Harry Wilson to najmłodszy debiutant w historii reprezentacji Walii. Potrzebował jednak dekady, by wyjść z cienia Garetha Bale’a i Aarona Ramseya, stając się nowym liderem kadry Smoków. W starciu z Finlandią był najlepszym piłkarzem. Również Polsce może napsuć krwi, szczególnie że operuje w miejscach, gdzie nasza drużyna ma największe problemy.
Piłka przyjęta na 20 metrze. Dwa dotknięcia futbolówki, podanie do Brennana Johnsona na ścianę i natychmiastowe wbiegnięcie w pole karne, zakończone strzałem z ostrego kąta i trudnej pozycji na siódmym metrze. Lucas Hradecky stanął na wysokości zadania, zatrzymując uderzenie, ale dobitki Davida Brooksa już nie zdołał. Trzecia minuta i 1:0 dla Walii. Zawodnik Southampton pada w ramiona kolegów i z dumą pręży pierś przed euforycznie dopingującymi kibicami na stadionie w Cardiff. I nie ma się czemu dziwić, bo błyskawicznie strzelił gola w arcyważnym starciu barażowym z Finlandią. Ta bramka ułożyła cały mecz Smokom, ale największą robotę przy niej wykonał Harry Wilson.
Wszystko zaczyna się od Wilsona
To on swoją dynamiką napędził akcję Walijczyków i robił to przez cały mecz, dlatego brytyjskie media niemal jednomyślnie uznały go za najlepszego piłkarza barażowego starcia z Finlandią, choć w przeciwieństwie do Brooksa i Johnsona – innych dwóch z trzech ofensywnych piłkarzy – nie strzelił gola.
– Harry uwielbia mieć piłkę w kieszeni. Do tego dochodzi ciągłe zagrożenie ze strony Brennana, inteligencja Davida Brooksa. Cała trójka kocha styl, w jakim gramy. Podoba im się to i myślę, że to widać. Żadna obrona w Europie nie chciałaby się z nimi mierzyć, bo grają z uśmiechami na ustach – powiedział na konferencji pomeczowej Robert Page, selekcjoner reprezentacji Walii.
I tak jak od Wilsona zaczyna się wypowiedź Page’a, tak i na boisku wszystko zaczynało się od zawodnika Fulham. Napędzał akcje swojego zespołu. Posłał najwięcej podań (14) w tercję obronną Finlandii. Najczęściej również dryblował – sześć razy i oddał najwięcej strzałów. Było go pełno i nie powinny tego przykryć trafienia Brooksa i fantastyczny gol z rzutu wolnego Neco Williamsa. Nie byłoby ich, gdyby nie Wilson. Za pierwszym razem to on rozpoczął akcję, za drugim lekko odegrał piłkę przed strzałem.
Wolny elektron wyszedł z cienia
Wobec naszych problemów na wahadle, wciąż niepewnego środka pola i Jana Bednarka, który nawet z Estonią dał się zaskoczyć, o czym szerzej piszemy w tym tekście, Wilson wyrasta na zawodnika, którego powinniśmy bać się w największym stopniu. Z dużą łatwością potrafi przełamywać linie obrony rywali. Wykorzystuje do tego swoją atomową szybkość i drybling. Ciężko go również zamknąć w jednej strefie boiska, bo o ile w Fulham częściej grywa na prawej stronie – tu szczególny alert wobec przeciętnie prezentującego się w obronie Nicoli Zalewskiego – o tyle w kadrze jest wolnym elektronem, co obrazuje jego heatmapa z Sofascore.
Wilson tylko w tym sezonie zdobył już cztery bramki i zanotował osiem asyst w Fulham. Pozostaje dzięki temu najlepszym w klasyfikacji kanadyjskiej piłkarzem swojego zespołu.
Jego groźną bronią, na którą szczególnie baczną uwagę musi zwrócić defensywny pomocnik – zapewne Bartosz Slisz – są jego strzały z dystansu. W starciu z Finlandią zaskoczył Hradecky’ego potężną bombą z ponad 30 metrów. Golkiper z dużym trudem zbił piłkę do boku.
– Jego dublet pomógł w imponującym zwycięstwie nad Chorwacją. W czwartkowym starciu z Finlandią był najlepszym piłkarzem reprezentacji. Krzywdę rywalom robił przede wszystkim swoją szybkością i bezpośredniością działania. Grał jako fałszywa dziewiątka, ofensywny pomocnik, ale też lewy skrzydłowy, co dotychczas było zarezerwowane dla Garetha Bale’a. Wilson w końcu wychodzi z cienia – napisał Ben Fischer, dziennikarz “The Telegraph”.
