Reklama

Kapitan mówi o brakach w kadrze i… ma rację

Kamil Warzocha

Autor:Kamil Warzocha

20 września 2022, 15:32 • 5 min czytania 72 komentarzy

Często bywa tak, że słowa wypowiedziane przez Roberta Lewandowskiego traktuje się w Polsce jak świętość. Nie zawsze, ale co do zasady – opisów rzeczywistości kapitana reprezentacji po prostu nie można lekceważyć. A na pewno warto traktować je jako istotny przedmiot do dyskusji, która oczywiście znowu będzie miała miejsce. Kolejne zgrupowanie kadry to też kolejny temat. Tym razem „Lewy” wskazał na braki w zespole na poszczególnych pozycjach.

Kapitan mówi o brakach w kadrze i… ma rację

Na wczorajszej konferencji prasowej powiedział: – Są w kadrze pozycje, na których jest niedobór możliwości. To jest dla nas największe wyzwanie, żebyśmy sobie z tym poradzili. Mam nadzieję, że za dwa miesiące będziemy mówili o tym w czasie przeszłym. Uważam, że trzeba rozmawiać o takich sprawach. Na niektórych pozycjach brakuje nam odpowiednich personaliów. Brakuje zawodników, żeby mieć odpowiednią stabilizację i większe pole manewru. To jest dla nas wszystkich wyzwanie, z którym musimy sobie poradzić.

Robert Lewandowski mówi jak jest

Trudno się z Robertem nie zgodzić, tu nawet nie ma zbyt dużego pola do polemiki. Z drugiej strony, kapitan kadry nie podał konkretów. To całkowicie zrozumiałe, acz wiadomo, że w pełni sprawy nie wyjaśnia. No więc – o jakie strefy na boisku chodzi? Gdzie obecnie występuje jakość, którą można określić hasłem „poniżej przeciętnej kadrowej”?

Lewa obrona jak w zamkniętym kole

Cóż, taką wyliczankę należy zacząć od pozycji lewego obrońcy. Wydaje się, że tę pozycję Lewandowski miał na myśli. Powołania teraz otrzymali Nicola Zalewski i Arkadiusz Reca, może tam zagrać ewentualnie Bartosz Bereszyński lub Robert Gumny. Niby kilku zawodników, ale tak naprawdę brak mocnej i solidnej opcji, do której nie mielibyśmy większych zastrzeżeń. Tak samo jest przecież z Tymoteuszem Puchaczem, który zaproszenia na kadrę tym razem nie dostał.

Reklama

Zalewski – no nie, to nie jest lewy obrońca, prędzej wahadłowy, acz wciąż z brakami w defensywie, które dopiero będzie nadrabiał. Reca? Znamy ten temat, temu piłkarzowi nie dojeżdża głowa w meczach reprezentacji. Gumny? Nie rozwija się w Bundeslidze tak jak można było zakładać, w kontekście mundialu to opcja mocno rezerwowa. I na koniec Bereszyński, który jest jak ta była partnerka czy partner, którzy na coś liczą, a ty do nich wracasz z braku laku i przyzwyczajenia. To nie musi być złe, ale przecież może być znacznie lepiej. Słowem: to nie jest droga rozwojowa.

Można by rzec, że w temacie lewych obrońców żyjemy jak w zamkniętym kole. I pewnie jeszcze trochę to potrwa, bo na horyzoncie nie widać kogoś, kogo moglibyśmy nazwać chociaż mocno wyróżniającą się postacią we własnej drużynie, oczywiście w niezłej lidze.

Idąc dalej, wakaty można dostrzec na skrzydłach. Doceniamy rozwój takiego Michała Skórasia, który zasłużył na powołanie. Ale gdybyśmy mieli lepiej obsadzoną akurat tę pozycję piłkarzami z Europy, kolejny skrzydłowy z Ekstraklasy miałby trochę  trudniej z dotarciem na zgrupowanie. Być na szerokiej liście – owszem. W obliczu dysproporcji i pewnych braków możemy jednak mówić o czymś więcej. Ot, Skóraś w jakimś stopniu korzysta z faktu, że Polska nie stoi skrzydłowymi tak jak dawniej.

