Jagiellonia Białystok utworzyła dział skautingu i analiz. To ważna chwila dla podlaskiego klubu, który do tej pory opierał transfery na „kuleszingu”. Na czele nowego działu stanie Gerard Juszczak – do tej pory asystent Bogdana Zająca i Rafała Grzyba, wcześniej reprezentacyjny analityk w sztabie Adama Nawałki, gdzie odpowiadał za monitoring piłkarzy i rozpracowanie rywali, pracujący później też w Koronie Kielce i Lechu Poznań. Jak będzie wyglądał skauting Jagi? Czy to gwarancja mniejszej liczby wpadek transferowych? Opowiada Gerard Juszczak.

Chcemy pozbyć się przypadkowości, błędów i transferów last minute
Wolałby pan klub, w którym jest 26 zawodników, ale żadnego skauta i analityka, czy klub, który ma 24 piłkarzy, ale też dział skautingu i analityka?

Jeśli mówimy o samej liczbie piłkarzy, na pewno szlibyśmy w tę stronę jakości, a nie liczebności. Tu nawet nie chodzi o Jagiellonię – mówię ogólnie. Natomiast pamiętajmy, że mamy trudne czasy. Możemy sobie założyć, że mamy dwóch zawodników do rywalizacji, ale obecny sezon pokazuje, że to w wielu przypadkach niewystarczająca kadra. My też przeżyliśmy to na sobie. Obecnie trzeba patrzeć też na ilość.

Co do posiadania działu skautingu i analityka – jak najbardziej, to potrzebne. Na zachodzie to trend od wielu lat, sztaby są rozbudowywane, podobnie jak siatki skautingowe, działy analityczne.

Pytam, bo to był główny zarzut trenera Mamrota po zwolnieniu z Jagiellonii – nie miał skautów, nie miał analityków, nie ułatwiało mu to pracy. U nas powiedział wprost, że wolałby mieć dwóch piłkarzy mniej, ale skautów i analityka.

Ten dział jest potrzebny. Nie tylko w Jagiellonii. W wielu klubach są jeszcze namiastki i z czasem będą powstawać takie działy bądź już rodzą się pomysły na nie. Pamiętajmy, jak to funkcjonuje w Polsce – wielu menedżerów dzwoni, podsyła propozycje na adresy mailowe, niekoniecznie są to pierwsze potrzeby klubów. Nasz dział oczywiście będzie filtrował wiadomości od agentów, ale chcemy koncentrować się bardziej na naszych potrzebach. Pierwszy trener decyduje, że chcemy wzmocnić daną pozycję, a my koncentrujemy się na poszukiwaniach zawodnika o wskazanym przez trenera profilu. Nie sugerujemy się tym, kogo nam przysłano. Menedżer może zaproponować dobrego piłkarza, ale w tym momencie może być nam akurat niepotrzebny. Możemy dostać dziesięć CV na pozycję bramkarza, ale po co nam one, skoro go nie potrzebujemy? Priorytetem będą dla nas potrzeby zespołu.

Da się robić na dłuższą metę transfery w taki sposób? W Jagiellonii funkcjonował słynny kuleszing.

Nasz dział nie będzie decydował o transferach. Będziemy tylko wskazywać piłkarzy, którzy według nas są przydatni, będziemy ich rekomendować, natomiast oczywiście decyzyjność będzie na wyższych szczeblach. Jak to wygląda? Absolutnie nie analizujemy wyłącznie na podstawie nadesłanego filmiku. Zdajemy sobie sprawę, że przygotowane filmy nigdy w życiu nie pokażą nam mankamentów danego zawodnika. Są złożone z samych dobrych zachowań, nie zawsze aktualnych. Przyjmując zlecenie na daną pozycję, oglądamy zawodnika w wielu meczach – całe spotkania, nie tylko fragmenty. Patrzymy na zachowania z piłką, ale i bez, by przeanalizować, jak pracuje w systemie. Zwracamy uwagę na przeszłość zawodnika, żeby też nie narazić się na różnego rodzaju niespodzianki.

Nigdy nie jesteśmy w stanie wykluczyć pomyłki w stu procentach, bo jest to niemożliwe. Nikt z nas nie mieszka z danym zawodnikiem – nie wiemy, jak się będzie aklimatyzował, wyglądał w nowym środowisku. Ale staramy się prześwietlać ich wieloma ścieżkami, chociażby filtrując social media. Robimy to wieloetapowo. Jeśli mamy zawodnika na daną pozycję, kilku skautów niezależnie od siebie ogląda go. Raportują, potem porównujemy te raporty, patrzymy, co jest dla nas przydatne. Jeśli ten zawodnik jest po ocenie czterech-pięciu raportów głównych skautów, wtedy albo go rekomendujemy, albo mówimy, że na ten zawodnik nie da zespołowi tego, czego oczekujemy. Wszystko jest wieloetapowe. Pamiętajmy też, że w wielu przypadkach może dojść finalnie obserwacja na żywo, tego też nie wykluczamy.

Do działu skautingu będzie należało też filtrowanie ofert, które wysyłają menedżerowie?

Wyszukujemy to, co chcemy, ale oczywiście nie zamykamy się na zawodników, którzy będą do nas podsyłani. Tylko że są priorytety. W pierwszej kolejności wyszukiwanie zawodników na daną pozycję według naszych potrzeb, a nie zasypywanie przez menedżerów piłkarzami, którym się kończą kontrakty. Wszystkie nadsyłane oferty będą rozpatrywane wolniej. Pamiętajmy, że dział analiz ma co robić tak naprawdę cały czas.

Ten dział to pana inspiracja? Czy to góra wpadła na to, że trzeba mocniej postawić na skauting?

Do tego kierunku zmusiła nas konieczność. Chcemy pozbyć się przypadkowości i błędów transferowych i transferów last minute. Wszystko, co robione na szybko, w ostatnich dniach okienka, nie zawsze daje nam jakość. Wielkim inicjatorem powstania tego działu był pan Piotr Laskowski, który po moim przyjściu do klubu już od razu wspominał, że fajnie byłoby coś takiego założyć. Powoli do tego dążyliśmy. Sprawdzaliśmy, jak to można zrobić najlepiej, jak zbudować struktury. Kilka dni temu opublikowaliśmy ogłoszenie (do działu analiz i skautingu Jagiellonii mogą zgłaszać się wolontariusze – red.). Dzisiaj mamy już około 50 zgłoszeń. Gdy się skończy rekrutacja, będziemy selekcjonować CV, przyglądać się pracy tych ludzi. Zobaczymy, kto będzie aktywny, zmotywowany. Część trafi do ścisłej grupy, która będzie na stałe przy Jagiellonii Białystok. Niektórzy skauci dostają już od nas zadania. Świetnie sobie radzą, jestem pełen optymizmu.

Mamy już grupę skautów, którzy mają bogate CV. Nazwaliśmy ją „grupa speed”. Gdy chcemy wyskautować jakiegoś zawodnika, otrzymują wiadomość i na przestrzeni jednego, maksymalnie dwóch dni, jest u nas raport. Możemy porównywać i działać. To jest ten kierunek. Nie robimy wszystkiego na ostatnią chwilę, ale szybkość jest ważna. Konkurencja nie śpi, a czasami trafiają się fajne informacje, musimy je zbadać.

Jak Jagiellonia robiła wcześniej transfery?

