Dąb Pruszowice wykluczony z ligi za groźby. „Przegięli po całości”

Jakub Białek

14 listopada 2020, 19:45 • 6 min czytania

Reklama
Dąb Pruszowice wykluczony z ligi za groźby. „Przegięli po całości”

Dąb Pruszowice został wykluczony z rozgrywek dolnośląskiej B-klasy oraz ukarany grzywną 2000 złotych. Jeśli Komisja Odwoławcza podtrzyma to orzeczenie, klub zacznie od najniższej ligi, czyli C-klasy. Powód? Groźby karalne w stosunku do arbitra, jego rodziny i zapowiedź „wjazdu na chatę”. Nie musiało dojść do przemocy fizycznej, by DZPN zareagował tak zdecydowanie. – Przegięli po całości. Wtargnięcie w kilku zawodników do szatni sędziego bez oznaczeń?! Jak tacy są odważni, przecież mogli to zrobić w koszulkach, pokazać sędziemu numery. Wystarczy. Dosyć – komentuje Andrzej Padewski, prezes dolnośląskiego ZPN-u, z którym rozmawiamy o zdecydowanej karze dla Dębu. 

Reklama
Dlaczego aż tak duża kara i co się tak właściwie stało?

Końcówka rundy rozgrywana w specyficznym czasie i okolicznościach pokazała, że agresja z meczu na mecz wzrasta. Tydzień temu mieliśmy pobicie sędziego sierpowym. Teraz po – o dziwo – wygranym meczu, agresja działaczy i zawodników skupiła się na arbitrze, włącznie z groźbami karalnymi pozbawienia życia czy zdrowia, a także zapowiedzią wtargnięcia do domu. Podano arbitrowi jego adres zamieszkania. Były też groźby w stosunku do rodziny, do żony. Wystarczy. Dosyć.

W jaki sposób artykułowano te groźby?

Ze sprawozdań świadków wynika, że przez cały mecz kibice, działacze i zawodnicy mieli jakieś pretensje do sędziego, mimo że wygrywali. Po meczu doszło do tysiąckrotnej eskalacji agresji. Pojawiły się groźby podczas wypisywania sprawozdania i załącznika, potem podczas próby wyjścia sędziego z szatni. Było też wtargnięcie zawodników bez koszulek, bez oznaczeń, do szatni arbitra. W tym momencie przekroczyli wszelkie normy. Właśnie tam były skierowane w stosunku do tego chłopaka groźby karalne, włącznie z podaniem adresu zamieszkania i informacją, że „będzie tam zrobiony wjazd”. Nie możemy tolerować dłużej takich zachowań. Nie po to organizuje się rozgrywki, żeby dawać możliwość upustu agresji słownej czy fizycznej. Jeżeli chcą się realizować w tej formie, jest tyle miejsca na dyscypliny siłowe, MMA i tak dalej, że dla każdego wystarczy.

Na Dolnym Śląsku brakuje około pięciuset sędziów, żeby w stu procentach obsadzić trójką sędziów wszystkie rozgrywki. Nie możemy w ten sposób pozwalać klubom na agresję w kierunku arbitrów, którzy wykonują swoją robotę najlepiej jak potrafią. Druga strona mówi „ale oni nie potrafią sędziować”. A czego oczekuje ktoś, kto gra w B-klasie? Sędziego z Ekstraklasy? Ma sędziego, który się uczy. Chłopak musi gdzieś nabrać praktyki. W pewnym momencie skończymy z ręką w nocniku, bo nikt nie będzie zgłaszał się na kursy, uważając, że to zbyt niebezpieczne, by narażać się dla tych kilkudziesięciu złotych. A jednak sędziowie są potrzebni.

Sędziowie mogą powiedzieć – sędziujemy tak, jak wy gracie. Wszyscy jesteśmy na amatorskim poziomie.

W wielu sytuacjach tak się zdarza. Sędziowie mówią: zacznijcie grać w piłkę, przestańcie sędziować, bo robię to lepiej niż wy i jakbyśmy się zamienili, kto wie, czy na boisku nie kopałbym lepiej. To prawda. Gracie na poziomie B-klasowym, macie sędziego B-klasowego. Kto zda egzamin na wyższą klasę, sędziuje wyżej. Nie może być tak, że oni uważają się za mega piłkarzy, a sędzia nie potrafi sędziować. Sędziuje tak, jak się nauczył. Po to są egzaminy sędziów, po to kwalifikujemy ich do poszczególnych klas rozgrywkowych. Ktoś robi postępy i zbiera dobre oceny, awansuje – dokładnie tak samo, jak klub. Gdyby każdy z tych chłopaków wszedł na środek boiska i wziął gwizdek, po pięciu minutach dałby sobie spokój, jestem tego pewien.