Taki Kamiński jeszcze nie uwiarygodnił się na poziomie Bundesligi – choć wierzymy, że to przyszłość kadry. A Kamil Grosicki spadł  już w hierarchii bardziej do roli zadaniowca i też nie prezentuje wyższej średniej w reprezentacji. W takich realiach wydaje się, że to Przemysław Frankowski jest najlepszym skrzydłowym, w dużej mierze przez wzgląd na doświadczenie i praktykę gry na wahadle, co też wiele mówi, bo akurat w kadrze czasami można mieć do niego jakieś pretensje. Krajobraz skrzydłowych (łamane na: wahadłowych) znacznie ratuje Zalewski, jeśli będzie traktowany jako zawodnik stricte na tę pozycję. Obecnie trudno jednoznacznie to określić. Czesław Michniewicz nie wydał klarownej oceny, acz chyba każdy widzi, że piłkarz Romy ma predyspozycje, żeby za jakiś czas być naszym skrzydłowym nr 1. Albo wahadłowym, jeśli poprawi grę defensywną. Te ostatnie zgrupowania przed mundialem w Katarze wiele pod tym względem nam rozjaśnią.

Pomocników wielu, ale wątpliwości też niemało

Dalej trzeba zwrócić uwagę na obsadę środka pola, szczególnie pozycję defensywnego pomocnika. Przy standardowym dobrobycie tacy piłkarze jak Mateusz Łęgowski czy Jakub Piotrowski raczej nie mogliby liczyć na powołanie. Poza tym większe lub mniejsze problemy mają inni, akurat niepowołani. Krystian Bielik wrócił do gry, ale jest niepewny pod względem urazów, natomiast Jacek Góralski w Bochum więcej nie gra niż gra, ale też głównie przez kontuzje. Patrząc na grupę obecnych środkowych pomocników na zgrupowaniu: Szymon Żurkowski jest przyspawany do ławki rezerwowych w Fiorentinie, Mateusz Klich stracił mocną pozycję w Leeds, Grzegorz Krychowiak i jego forma jest pewną niewiadomą, a Karol Linetty niezmiennie budzi jakieś zastrzeżenia. Tak naprawdę jedynymi pewnymi opcjami w tym momencie jest para: Piotr Zieliński i Sebastian Szymański. Co do nich nie można mieć obaw, że będą zaniżać poziom. To w tej chwili wyższa reprezentacyjna półka. Ale nie pomocnicy o usposobieniu defensywnym, a głównie o nich tutaj mowa.

Na tych trzech pozycjach w kadrze najbardziej widać, że – przynajmniej na razie – odstają względem głębi i jakości, jaką można zauważyć choćby wśród napastników, bramkarzy, środkowych i prawych obrońców (tu zakładając formację z czwórką z tyłu). Ale czy dowiadujemy się czegoś nowego, odnosząc się do słów Lewandowskiego z konferencji? Niekoniecznie. Jesteśmy reprezentacją pełną skrajności, niewyważoną na tyle, żeby jak równy z równym regularnie rywalizować ze światową czołówką. Trochę lepiej to wygląda w chwili, gdy szkielet złożony z najlepszych 15-20 zawodników jest zdrowy, a poszczególne postacie nie są piątym kołem u wozu w realiach klubowych. Na to trzeba liczyć w niedalekiej przyszłości, bo jak słusznie zauważa kapitan kadry – teraz brakuje stabilizacji i większego pola manewru.

Reklama

WIĘCEJ O POLSKIEJ KADRZE:

Fot. Newspix

W Weszło od początku 2021 roku. Filolog z licencjatem i magister dziennikarstwa z rocznika 98’. Niespełniony piłkarz i kibic FC Barcelony, który wzorował się na Lionelu Messim. Gracz komputerowy (Fifa i Counter Strike on the top) oraz stały bywalec na siłowni. W przyszłości napisze książkę fabularną i nakręci film krótkometrażowy. Lubi podróżować i znajdować nowe zajawki, na przykład: teatr komedii, gra na gitarze, planszówki. W pracy najbardziej stawia na wywiady, felietony i historie, które wychodzą poza ramy weekendowej piłkarskiej łupanki. Ogląda przede wszystkim Ekstraklasę, a że mieszka we Wrocławiu (choć pochodzi z Chojnowa), najbliżej mu do dolnośląskiego futbolu. Regularnie pojawia się przed kamerami w programach “Liga Minus” i "Weszlopolscy".

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Komentarze

72 komentarzy

Loading...