post Avatar

Opublikowane 30.10.2020 14:32 przez

redakcja

Zaczynali od wyścigów, które nie były mistrzowskimi. Startowali tutaj dwukrotnie, aż w końcu uznano, że tor zasługuje na własną rundę mistrzostw świata. Przez 25 lat Formuła 1 gościła na torze Imola niedaleko Bolonii. Teraz powraca po czternastoletniej przerwie. Z wielu powodów to historyczny obiekt, zaraz to zresztą udowodnimy. I to trzeba oddać Liberty Media – począwszy od Grand Prix Toskanii na torze Mugello, królowa sportów motorowych gości w samych pięknych miejscach. Mugello, Nurburg, Portimao, a teraz właśnie Autodromo Enzo e Dino Ferrari.

1980. Williams mistrzem po raz pierwszy

Pierwsze dwa wyścigi Formuły 1 na Imoli odbyły się w 1963 i 1979 roku. Wygrywali je odpowiednio Jim Clark z Team Lotus oraz Niki Lauda jadący Brabhamem. Wielkim zaskoczeniem ze strony organizatorów było jednak, kiedy wyścig w 1980 roku został przeniesiony z legendarnej Monzy właśnie na Imolę. Zaburzyło nam to tradycję – gdyby do tego nie doszło, dziś obiekt niedaleko Mediolanu byłby jedynym, który znalazł się we wszystkich 70 kalendarzach wyścigowych F1. Tymczasem w terminarzu zagościł nowy tor, bo w „świątyni prędkości” akurat trwały prace renowacyjne.

To właśnie tutaj swoją świetną dyspozycję po raz kolejny pokazywał Williams z Alanem Jonesem i Carlosem Reutemannem w składzie. Ich drugie oraz trzecie miejsce pomogło wówczas stajni z Grove zostać mistrzem świata konstruktorów po raz pierwszy w historii. Wyścig wygrał jednak Nelson Piquet z Brabhama zasilanego silnikami Forda. Amerykański producent mógłby dziś przybić piątkę z Mercedesem – jego silniki zamontowano wówczas we wszystkich sześciu autach, które zmieściły się w strefie punktowanej.

1989. Zasianie ziarna nienawiści

Jest to wyścig pamiętny z dwóch powodów. Jeden z nich dotyczył duetu Ayrton Senna – Alain Prost. Panowie już rok wcześniej starli się w bezpośredniej walce o mistrzowski tytuł, którą wygrał Brazylijczyk. Francuz poczuł, że jego dotychczasowy status jest zagrożony, a ten chłopak z Sao Paulo jest już w tej dyscyplinie kimś znaczącym. Nastroje w McLarenie zaogniły się jednak jeszcze bardziej po rywalizacji na Imoli. Przed wyścigiem panowie umówili się, że nie będą atakować się w pierwszych zakrętach toru. Wyścig został jednak przerwany przed ukończeniem trzech pierwszych okrążeń.

W feralnym Tamburello – o którym więcej za chwilę – w ścianę wpadł Gerhard Berger z Ferrari. Jego samochód stanął w płomieniach, natomiast Austriak cudem wyszedł bez szwanku z tego wypadku. Nastąpił restart z pól startowych. Problem polegał na tym, że Senna myślał (lub blefował – co nie jest wciąż jednoznaczne), że umowa ta obowiązywała tylko podczas pierwszego startu. W szybkiej sekcji Tamburello, a następnie na dojeździe do łuku Villeneuve oraz kolejnego, ostrego zakrętu Tosa najpierw zaatakował, a później minął Prosta. Wyścig ukończył z czterdziestosekundową przewagą nad drugim miejscem.

W McLarenie nastało piekło. Francuz i Brazylijczyk porzucili jakiekolwiek partnerstwo – stali się wobec siebie dwójką darzącą się nienawiścią.

1994. Czarny weekend

Kiedy słyszymy „Imola”, wracamy pamięcią do tego właśnie Grand Prix. Dziennikarz David Tremayne opowie po latach, że „właśnie wtedy Bóg odwrócił się do nas plecami”. Od początku ten weekend był jedną wielką pomyłką, błędem w matriksie, coraz większym koszmarem. Kłopoty zaczęły się w piątek, kiedy w ostatniej sekcji Variante Bassa samochód Jordana, prowadzony przez Rubensa Barrichello, podbił się na krawężniku i uderzył w barierę z opon. Kierowcę uratował Sid Watkins, jeden z tych cudownych ludzi, którzy przyczynili się do poprawy bezpieczeństwa w F1. Niewiele bowiem brakowało, a Brazylijczyk udławiłby się własnym językiem.

