Organizatorzy Grand Prix Singapuru, fani Red Bulla oraz – a może w szczególności – Maxa Verstappena liczyli na to, że Holender już dziś zapewni sobie drugi mistrzowski tytuł Formuły 1. By tego dokonać, musiał przede wszystkim zwyciężyć w dzisiejszym wyścigu, a także liczyć na niepowodzenie Charlesa Leclerca i Sergio Pereza. Ale nic takiego nie miało miejsca. Perez w Singapurze wygrał, a Leclerc był drugi. Maxowi już w kwalifikacjach nie pomógł najpierw jego własny zespół, później pogoda przeszkodziła w wielkim pościgu za rywalami, a w środku ścigania zawiódł go bolid. Verstappen ostatecznie zajął siódme miejsce. I chociaż tytuł w jego przypadku wciąż jest niemalże pewny, to na jego oficjalne przypieczętowanie Max będzie musiał poczekać. Co najmniej do następnego tygodnia, kiedy odbędzie się Grand Prix Japonii.

GP Singapuru. Koronacja Verstappena przełożona co najmniej na następny tydzień

W dzisiejszym Grand Prix Singapuru wszystkie oczy były skierowane na Maxa Verstappena. Holender mógł przypieczętować swój drugi tytuł mistrza świata Formuły 1. Kierowca Red Bulla miał w klasyfikacji generalnej 335 punktów i kolosalną przewagę nad drugim w tabeli Charlesem Lelcerkiem (219 pkt) oraz trzecim Sergio Perezem (210 pkt) – swoim kolegą z zespołu. Lecz by taki scenariusz się ziścił, musiało zostać spełnionych kilka warunków.

Przede wszystkim, Verstappen musiał ukończyć wyścig na pierwszej pozycji. To akurat było bardzo prawdopodobne, nawet jeżeli mistrz ruszał z ósmego miejsca startowego. W końcu taki wynik w kwalifikacjach, który przecież wiele słabszych ekip wzięłoby w ciemno, w zespole z logo  z czerwonym bykiem był efektem pomyłki. Max zapewne na starcie przewodziłby reszcie stawki, ale kiedy jechał swoje szybkie okrążenie, został ściągnięty do alei serwisowej. Wszystko dlatego, że w zbiorniku jego bolidu znajdowało się za mało paliwa, by sędziowie mogli zebrać cokolwiek do kontroli cieczy.

Orlen baner

– Dlaczego? Co jest, ku**a, dlaczego? Co jest, ku**a? O czym ty do mnie, ku**a, mówisz? Niewiarygodne, gościu – pieklił się Verstappen po nakazie zjazdu do boksu. Dzień wcześniej kierowca obchodził urodziny. Cóż, zespół nie sprawił mu najlepszego prezentu.

Z drugiej strony, ta pomyłka zwiastowała więcej akcji na torze, na którym generalnie ciężko wyprzedzać rywali. Gdyby Holender startował z pierwszego miejsca, trudno byłoby wyobrazić sobie to, żeby wypuścił wygraną. A tak, musiał się bardziej postarać o zwycięstwo.

Ale jak wspomnieliśmy: nawet wygrana nie gwarantowała kierowcy Red Bulla mistrzostwa. By mógł cieszyć się z obrony tytułu, musiał liczyć na to, że w przypadku zdobycia 26 punktów (25 za wygraną + bonus za najszybsze okrążenie), Leclerc nie skończy wyścigu w pierwszej siódemce, a Perez na podium. Bez dodatkowego punktu za najszybsze okrążenie, Monakijczyk nie mógł dojechać do mety na wyższej pozycji, niż dziewiąta, zaś Meksykanin musiał skończyć poza podium, ale bez najszybszego okrążenia.

