też do nieszczęsnej sytuacji z Ouattarą, która wzbudziła wiele skrajnie różnych opinii. – Mam nadzieję, że odwołamy się od kartek. Nie wiem, za co je otrzymałem – przyznał.
Legia aktualnie jest na piątym miejscu w tabeli, bo została wyprzedzona przez Pogoń Szczecin. Do prowadzącego w tej chwili Rakowa Wojskowi tracą już siedem oczek, a jutro swoje mecze grają Lech i Jagiellonia, które mogą jeszcze o punkt wyprzedzić Medaliki. Do tego ekipa z Warszawy już w środę zagra z mistrzem Polski w ćwierćfinale krajowego pucharu i wcale nie będzie faworytem tego spotkania.
- Radomiak potrafi grać Capita-lnie. Legia nadawała się do kabaretu
- Kolekcjonerzy wpier…li – kolejna kompromitacja Widzewa
- Reprezentant Azerbejdżanu blisko Ekstraklasy [NEWS]
- Jak dzieci we mgle. Wisła zlała Ruch Chorzów
Fot. FotoPyk