Nie wiem, bo mnie tu nie było. Myślę, że w wielu klubach odbywa się to podobnie. Menedżer wysyła zgłoszenie, wybiera się tych zawodników mniej lub bardziej profesjonalnie. Trenerzy sprawdzają piłkarzy w wolnym czasie, ale generalnie nie mają go za wiele, bo cały czas są przy zespole. Łatwiej obejrzeć jeden pięciominutowy filmik niż dwa spotkania, co zajmuje ponad trzy godziny. Tak to pewnie funkcjonuje w wielu klubach. Ale nie wiem, jak było w Jagiellonii.

Brał pan udział w procesie transferowym w zimowym i letnim oknie?

W zimowym okienku niewiele się działo. Naszą zdobyczą był Bitok, który wczoraj zadebiutował. W letnim okienku funkcjonowaliśmy tak, że ktoś coś zobaczył, ktoś coś powiedział. Na pewno nie było to usystematyzowane. Nie pamiętam, kto dokładnie podejmował decyzje, ale na pewno nie trener, nie asystenci decydowali o transferach zespołu, globalnie podejmowaliśmy decyzje jako cały sztab. Oglądaliśmy wspólnie zawodników, opiniowaliśmy ich. Natomiast trzeba pamiętać, że zawodnik na filmach wygląda zwykle inaczej niż w rzeczywistości i nie wiemy, jak wygląda jego środowisko. Widzimy to na przykładzie Bitoka – sporo czasu potrzebował, żeby się zaaklimatyzować. Ostatnio zagrał pierwszy mecz i uważam, że wypadł całkiem nieźle jak na debiut.

A pan opiniował letnie transfery? Chciałbym zapytać o konkretny przykład – Kris Twardek. Jak wyglądał ten transfer?

Żaden z nas nie opiniował go indywidualnie. Odbywało się na wspólnym oglądaniu kilku trenerów. Nasza opinia była pozytywna. Ten zawodnik zupełnie inaczej wygląda na treningach, ale kilka jego zachowań w ostatnim meczu jest dla nas niezrozumiałe. Będziemy dalej się przyglądać. Natomiast w momencie, gdy był oglądany, opinia całej grupy trenerskiej była pozytywna. Wierzymy, że Kris potrzebuje trochę więcej czasu do pełnej aklimatyzacji.

Jaka skuteczność transferowa to dla pana minimum przyzwoitości?

Najlepiej, żeby to był sto procent!

To wiadomo.

Wiemy, że to jest niemożliwe. Na pewno jak największa. Pamiętajmy, że są różne transfery – są zawodnicy wolni, są tacy, którym się kończy kontrakt, są też bardzo drodzy. Gdy będziemy rekomendować zawodnika, nie mamy gwarancji, że trafi do klubu, bo kluby mogą się nie porozumieć. Chodzi nam o jakościowe transfery – może być tak, że będziemy chcieli pozyskać pięciu zawodników, a z tej piątki będzie stać nas na dwóch, wtedy trzech będziemy musieli zbudować w klubie. Może być tez tak, że sytuacja rynkowa pozwoli nam ściągnąć tylko zawodników do ogrania. Wszystko zależy od ekonomii. My będziemy dążyć do tego, by zawodników rekomendowanych było sporo.

Skuteczność na poziomie 50% – to minimum przyzwoitości?

Dla mnie za mała. Jeżeli na pięciu zawodników trzech-czterech by się sprawdziło, byłbym zadowolony.

Do końca sezonu jest pan nadal asystentem przy pierwszym zespole. A w przyszłym dalej będzie pan w sztabie?

Wiadomo, że praca w takim dziale analizy i skautingu zabiera bardzo dużo czasu. Na chwilę obecną mamy taką potrzebę i pracuję przy pierwszym zespole. Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądała sytuacja ze sztabem szkoleniowym. Dzisiaj nie wiemy, czy będzie nowy trener, czy zostanie Rafał. Trudno mi dywagować. Jestem oczywiście do dyspozycji moich szefów. Jeśli będzie dalej opcja łączenia obowiązków, no to będziemy wspomagani analitykami z naszego pionu. Pamiętajmy, że dział skautingu to nie tylko siedzenie przy laptopie. Mamy wiele różnych pomysłów na finansowanie naszych działań, są rozmowy, trzeba być mobilnym. Jestem jak najbardziej za oglądaniem na żywo, a to też wiąże się z jeżdżeniem, jeśli oczywiście stadiony zostaną otwarte.

Jakim kosztem dla klubu jest taki dział skautingu?

Aktualnie powstajemy, więc trudno mi to jednoznacznie określić.


Jagiellonia określiła jakiś ramy finansowe? Ile dział może wydać?

Aktualnie nie. Mamy czas, żeby się przygotować. Jestem po wstępnych rozmowach z panią prezes. Chcemy oszacować, jak to będzie wyglądało, jaki będzie budżet. Do tego będziemy dobierać liczebność pracowników. Jaki by ten koszt nie był, nie chcę tutaj mówić o cudach, przy każdym dobrym transferze będziemy podkreślać działalność działu skautingu. Bo to będzie znaczyło, że nasze wybory, czas przy laptopie, wyjazdy, wywiady środowiskowe, dają nam pozytyw w postaci zawodnika, który gra w Ekstraklasie. Tego oczekujemy. To dział, na którym nie można oszczędzać, ale wszystko musi mieć sensowne ramy, zwłaszcza finansowe.

Jak duży będzie to dział?

Powiem szczerze, mamy wiele poziomów i pomysłów na tę strukturę. Będziemy mieli skautów-pasjonatów, którzy będą chcieli pracować w terenie, oglądać, przy okazji kibicować Jagiellonii i robić to z pasji tak jak to jest min. w Anglii. Jeśli będą mieli wymagania, których nie będziemy mogli spełnić, niestety nie będziemy współpracować. Natomiast z wszystkimi, którzy będą wykazywać się zaangażowaniem, a dodatkowo ich doświadczenie czy CV będzie na dobrym poziomie i zostaną zweryfikowani, będziemy chcieli współpracować na dłużej. Na pewno będą bonusy i gratyfikacje finansowe. Do tego będziemy dążyć. Pamiętajmy, że dział analiz i skautingu nie może funkcjonować w stu procentach na wolontariacie, bo będzie to trudne.

Ma pan doświadczenia z pracy z wolontariuszami przy klubach? Nie znane są motywacje takich ludzi, czy to nie słomiany zapał, czy ich raporty bedą w ogóle rzetelne. Jak człowiek nie zarabia i jest amatorem, nie musi tego uciągnąć.

W wielkich klubach – Arsenal, PSV, Ajax – wielu ludzi robi to z pasji. I tak chodzą oglądać mecze, więc dla ukochanego klubu są w stanie poświęcić chwilę, żeby napisać dodatkowo raport, a potem ewentualnie zgłosić danego zawodnika. Nikt nie chce, żeby ktoś pisał elaboraty na piętnaście kartek. Na początku zawsze trzeba coś od siebie dać, coś pokazać. Stąd nasza opcja stażu, gdzie będziemy się przyglądać, kto będzie zaangażowany. Jeśli ktoś nie będzie tego lubił, gratyfikacja finansowa również nie będzie dla niego wystarczającą motywacją. Pasja gwarantuje dobry poziom, finanse mogą tylko go wzmocnić. Będzie trudno, ale jak powiedziałem – warunkiem będzie praca w okresie stażowym. Absolutnie nie będziemy nikogo przymuszać – kto będzie chciał być w strukturach, walczyć o swoje marzenia, pozostanie w dziale. Niewielka liczba osób będzie mogła być na wolontariacie, bo wielu skautom będą proponowane różne bonusy. Jeśli ktoś chodzi oglądać mecze, będzie mógł się spełniać, mając w perspektywie pracę w strukturach ekstraklasowego klubu.