Oczywiście, gospodarze Grand Prix Singapuru z pewnością życzyli sobie, by nieunikniony moment zdobycia mistrzostwa przez Verstappena przypadł akurat na ich wyścig. Ale zadanie nie było łatwe, gdyż Leclerc i Perez ruszali z pierwszej linii. Który z tej dwójki miał według nas większe szanse na spełnienie warunku przedłużające iluzoryczne szanse na wywalczenie tytułu? Prawdopodobnie Perez. Wprawdzie zespół Red Bulla nie wystrzega się błędów w tym sezonie, o czym przekonał się też Verstappen. Jednak indolencja kierownictwa Ferrari to jest jakiś wyższy poziom absurdu. Do tego stopnia, że sensacyjne były te wyścigi, w których zespół dowodzony przez Mattię Binotto niczego nie odwalił, pozwalając swoim kierowcom nawiązać walkę z rywalami.

MOKRY POCZĄTEK

Niestety, Grand Prix jeszcze się nie rozpoczęło, a już oglądaliśmy obrazki, których nie chcieliśmy oglądać. Przez tor w Singapurze przeszła spora ulewa, która zwiastowała dwie rzeczy. Pierwsza, najbardziej oczywista, była taka, że kierowcy wyjadą na oponach przejściowych. To dało widzom pożywkę ku temu, by kolejny raz wyśmiać opony przeznaczone na deszcz. Poszczególne zespoły decydują się z nich skorzystać tak rzadko, że fani szydzą, iż te opony zajmują tylko miejsce podczas transportu, a w padokach, ułożone jedna na drugą, zapewne pełnią rolę klimatycznych stolików na kawę.

Drugą kwestią było, w jakim kierunku pójdzie rywalizacja. Jeżeli tor byłby bardzo mokry, obserwowalibyśmy zapewne nudną jazdę gęsiego do mety. Ale chociaż delikatnie przesuszony, ze zdradliwymi zmianami przyczepności, zwiastowałby nam dobre ściganie. I wraz z kolejnymi okrążeniami tor się przesuszał, co zapowiadało sporo ciekawych akcji.

Zwłaszcza, że problemy na starcie miał Verstappen. Holender nie najlepiej ruszył, przez co spadł z ósmej na dziesiątą pozycję. Wyprzedził go między innymi Kevin Magnussen. Kierowca Haasa wykonał nawet jedną skuteczną obronę przed atakiem mistrza, nie zostawiając mu miejsca na zakręcie. Ale pierwsze kółka były dla Magnussena pyrrusowym zwycięstwem. Max kilka minut później poradził sobie z Duńczykiem. W dodatku Kevin uszkodził przednie skrzydło bolidu. Nie pierwszy raz w tym sezonie był z tego powodu zmuszony zjechać do alei serwisowej na wymianę zniszczonego elementu.

Szczęścia w Singapurze nie mieli też kierowcy Alfa Romeo F1 Team ORLEN. Guanyou Zhou był pierwszym zawodnikiem, który odpadł z rywalizacji. Chińczyk atakował pozycję Nicholasa Latifiego, lecz Kanadyjczyk nie zostawił mu miejsca. W efekcie bolid Zhou nie nadawał się do dalszej jazdy. Ale jego rywal z Williamsa również nie cieszył się długo z takiego przebiegu wydarzeń. Latifi zjechał na pit-stop z myślą, że jego mechanicy uporają się z kapciem, którego bolid kierowcy nabawił się w wyniku kontaktu z samochodem Zhou. Szybko okazało się, że bolid Williamsa także musi wycofać się z rywalizacji, bo uszkodzenia są poważniejsze.

To nie koniec przygód kierowców Alfy Romeo. Na tyłach stawki walczyli ze sobą Valtteri Bottas i George Russell. W pewnym momencie Brytyjczyk wyprzedził Fina, ale w pełni rozpędu zupełnie przestrzelił hamowanie. Na szczęście dla Włoskiej ekipy, doświadczony Bottas w porę zorientował się, że jego rywal stracił panowanie nad pojazdem, wobec czego przepuścił go tak, że Russell wypadł poza tor nie wyrządzając szkód przeciwnikowi. Ostatecznie Bottas ukończył rywalizację na niepunktowanym, jedenastym miejscu.

CZEKAJĄC NA SLICKI

A jak wyglądała sytuacja z przodu? Tam obserwowaliśmy pełną stabilizację. Perez wygrał start z Leclerkiem, i tak Meksykanin prowadził przed Monakijczykiem. Trzeci był Carlos Sainz, a czwarty Lewis Hamilton.

