To nie tylko ikona amerykańskiej lekkoatletyki, ale w ogóle całej sportowej kultury. Steve Prefontaine przyczynił się popularyzacji joggingu, zainspirował miliony i w Stanach jest pamiętany do dzisiaj. Trwające mistrzostwa świata mają miejsce na stadionie Hayward Field w Eugene, tym samym (choć zmodernizowanym), na którym budowała się jego legenda.

Steve Prefontaine. Nie potrzebujesz medali, żeby być legendą

Historia Prefontaine’a jest idealna na film, więc nic dziwnego, że powstały o nim dwie wysokobudżetowe produkcje. W pierwszej, z 1997 roku, w rolę Amerykanina wciela się Billy Crudup. Do roli w drugiej, z 1998 roku, wąsy oraz włosy zapuścił Jared Leto.

Dwójka aktorów starała się oczywiście upodobnić do legendarnego biegacza. W ramach pracy, choć przebieranie się za Prefontaine’a stało się też zabawą, formą oddawania hołdu. W Eugene parę dni temu i nieprzypadkowo w trakcie lekkoatletycznych mistrzostw świata zorganizowano konkurs, podczas którego uczestnicy zakładali peruki, doczepiali włosy czy ubierali bezrękawniki.

Amerykanin zmarł w 1975 roku. Mimo tego jego ślady wciąż można dostrzec w Eugene, gdzie trenował i startował, w Coos Bay, gdzie się urodził, czy w ogóle w całym stanie Oregon.

Talent

Prefontaine od młodych lat był uważany za złote dziecko amerykańskiej lekkoatletyki. Jako nastolatek zagościł na okładce „Sports Illustrated”, ścigał się z gigantami jak Jim Ryun (dwukrotny lekkoatleta roku w plebiscycie Track & Field News), był obiektem westchnień trenerów z ponad czterdziestu uczelni, które oferowały mu sportowe stypendia.

Można powiedzieć, że był stworzony, żeby biegać. Zanim jednak odkrył swoje zdolności, jak to młody Amerykanin mający zbyt dużo energii i sporo wolnego czasu, który jego rodzice musieli jakoś zagospodarować, uprawiał mainstreamowe sporty. To znaczy: grał w koszykówkę oraz futbol amerykański. Przy jego warunkach fizycznych (175 cm wzrostu, wątła sylwetka) trudno jednak było mu marzyć o wielkiej karierze.

Siostra Steve’a wspominała, jak jej brat, po powrocie do szkoły, bił głową o ścianę. Był zapłakany, zdemotywowany, powtarzał, że do niczego się nie nadaje. Wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy z własnego talentu. Wszystko się zmieniło, kiedy go odkrył.

Amerykanie wspominają Prefontaine’a nie tylko ze względu na to, czego dokonywał na stadionie. Ale również ze względu na charakter, otwartość względem innych ludzi. Lekkoatleta był duszą towarzystwa, chętnie nawiązywał kontakt z innymi ludźmi. Zdarzało mu się nawet prowadzić dość imprezowy tryb życia, bo wcale nie stronił od alkoholu.

Znał tylko jedną metodę

Nie ma jednak wątpliwości, że jeszcze bardziej niż podczas spotkań twarzą w twarz, Amerykanin czarował na bieżni. Przede wszystkim – to nie był zawodnik, który czaił się za plecami innych oraz wyczekiwał na idealny moment do przyspieszania. Wręcz przeciwnie – Prefontaine atakował od początku do końca. Kochał prowadzić wyścigi.

Styl Amerykanina dobrze opisuje jego własny cytat „najlepsze tempo to samobójcze tempo, a dziś jest dobry dzień, żeby umrzeć”. Prefontaine nie liczył się z tym, że na ostatnich okrążeniach, w końcówce wyścigu, może zabraknąć mu sił.

Talent młodego Amerykanina doceniał Bill Bowerman, trener z uniwersytetu Oregon, a także późniejszy współzałożyciel Nike. W 1969 roku napisał do Steve’a list, w którym obiecał, że zrobi z niego najlepszego biegacza na świecie. Oczywiście jeśli tylko wybierze ofertę z jego uczelni, rozczarowując kilkadziesiąt innych.