Postawicie też na skauting młodzieży. Jak wiele talentów ucieka Jagiellonii? Z jednej strony – to absolutny lider w regionie. Z drugiej – Jaga nie słynie ze szkolenia młodzieży.

Wydaje mi się, że Jagiellonia jest dla młodych na Podlasiu klubem numer jeden. Struktury, które do tej pory proponowaliśmy, były wystarczające. Najlepsi trafiali do Jagiellonii. Teraz, jeżeli będzie to rozszerzone, wydaje się, że każdy wyróżniający się młody piłkarz – nawet z najmniejszego klubu – nie wymknie się nam. Każdego zobaczymy, każdego zaprosimy, by pokazał się na tle zawodników, którzy już trenują w akademii. Natomiast nie zamykamy się tylko na nasz region. Patrzymy też na inne, chociażby na Warszawę. Mając zespół w CLJ, bazę treningową i internat, jesteśmy w stanie zaproponować młodemu adeptowi ciekawą ścieżkę rozwoju. Mamy też trzecioligowe rezerwy w bardzo młodym składzie. Wydaje się, że trzecia liga jest wymarzonym poziomem dla ogrywania młodego zawodnika. Widzimy, że Lech jest w drugiej lidze i mając bardzo dobrą akademię ma problemy z utrzymaniem się. To nasza propozycja rozwoju ścieżki dla młodego zawodnika. Myślę, że wszyscy zawodnicy z Podlasia powinni być Jagiellonii. A wielu osobom, które uda się wypatrzyć w innych częściach kraju, też będziemy mieli co zaproponować.

Kiedy odchodził Bogdan Zając nie miał pan wątpliwości, czy też odejdzie? Zwykle gdy odchodzi pierwszy trener, zabiera też za sobą sztab.

Gdy wiedzieliśmy, że trener będzie odchodził, padła informacja, że postaramy się pracować dalej, chyba że klub będzie miał inne życzenia. Trener powiedział:

Panowie, pracujcie. Jeśli jest taka opcja, wypełnijcie kontrakt.

Jagiellonia nie musiała szukać trenera na szybko, bo wielkiego zagrożenia w tabeli nie było. Jesteśmy na kontraktach więc nie mogliśmy odejść samemu, porzucić projekt. Po pewnym okresie klub – patrząc na naszą pracę – rozpoczął rozmowy ze mną i trenerem Tkoczem. Ze mną klub doszedł szybciej do porozumienia, z Jarkiem rozmowy się toczą. Nasza rola nie zamyka się w pracy z pierwszym zespołem, ja zostałem wdrożony do stworzenia działu analiz i skautingu. A moja decyzja? Mogę powiedzieć, że gdy trener odchodził, spakowałem kulturalnie walizki i byłem gotowy na to, że za chwilę będziemy wracać w rodzinne strony.

Sztab nawałkowo-zającowy trochę się rozpada. Ale to chyba naturalna kolej rzeczy, że osoby, które wypromowały się przy Adamie Nawałce i reprezentacji, idą swoją drogą.

Każdy z nas prezentuje naprawdę zadowalający poziom. Wiemy, że w pracy seniorskiej najważniejsze są punkty. Nam ich brakowało, stąd nie ma z nami trenera Zająca. Ale to wciąż dobry trener, zdobywający doświadczenie. Widzimy, co się dzieje na karuzeli trenerskiej – są trenerzy z wieloletnim doświadczeniem, którzy z niej spadają. Na pewno Bogdan wyciągnie wnioski z tego, co było i będzie jeszcze lepszym szkoleniowcem. Pracowaliśmy w kilku klubach. Ja po reprezentacji pracowałem w Koronie Kielce, później wyszła opcja Lecha Poznań. Dajemy swoją jakość, ale pamiętajmy, że w seniorskiej pracy wyznacznikiem są punkty, a mamy najdziwniejszy sezon w historii Ekstraklasy. O składzie wielokrotnie nie decyduje trener, a lekarz.

Do tej pory pełnił pan w sztabach rolę analityka. Miał pan styczność ze skautingiem czy te działy piłki są na tyle pokrewne, że przeskok do skautingu nie będzie żadnym przeskokiem?

W wielu klubach łączy się te funkcje. Na przykład Koronie i Lechu byłem przede wszystkim asystentem. W Koronie byłem bardziej odpowiedzialny za analizę, w Lechu trochę mniej, bo tam byli rodzimi analitycy. Oglądało się wielu zawodników. Gdy odchodziłem, Korona była na trzecim miejscu i miała 3 punkty straty do lidera. Wydaje się, że szło to w dobrą stronę. Nie było w Kielcach typowego działu skautingu, więc oceniało się tych zawodników, opiniowało. Lech ma swój dział skautingu, więc tam nie było żadnej ingerencji z naszej strony.

Praca w Koronie przy transferach dobrej recenzji panu chyba nie wystawia, patrząc na skalę pomyłek.

Nie chcę się bronić, ale na pewno nie byłem odpowiedzialny za wszystkie transfery. Jednoznacznie nie można tego oceniać – pamiętajmy o Soriano, który dał sobie radę w ligach zagranicznych, Diawie, który poszedł do Ligue 1. To nie tak, że wszystko nie wypaliło. Pamiętajmy też o młodych zawodnikach, którzy trafiali do akademii, trener Foks penetrował lokalny rynek. Byłem głównie trenerem i analitykiem, a nie skautem, który szalał na rynku w okolicach Kielc i zgarniał wszystkich do grania. Zwłaszcza, że – nie jest to tajemnicą – spory wpływ na transfery miał pierwszy trener.

Jaką konkretnie rolę pełnił pan w reprezentacji Polski?

Byłem jednym z analityków. Działałem przede wszystkim w Polsce. Każdy z nas obserwował co tydzień naszą ligę na żywo. Ocenialiśmy zawodników, ich aktualną formę, przydatność do reprezentacji. Tworzyliśmy ranking piłkarzy na konkretnych pozycjach. Mieliśmy pod obserwacją około 70 zawodników. Były też wyjazdy zagraniczne i kontakt z zawodnikami. Przy zbliżających się imprezach dokonywaliśmy analizy przeciwnika, prognozowania składu.

A propos analizy przeciwnika, spotkałem się z opinią, że za dużo uwagi przed mundialem skupiliście na rozpracowaniu Japonii, podczas gdy okazał się to mecz o pietruszkę. Zgodzi się pan? Tu było za dużo akcentów?

Każdy z zespołów był analizowany tak, jak powinien. Teraz po czasie możemy sobie powiedzieć, że za dużo czasu poświęciliśmy Japonii. Myślę, że to nietrafiona opinia. Jeśli ten mecz by decydował, mówilibyśmy, że było poświęcone wystarczająco dużo czasu. Natomiast my wszystko robiliśmy dużo wcześniej i nie wiedzieliśmy, że mecz z Japonią będzie grany o pietruszkę. Dlatego wydaje mi się, że każdemu zespołowi był poświęcony czas w takim wymiarze, w jakim można było go poświęcić. Były obserwacje na żywo, wideo, analiza poszczególnych zawodników, przygotowanie całego procesu treningowego. Nie możemy sobie nic zarzucić. Patrzymy oczywiście przez pryzmat tego, że nie wyszliśmy z grupy, stąd myślę, że taka opinia.