Tymczasem Vestappen utknął na siódmej pozycji i wydawało się, że niewiele więcej tutaj wskóra. W końcu przed nim jechał Fernando Alonso. Kto, jak kto, ale ten stary wyga potrafi się bronić. I tak też było. Do 22 okrążenia – czyli do ponad 1/3 wyścigu – Verstappen nie mógł poradzić sobie z mistrzem Formuły 1 z sezonów 2005 i 2006.

Maxowi pomogła dopiero awaria maszyny Aloso, którego bolid w pewnym momencie po prostu stanął w miejscu. Swoją drogą, niedługo później jednostka napędowa w samochodzie Estebana Ocona również odmówiła posłuszeństwa i tak zespół Alpine można było ogłosić największymi pechowcami weekendu.

W środku trwania zawodów stawka się wyklarowała. Nic nie zapowiadało emocji, dopóki poszczególne zespoły nie zdecydowały się na założenie opon typu slick. Pierwszym kierowcą, który otrzymał takie ogumienie, był George Russell. Ale Brytyjczyk w wyniku wymiany silnika przed ściganiem i tak startował z alei serwisowej. Zespół Mercedesa mógł sobie pozwolić na eksperymenty względem kierowcy jadącego na z góry straconej pozycji. Jak się okazało, na zmianę opon było jeszcze za wcześnie. Bolid nadziei Mercedesa miotał się na torze niczym mały szczeniaczek na środku zamarzniętej ulicy.

Na nieco ponad pół godziny do końca wyścigu zapowiadało się, że w końcu otrzymamy większe emocje. Verstappen był już na piątym miejscu, a od czołówki przedzielał go tylko Lando Norris. Kiedy większość zespołów zdecydowała się na zmiany opon, można było liczyć na dobre ściganie. W szczególności w wykonaniu Maxa. Ale podczas jednego z ataków Holendrowi zblokowały się hamulce w bolidzie.

I tak mieliśmy w zasadzie po emocjach związanych z potencjalnym przyklepaniem przez Verstappena tytułu podczas dzisiejszych zawodów. Można było tylko obserwować walkę o pierwsze miejsce pomiędzy Perezem a Leclerkiem. Ten pojedynek był o tyle ciekawy, że w samochodzie Meksykanina – podobnie jak u jego kolegi z zespołu – również nieco szwankowały hamulce. Ale ostatecznie w czubie nie doszło do żadnych przetasowań.

Max Verstappen nie może zaliczyć tego weekendu do udanych, zakończył rywalizację na siódmej pozycji. Ale Red Bull ma powody do zadowolenia. W końcu ich drugi kierowca wygrał kolejny wyścig – chociaż nie był to Holender. Sergio Perez wygrał całkowicie zasłużenie. Prowadził od początku do końca i ostatecznie wypracował nad drugim Charlsem Leclerkiem ponad pięć sekund przewagi. Ferrari również może uznać Grand Prix Singapuru za sukces. W końcu nic nie zepsuli, a ich dwóch zawodników skończyło na podium. Zadowolenie może odczuwać też team McLarena. Lando Norris długo skutecznie bronił się przed Verstappenem i zajął ostatecznie czwarte miejsce. A że zaraz za nim ściganie zakończył Daniel Ricciardo, to McLaren przegonił zespół Alpine w klasyfikacji konstruktorów.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o Formule 1:

Suche Info
07.12.2022

Koniec mundialu dla Danilo Pereiry

Nie tylko Nuno Mendes. Również Danilo Pereira nie zagra już na katarskim mundialu, informuje Fabrizio Romano. Pereira doznał kontuzji w pierwszym meczu z Ghaną. Wydawało się, że ten uraz nie będzie na tyle poważny, by wykluczyć go z całego turnieju – Portugalczyk miał odpocząć, ale potem być gotowy do dalszej rywalizacji. Niestety, nic z tego. Pereira na mundialu już nie zagra. W pierwszym meczu grał jako środkowy obrońca, kiedy tworzył duet z Rubenem Diasem. […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