Najmłodszy w historii
I pozostaje nam tylko przytaknąć, bo zawodnik Fulham rzeczywiście stał się nowym liderem reprezentacji Walii. Już wcześniej dawał sygnały, że może się tak stać. W końcu w wieku dziewięciu lat wypatrzył go Liverpool. Później przez wiele lat, trzy razy w tygodniu rodzice wozili go z rodzinnego Wrexham do ośrodka w Kirkby. Wszystko po to, by siedem lat później podpisał pierwszy kontrakt z The Reds. Na stałe nigdy nie przebił się w składzie zespołu z miasta Beatlesów i po licznych wypożyczeniach osiadł w zachodnim Londynie, stając się jedną z kluczowych postaci Fulham, które zapłaciło za niego 14 mln euro.
To, że nie powiodła mu się przygoda w Liverpoolu, to fakt, ale nie bez przyczyny wydzwaniał do niego wtedy legendarny Ian Rush, by przekonać go do podpisu. Jeden z telefonów wykonał dzień przed tym, jak otrzymał powołanie do dorosłej reprezentacji Walii. Szansę debiutu od Chrisa Colemana dostał w wieku 16 lat, sześciu miesięcy i 23 dni. I choć mierzył się z Belgią i marzył o koszulce Kevina De Bruyne czy Edena Hazarda, to z nikim by się nie zamienił. Pisał bowiem wtedy historię, stając się najmłodszym piłkarzem w historii reprezentacji Walii.
Na prawdziwą szansę w kadrze musiał jednak długo czekać. Smoki miały dwóch liderów: Garetha Bale’a i Aarona Ramseya. I nawet jeśli nie grali w swoich klubach, odpowiednio Realu Madryt i Juventusie, to hierarchia pozostawała bez zmian. Odwilż dla Wilsona przyszła dopiero po mundialu w Katarze.
Kolejny po Gazie i Rambo
– Gaz (Bale) zapewnił nam wiele pięknych chwil na boisku. Był zawsze, gdy go potrzebowaliśmy. Nie jestem głupi, wiem, że nie mogłem liczyć na miejsce w podstawowym składzie, ponieważ mieliśmy Gaza z Realu Madryt i Rambo (Ramseya) z Arsenalu, a potem Juventusu. Grali regularnie na najwyższym poziomie i miałem wrażenie, że po każdym meczu w reprezentacji zasługiwali na medal za swoje zaangażowanie. Nie byłem z tego zadowolony. Chciałem grać, ale teraz, gdy starsi zawodnicy powoli przechodzą na emeryturę, myślę, że znajdzie się dla mnie miejsce i wierzę, że wniosę odpowiednią jakość do zespołu – powiedział Wilson w zeszłym roku, cytowany przez “beIN Sports”.
Dziś Bale jest już na emeryturze, a Ramsey wrócił do Walii, gdzie występuje w zespole Cardiff City, choć słowo “występuje” to spora przesada, bo po kontuzji kolana rozegrał w tym roku niespełna 90 minut. Wilson jest zatem nowym liderem odmładzającej się kadry Smoków. W starciu z Finlandią na boisku było tylko dwóch 30-latków, a średnia wieku wynosiła 26,4 lat. Tyle samo liczyła sobie w półfinale Euro 2016 z Portugalią.
Wilson miał wtedy 19 lat. I choć miał już za sobą debiut w kadrze, to we francuskich mistrzostwach Europy wziął udział tylko jako kibic. Wraz z innymi fanami w sile 10 tysięcy dopingował drużynę narodową z trybun stadionu w Bordeaux w spotkaniu ze Słowacją. Wymęczone zwycięstwo w pierwszym meczu nie zwiastowało tego, że Smoki mogą dotrzeć do półfinału. Jednak później stało się to faktem i największym sukcesem w historii reprezentacji. Dziś sukcesem dla Walii będzie sam awans na Euro w Niemczech. O tym, czy tak się stanie, wiele zależy od zawodnika Fulham. To on ma poprowadzić Smoki do triumfu we wtorkowego starciu z Polską.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Walijski czwartoligowiec ma miliony fanów. Jak to robi? Witamy w Wrexham! [REPORTAŻ]
- Istnieje życie bez Bale’a. Jak (nie)zmieniła się reprezentacja Walii
- Trela: Sposób ma znaczenie. Wygrana tak pewna, że można było się odzwyczaić
Fot. Newspix