Puentując – dzięki działowi skautingu i analiz Jagiellonia wkracza w Europę?

Bardzo byśmy chcieli, żeby tak było. Pamiętajmy, że skauting to przede wszystkim proces. Nic nie będzie się działo jak za dotknięciem magicznej różdżki. To nie tak, że dzisiaj mamy Jagiellonię z Prikrylem czy Augustynem, a jutro będzie tu grał Messi czy kto inny. Pracujemy na wielu płaszczyznach – skauting pod pierwszy zespół, pod akademię. Szukanie zawodników, którzy będą mogli wzmocnić pierwszy zespół, to proces, bo nikt z nas nie da gwarancji, jak nowy zawodnik odnajdzie się w nowym środowisku. Chcielibyśmy, żeby za każdym razem było fantastycznie i dobrze, ale jedni się aklimatyzują tydzień, a niektórzy miesiąc. Na pewno jest to dobrze obrany kierunek. Naszym celem naszym jest ograniczenie pomyłek do minimum.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. newspix.pl

Weszło
17.08.2022

QUIZ LIVE OD 20. PACZUL, ROKI, BIAŁEK, GOŁASZEWSKI I SŁAWIŃSKI

Już o 20 wielki powrót Quizu! Quiz na żywo poprowadzi Paweł Paczul, a jego gośćmi będą także Paweł Gołaszewski, Adam Sławiński, Mateusz Rokuszewski i Jakub Białek. Zapraszamy na nasz kanał na YouTube!
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Media: Fabian Ruiz musi dołączyć do PSG

Jak donosi RAI Sport, Napoli przekazało 26-letniemu pomocnikowi informację, iż ten musi zgodzić się na transfer do Paris Saint-Germain. W przeciwnym razie Hiszpan spędzi całą jesień na trybunach. Aurelio De Laurentiis słynie z twardych negocjacji z piłkarzami. Tak jest też i tym razem w przypadku Fabiana Ruiza. O transferze wychowanka Betisu do stolicy Francji mówi się od ponad tygodnia. Teraz jednak Ruiz już nie ma innego wyjścia. Musi opuścić Neapol na rzecz […]
17.08.2022
Brama dnia
17.08.2022

Arda Turan vs Mateusz Cholewiak | BRAMA DNIA

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Reprezentant polskiej ekstraklasy, czy ówczesny piłkarz Barcelony? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was! Arda Turan vs Sevilla (17.08.2016) Superpuchar Hiszpanii, drugi mecz dwumeczu pomiędzy Barceloną a Sevillą. W pierwszym meczu Katalończycy wygrali 2:0, w drugim, na Camp Nou chcieli dokończyć dzieła. Nie chciało być inaczej. Dwa gole strzelił Turan, jednego blondwłosy wówczas Leo Messi. […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Oficjalnie: Tanguy Nianzou nowym graczem Sevilli

Klub z Andaluzji potwierdził dziś transfer 20-letniego francuza, który dotychczas występował w Bayernie Monachium. Jak można przeczytać na portalu transfermarkt.com, obrońca podpisał umowę do 30 czerwca 2027 roku. Według Florian Plettenberga kwota transferu wynosi 16 milionów euro, plus cztery miliony euro w bonusach. Dziennikarz poinformował również, że mistrzowie Niemiec zawarli w umowie z Sevillą prawo do odkupu młodego piłkarza w przyszłości. Nie podał on jednak informacji, ile wynosi […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Ligowcu, bierz przykład z Bieszczada i Tobiasza

Dwaj młodzi bramkarze – Kacper Bieszczad i Kacper Tobiasz pokazują, że polski ligowiec wcale nie musi być przezroczystą postacią i odległą gwiazdą z ekranu telewizora. Skracanie dystansu pomaga zyskać przychylność fanów. Przez lata fan polskiej piłki mógł śledzić swoich ulubieńców wyłącznie oglądając mecze. W erze mediów społecznościowych sytuacja zmieniła się diametralnie. Najpierw Facebook, a później Instagram zbliżyły kibica do piłkarza. Wciąż jednak zachowywany był […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Sasa Balić zawieszony na cztery spotkania Ekstraklasy

Obrońca Korony Kielce został zawieszony przez komisję ligi na cztery najbliższe kolejki. Wszystko przez brutalny faul, jakiego dokonał w poniedziałkowym starciu z Wartą Poznań.  Większość obserwatorów ostatniego ze spotkań 5. kolejki Ekstraklasy spodziewała się, że komisja ligi odpowiednio zareaguje na akt boiskowego bandytyzmu, jakiego dopuścił się Serb w meczu z Wartą. A przynajmniej miała na to nadzieje. Czy finalnie tak się stało? Cóż… Defensor ekipy z Kielc będzie musiał odpocząć przez najbliższe […]
17.08.2022
La Liga
13.08.2022

Mrożek, papież i Lewandowski. Jak i dlaczego Barcelona kocha Polskę?

Pisarze, artyści i ludzie teatru. Religia, show telewizyjne i język. Katalonię, a w szczególności Barcelonę, łączy z naszym krajem wiele, nawet jeśli nie mieliśmy o tym pojęcia. Robert Lewandowski trafił do miejsca, w którym „Polak” brzmi równie dumnie, co nad Wisłą. Camp Nou, najsłynniejszy stadion całej Katalonii. Tysiące ludzi na trybunach zbiera się, żeby powitać przybysza z Polski. Zna go cały świat, ale oni, mieszkańcy Barcelony i okolic, mieli na tyle szczęścia, że wybrał właśnie […]
13.08.2022
Ekstraklasa
22.07.2022

Semedo: Noga wygięła mi się tak, że koledzy płakali. Do mnie dotarło to dopiero w szpitalu

Futbolu uczył się w Sportingu, jednej z najlepszych akademii w Portugalii. Grał w najgorszej drużynie na Cyprze, która nie wygrała ani jednego meczu, a sezon później został MVP ligi, notując 15 bramek i 15 asyst. Przed potencjalnym transferem doznał koszmarnej i – jego zdaniem – głupiej kontuzji. O pokrętnych ścieżkach kariery piłkarza, najpiękniejszym miejscu na mapie Portugalii, zjebkach od starszyzny w Championship i reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, która czerpie siłę z zawodników wyszkolonych […]
22.07.2022
Weszło Extra
18.07.2022

Konoplanka: Marcelo, Ramos, Dani Alves? Kiwałem każdego!