Prefontaine zaufał Bowermanowi, a trzy lata później wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Monachium. Był jednym z faworytów do medalu w biegu na 5000 metrów – bo na drodze do imprezy docelowej pokazywał znakomitą formę, wygrał dwanaście kolejnych zawodów, w tym przedolimpijską próbę w Eugene. Fakt, że miał pojawić się w Niemczech jako zaledwie 21-latek, nie miał większego znaczenia.

Ale o ile w Stanach (a szczególnie na „swoim” stadionie, Hayward Field w Eugene) Steve nie miał sobie równych, na międzynarodowej scenie musiał zmierzyć się z rywalami z naprawdę wysokiej półki. Finowie Juha Väätäinen oraz Lasse Viren czy Tunezyjczyk Mohammed Gammoudi – to nie były przypadkowe postacie. Prefontaine nie miał prawa w rywalizacji z nimi pójść na całość, prowadzić od początku do końca, choćby tego chciał.

W trakcie finałowego biegu (wcześniej eliminacje zakończył z drugim najlepszym czasem) w końcu jednak zaatakował. Na około 600 metrów przed metą wysunął się na prowadzenie, mijając Virena oraz Gammoudiego. Potem je jednak utracił – na rzecz tej samej dwójki. Ale że nie zamierzał się poddawać, ponownie się do nich zbliżył. I kiedy do mety pozostawała ostatnia prosta, kibice zgromadzeni na stadionie mogli zastanawiać się, któremu z biegaczy zostało najwięcej sił w nogach. Bo różnice były niewielkie.

Okazało się, że Finowi, który pewnie sięgnął po złoto. Srebro trafiło do Gammoudiego. A kompletnie wyczerpany Prefontaine został „połknięty” na ostatnich metrach przez Brytyjczyka Iana Stewarta. I stracił nawet brązowy medal.

Po latach bieg na 5000 metrów podczas igrzysk w Monachium jest wspominany jako jeden z najbardziej ekscytujących w historii.

Co by było gdyby

Porażka na igrzyskach podziałała na 21-letniego Profontaine’a mobilizująco. Wiedział, że szczyt formy wciąż jest przed nim. Wiedział, że jeśli odrobi lekcje, dobrze przepracuje kolejne parę sezonów, będzie w stanie sięgnąć po to, co nie było mu dane.

W latach 1973-1975 Steve siedmiokrotnie poprawiał rekordy Stanów Zjednoczonych (na dystansach od 3000 do 10 000 metrów). W nieprawdopodobny sposób działał też na kibiców. Miał oczywiście szerokie grono fanów, ale zdarzali się tacy, którzy próbowali wytrącić go z równowagi. Na stadionie nosili koszulki z napisem „Stop Pre” (będącym odpowiedzią na okrzyki „Go, Pre”, które wokół bieżni było słychać szczególnie). Zatrzymać Amerykanina nikomu się jednak nie udawało, dlatego w ramach żartu po jednym ze startów postanowił celebrować swoje zwycięstwo właśnie z tym sloganem na klatce piersiowej.

– Miał ten magnetyzm, który przyciągał ludzi – wspominał kolega z bieżni Prefontaine’a i medalista igrzysk w Monachium na 400 metrów przez płotki, Ralph Mann. – Miał osobowość, która po prostu działała na innych. To dziwne, bo wiele razy na ten temat rozmawialiśmy i on mówił, że po prostu był sobą, nie było w jego zachowaniu niczego nienaturalnego. On nie wiedział, co go wyróżnia i ja też nie byłem w stanie odpowiedzieć.

Popularność Prefontaine’a rosła i rosła. W 1973 roku Amerykanin rozpoczął współpracę z marką założoną przed swojego byłego trenera, czyli Nike. Firma wypuściła nawet obuwie inspirowane jego osobą. To jednak nie znaczyło, że Amerykanin miał kasy jak lodu. Wręcz przeciwnie – brakowało mu pieniędzy. Wszystko przez zasady amerykańskiego związku sportowego (AAU), który dopuszczał do startu na igrzyskach wyłącznie amatorów. Amatorów, czyli zazwyczaj studentów (choć nie tylko, bo Prefontaine akurat skończył edukację rok po IO w Monachium), nieczerpiących korzyści materialnych ze swojej sportowej kariery.

Amerykanin nie mógł zatem zarabiać jak gwiazda, ale taką bez wątpienia był. Pat Tyson, z którym Prefontaine zamieszkał w sezonie 1973, wspominał, że czasem czuł się jak… osobista sekretarka. Bo co chwilę odbierał telefony od ludzi, którzy chcieli skontaktować się z jego współlokatorem. Zauważył też, jak dynamiczny styl życia miał Steve. Nawet w czasie przerw od treningów, nie pozwalał sobie na dłuższy odpoczynek – często robił dwie rzeczy na raz, na przykład pisząc list i jedząc obiad.

Parę listów wysłał bez wątpienia do wspomnianego AAU. W trakcie przygotowań do igrzysk w Montrealu Prefontaine znalazł się w sytuacji, w której otrzymywał trzy dolary dziennie na jedzenie oraz inne wydatki, kiedy jego rywale z innych krajów świata mogli liczyć na zdecydowanie lepsze wsparcie finansowe. Nie wspominając już o wszelkich kontraktach reklamowych, które mogły zagwarantować mu setki tysięcy dolarów, ale które był zmuszony odrzucić. Byle tylko zachować status amatora.

Legenda Oregonu

Ostatecznie poświęcenie Amerykanina poszło na marne. Nie miał okazji wystąpić na kolejnych igrzyskach, bo zginął w 1975 roku w wypadku samochodowym w Eugene. Jak do niego doszło? Prefontaine wracał z imprezy. Najpierw odwiózł do domu Frank Shortera, mistrza olimpijskiego w maratonie i swojego dobrego kolegę. Kiedy już w jego aucie nie było żadnego pasażera, prawdopodobnie stracił kontrolę nad pojazdem przy przydrożnych skałach, co spowodowało kraksę. Zmarł przygnieciony wrakiem samochodu.

W miejscu wypadku Prefontaine’a można dziś znaleźć tabliczkę upamiętniającą jego osobę. Biegacze, zainspirowani postacią Amerykanina, mają zwyczaj zostawiać obok niej buty, numery startowe, koszulki. W międzyczasie udają się też do miasteczka Coos Bay, gdzie znajduje się mural z wizerunkiem biegacza (zdjęcie główne).

Orlen baner

Jego nazwisko wciąż jest obecne w świecie sportu. „Prefontaine Memorial Run” to amatorski bieg na 10 000 metrów, organizowany przez liceum, do którego uczęszczał Amerykanin. Rozpoczyna się w miejscu, w którym trenował, a kończy na szkolnej bieżni, gdzie odnosił swoje pierwsze sukcesy. Nie sposób nie wspomnieć też o „The Prefontaine Classic”, mityngu, który przyciąga największe gwiazdy lekkiej atletyki. W tym roku pojawił się na nim choćby Joshua Cheptegei, najwybitniejszy biegacz długodystansowy świata. Po tym, jak wygrał rywalizację na 10 000 metrów, otrzymał zresztą nie tylko tradycyjne kwiaty, ale też koszulkę z pamiętnym hasłem, „Stop Pre”.

Steve Prefontaine pośrednio przyczynił się również do popularyzacji joggingu w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze pod koniec lat sześćdziesiątych bieganie było uważane za dziwną aktywność – do historii przeszedł materiał „New York Times”, które pisało o aresztowaniu „przechodnia nielegalnie korzystającego z drogi przeznaczonej dla samochodów” (czyli biegacza). W 1970 roku pierwszy maraton organizowany w Nowym Jorku przyciągnął natomiast zaledwie 126 uczestników.

Jego dziewiąta edycja przywitała ich natomiast 14 tysięcy (na tyle pozwalał limit). Za sprawą postaci jak Prefontaine, Mary Slaney, Frank Shorter, a także większej świadomości w społeczeństwie dotyczącej zdrowotnych benefitów, które dawało bieganie, rozpętał się prawdziwy boom na jogging. Organizacja statystyczna „The National Running Data Center” oceniała, że pod koniec lat siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych znajdowało się dziesięć milionów aktywnych biegaczy, wśród których można było wyróżnić nawet prezydenta Jimmy’ego Cartera.