„Słyszę, że jest bliżej rozstania niż pozostania Michniewicza”

Tomasz Włodarczyk z Meczyków podzielił się swoimi informacjami na temat ewentualnego przedłużenia umowy z Czesławem Michniewiczem przez PZPN. Włodarczyk stwierdził: – Słyszę, że jest bliżej rozstania niż pozostania Czesława Michniewicza. Ostateczną decyzję podejmie jednak Cezary Kulesza. Słyszałem jeszcze jedną wersję co do kontraktu Michniewicza – PZPN ma siedem dni od ostatniego meczu w roku, żeby przedłużyć jego kontrakt na takich samych zasadach. Najpóźniej w poniedziałek dowiemy się, co z przyszłością […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
07.12.2022

Katarski Turysta #8: Czy wejdę na mecz z flagą LGBT?

Promowanie wartości LGBT jest zakazane podczas katarskich mistrzostw świata. Czy można wejść z tęczowym symbolem na mecz mundialu? Sprawdziliśmy to! Świeży vlog Jakuba Białka naszego wysłannika na mistrzostwa świata w Katarze właśnie wleciał na WeszłoTV. Kuba zrobił drobną prowokację. Zapraszamy do oglądania ósmego odcinka „Katarskiego Turysty”.  WIĘCEJ ODCINKÓW VLOGA „KATARSKI TURYSTA”: Katarski Turysta #7. Co myślę o konferencjach Michniewicza? Piekło irańskich kobiet | […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

Niedźwiedź o przygotowaniach Widzewa

Janusz Niedźwiedź nakreślił plan Widzewa przed rundą wiosenną. Jak powiedział cytowany przez oficjalną stronę Widzewa: – Mamy kilka obszarów, w których chcemy udoskonalić się jako zespół. Na pewno chcemy poprawić niską obronę, bo choć mamy dziś 9 czystych kont, to wiem, że jest tam sporo rzeczy do udoskonalenia. Na pewno pressing wysoki w różnych konfiguracjach, a w rozegraniu akcji chcemy być bardziej zmienni w naszych systemach i wprowadzić nowe warianty. […]
07.12.2022
Inne sporty
07.12.2022

Taniec Kielc w Lidze Mistrzów trwa. Tylko ta kontuzja…

Tylko jedno spotkanie w trwających rozgrywkach Ligi Mistrzów przegrali na ten moment szczypiorniści Łomży Industrii Kielce. Dzisiaj ich ofiarą padł Pick Szeged (31:28). To o tyle istotne zwycięstwo, że wciąż oddech na plecach kielczan będzie czuć niepokonana w grupie B Barcelona. Liczymy, że polski zespół wkrótce odniesie też sukces pozaboiskowy – znajdując nowego sponsora. Co mamy na myśli? Kilka tygodni temu gruchnęła wiadomość, że drużyna z Kielc zakończy współpracę […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

Cash: – Mundial był cenną lekcją

Matty Cash w rozmowie z talkSPORT krótko podsumował mundial. Reprezentant Polski stwierdził: – Graliśmy z Argentyną, Francją i Meksykiem. To drużyny. które prezentują wysoki poziom. Ostatnie tygodnie były dla mnie cenną lekcją, to przeżycie przerosło moje oczekiwania. Jestem przekonany, że to wpłynie na moją dyspozycję w klubie. Grałem przeciwko najlepszym i nie mogę się doczekać tego w Premier League. Cash dodał także, że koszulki jakie otrzymał od Messiego i Mbappe stanowiły dla […]
07.12.2022
Formuła 1
20.11.2022

F1: Vettel pożegnał się z motorsportem, a Leclerc został wicemistrzem świata

Grand Prix Abu Zabi było kolejnym (i ostatnim) w tym sezonie, do którego Max Verstappen przystępował jako dwukrotny mistrz świata. Mimo tego emocji miało dziś nie zabraknąć – bo Charles Leclerc i Sergio Perez liczyli się w walce o drugie miejsce w klasyfikacji kierowców. Ostatecznie z tej rywalizacji górą wyszedł Monakijczyk. Warto odnotować też fakt, że z motorsportem oficjalnie pożegnał się Sebastian Vettel. Czterokrotny mistrz świata z Niemiec decyzję o zakończeniu kariery […]
20.11.2022
Formuła 1
17.11.2022

Abu Zabi relacje naprawi? Ostatni weekend F1 pod znakiem konfliktów

Zapewne przed weekendem Formuły 1 w Abu Zabi wielu z was zadaje sobie pytanie – czy oglądanie tych zawodów ma jakikolwiek sens? Przecież wszystko jest już jasne – Max Verstappen obronił tytuł mistrza świata, Red Bull wygrał w klasyfikacji konstruktorów, można się rozejść. Z tym że nie do końca, bo w zespole, który – tak by się wydawało – zalicza perfekcyjny sezon, aż huczy od konfliktu pomiędzy jego kierowcami. Do tego światło dzienne ujrzały […]
17.11.2022
Inne sporty
13.11.2022

Powrót do przeszłości – Mercedes z dubletem w F1

Niewiele było w tym sezonie wyścigów, których nie wygrał Max Verstappen. Dzisiaj – w momencie gdy ma już zapewniony tytuł mistrza świata – Holendra nie było nawet na podium Grand Prix San Paulo. Emocjonujący wyścig w Brazylii wygrał George Russell. Byliśmy zresztą świadkami dawno niewidzianej dominacji Mercedesa, bo tuż za nim zameldował się Lewis Hamilton. Mimo kolejnego drugiego miejsca w tym sezonie starszy z Brytyjczyków ma jednak co żałować. Gdyby udało mu się […]
13.11.2022
Formuła 1
31.10.2022

Rekord! Verstappen wygrał po raz czternasty w sezonie

Najważniejsze rozstrzygnięcia sezonu znamy już od jakiegoś czasu, bo kwestię mistrzostw Max Verstappen i Red Bull wyjaśnili bez problemu. Nie oznacza to jednak, że kierowcy – w tym nawet sam Holender – nie mają już o co rywalizować. Dziś Max jechał na przykład po rekord. Nikt wcześniej nie wygrał w jednym sezonie czternastu Grand Prix, a Verstappen miał ich na koncie już trzynaście. Meksyk żył więc możliwym historycznym wynikiem i postawą Sergio Pereza, ukochanego kierowcy tamtejszych […]
31.10.2022
Formuła 1
30.10.2022

Checo. Jak Sergio Perez został idolem Meksyku?

– Mój syn będzie lepszym kierowcą niż Michael Schumacher — wróżył kilkanaście lat temu Antonio Perez. Samego siebie przekonywać nie musiał, bo choć nigdy nie siedział za kierownicą bolidu, startował w innych seriach wyścigowych i potrafił dostrzec talent. Zresztą niczym nowym jest fakt, że ojciec widzi w swojej latorośli największy skarb na Ziemi. Jednak żeby sprawdzić prawdziwość swojej przepowiedni, Perez senior musiał przekonać do jej przesłania jeszcze kogoś. […]
30.10.2022
Inne sporty
24.10.2022

Max Verstappen po raz trzynasty. Holender wyrównał rekord F1

Rywalizację kierowców Formuły 1 w Teksasie z bliska (bo w jednym z boksów) obserwował Brad Pitt, który przygotowuje się do roli w filmie traktującym o świecie najsłynniejszej serii wyścigowej. I na pewno nie był rozczarowany, bo choć sezon 2022 w pewnym stopniu został już rozstrzygnięty (znamy mistrza świata), dzisiejsze Grand Prix dostarczyło sporo emocji. Pod jego koniec – jak za dobrych, „starych” czasów – byliśmy świadkami pojedynku Maxa Verstappena i Lewisa Hamiltona. […]
24.10.2022
Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
9nine6ix
9nine6ix(@9nine6ix)
2 miesięcy temu

Verstapen i Russel powinni dostać po 5 sekund kary

PiotrekB
PiotrekB(@piotrekb)
2 miesięcy temu

Masakra to jest z tym deszczem… po co oni maja opony mokre skoro wcale ich nie uzywaja. Krolowa motorsportu a troche popada i nagle problem