Czy posiada czarny pas w karate? Dlaczego nie ogląda meczów piłki nożnej? Czy Ekstraklasa jest słabą ligą? Jak to możliwe, że nie pamięta nazwisk swoich kolegów z Cracovii? O co ma żal do Grzegorza Krychowiaka? Jak Ever Banega korzystał ze swojego mózgu? Dlaczego Leon Goretzka rusza się jak RoboCop i nie poradziłby sobie w Hiszpanii? Dlaczego bał się Unaia Emery’ego? Czy Juande Ramos miał rację, kiedy krzyczał: „Czternaście milionów? Konoplanka wart jest […]
18.07.2022
Weszło
18.07.2022

Pirania. Historia Piniego Zahaviego

Pini Zahavi nie wie, czym są sentymenty. W świecie futbolu nie dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Wokół siebie dostrzega jedynie aktualnych, byłych lub przyszłych kontrahentów. Dlatego w topowych klubach zdają sobie sprawę, że najlepiej zacisnąć zęby i żyć z nim w zgodzie. Mają świadomość, że Pini Zahavi daje, by odebrać. I odbiera, by dać. W 2017 roku to właśnie on przeprowadził transfer Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain, a pięć lat później zaserwował Katalończykom na srebrnej […]
18.07.2022
Weszło
14.07.2022

„Dzika” Zachód w Kołobrzegu. Wszystkie absurdy Kotwicy [REPORTAŻ]

Istnieje taki klub na północy Polski, gdzie wszystko odbywa się na opak. Gdzie podpisując kontrakt, musisz liczyć na dobrą formę, bo „jeśli nie grasz, umowa przestaje obowiązywać”. Gdzie jednego dnia prezes wmawia piłkarzom, że symulują kontuzje, by następnego zesłać ich do rezerw. Gdzie piłkarz z pękniętą czaszką leczy się na Śląsku, ale nagle, na kaprys prezesa, musi rzucić wszystko i wrócić kilkaset kilometrów. Gdzie klub przegrywa wszystkie rozprawy […]
14.07.2022
Weszło Extra
07.07.2022

Caryca z Zabrza. Czy Górnik służy do wygrywania wyborów?

W 170-tysięcznym mieście znajduje się klub, na którego mecze potrafi przyjść 23 tysiące kibiców. Zaangażowanych, wielopokoleniowych, pamiętających ogromne sukcesy Górnika Zabrze. To kibice są grupą społeczną, na której najłatwiej wygrać wybory samorządowe. Górnik Zabrze jest od 2011 roku miejskim klubem. Jego strata z ostatnich lat wynosi 133 miliony złotych. Dlaczego miasto utrzymuje klub, który jest nierentowny? Górnik Zabrze jest trawiony przez notoryczne problemy finansowe. W 2014 roku […]
07.07.2022
Liczba komentarzy: 25
Subscribe
Powiadom o
guest
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zibi
Zibi
1 rok temu

Przedstawiciel klubu, który przedłużył kontrakt z Twardkiem.

Karnyqtasior
Karnyqtasior
1 rok temu

Klub złożony prawie z samych obcokrajowców i nie miał nawet skautingu. Typowe rozumowanie – zagraniczne to lepsze niż nasze. Zaprowadziło to Jagę tam gdzie jest.

Anon
Anon
1 rok temu
Reply to  Karnyqtasior

Jest dokładnie 12 Polaków i 12 obcokrajowców regularnie grających w pierwszym składzie. Nie doliczyłem do tego juniorów grających pare lub paredziesiąt minut na rundę. Wg mnie to rozsądna proporcja.

Karnyqtasior
Karnyqtasior
1 rok temu
Reply to  Anon

Tak, w ciągu ostatniego roku te proporcje się zmieniły korzystnie. Mówiłem trochę retrospektywnie.

gdasgdas
gdasgdas
1 rok temu

https://polishgaming24.blogspot.com/ – Trafili ostatnio 639 kurs ! a na dziś mają kupon z kursem 499 dostepny !

Stat
Stat
1 rok temu

Aż się czuję wywołany do tablicy takim wywiadem 🙂 jeszcze kilkanaście miesięcy temu, czytając artykuły o skautingu, analizie, profesjonalizacji piłki w kraju, inwestowaniu w struktury i innowacjach – cieszyłem się, że coś nareszcie rusza i dociera do osób decyzyjnych. Ale po tym co osobiście przeżyłem -a miałbym o czym opowiadać- gdy widzę takie historie, to już tylko się uśmiecham…

W mocnym skrócie powiem tyle – przez 2 lata byłem na takim stażu w jednym z klubów ESA. Choć oficjalnie pierwotne warunki pracy się zgadzały (wolontariat), to od samego początku powtarzano że po około roku wynagrodzenie się pojawi, właśnie zależne i od zaangażowania, frekwencji itd. Formalnie zaznaczone było również kontynuowanie współpracy po ukończeniu stażu. W tym miejscu dodam, że za 2-letnią pracę nie zobaczyłem nawet grosza, i po zakończeniu stażu nikt z klubu nawet raz się ze mną nie skontaktował z własnej inicjatywy – nawet o wszelkie formalne potwierdzenie stażu musiałem miesiącami prosić i nareszcie do mnie dotarły, a wydawałoby się że jaki to problem wystawić stosowne zaświadczenie osobie które pracowała kilka razy w tygodniu przez bite 2 lata, tzn pracowała za darmo 🙂 takie minimum przyzwoitości i dopełnienie swoich obowiązków względem mnie.

Mało? Po wielu miesiącach prób i zamęczania o zorganizowanie spotkania z osobami decyzyjnymi, otrzymałem bezpośredni kontakt do wysoko postawionej osoby w klubie. Efekt? Ta osoba twierdzi, że wcale nie odbywałem tego stażu, wmawiając mi to, pomimo że jej wysłałem na potwierdzenie oficjalne pismo, na którym widnieją moje dane, moje obowiązki, klubowa pieczątka, podpisy i konkretne daty 🙂 nawet w najmniejszym stopniu nikt nie poczuwa się do tego, że nie tylko źle (nieadekwatnie do słownych zapewnień) mnie traktowano przez 2 lata, ale nawet nie potrafią wywiązać się z obietnicy o dalszej współpracy, zbywając temat i opóźniając lub ignorując moje kolejne pytania w tej sprawie. Cyrk na kółkach.

Choć na ogół jestem bardzo skromny i doceniam pracę innych osób, to mam też pewną kartę przetargową – coś takiego in-plus wyróżniającego na tle podobnych osób. Od jakiegoś czasu prowadzę system oceny zawodników, aktualnie powiększam bazę o zawodników kolejnych klubów (nie jest to oczywiście aż takie zaawansowane, ale można tu nawiązać do książki/filmu Moneyball), no i muszę przyznać że uśmiecham się widząc pewne ruchy transferowe w naszej ESA, gdzie nie przedłuża się kontraktów z zawodnikami faktycznie wnoszącymi jakość, gdzie składy są tak ustalane że zawodnicy nie zasługujący na grę biegają w wyjściowym składzie, zmiany piłkarzy podczas meczu, czy choćby tutejsze oceny piłkarzy na weszlo, bywają z kapelusza (ale to pewnie zaraz co druga osoba powie, że potrafi to wskazać). Swoją bazę delikatnie popularyzowałem na uczelni, pisząc zresztą na jej temat pracę dyplomową – studia te ukończyłem z wyróżnieniem, każdy był pod wrażeniem tego co robię, jakie to ma perspektywy i potencjał. Jak to się mówi, top. 🙂 w międzyczasie przez 2 lata stażu byłem i proponowałem swoją pracę również w tym zakresie dla klubu, czarno na białym pokazując tego zalety – myślicie że kogoś to faktycznie interesowało? Pomimo kilku spotkań, przedstawiania możliwości projektu i za każdym razem wysłuchiwania jedynie pozytywnych recenzji- nie. Gdyby tak było, to nie musiałbym teraz tego pisać i być może nie miałbym nawet czasu, bo prowadzenie tej bazy to normalna praca ~45h tygodniowo.

Nawiązując do dylematu z wywiadu – 24 piłkarzy + 2 osoby w sztabie, czy 26 piłkarzy. Jak to się dzieje, że inwestycja w taką osobę jak ja (dająca po relatywnie krótkim czasie zwrot zarówno finansowy, jak i sportowy), kosztująca X w skali roku jest niemożliwa i niedoceniania przez kluby ESA, ale te same siedziby są w stanie wypłacać zawodnikowi X każdego miesiąca, nawet tym którzy w sezonie grają ok 500min i realnie nie wnosząc wiele dobrego dla drużyny? Odwieczna kwestia – robimy, czy gadamy że robimy? 🙂 Ja jestem w takim momencie życia, że do końca sezonu poczekam, może jeszcze przyszły sezon jeśli mi sytuacja pozwoli. Natomiast przy braku dalszego zatrudnienia po prostu będę musiał znaleźć „byle jaką” pracę, kompletnie poniżej własnych możliwości, po prostu żeby móc żyć. Podczas gdy piłkarz nawet niczego realnie nie wnoszący, mając na kontrakcie 35k miesięcznie, zarabia „za nic” tyle, ile ja np chciałbym w skali roku. Ten paradoks utwierdza w przekonaniu, że jednak te pieniądze u nas w krajowym sporcie są, bo gdyby ich nie było to tematu też by nie było.

Niby człowiek nie ma wygórowanych oczekiwań, niby ma na siebie konkretny plan, niby stworzył własne narzędzie nawiązujące do skautingu i analizy, niby trafia na 2-letni staż do klubu ESA z miasta z którego pochodzi (może by to pomogło, zawsze to „swojak” – taka osoba dostępna na miejscu) – niby wszystko wskazuje że to ma sens, a po wszystkim nawet nie dostaje jakiejkolwiek konkretnej rozmowy i szansy zatrudnienia. Jakby chwilę pomyśleć, to przegrałem nie tylko ja, ale chyba cały ten kraj – skoro osoba z takimi możliwościami, innowacyjnym podejściem, charakterem i wykształceniem, nikogo tak naprawdę w tej branży nie obchodzi…a ilu takich jest więcej?

wiaderny
wiaderny
1 rok temu
Reply to  Stat

Rozumiem Cię. Jakiś czas temu również próbowałem zrobić coś dla mojego klubu, również na zasadach wolontariatu i potraktowano mnie podobnie.
Uważam, że polskie kluby to w dużej części wydmuszki, w których chodzi o marnowanie kasy sponsorów. Dlatego też kibicuję KTS Weszło, mam nadzieję, że tu wszystko będzie budowane od zdrowych fundamentów i powstanie maszynka biznesowa, która dzięki tymże fundamentom sięgnie szczytów, kiedyś tam. Żeby pokazać, że można w futbolu zbudować coś sensownego, a nie tylko przepalać cudzą kasę (idiotyczne kontrakty zawodników to sztandarowy przykład).

Zibi
Zibi
1 rok temu
Reply to  Stat

Widocznie twoja praca nie była dla nich nic warta. Gdyby była to by za nią płacili.

Stat
Stat
1 rok temu
Reply to  Zibi

Na to da się odpowiedzieć na dwa sposoby:
1) Tak – ale to nic odkrywczego, gdyby było to wg nich istotne, to by zapłacili – banał
2) To że wg nich praca nie była nic warta, nie znaczy że obiektywnie była bez wartości 🙂 i tu jak bumerang pojawia się temat świadomości i dojrzałości osób decyzyjnych piłki nożnej w naszym kraju. Praca nie była dla nich nic warta, bo być może nie rozumieli (albo nawet nie chcieli zrozumieć) co mają pod nosem – tylko o kim to źle świadczy?

Osobną kwestią jest szerszy kontekst o którym w skrócie napisałem – czyli staż, praca na rzecz klubu, niespełnione obietnice i słowne zapewnienia, brak szacunku, a nawet brak zwykłego „dziękujemy” po zakończeniu stażu. Pominąłeś te kwestie, więc przytaczam raz jeszcze – na to też masz jakieś logiczne uzasadnienie i usprawiedliwianie ich?

Przez 2 lata stażu moją pracę widzieli różni trenerzy, niektórzy piłkarze pierwszej drużyny, ich menedżerowie, niektóre osoby ze sztabu, właśnie działu analiz czy skautingu. Nigdy nie usłyszałem złego słowa na temat mojej pracy, a każda ewentualna niewiadoma/wątpliwość była przeze mnie natychmiast sprowadzana do problemu na który faktycznie mam rozwiązanie – gdy to pokazywałem, każdy był pod wrażeniem i padały hasła w stylu „jakby ode mnie to zależało, to bym Cię zatrudnił”, albo „nie dorośliśmy do tego w Polsce – wyprzedziłeś epokę” 🙂 jeśli więc osoba z konkretną wizją na siebie, argumentami, wykonaną pracą, wykształceniem z wyróżnieniem, 2-letnim stażem… nie dostaje nawet tego co zostało jej obiecane (kontynuacja współpracy po zakończeniu stażu), to co więcej taka osoba miałaby zrobić? Pytam poważnie – mam pasję, predyspozycje do tego (siłą rzeczy know-how, nie każdy byłby w stanie to wymyślić oraz to rozwijać), ukończyłem dwie uczelnie, tam gdzie pisałem pracę na ten temat nawet z wyróżnieniem zbierając same super opinie. To po co to wszystko, skoro nawet nie daje realnej szansy na zatrudnienie w branży nie cierpiącej na przeludnienie?

Moja prośba – opinie ma prawo posiadać każdy, i nie wszyscy muszą się zakochać w czyimś spojrzeniu (nawet jeśli obiektywnie jest czymś bardzo pozytywnym), ale nie usprawiedliwiajmy ludzi niekompetentnych, bo to że zajmują stanowiska decyzyjne, nie zawsze oznacza że na to zasługują i że ich decyzje są dobre – przekonałem się że bywa paradoksalnie skrajnie odwrotnie.

hds
hds
1 rok temu
Reply to  Stat

Hej WESZLO!!!!! Skontakujcie sie z kolega i napiszcie artykul!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

OdezwijSie
OdezwijSie(@odezwijsie)
1 rok temu
Reply to  Stat

Stat, zaintrygowałeś. Jeśli chcesz, by ktoś Cię inaczej potraktował, możesz odezwać się do mnie na: [email protected]

qdlaty81
qdlaty81
1 rok temu
Reply to  OdezwijSie

samsessij

Xigot
Xigot
1 rok temu
Reply to  Stat

Myślałeś na pracy na własny rachunek ? Na profity trzeba trochę poczekać ale myślę że możesz na tym co robisz zarobić.

Stat
Stat
1 rok temu
Reply to  Xigot

Dziękuję za miłe słowa, również poprzedników 🙂

Tak, były plany jeszcze w rozmowach z akademickim promotorem – pomysł na stworzenie aplikacji. Na takich luźnych planach się skończyło, bo charakterystyka mojego narzędzia jest inna, tzn nie aż tak bardzo zautomatyzowana jak np popularne InStat, Wyscout, Whoscored, czy choćby SofaScore. W przeciwieństwie do wymienionych działających sprawnie i na większą skalę, moja koncepcja podejmuje interpretacji już podczas fazy zbierania danych i to jest największa zaleta i zarazem różnica. Bardziej po polsku? Przeróżne portale statystyczne posiadają bazy danych, przedstawiają fakty w formie liczbowej (np Mladenovic wykonał celnych 65/80 podań oraz wygrał 15/25 pojedynków) ale najczęściej nie rozdrabniają tego na czynniki pierwsze, które mogłyby okazać że same zebrane dane to za mało, przykłady?

  • podanie było niecelne (fakt), ale zawinił adresat i jego złe zachowanie
  • strzał był niecelny (fakt), ale piłka uderzyła w poprzeczkę po strzale z 35m
  • strzał był celny (fakt), ale zawodnik uderzał z 3m do pustej bramki, uderzył tak że bramkarz zdążył wrócić i złapać piłkę która ledwo się kręciła w stronę bramki
  • zawodnik był faulowany (fakt), ale to jego złe przyjęcie i poprawianie piłki spowodowało że stracił przewagę i nadbiegający obrońca go dogonił
  • zawodnik faulował (fakt), ale gdyby tego nie zrobił, to przeciwnik najprawdopodobniej strzeliłby gola

…takich sytuacji oczywiście jest dużo więcej 🙂

W mojej koncepcji istotne są okoliczności podejmowania danej akcji, jej stopień trudności czy alternatywy (przykładowo – podanie było celne więc pozornie profit, ale może lepszą decyzją było oddanie strzału). Znaczna część podań (np na własnej połowie w fazie budowania ataku) nie podlega tak naprawdę ocenie, ponieważ nie są one istotne, typowe „zapychacze”, zagrania neutralne, które są „obowiązkowe”, ale siłą rzeczy niczego nie wnoszą. A mimo to, niektórzy się ekscytują jak taki Kross czy Busquets mają celność podań np 96%, nie rozumiejąc że znaczna ich część to były takie właśnie „neutralne” i bezpieczne 🙂 oczywiście niczego nie ujmując tym graczom, taka charakterystyka pozycji i/albo profil piłkarza, czy też kwestia formacji/taktyki. Dlatego nawiązując do arkusza obserwacji zawodnika, własnoręcznie zapisuje te istotne zachowania boiskowe, w formie liczbowej i z podziałem na pozytywne i negatywne. Notuję także niektóre fakty statystyczne, takie podstawowe jak bramki, asysty czy asysty drugiego stopnia, ale też takie rzadsze do znalezienia, np z kim na boisku drużyna najlepiej punktuje, najwięcej strzela goli, najmniej traci itp. Długo by o wszystkim opowiadać, ale obserwując długofalowo niektórych zawodników (niektórzy już mają kilkanaście tys. minut), widać pewne tendencje, po prostu zależność tego co dostaje zespół z określonym zawodnikiem w grze.

Taka zabawa jednak trwa, to nie tylko „oglądanie meczu na żywo”. Co prawda to kwestia indywidualna, ale uśredniając przyjmijmy że ocenianie meczu (jednej drużyny) trwa około 200min – inaczej się nie da, jedna osoba nie jest w stanie robić tego przez cały rok dla nieskończonej liczby drużyn, a raczej realne jest by mogła się zająć jedną ligą. Przez konieczność zbierania danych w sposób ręczny, nie da się rywalizować z takim InStatem, który choć zbiera dane niedokładnie (często bez wartości, uzasadnienia, sam fakt liczbowy), to działa w sposób zautomatyzowany, niemal na bieżąco dostarczając dane. Dla mnie zawsze tu była istotna kwestia, czy chce się szybko, czy chce się dobrze 🙂 moim zdaniem, jeśli jest szansa na zbieranie dokładniejszych danych (nawet na mniejszą skalę), to mądry z tego nie zrezygnuję, choćby jako uzupełnienia dotychczasowych danych i statystyk i tylko na krajowym podwórku.

W związku z powyższym, ciężko bezpośrednio na tym zarabiać dopóki nie znajdzie się klub chcący mnie zatrudnić jako osobę obsługującą takie narzędzie (docelowo można zatrudnić kilka osób, każda do innej ligi – kwestia możliwości inwestycji). A skoro na zatrudnienie nie mogę liczyć, to raczej ciężko podjąć się by robić hobbystycznie całą ESA, czyli około 50h na każdą kolejkę (od przyszłego sezonu już nawet pod 60h). W ten sposób koło się zamyka, i cała praca wkrótce trafi najprawdopodobniej do kosza…

Xigot
Xigot
1 rok temu
Reply to  Stat

Jak by wyglądało skupienie sie na kilku zawodnikach z ligi 2-3 w odpowiednim wieku i polecanie ich do klubów ESA lub lig zachodnich ? przykładowo wiesz że klub X problem z lewym obrońcą a ty masz rozpracowanego 18-20 latka wiesz o nim wszystko statystyki pełna ocena zawodnika prześwietlone FB. Czy jakiś klub zapłaci za takie info?

Stat
Stat
1 rok temu
Reply to  Xigot

Wydaje mi się, że podchodzi to już pod typową pracę menedżera/agenta, lub bardziej jego doradcy. Czy ma to perspektywy? Autentycznie ciężko mi odpowiedzieć, przyznam się w tym środowisku aż tak dobrze się nie orientuję 🙂

Hipotetycznie jednak – myślę że czasowo nie ma aż tak wielkiej różnicy jeśli chodzi o analizę kilku zawodników, a całego zespołu. Tzn ekonomicznie byłoby wskazane „robić” wszystkich 11 zawodników, zamiast ograniczać się tylko do tego jednego/kilku – nawet jeśli zajmie to chwilę więcej czasu, moja baza jest wtedy zdecydowanie bardziej bogata (nigdy nie wiadomo na kogo w danej chwili mogłoby istnieć zapotrzebowanie), a przede wszystkim stanowi autentyczną porównywarkę między piłkarzami. No i mam wątpliwości czy „robienie” kilku piłkarzy miałoby prawo być aż tak dochodowe, wszak kiedyś zakładałem jedynie analizowanie jednej drużyny, ale potencjał narzędzia jest taki, że można wiele dobrego wyciągnąć robiąc całą ESA.

Przykładowo sama ocena takiego Mladenovica (załóżmy 5,90 w skali 0-10) nie mówi w zasadzie nic dopóki nie zestawimy go z innymi piłkarzami; najlepiej z tych samych pozycji, z tego samego zespołu (bądź przynajmniej ligi) i w podobnym wieku (zwłaszcza w przypadku tych młodszych i starszych). Gdyby wyrwać z kontekstu wyniki tylko 3, czy nawet 10 piłkarzy ESA, to nie wiadomo czy takie 5,90 to dużo, czy mało. Dlaczego dobrym punktem odniesienia są zawodnicy z tego samego klubu? Bo analogicznie, jeśli drużyna z takim Mladenoviciem w składzie zdobywa np 1,50 bramki / mecz, to nie tylko nie wiadomo w pełni czy to dobry wynik, ale nie wiemy jak jego wskaźnik wygląda na tle pozostałych z którymi stara się o te bramki (bądź żeby ich nie tracić) 🙂 w grającej defensywnie drużynie próżno będzie szukać takich zielonych wskaźników, i w przykładowo Warcie wskaźnik ten u Baku będzie wynosił 1,25. Ktoś powie że przecież to niewiele, ale jeśli to byłby najlepszy wynik w drużynie, której średnia wynosi 0,90…? Wtedy istnieją realne przesłanki, że jest to u niego względnie mocna strona. Paradoksalnie te 1,25 będzie u niego miało bardziej pozytywny wydźwięk, niż tamto 1,50 u Mladenovicia, dlatego bo przykładowo ta średnia w Legii wynosi 1,80 i jego wynik był najsłabszy w drużynie – tak więc okazuje się, że 1,50 jest czasem mniej warte niż 1,25, i to w aspekcie w którym na ogół im więcej, tym lepiej.