To jednak sobota wpędziła wszystkich w coś na kształt depresji. Roland Ratzenberger z zespołu Simtek wpadł wtedy w barierę w zakręcie Villeneuve. Bardzo szybki łuk wymagał odpowiedniej trakcji, której bolid słabo dysponowanego zespołu nie posiadał. Choć śmierć Austriaka ogłoszono dopiero po pewnym czasie, już obrazki z toru budziły niepokój. W chwili, gdy bolid wytaczał się w zakręcie Tosa, głowa kierowcy bezwładnie opadała w kokpicie. Pierwsza od 12 lat śmierć kierowcy w trakcie weekendu wyścigowego nie spowodowała jednak odwołania zawodów. Jak myślicie, o co mogło chodzić? Oczywiście o zbyt duże koszty odwołania eventu. Pomilczmy teraz razem – tak nieludzko brzmi bowiem to wytłumaczenie.

Tym bardziej, gdy popatrzymy na niedzielę. Najpierw doszło do wypadku JJ-a Lehto i Pedro Lamy’ego, który wywołał neutralizację. Po zjeździe samochodu bezpieczeństwa nie ścigano się jednak zbyt długo. Wypadnięcie Ayrtona Senny z toru było efektem kilku czynników – krótkiej fazy wyścigu po neutralizacji, niestabilnego zachowania jego Williamsa FW16, ale przede wszystkim usterki kolumny kierowniczej. Auto wpadło w betonową barierę, po czym urwany element zawieszenia przebił kask Senny. Wszyscy widzieli, że jest źle. Wszyscy widzieli, że trwa walka o jego życie – tak jak dzień wcześniej u Ratzenbergera. A i tym razem nie udało się powstrzymać najgorszego.

Senna jeszcze w trakcie weekendu wyścigowego pozdrawiał przez radio… Prosta, który pojawił się w padoku po przejściu na emeryturę. Właśnie Sennie ustąpił wtedy miejsca w Williamsie. Minęła chwila i Brazylijczyka już nie było.

2001. Braciszek Ralf wreszcie na czele

Bądźmy szczerzy – Williams i BMW byli parą, która musiała walczyć o najwyższe cele. Oczywiście, ich związek skończył się ostatecznie sporem. BMW chciało wejść do F1 pod własną nazwą. Williams – jak dobrze wiemy – nawet nie chciał słyszeć o zaprzedaniu się niemieckiemu diabłu. Natomiast za cenę niezależności stracił później szansę na jakiekolwiek świetne wyniki. W 2001 roku miał jednak nadzieję, że w Grove nadal będzie pięknie i przyjemnie.

Kiedy z trzeciego miejsca w sposób wręcz atomowy ruszył Ralf Schumacher, w zespole poczuli, że to może być ten dzień. Williams czekał na zwycięstwo od czterech lat, od chwili, gdy Jacques Villeneuve zwyciężał na Nurburgringu i sunął później po tytuł mistrzowski. Młodszy brat Michaela wreszcie zaczął spełniać oczekiwania. Dobrze poradził sobie szczególnie w ostatniej fazie wyścigu, gdzie jego bolidowi zaczął doskwierać problem z ciśnieniem oleju, a w pogoń za nim ruszył David Coulthard z McLarena. Dopiero w swoim piątym sezonie Niemcowi udało mu się jednak przełamać impas i choć na chwilę przyćmić wybitnego krewnego.

2003. Zwycięstwo w cieniu rodzinnej tragedii

Postawcie się w miejscu braci Schumacherów – jesteście w trakcie weekendu wyścigowego, rywalizujecie na torze, a w niedzielę rano przychodzi do was wiadomość, że wasza mama nie żyje. Powiedzmy sobie wprost – to Michael potrafił się od tego odciąć, jest wybitnym przykładem na to, jak umiał radzić sobie z silnymi emocjami. W trakcie wyścigu wydawał się być totalnie odłączony od wszystkiego, co dzieje się poza torem. Dziś – kiedy Formuła 1 przytłacza wielu kierowców – jest to nie lada wyczyn. Spoglądasz na tor, widzisz sunące po nim Ferrari, a to jest cały czas ta sama maszyna, to samo zespolenie człowieka z samochodem, gdzie dopatrzenie się najmniejszych błędów jest wręcz niemożliwe.

Elisabeth Schumacher byłaby jednak dumna z obu swoich synów. Obaj z Ralfem spisywali się najlepiej, jak mogli. Startowali z pierwszego rzędu.  W tym rozgrywanym przy pochmurnej pogodzie wyścigu pojechali z czarnymi opaskami na kombinezonach, a logotyp Marlboro na kasku Michaela również wyjątkowo przybrał czarny kolor. Ralf wyprzedził Michaela po starcie i utrzymywał prowadzenie do pierwszej rundy pit-stopów. Ostatecznie zwyciężył jednak starszy z braci (Ralf z kolei zajął czwarte miejsce), odrabiając straty do rywali po trzech rundach bez wygranej. Na podium wzrok mistrza wyglądał ponuro, jakby uleciała z niego cała życiowa energia. Obaj z bratem opuścili tor zaraz po zakończeniu rywalizacji. Znajmy powagę sytuacji, jeżeli zamiast kierowcy, na konferencję po wyścigu przychodzi w zastępstwie szef zespołu Ferrari, Jean Todt.

2005. Młodzian postawił się mistrzowi

Rok wcześniej wywoził poza tor Juana Pablo Montoyę i został przezeń określony „ślepym lub głupim”, skoro nie widział w zakręcie Kolumbijczyka. Teraz sam otrzymał policzek od losu. Michael Schumacher przekonał się, co to jest mistrzostwo jazdy defensywnej. A taki samozwańczy tytuł mógł sobie przyznać Fernando Alonso.

Od początku sezonu Renault wyrastało na najsilniejszy zespół – najlepiej przystosowało się do nowego regulaminu, który zakazywał zmiany opon w trakcie trwania wyścigu. To była końcówka tzw. wojny oponiarskiej – gdzie zdecydowanie lepiej spisywały się produkty koncernu Michelin. Z nich korzystało właśnie Renault. Poza tym, samochód R25 był po prostu mniej awaryjny niż nieco szybszy, ale wadliwy McLaren Kimiego Raikkonena. Fin już w pierwszej fazie wyścigu z 2005 roku musiał się z niego wycofać na skutek usterki samochodu. Do akcji wkroczył starszy z braci Schumacherów, którego Ferrari jeździło na gorszych oponach Bridgestone. Po starcie z trzynastego miejsca walczył on o zwycięstwo z Alonso, a nawet jechał od niego szybciej. To były jednak czasy bez systemu DRS, stąd też walka trwała przez kilkanaście okrążeń. Niespełna 24-letni wówczas Hiszpan robił, co mógł i wytrzymał presję – nie oddał pozycji Schumacherowi.

2006. Schumacher się rewanżuje, a Ide spada w otchłań

Jak dotąd, jest to ostatni wyścig, który odbył się na tym torze. Zapamiętany został z kilku powodów. Świetne kwalifikacje zaliczył Michael Schumacher, dla którego sześćdziesiąte szóste pole position było rekordem historycznym – pobił on bowiem osiągnięcie Ayrtona Senny. Ferrari przed własną publicznością chciało się pokazać z jak najlepszej strony, tyle że trzeci już rok z rzędu podszczypywał już pewien zespół z Brackley – startujący wtedy już jako fabryczny team Hondy. Rubens Barrichello odszedł z Ferrari, Jenson Button znów kręcił się w okolicach czołówki, a to i tak nie wystarczyło – w wyścigu nie do powstrzymania był Schumacher. Zerknijmy jednak na tyły – tam bowiem zupełnie nie radził sobie pewien Japończyk. Yuji Ide staranował na pierwszym okrążeniu Christijana Albersa. Od początku nie imponował wyścigową szybkością, a ten błąd był gwoździem do trumny jego kariery w F1. Ide jest do dziś ostatnim w historii kierowcą, któremu odebrano przyznaną wcześniej Superlicencję FIA.

*****

I tak powstała historyczna czternastoletnia wyrwa – w tym czasie Imola gościła m.in. dni filmowe zespołów F1, koncerty na festiwalu Sonisphere, a nawet wyjątkowo dwa etapy kolarskiego Giro d’Italia. To będzie już trzeci wyścig w tym sezonie rozgrywany we Włoszech, co czyni sytuację podobną do tej spotykanej w MotoGP, gdzie cztery nawet tory hiszpańskie (Montmelo, Walencja, Aragonia oraz Jerez) organizowały wyścigi Grand Prix pod egidą FIM. W 2020 roku Imola powraca przynajmniej na chwilę – z całym dobrodziejstwem inwentarza, z dziedzictwem historycznym, a nawet z przebudowaną sekcją Variante Bassa.

Witamy ją z otwartymi ramionami.

RAFAŁ MAJCHRZAK 

 

Opublikowane 30.10.2020 14:32 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
02.12.2020

Lech ściąga Szweda. Karlstroem jednak nie zastąpi Modera

Jesper Karlstroem podpisał właśnie kontrakt z Lechem, który wejdzie w życie 1 stycznia. Kolejorz – z tego co słyszymy – zapłacił za Szweda około 700 tysięcy euro, a w grę wchodzą jeszcze potencjalne bonusy. Teoretycznie Karlstroem zastąpi zimą Jakuba Modera, który najprawdopodobniej trafi już na stałe do Brighton, ale to pomocnik zdecydowanie bardziej defensywy. Bardziej […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Geniusz życia. Sekret niezwykłości Edinsona Cavaniego

Ma na koncie miliony, a do rodzinnej miejscowości w departamencie Salto tłukł się kilka godzin w zatłoczonym busie w środku zimy. Ścina trawę z kosą w ręku. Strzyże owce. Po nocach chodzi z ojcem na polowania. Pasjonuje się rolnictwem. Studiuje agronomię. Spędza godziny na łowieniu ryb. Ćwiczy balet. Czyta Biblię. Piłkarzem jest świetnym, prawdopodobnie jednym […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Rybus z Łowicza, który nie stał się ligowym dżemem | KOPALNIE TALENTÓW

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Bartosz Kapustka wreszcie daje sygnały, że może odpalić

Gdy Bartosz Kapustka wracał do Legii, wątpliwości było sporo. Powracał do ESA ewidentnie na tarczy, na odbudowę, a w Legii nigdy tego czasu na odbudowę piłkarzy wiele nie ma, trzeba ciągle robić wynik. Gdyby patrzeć po marce, to jasne, w Polsce wciąż ją miał. Ale gdyby spojrzeć na pozycję w klubie, to za nim były […]
02.12.2020
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Szachtior Soligorsk mistrzem Białorusi. „Wielkie BATE się skończyło”

Zielona piłkarska wyspa w erze koronawirusa, futbol w cieniu antyrządowych protestów i kolejne zaskakujące rozstrzygnięcia na mecie rozgrywek – sezon 2020 w białoruskiej ekstraklasie będzie z pewnością jednym z najbardziej pamiętnych. Po piętnastu latach po tytuł sięgnął Szachtior Soligorsk, a BATE Borysów drugi raz z rzędu zostało największym przegranym. Przyglądamy się uważniej wydarzeniom za naszą […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Zima zaskoczyła ligowców. „Walkowerów nie będzie. Chcemy grać w tym roku”

Grudzień, godz. 12, mecz pierwszej ligi na stadionie, który nie dysponuje podgrzewaną murawą. Co może pójść nie tak? Wszystko. Pierwszoligowcy znów muszą przekładać spotkania, lecz tym razem nie z powodu koronawirusa, czy meczów reprezentacji. Teraz grać się nie da, bo boisko bardziej przypomina betonową arenę przy szkole niż stadion piłkarski. Mróz na południu Polski sprawił, […]
02.12.2020
Blogi i felietony
02.12.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania. W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Luka Zahović na razie rozczarowuje. Dziś przełamanie?

Odkąd Adam Buksa wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, Pogoń Szczecin miała wyrwę w ataku, której nijak nie potrafiła zasypać. Nic dziwnego, że klub sięgnął głębiej do kieszeni. Na przełomie września i października sfinalizowano pozyskanie Luki Zahovicia, który miał rozwiązać problem. Minęły jednak dwa miesiące i na razie możemy z całą pewnością stwierdzić, że problem pozostał. Trudno […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Tysiąc Abramowicza. Najważniejsze wydarzenia ery Rosjanina w Chelsea

Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 17 lat. Jednakże bardziej imponująca jest inna liczba. Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 1000 spotkań. Jubileuszowym było starcie z Tottenhamem. Niezłe, lecz przez te wszystkie dni meczowe działo się na Stamford Bridge zdecydowanie więcej niż 0:0 ze Spurs. Kursy na Sevilla – Chelsea w TotalBet: Sevilla 3.00 – […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Ciro strzela, United wygrywa. Co wy na to? | TYPY NA LIGE MISTRZÓW

Wczorajsze żniwa były udane – trafiliśmy dwa typy, więc idziemy za ciosem. Co słychać w środę w Lidze Mistrzów? Najciekawiej zapowiadają się mecze Borussii Dortmund z Lazio oraz Manchesteru United z PSG. Sporo emocji będzie także w spotkaniu Sevilli z Chelsea, Sprawdźcie, co warto obstawić! Borussia Dortmund – Lazio Rzym Ostatnie mecze Borussii: PWWPW Poprzednie […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Milczenie delegatów i klubów, czyli kulisy zjazdu PZPN i wyborczej gry Bońka

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej […]
02.12.2020
Weszło FM
02.12.2020

Środa w Weszło FM – TSW, Estadio Weszło, Dwaj Zgryźliwi Tetrycy i mecze!

Środę na antenie Weszło FM rozpoczniemy tradycyjnie już o godzinie 7:00. W „Dwójce bez sternika” przywitają Was Monika Wądołowska i Michał Łopaciński, a ich rozmowy zdominują mecze Ligi Mistrzów. Gośćmi audycji będą m.in. Rafał Nahorny, Radosław Chmiel i Kamil Rogólski. Nie zabraknie również tematu meczów koszykarskiej reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy. Bądźcie z nami! […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Debiutant ratuje Liverpool, Ajax pod ścianą

Liga Mistrzów, Anfield, Liverpool. Niby wszystko się zgadza, ot, Salah i Mane obecni, Robertson gotowy w blokach startowych, Henderson wyprowadza zespół na murawę. Jest kim straszyć, niejeden rywal myślałby w tej chwili o defensywce, ale nie Ajax. Nie, Ajax nie dał się oszukać, wiedział, że z pierwszego garnituru Anglików została co najwyżej górna część garderoby. […]
02.12.2020
Weszło
01.12.2020

Inter zaprosił Borussię na solo za garażami, Borussia podjęła rękawicę

Real Madryt potyka się na Szachtarze i zwycięzca meczu Borussii z Interem będzie miał szansę wykiwać „Królewskich” w walce o awans? Ta dwójka stwierdza więc zgodnie: nie będziemy się bawić w żadne pozwy. Będziemy się napierdalać. Niemcy i Włosi zafundowali nam dzisiaj kawał meczycha. Pięć bramek, anulowany gol ze spalonego, który mógł wszystko zmienić, fatalne […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Pierwsza liga to nadal styl życia

Szukamy elementu, którego w tym meczu nie było. Gra bez młodzieżowca, która wynika z nieklarownie sformułowanych przepisów? No była, ŁKS przez moment grając w dziesiątkę zrezygnował z usług młodych zawodników. Czerwona kartka po dwóch faulach bez piłki dla kudłatego napastnika? Była, Samuel Corral przez cały mecz chodził tak nabuzowany, jakby Miedź reprezentowała wszystkie demony z […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Joao Felix bawił się z Bayernem B, a potem na boisko wszedł Mueller i żarty się skończyły

Bez Lewandowskiego. Bez Muellera, Neuera, Gnabry’ego, Goretzki… Bayern Monachium wyszedł na dzisiejsze starcie z Atletico Madryt niemal zupełnie rezerwowym składem. Gospodarze do pewnego momentu z tego korzystali, spokojnie prowadząc, a chwilami wręcz bawiąc się z Bawarczykami. Problem w tym, że za dużo w ich grze było właśnie tej zabawy, a za mało konkretów. No i […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Real Madryt robi wszystko, żeby nie wyjść z grupy

Żeby zagwarantować sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, Real Madryt musiał swoje spotkanie wygrać. A rywala miał całkiem odpowiedniego, bo ukraiński Szachtar, osłabiony kilkoma znaczącymi nieobecnościami. Co Real zrobił? Ano przegrał. I to całkiem zasłużenie. W pierwszej połowie Królewscy naciskali na gospodarzy, ale nie byli w stanie sfinalizować żadnej z akcji. Sytuacje dwukrotnie zmarnował […]
01.12.2020