Prefontaine niestety nie doczekał się czasów, w których poranna przebieżka stała się niezwykle powszechnym zjawiskiem. Ale na pewno byłby z tego dumny, podobnie jak z faktu, że miejsce, w którym czuł się najlepiej, przywitało niedawno setki najlepszych lekkoatletów świata. Bo przecież Hayward Field w Eugene, stanie Oregon, na zawsze pozostanie jego domem.

Czytaj więcej o mistrzostwach świata w Eugene:

Weszło
17.08.2022

QUIZ LIVE OD 20. PACZUL, ROKI, BIAŁEK, GOŁASZEWSKI I SŁAWIŃSKI

Już o 20 wielki powrót Quizu! Quiz na żywo poprowadzi Paweł Paczul, a jego gośćmi będą także Paweł Gołaszewski, Adam Sławiński, Mateusz Rokuszewski i Jakub Białek. Zapraszamy na nasz kanał na YouTube!
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Media: Fabian Ruiz musi dołączyć do PSG

Jak donosi RAI Sport, Napoli przekazało 26-letniemu pomocnikowi informację, iż ten musi zgodzić się na transfer do Paris Saint-Germain. W przeciwnym razie Hiszpan spędzi całą jesień na trybunach. Aurelio De Laurentiis słynie z twardych negocjacji z piłkarzami. Tak jest też i tym razem w przypadku Fabiana Ruiza. O transferze wychowanka Betisu do stolicy Francji mówi się od ponad tygodnia. Teraz jednak Ruiz już nie ma innego wyjścia. Musi opuścić Neapol na rzecz […]
17.08.2022
Brama dnia
17.08.2022

Arda Turan vs Mateusz Cholewiak | BRAMA DNIA

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Reprezentant polskiej ekstraklasy, czy ówczesny piłkarz Barcelony? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was! Arda Turan vs Sevilla (17.08.2016) Superpuchar Hiszpanii, drugi mecz dwumeczu pomiędzy Barceloną a Sevillą. W pierwszym meczu Katalończycy wygrali 2:0, w drugim, na Camp Nou chcieli dokończyć dzieła. Nie chciało być inaczej. Dwa gole strzelił Turan, jednego blondwłosy wówczas Leo Messi. […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Oficjalnie: Tanguy Nianzou nowym graczem Sevilli

Klub z Andaluzji potwierdził dziś transfer 20-letniego francuza, który dotychczas występował w Bayernie Monachium. Jak można przeczytać na portalu transfermarkt.com, obrońca podpisał umowę do 30 czerwca 2027 roku. Według Florian Plettenberga kwota transferu wynosi 16 milionów euro, plus cztery miliony euro w bonusach. Dziennikarz poinformował również, że mistrzowie Niemiec zawarli w umowie z Sevillą prawo do odkupu młodego piłkarza w przyszłości. Nie podał on jednak informacji, ile wynosi […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Ligowcu, bierz przykład z Bieszczada i Tobiasza

Dwaj młodzi bramkarze – Kacper Bieszczad i Kacper Tobiasz pokazują, że polski ligowiec wcale nie musi być przezroczystą postacią i odległą gwiazdą z ekranu telewizora. Skracanie dystansu pomaga zyskać przychylność fanów. Przez lata fan polskiej piłki mógł śledzić swoich ulubieńców wyłącznie oglądając mecze. W erze mediów społecznościowych sytuacja zmieniła się diametralnie. Najpierw Facebook, a później Instagram zbliżyły kibica do piłkarza. Wciąż jednak zachowywany był […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Sasa Balić zawieszony na cztery spotkania Ekstraklasy

Obrońca Korony Kielce został zawieszony przez komisję ligi na cztery najbliższe kolejki. Wszystko przez brutalny faul, jakiego dokonał w poniedziałkowym starciu z Wartą Poznań.  Większość obserwatorów ostatniego ze spotkań 5. kolejki Ekstraklasy spodziewała się, że komisja ligi odpowiednio zareaguje na akt boiskowego bandytyzmu, jakiego dopuścił się Serb w meczu z Wartą. A przynajmniej miała na to nadzieje. Czy finalnie tak się stało? Cóż… Defensor ekipy z Kielc będzie musiał odpocząć przez najbliższe […]
17.08.2022
Inne sporty
17.08.2022

Lisu. Dziewczyna z Warmii, która została mistrzynią Europy w maratonie

To nie jest tylko opowieść o tym, jak skromna dziewczyna z Warmii przeszła do historii polskich biegów długodystansowych. Jej losy są lustrzanym odbiciem tego, z czym w trakcie kariery musi zmagać się wielu biegaczy długodystansowych, chcących uprawiać ten sport w Polsce na profesjonalnym poziomie. To starty w zawodach, w których do wygrania było 200 złotych. Nieustanne uzależnienie dalszego kontynuowania kariery od tego, czy otrzyma się stypendium. Wreszcie, próba pogodzenia startów i treningów z pracą. Ale to też […]
17.08.2022
Kolarstwo
17.08.2022

Mistrzostwa Europy. W kolarstwie i pływaniu medale. Na lekkoatletów czekamy

Mistrzostwa Europy w nowej formule mają zapewnić więcej emocji w tym samym czasie. Dlatego są rozgrywane równocześnie w wielu dyscyplinach i miejscach. W Rzymie na przykład rywalizują pływacy, a w Monachium kolarze torowi i lekkoatleci. Dziś traf chciał, że tylko ci ostatni nie dali nam medali, choć blisko była Ewa Swoboda. Na pływalni po srebro sięgnęła za to Katarzyna Wasick, a na torze popisała się Urszula Łoś, która drugim miejscem w keirinie udanie zamknęła ostatni dzień zmagań […]
17.08.2022
Tenis
16.08.2022

Serena Williams. Pięć najważniejszych momentów z kariery Amerykanki

Trudno podsumować karierę tak wybitną, jak ta Sereny Williams, która – co ogłosiła sama Amerykanka – po US Open dobiegnie końca. Nawet gdyby napisać książkę grubą na 600 stron, mogłoby nie starczyć miejsca. Spróbujmy jednak inaczej – pięcioma momentami, które w jakiś sposób występy Amerykanki na korcie i poza nim zdefiniowały. Od pierwszego tytułu wielkoszlemowego, z przystankami w Indian Wells i Australian Open, aż po dominację w Londynie. Będzie tu o przekraczaniu granic, o powrotach i o niesamowitych […]
16.08.2022
Inne sporty
16.08.2022

Pompki, sztuczki z psem i potrawy na „P”. Co Ola Mirosław potrafi zrobić w czasie swojego rekordu świata?

16.08.2022
Inne sporty
15.08.2022

Polska dominacja. Cztery medale mistrzostw Europy we wspinaczce, Mirosław ze złotem!

Wiecie, kiedy mamy do czynienia z dominacją? Wtedy, gdy trzy osoby z jednego kraju stają na podium mistrzostw Europy. Powiedzmy sobie wprost: raczej nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w takiej roli występują nasi reprezentanci. A dziś to właśnie Polki rozniosły konkurencję w rywalizacji we wspinaczce na czas, zajmując… cztery pierwsze lokaty. Do tego srebro wśród mężczyzn zdobył Marcin Dzieński. Nie da się tego opisać inaczej, niż tak, że w tej konkurencji jesteśmy potęgą.  […]
15.08.2022
Lekkoatletyka
15.08.2022

Złoto! Aleksandra Lisowska mistrzynią Europy w maratonie

Pierwszy w historii Polski medal maratonu na mistrzostwach Europy. I to od razu złoty! Aleksandra Lisowska, choć uznawano ją za zdolną do sprawienia niespodzianki, zaskoczyła ekspertów, zostawiając w tyle wszystkie rywalki. A kilka minut po tym, jak dobiegła do mety, okazało się, że od razu ma i drugi medal – w rywalizacji drużynowej Polki (z Angeliką Mach i Moniką Jackiewicz) zajęły trzecie miejsce. Co za początek mistrzostw!  Niespodzianki są najlepsze Nie da się nie uśmiechnąć, gdy zdobywamy medal, którego się nie spodziewaliśmy. […]
15.08.2022
Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciej
Maciej
27 dni temu

„Jego nazwisko wciąż jest obecne w świecie sportu. „Prefontaine Memorial Run” to amatorski bieg na 10 000 kilometrów…”. No az tak zle chyba nie jest…

ycgh
ycgh
27 dni temu

Ciekawe ile koxu wperdalał

Ksav
Ksav(@ksav)
25 dni temu

Chop musiał klepać biedę przez idiotyczne zasady.