Nawet podzielę się takimi luźnymi, ale autentycznymi ciekawostkami, które typowym kibicowskim okiem są niemal niemożliwe do zauważenia, i chyba jeszcze cięższe do uwierzenia 🙂

  • zawodnik z którym na boisku Lech Poznań zdobywa najwięcej bramek w przeliczeniu na 90min? Crnomarkovic 🙂 ponad 2,00 / mecz
  • zawodnik z którym na boisku Warta Poznań notuje najgorszy bilans w przeliczeniu na 90min? Czyżycki 🙂 około -1,00 / mecz
  • zawodnik mający największy % udział przy bramkach zdobywanych przez Śląsk Wrocław? Piasecki 🙂 do niedawna statystycznie niemożliwe 100% (8/8), teraz już odrobinę niżej
  • kilka sezonów wstecz – zawodnicy Śląska Wrocław mieli bilans bramkowy w okolicach 0, podczas gdy jeden z nich miał aż +14 i to pomimo, że grał niewiele ponad 50% możliwego czasu gry – kto to taki? Biliński 🙂 z nim w składzie strzelali najwięcej i tracili prawie najmniej

Takich smaczków jest zdecydowanie więcej i choć teoretycznie akurat to można wyliczać przyznając kredyt zaufania dla danych np z transfermarkt czy livescore, to fajnie takie rzeczy samemu „odkrywać” i widzieć długofalowe zależności, które zdaje się nie zawsze widzi trener/sztab. Niby to tylko statystyki, ale umiejętnie wykorzystywane potrafią dać bardzo wiele, nawet jeśli jako kraj tego jeszcze nie pojmujemy.

Xigot
Xigot
1 rok temu
Reply to  Stat

Może warto dotrzeć do trenerów którzy są otwarci na nowości w PL. Pogoń Raków Cracovia Warta.

Tak czy inaczej nie zawracam ci już ci już głowy i powodzenia. Sam chętnie popracował bym przy czymś takim

Stat
Stat
1 rok temu
Reply to  Xigot

Do kilku drużyn ESA podbijałem ze swoim tematem, w tym 2 z tych które wymieniłeś oraz trzeciego, gdzie miałem się odezwać w przyszłym tygodniu 🙂 w większym lub mniejszym stopniu wyglądało to do tej pory tak samo – ignorowanie tematu. W jednym przypadku faktycznie zapewniono mnie, że zostanę zaproszony na spotkanie z pierwszym trenerem, że to co robię wygląda imponująco, dzwoniono do mnie, proszono o CV, ale finał był ten sam, czyli „prosimy o chwilę cierpliwości” i cisza, bez żadnego wyjaśnienia, nic 🙂 w ten sposób spędziłem ostatnie 10 miesięcy, dosłownie na czekanie

Dziękuję i również powodzenia życzę!

Xigot
Xigot
1 rok temu
Reply to  Stat

Transfery miedzy klubami w ESA to martwy rynek wolą zagranicznych sprowadzać

Phoenix(L)k
Phoenix(L)k
1 rok temu
Reply to  Stat

Gdyby Legia miała takie narzędzie…
Zaciekawiłeś mnie jednym – jak Piasecki mógł mieć taki wpływ? Jak rozumiem – miał udział przy każdej bramkowej akcji w czasie, kiedy był na boisku?

Stat
Stat
1 rok temu
Reply to  Phoenix(L)k

Tylko jednym? 🙂 Dokładnie tak jak napisałeś, Piasecki pełni rolę takiego rotacyjnego zawodnika i do meczu z Górnikiem włącznie miał ~750min gry (liga + puchar), w tym czasie Śląsk strzelił 8 bramek, a on miał we wszystkich udział (4 gole, 1 asysta i 3 asysty II stopnia). Dopiero w kolejnym meczu wszedł na końcówkę z PBB, wtedy padły 2 bramki dla Śląska i (jeszcze nie analizowałem meczu) chyba nie uczestniczył w żadnej z nich.

Natomiast nawet ten wynik 80% udziału przy bramkach to wynik bardzo korzystny, na ogół nawet napastnicy mają ok 50-60%. W tym miejscu muszę podkreślić, że niektóre liczby zaliczam inaczej niż wiele oficjalnych portali, tzn jestem bardziej łagodny i częściej zaliczam zawodnikom liczby (np bramka bezpośrednio z rzutu wolnego daje asystę zawodnikowi faulowanemu, albo jeśli dajmy na to obrońca wywalczy rzut rożny, z którego asystuje pomocnik i napastnik zdobywa gola, to obrońca ma asystę II stopnia), również liczba minut u mnie jest dokładniejsza (zwiększona o doliczony czas i pomniejszona o wszelkie racowiska, VAR i inne przerwy w grze).

Do Legii napisałem dość niedawno, spotkało mnie to co zazwyczaj – brak odpowiedzi.

Stat
Stat
1 rok temu
Reply to  Phoenix(L)k

Tylko jednym zaciekawiłem? 🙂 Dokładnie tak jak napisałeś, Piasecki pełni rolę takiego rotacyjnego zawodnika i do meczu z Górnikiem włącznie miał ~750min gry (liga + puchar), w tym czasie Śląsk strzelił 8 bramek, a on miał we wszystkich udział (4 gole, 1 asysta i 3 asysty II stopnia). Dopiero w kolejnym meczu wszedł na końcówkę z PBB, wtedy padły 2 bramki dla Śląska i (jeszcze nie analizowałem meczu) chyba nie uczestniczył w żadnej z nich.

Natomiast nawet ten wynik 80% udziału przy bramkach to wynik bardzo korzystny, na ogół nawet napastnicy mają ok 50-60%. W tym miejscu muszę podkreślić, że niektóre liczby zaliczam inaczej niż wiele oficjalnych portali, tzn jestem bardziej łagodny i częściej zaliczam zawodnikom liczby (np bramka bezpośrednio z rzutu wolnego daje asystę zawodnikowi faulowanemu, albo jeśli dajmy na to obrońca wywalczy rzut rożny, z którego asystuje pomocnik i napastnik zdobywa gola, to obrońca ma asystę II stopnia), również liczba minut u mnie jest dokładniejsza (zwiększona o doliczony czas i pomniejszona o wszelkie racowiska, VAR i inne przerwy w grze).

A do Legii napisałem dość niedawno, spotkało mnie to co zazwyczaj – brak odpowiedzi.

DAS
DAS(@das)
1 rok temu
Reply to  Stat

Stat bardzo ciekawie brzmi twoja opowieść. Jeżeli masz coś co chcesz pokazać zapraszam do kontaktu [email protected]

light1
light1(@light1)
1 rok temu

Wywiad pojawił się po moim telefonie do Kuby w Hyde Parku, więc czuję się jego współautorem :> Super wywiad, sporo można z niego wyciągnąć.

Iwo
Iwo
1 rok temu

Zaraz, to jest wywiad z pracownikiem jednego z najlepiej punktujących zespołowych w Eklasie w ostatniej dekadzie?
Który to klub akurat tworzy dział skautingu i analizy?
Jak nadmierna amerykanizacja piłki nożnej w ujęciu statystycznym, próba sprowadzenia niemal wszystkiego do cyferek to w skrajnej postaci ślepa uliczka, to sam ten wywyiad to jakieś, za przeproszeniem, kurwiozium.