Reklama

Nie może być tak, że będziemy patrzeć na agresję słowną czy fizyczną i przymykać oko. Jako związek reagujemy szybko i stanowczo. To oczywiście na razie wstępna decyzja Komisji Dyscyplinarnej, natomiast klubowi przysługuje odwołanie. Z tego, co jeden z zawodników mi napisał, już złożyli odwołanie. No i fajnie – niech się bronią, jeśli mają argumenty.

Powiedział pan, że tydzień temu też doszło do agresji w kierunku sędziego. Także z udziałem Dębu Pruszowice?

Nie, z innym zespołem, którego zawodnik znokautował sędziego. Sprawa kończy się w Wydziale Dyscypliny, bo chcemy skierować o dożywotni zakaz uczestnictwa tego zawodnika w rozgrywkach piłkarskich. I na pewno do tego doprowadzimy. Jako wojewódzkie związki mamy możliwość dyskwalifikacji tylko do pięciu lat, natomiast skierujemy sprawę bezpośrednio do PZPN. Bardzo fajnie postąpiła drużyna i szefostwo klubu, którzy w formie pisemnej wyrazili dezaprobatę do takich działań. I absolutnie zgadzają się z DZPN-em uważając, że dla takich boiskowych bandytów nie ma miejsca. Ten chłopak, po prostu, nie zagra już w piłkę.

Co konkretnie oznacza dla Dębu Pruszowice wykluczenie z rozgrywek?

Na dzisiaj nic, wykonanie orzeczenia wstrzymuje odwołanie. Komisja Odwoławcza zbierze dokumentację i albo podtrzyma decyzję, albo zmieni to orzeczenie. Na dziś są pełnoprawnym członkiem związku i mają prawo gry.

A jeśli Komisja Odwoławcza podtrzyma to orzeczenie?

To stracą status uczestnika rozgrywek. Będą mogli rozpocząć od najniższej klasy rozgrywkowej.

Reklama
Czy to pierwszy wyskok Dębu Pruszowice czy już wcześniej były z nimi problemy?

Drobne wcześniej były, ale tutaj, jak mawia młodzież – przegięli po całości. Wtargnięcie w kilku zawodników do szatni sędziego bez oznaczeń?! Jak tacy są odważni, przecież mogli to zrobić w koszulkach, pokazać sędziemu numery.

Jak rozumiem, cywilne ubranie miało utrudnić rozpoznanie ich.

No brawo. Tacy twardziele, a nie potrafią założyć koszulek z numerami? Wtedy sędzia opisałby tych zawodników i wykluczylibyśmy konkretnie ich, a nie cały klub. Jest jeszcze jeden problem – Komisja Dyscyplinarna poprosiła klub o ustosunkowanie się do opisu, który został złożony. Potrafili tylko powiedzieć, że sędzia był zły i nie radził sobie w meczu. Jakie to jest ustosunkowanie się do tak poważnych zarzutów?

Puentując – zdecydował się pan na dość ostrą walkę z wszelkimi przejawami bandytyzmu. Polityka zero litości.

Zawsze byliśmy surowi. Trzeba dać stosowny sygnał, że mimo trudnego okresu, nie ma przyzwolenia na takie sytuacje. Borykamy się z dużą liczbą przesuwanych meczów, szukamy możliwości dokończenia ligi i dobrych praktyk ograniczających ryzyko zarażenia – zamykamy szatnie, chłopaki przebierają się w samochodach. Tym bardziej nie możemy pozwolić sobie na to, że dyscyplina sobie nie poradzi. Poradzi sobie. Chcemy, żeby było spokojnie. Jeżeli zawodnicy uważają, że potrafią lepiej sędziować – wystarczy się zgłosić na kurs. Będą jeździć po wioskach i zarabiać pieniądze. Są piłkarzami, dużo wiedzą na temat przepisów, nie ma problemu. A jeśli szukają innych opcji, zapraszam do sekcji bokserskiej w Gwardii Wrocław.

***
Reklama

I brawo. Młodzi nie garną się do sędziowania, co chwilę słyszy się o patologiach w niższych ligach, więc dobrze, że DZPN chce to ukrócić w zdecydowany sposób. To sygnał dla innych – jeśli zamierzacie zastraszać arbitrów, nie ma dla was miejsca w strukturach polskiej piłki.

Próbowaliśmy skontaktować się też z Dębem Pruszowice – bez skutku.

JB

Fot. FotoPyK

Reklama
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Braian Wilma
0
FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
11
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Niższe ligi

Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę

Jan Broda
3
Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę