post Avatar

Opublikowane 25.09.2020 08:48 przez

redakcja

W piątkowej prasie m.in. analiza świetnej gry Górnika Zabrze, napięta sytuacja w Wiśle Kraków, historia trenera Warty Poznań Piotra Tworka, rozmowa z Marcinem Cebulą, kontrowersje przed meczem GKS Jastrzębie – Widzew i sylwetka Jakuba Kamińskiego, który wybrał Lecha Poznań kosztem Górnika Zabrze i Legii Warszawa.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Nikt w lidze nie potrafi znaleźć antidotum na rozpędzonego Górnika. Z czego wynika taka metamorfoza zabrzan?

Żaden z pięciu ekstraklasowych rywali Górnika (wliczamy też Jagiellonię w PP) nie był w stanie znaleźć antidotum na jego piłkarzy, którzy są tak liczni na obcej połowie. – Polskie zespoły nie radzą sobie z pressingiem, bo tego nie szkoli się już u dzieci. Do tego dochodzi ich wyszkolenie techniczne, które nie pozwala na szybką grę – ocenia Artur Płatek, odpowiadający w Górniku za transfery.

Nie jest to jakaś szokująca diagnoza, a w zasadzie to obserwacja, o której wszyscy wiemy. Ale w Zabrzu poszli krok dalej. Postanowili tak przygotować piłkarzy, żeby byli w stanie podejść bliżej rywala i biegać za nim, dopóki nie zabiorą mu piłki. A im bliżej ich bramki to zrobią, tym większa szansa na gola. – Nie o bieganie tu chodzi, ale o szybkie bieganie – precyzuje Płatek.

Pod tym kątem przeanalizowaliśmy mecz zabrzan z Legią. Wynik 3:1 nie oddaje dominacji, jaką zwłaszcza w pierwszej połowie osiągnęli nad zdezorientowanymi legionistami. To, co widać na pierwszy rzut oka, to zdolność utrzymania wszystkich linii w bliskiej odległości. Mówiąc prościej: zabrzanie stoją tak blisko siebie, że trudno byłoby prześliznąć się tam myszy, a co dopiero piłkarzowi z piłką. Ta cenna umiejętność odróżnia ich od pozostałych polskich drużyn (czekamy na Legię Czesława Michniewicza). Żaden inny zespół w ESA nie redukuje tak skutecznie miejsca pomiędzy liniami, co powoduje, że rywale muszą grać na naprawdę małej przestrzeni. A z tym – wracając do słów Płatka – piłkarz ekstraklasy ma z reguły problem.

Na początku sezonu Legia zawodziła w lidze. Wyliczamy, co nowy trener Czesław Michniewicz powinien poprawić w grze mistrza Polski.

Wyprowadzanie piłki

Z uszczelnieniem defensywy wiąże się kwestia tego, co zrobić po odzyskaniu piłki. Na początku rozgrywek legioniści mieli z tym problemy, a rozgrywającym często bywał bramkarz Boruc. Bezradni obrońcy zagrywali do niego piłkę, a on wybijał ją poza połowę, gdzie najczęściej lądowała u przeciwnika. Legia zatraciła umiejętność narzucenia rywalowi swoich warunków, zepchnięcia go pod własne pole karne. Poza drugą połową z Jagiellonią, kiedy długimi momentami zmuszała ją do rozpaczliwej obrony i nie pozwoliła oddać strzału, męczyła oczy atakiem pozycyjnym, brakiem pomysłu na szybkie rozegraniu akcji. Pod okiem Michniewicza powinna mieć większą kontrolę nad meczem.

Dni trenera Wisła Kraków – Artura Skowronka przy Reymonta wydają się policzone. Czy coś może go jeszcze uratować?

Słabe wyniki i koszmarna gra nie są jedynymi problemami, jakie musi rozwiązać Skowronek. Trener stracił poparcie części szatni. Dziennikarz TVP Sport Mateusz Miga pisał ostatnio, że trenerowi nie po drodze z takimi zawodnikami jak Lukas Klemenz, Nikola Kuveljić czy wspomniany już Boguski.

– Szefowie Wisły zapewne widzą, co się dzieje i starają się zdiagnozować problem. Jeśli nie ma chemii na linii zawodnicy – trener, zawsze łatwiej w takiej sytuacji podjąć decyzję o zwolnieniu szkoleniowca. Czasami tak się zdarza, że drogi opiekuna zespołu i graczy się rozchodzą. Jeśli Skowronek ma pozostać w Wiśle, na pewno musi porozmawiać z kilkoma piłkarzami w cztery oczy – zaznacza Majdan.

– Białą Gwiazdę charakteryzował szybki środek i dobra gra skrzydłami. Dziś w grze drużyny brakuje jakichkolwiek schematów. To gdzieś zniknęło – diagnozuje ekspert.

W sobotę Lechia Gdańsk podejmie Podbeskidzie Bielsko-Biała, które jest prowadzone przez wychowanka Biało-Zielonych, a obecnie trenera Górali Krzysztofa Brede.

Krzysztof Brede albo „Heniek” (bo tak nazywają go znajomi) przyszedł do Lechii, gdy ta odbudowywała się w IV lidze. W tamtym zespole grającym asystentem trenera Jerzego Jastrzębowskiego był Marcin Kaczmarek, który następnie samodzielnie prowadził Lechię. Brede był podstawowym obrońcą i awansował z zespołem na zaplecze ekstraklasy. Później wyjechał pracować do Anglii, skąd wrócił do Kaczmarka. Ten prowadził już Olimpię Grudziądz. Kaczmarkowi pomagali również inni koledzy z Lechii, Mariusz Pawlak i Sławomir Wojciechowski, którzy awansowali z Olimpią najpierw do II ligi, a później na zaplecze ekstraklasy.

– Jest to mój bardzo dobry kolega. Zawsze solidnie pracował i nie ma przypadku, że jest teraz w tym miejscu. Zawsze miał ku temu predyspozycje. Podobnie jak do długich rozmów, bo wszyscy wiedzą, że Krzysiu lubi pogadać – żartuje Wojciechowski.

I dodaje: – Wiadomo było, że jeśli zdecyduje się być trenerem, to sobie poradzi. Był bardzo analityczny, uwielbiał rozmowy o piłce. Nieważne czy miałaby to być godzina, czy dwie. To wówczas mogło sugerować, w którym kierunku Krzysiek pójdzie, ale wtedy to pewnie on sam nie miał pojęcia, co się wydarzy.

Urodzony pod Wawelem, ale szkolony za granicą, Karol Niemczycki wygrał rywalizację z bardziej doświadczonymi bramkarzami i jestem numerem jeden Cracovii.

(…) Drugi sezon spędzony w Bredzie mógł dać polskiemu zawodnikowi nadzieję, która szybko została ugaszona. Wobec braku innych dostępnych bramkarzy wystąpił w meczu trzeciej kolejki Eredivisie z Excelsiorem Rotterdam. Jego zespół przegrał 0:2, a Niemczyckiemu już nigdy nie było dane zagrać w tej ekipie.

Brak perspektyw skłonił go do powrotu do Polski, a okazja ku temu nadarzyła się na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej. Pomocną dłoń w stronę wciąż młodego bramkarza wyciągnęła Puszcza Niepołomice. – Wcześniej bronił u nas Miłosz Mleczko, który grał też w reprezentacji młodzieżowej. Razem z Karolem rywalizowali w drużynie. Na jednym ze zgrupowań kadry trenera Jacka Magiery był nasz trener bramkarzy Bartek Dydo, dojrzał Karola i nawiązał z nim kontrakt. Wszystko się dobrze złożyło, bo Miłoszowi kończył się wiek młodzieżowca i wracał do Lecha Poznań, a my potrzebowaliśmy nowego bramkarza. Niemczycki był pierwszym wyborem, a i sprzyjał nam los, bo Karol pochodzi z Krakowa i narzeczoną ma z Niepołomic – mówi trener małopolskiego pierwszoligowca Tomasz Tułacz.

W biblijnej symbolice liczba 12 oznacza doskonałość. Marcin Cebula grał w Koronie przez dwanaście lat, ale nie był to dla niego czas doskonały. Na początku wszystko zapowiadało się świetnie, ale później nie było już tak różowo. Po transferze do Rakowa pomocnik udowadnia, że zmiana klubu wyszła mu na dobre.

Dwanaście lat w Kielcach to za dużo?

Chyba tak.

Żałuje pan?

Nie, to byłoby złe słowo.

A jakie byłoby lepsze?

Chyba po prostu się zasiedziałem. A co do żałowania, to szkoda, że odszedłem w takich okolicznościach. Inaczej wyobrażałem sobie pożegnanie. W Kielcach grałem szmat czasu i naprawdę nie sądziłem, że jeśli kiedyś będę się żegnał, to po spadku. Nie tak to powinno wyglądać.

Nie tak powinno też wyglądać pożegnanie zorganizowane przez klub.

W sumie bardziej zapamiętam to, co zrobił dla nas trener Maciej Bartoszek. Przed ostatnim meczem sezonu dogadaliśmy się, że razem z Kubą Żubrowskim zejdziemy pod koniec spotkania, żeby móc pożegnać się z kibicami. Jednak tak się wszystko na boisku ułożyło, że mieliśmy tylko jedną zmianę w ostatnich minutach i tylko ja schodziłem z boiska w trakcie meczu. Koledzy zrobili szpaler, kibice klaskali. Bardzo fajny moment, który zostanie ze mną na długo.

Wróćmy do tego, co wydarzyło się dzień wcześniej. Pusty stadion, kilku zawodników na murawie i prezes Krzysztof Zając wygłaszający dziwne komentarze. Pan usłyszał zdanie: „Cebul, żebyś przestał być wiecznym talentem”. Co pan wtedy pomyślał?

Zamurowało mnie. Nie spodziewałem się takich słów. W sumie do dziś żałuję, że ugryzłem się w język i nie odpowiedziałem prezesowi.

Damian Rasak do poprzedniej kolejki był zawodnikiem, który miał najdłuższą passę meczów i minut bez gola w ekstraklasa. Trwała ona ponad trzy lata. W ostatnim spotkaniu z Wisłą Kraków (3:0) defensywny pomocnik Wisły Płock strzelił efektownego gola nożycami.

MACIEJ WĄSOWSKI (Przegląd Sportowy): 87 meczów, 6274 minuty. Długo czekał pan na pierwszego gola w ekstraklasie. Dłużyło się, była presja z tego powodu? Był pan zawodnikiem najdłużej czekającym na bramkę zawodnikiem w całej lidze.

DAMIAN RASAK (pomocnik Wisły Płock): Słyszałem o tym. Wiem, że jeszcze w poprzednim sezonie w czołówce był inny zawodnik Wisły Płock Czarek Stefańczyk, który latem odszedł z klubu. Tytuł piłkarza, który najdłużej czeka na strzelenie gola w ekstraklasie nie był najlepszym, dlatego bardzo się cieszę, że w końcu się udało. Tego co czułem może nie nazwałbym presją, ale z tyłu głowy lekko mi to ciążyło. Znajomi, rodzina czy koledzy w szatni robili sobie z tego żarty i przypominali, że tego pierwszego trafienia jeszcze nie ma. W drużynie była delikatna szydera, ale wszystko w ramach rozsądku, na śmiechy. Odbierałem to pozytywnie, jako motywację.

Pamiętam, że jak ostatnio rozmawialiśmy po którymś z okresów przygotowawczych, to mówił pan, że trzeba przenieść skuteczność ze sparingów na ligę. Czemu to się nie udawało?

Latem ubiegłego roku udało się zdobyć bramkę w sparingu z Olimpią Grudziądz (3:1 – przyp. red), a już w styczniu tego roku strzeliłem z mistrzem Azerbejdżanu Karabachem Agdam (3:2), podczas zgrupowania w Turcji. Być może moja nieskuteczność wynikała trochę z naszego poprzedniego systemu gry. W minionym sezonie najczęściej wychodziliśmy na boisko w ustawieniu 1-4-1-4-1 i pełniłem rolę tego najbardziej defensywnego pomocnika. Cały czas zabezpieczałem tyły, rzadko wchodziłem do przodu, nawet na stałe fragmenty gry. Niewiele miewałem też momentów, żeby podłączyć się do akcji ofensywnej. Niezłych okazji naprawdę miałem bardzo mało.

Czyli nowe ustawienie 1-3-4-2-1, stosowane od tego sezonu przez trenera Radosława Sobolewskiego, pozwala panu bardziej angażować się w akcje ofensywne?

Obecnie w środku pola gramy na dwie „ósemki”. Najczęściej jesteśmy nimi ja i Filip Lesniak. Trener powtarza nam od dłuższego czasu, że jak jeden idzie do ofensywy, to drugi musi go asekurować i zostać z tyłu. Dlatego w meczu z Wisłą Kraków (3:0 – przyp. red.) zabrałem się za akcją, która skończyła się moim golem. Wiedziałem, że mogę pobiec do przodu bez większych konsekwencji, bo koledzy z obrony i Filip wypełnią lukę po mnie.

Większość szlifu, nawet nie tyle trenerskiego, co życiowego w piłce, zdobyłem u Bogusława Baniaka – mówi trener Warty Poznań, Piotr Tworek który w lipcu wprowadził ją do ekstraklasy.

(…) Trudno znaleźć ukojenie na takie cierpienie?

Zależy mi, abyśmy pamiętali, że takie mecze to spełnienie naszych marzeń. Przypominam sobie, jak w 2009 roku Polonia Warszawa grała z Lechem w Poznaniu. Starałem się o pracę u Jacka Grembockiego, który prowadził Czarne Koszule. Porozmawialiśmy przed tamtym spotkaniem, potem zostałem zaproszony na mecz. Pamiętam, jak siedząc na trybunie spoglądałem na ławkę rezerwowych i myślałem: „Boże, ile bym dał, by kiedyś na niej siedzieć”. Mam to przed oczami. W niedzielę siedziałem. Spełniło się.

Można powiedzieć, że pan to sobie zaplanował?

Powtarzam chłopakom, że nie można ani w życiu, ani w karierze planować przyszłości. Przykład pierwszy z brzegu. Derby Poznania. Chłopcy, którzy grali w trzeciej, w drugiej lidze, którzy wywalczyli awans, bardzo chcieli wystąpić w meczu z Lechem. Kuba Kiełb, podstawowy zawodnik, mógł planować, zapraszać na ten mecz rodzinę. przyjaciół. A tu ostatni trening i on wypada z powodu kontuzji. Tak to jest z tym planowaniem.

Pan o mały włos uniknął sytuacji, która mogła wszystko zatrzymać.

Dwa lata temu jechałem do Białej Podlaskiej na kurs UEFA Pro. Ruszyłem z Bydgoszczy w piękny, zimowy wieczór. Po chwili zrobiła się ogromna śnieżyca, wycieraczki nie nadążały ze zbieraniem śniegu. Z jednej strony sznur samochodów, z drugiej ciężarówki, które wcale w tę pogodę nie zwalniały. Wpadłem w poślizg. Jechałem przeciwnym pasem bokiem na ciężarówkę. Widziałem przed sobą światła, tego kolosa, na którego leciałem, Gdyby on zahamował, zamiótłby wszystkich. Próbowałem manewrować. W końcu zamknąłem oczy, czekałem na uderzenie. Udało się, minąłem tira o centymetry. Wpadłem do rowu. Wyszedłem z tego bez żadnego szwanku. Jacyś kierowcy mnie wyciągnęli, pojechałem dalej.

Poznaliśmy się w 2005 roku, na samym początku pana pracy w tym zawodzie. 30-letni Piotr Tworek wiedział już, że nie ma sensu planować kariery?

Byłem całkowitym świeżakiem, tuż po studiach. Zanim w 2005 roku zacząłem pracę w drugiej lidze, uczyłem w szkole. To dawało mi stabilizację, chociaż nie takie perspektywy, o jakich marzyłem. Zacząłem trenować grupy młodzieżowe Kujawiaka. Wyciągnął mnie z nich Piotrek Tyszkiewicz, który był koordynatorem tych zespołów. Kiedy z funkcji trenera pierwszego zespołu zwolniono Czesława Jakołcewicza, trenerem został Piotrek i zaproponował pracę w swoim sztabie. Najpierw poprosiłem w szkole o bezpłatny urlop. Po roku, gdy się skończył, nie wyobrażałem sobie powrotu do szkoły. Może i było to ryzyko, ale byłem sam, więc było mi łatwiej je podjąć. Zawsze uważałem, że mam dwie ręce, dwie nogi i głowę, więc sobie w życiu poradzę. Płynąłem z nurtem.

SPORT

Dariusz Dudek zapowiada kolejkę ligową.

Tak dobra gra Górnika na początku sezonu i świetne wyniki to dla pana zaskoczenie?

– Nie. Miałem okazję przyglądać się z bliska, jak zespół trenuje, jak się przygotowuje. Zaskoczeniem na pewno jest to, że zmiana ustawienia czyli przejście na grę trójką środkowych obrońców, daje tak dobre rezultaty. Trener Brosz to jednak jeden z najlepszych trenerów w naszej ekstraklasie. Trzeba podkreślić, że to najlepszy start zabrzan od 1964 roku, ma to więc swoją wymowę.

Przez wiele lat pracował pan razem z trenerem Broszem, czy to w Odrze Wodzisław, czy w Piaście Gliwice. Skąd tak dobre wyniki jeżeli chodzi o bieganie, bo Górnik biega najwięcej w lidze, średnio po 118 kilometrów na spotkanie?

– W dużej mierze wynika to z doświadczenia Marcina, a z drugiej strony z treningów, które aplikuje piłkarzom. Wynika to też z młodości, z materiału, który teraz posiada, a że umie to przełożyć potem na wyniki, to najistotniejsza sprawa. Było to widać w ostatnim meczu w Legią, kiedy zawodnicy Górnika przebiegli 122 km, a rywale 112, czyli tak, jakby w zespole z Zabrza biegał o jeden zawodnik więcej. Co też ważne w przypadku Górnika to fakt, że w obecnej sytuacji, kiedy można dokonać pięciu zmian, zawodnicy którzy wchodzą na murawę naprawdę pomagają. Marcin potrafi zrobić dobre zmiany, a piłkarze, którzy wchodzą na boisko, dają jakość i pomagają, jak choćby Ściślak.

W piątek GKS 1962 Jastrzębie zagra w Łodzi z Widzewem jako… gospodarz. To kuriozalna decyzja – pisze Bogdan Nather.

Kierownictwo stacji telewizyjnej, która transmituje mecze 1. ligi, powinno wiedzieć, że drużyna z Jastrzębia Zdroju w związku z instalacją podgrzewania murawy czasowo rozgrywała mecze „u siebie” w Wodzisławiu Śląskim i bez udziału publiczności. Jeżeli koniecznie chciano przenieść zawody do Łodzi, to pod warunkiem, że Widzew jest gospodarzem, a wiosną przyjeżdża do Jastrzębia na rewanż. Stacja telewizyjna może oczywiście dokonać wyboru dnia rozegrania meczu, lecz nie powinna wybierać według własnego widzimisię jego gospodarza. GKS 1962 Jastrzębie postawiono przed faktem dokonanym, co wystawia bardzo złe świadectwo decydentom futbolowej centrali i stacji telewizyjnej.

Wiem doskonale, że przynajmniej jedna osoba związana z Widzewem ma bardzo dobre relacje (by nie powiedzieć układy) z „telewizorami”, ale żeby nie było wątpliwości – wcale nie mam na myśli prezesa PZPN-u, Zbigniewa Bońka. Czy to jest jednak uczciwe i czyste? Nawiasem mówiąc, jako neutralny kibic nie mam wątpliwości, że owa stacja strzeliła sobie „samobója”, ponieważ „olała” mecz Termaliki Nieciecza z Arką Gdynia. Jakkolwiek by patrzeć, obie te drużyny do tej pory zdobyły komplet punktów, ba, „Słoniki” nie straciły jeszcze gola! Zamiast pojedynku liderów dostaniemy w prezencie spektakl – bez obrazy – outsiderów. W związku z tym mam nadzieję, że Widzew w piątek nie wykorzysta atutu własnego boiska!

SUPER EXPRESS

Jakub Kamiński z Lecha Poznań ma zaledwie 18 lat, ale gra bez kompleksów, nie boi się dryblować, przebojowością zaskakuje rywali. – Szybkość, zwinność i gibkość to moje największe atuty wylicza w rozmowie z kanałem „Po Gwizdku” Kamiński, który w dzieciństwie trenował… akrobatykę sportową.

Ociec Jakuba Kamińskiego był akrobatą, a mama gimnastyczką. – Spędziłem z nimi godziny na sali i dziś mam tego efekty. Moje ciało jest gotowe do rywalizacji na najwyższym poziomie. Mam też charakter sportowca – zapewnia piłkarz, który w środowym meczu z Apollonem w eliminacjach do Ligi Europy strzelił gola.

Wychowanek Szombierek Bytom do Poznania trafił w 2015 r. W tym samym czasie kusiły go Legia Warszawa i Górnik Zabrze. – Kibicuję Górnikowi i nie zamierzam tego kryć. Moja mama chciała, abym trafił do ich szkółki, ale wolałem Lecha, bo imponowała mi jego akademia. W Zabrzu miałbym pewnie większe szanse na pierwszy skład, ale wolałem rywalizację z najlepszymi. Z Legii zrezygnowałem natomiast, bo ich juniorzy trenowali na jednym boisku, na dodatek sztucznym. A tego chciałem uniknąć – analizuje Kamiński. 

Fot. FotoPyK

Opublikowane 25.09.2020 08:48 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 16
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kriso
Kriso

Najlepsze prasówki to robił jednak Paweł Zarzeczny.

Joor
Joor

Czasami nawet nie kupował gazet a prasówka była.

Anonim
Anonim

Rok 2020. Na rynku kilka wielkich firm statystycznych, zbieranie danych nt. dosłownie każdej akcji na boisku to norma, w powszechnym użyciu są wskaźniki typu PPDA czy ‚prymitywniejsze’ dane skorygowane o posiadanie, a dla polskich januszy miarą jakości pressingu nadal są przebiegnięte kilometry. ech…

Pomnik
Pomnik

Kamiński i dobrze wybrałeś.W legii byś grał w rezerwach do 21 roku życia i byś ciągle był poza 1 zespołem.Tam nie szanują naszych,wolą zwłoki z zagranicy.A tak za rok czy dwa pijesz rekord i ladujesz we Włoszech jak inni z Lecha…

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Piotr Tworek – najważniejsze żeby nie strzelić. Jak myślicie, Warta strzeli chociaż 10 goli w sezonie?

….

Z Kamińskiego będzie piłkarz. Potencjał 10x większy od Jóźwiaka.

Pablo
Pablo

Kuba Kamiński to będzie taki fenomen w naszym futbolu jak Lewandowski. Widzieliście tę koncentrację przy przyjęciu piłki w tej kontrze z Apollonem? Albo kółeczko w polu karnym, kiedy okazało się, że nie da się minąć przeciwnika i lepiej spokojnie wycofać, nie stracić? Gość ma 18 lat, a kasuje 99% piłkarzy z tej ligi… Największy talent od czasów Lewego. I trzeba przyznać, że Lech naprawdę potrafi wprowadzać młodych. Szacun!

Postura
Postura

Lech wprowadza i promuje młodych najlepiej od lat,szkoda tylko,że kosztem wyników,choć ten sezon w Europie jest wspaniały,nikt tak nie potrafi!!!Oby awansowali i nadal promowali najlepszych Polaków

Pablo
Pablo

To racja, połowa reprezentacji szkoliła się w Lechu, jakby tak spojrzeć gdzie chłopaki zaczynali i skąd się wywodzą. Ale teraz przy duecie Tiba-Ramirez młodzi mają takei warunki, jak jeszcze nigdy. Rezlutaty przyjdą, młodzi będą chodzić nie po 3-4 mln, tlyko za chwilę po 10 mln, a to da kopa też samemu Lechowi. Ogólnie szacun dla młodego Rutkowskiego, bo kibole po nim jechali niemiłosiernie, a gość ma wizję i konsekwentnie ją realizuje.

Pigmej
Pigmej

Tak kadra i jej wyniki to zasługa Lecha oraz ich trenerów od juniorów począwszy.Ciekawe jak Żuraw by sobie poradził tam?Niestety,ale po Brzeczku na 100 procent przyjdzie Michniewic,ewentualnie Brosz.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Tzn ja jestem zdania, że na sukces musi złożyć się więcej czynników niż tylko zdolna młodzież. Co z tego, że Lech miał tych Bednarków i Linnetych, jak nie otaczał ich dość dobry zespół. Przede wszystkim wyniki Lecha to zasługa dobrego pomysłu na grę i dobrego trenera – bo chyba już czas takim nazwać Żurawia. Wcześniej bywało różnie. Bjelica cudów w Poznaniu nie zrobił, jego Lech nie był tak wyrazisty i dobry w ataku pozycyjnym jak obecnie. Djurdjević i Nawałka dysponowali podobnymi personaliami – a jak grali to każdy wie. Lech najwięcej wygrał na tym, że właściciele jasno zadeklarowali, że będzie grał piłką po ziemi, choćby nie wiem co. Drużyna się zgrała i teraz mają naprawdę mocny kolektyw. Natomiast wychowankowie to tylko wartość dodana do tego projektu, a nie motor napędowy. Przynajmniej od strony sportowej – bo finansowo faktycznie są motorem napędowym. Gdyby było inaczej, to Lech dzięki młodzieży notowałby już wcześniej dobre wyniki – bez względu na trenera.

Pablo
Pablo

Dlatego trzeba docenić że ktoś w Lechu miał wizję duetu Tiba – Ramirez. Tiba wyglada jak gość z innej planety w naszej lidze i wreszcie ma z kim grać, a młodzież na tym korzysta, podpatruje, uczy się i to jest nie do przecenienia. To właśnie ten balans pomiędzy dośiwadczeniem i klasą a zdolną młodzieżą sprawia, ze Lecha chce się ogladać. I tak jak w lidze wszyscy wiedzą że z Lechem nie ma co iśc na ostwartą wojnę, tak w Europie jeszcze nikt Lecha nie zna i uważają, że dadzą mu radę, a tu niespodzianka… Panowie, Lech nie stracił żadnej bramki z gry… Przy takim ofensywnym stylu to aż niemożliwe 🙂

OrtalionowyRycerz
OrtalionowyRycerz

Marchwiński, Szymczak, Kamiński, ale zarąbisty się Lechowi trafił rocznik

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

A kim ta Warta ma strzelać jak tam jest personalnie skład drewna i papy?
Dla mnie awans tego klubu na siłę i tylko pokazujący jak zaplecze ekstraklasy jest słabe w porównaniu z najwyższą klasą rozgrywkową, że ta prymitywna piłka grana w I lidze, teraz nie przynosi w e-klapie zupełnie żadnych rezultatów.
Sandecję się nawet ciekawiej oglądało od nich.

Kastor
Kastor

Widać że Polsat to klubowa telewizja Widzewa. Komentatorzy w tym jebnięty Fedek i tępak Kudyba komentują jakby byli kibicami Widzewa (może są, nie wiem). Zero obiektywizmu. Żal jak Widzewowi się coś nie uda, wybuch radości jak dobrze kopną piłkę.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Stronniczy mocno, ale do legendarnego popisu ryczela z meczu LM12/13 Borussia D.-Malaga to im jednak jeszcze trochę brakuje 🙂

Versteinert
Versteinert

No ich psychika, tych młodych z Lecha. Moder, żeby karnego strzelał w 94 minucie remisowanego meczu ?
Jak jest 10 innych możliwości ?

Weszło
26.10.2020

„Siłą Rakowa jest to, że każdy wie, co ma robić na boisku”

– Napastnik żyje z goli, a cztery bramki udało mi się strzelić, ale to nie jest najważniejsze. Wygrywamy mecze. Nie było tak, że nie wykorzystywałem okazji, a my przegrywaliśmy albo remisowaliśmy, więc tak, jestem zadowolony. O to mi od początku chodziło. Inna sprawa, że to jeszcze nie koniec. Wprost przeciwnie. Jestem na początku drogi. Nic […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Czwarty sezon z VAR-em, piłkarze wciąż symulują…

Jeszcze wczoraj pisaliśmy, że najbliższe tygodnie to dla Filipa Marchwińskiego wymarzona szansa, by w końcu odpalić na dobre. Co musi zrobić, by udowodnić swój talent? Posyłać dobre podania, strzelać gole, kiwać rywali. Czego robić nie powinien? TEGO: Symulować tez trzeba umiec 🙈 pic.twitter.com/FMyOjfLxwo — Michał Rączka (@majkel1999) October 25, 2020 Ręce nam opadły. Tak samo jak […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Rzuć im za plecy, czyli liga znalazła sposób na Górnika

Najpierw dwanaście punktów w czterech meczach, a później ledwie punkt w trzech spotkaniach. Górnik Zabrze najpierw szybko wrzucił piąty bieg, by wcisnąć hamulec ręczny. Czy to już czas, by rzucić mityczne „liga nauczyła się stylu Górnika?”. Wszak na początku sezonu to właśnie sposób gry był największym atutem zabrzan. Jak to się stało, że wyniki nagle […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Czy Legia może mieć jakąkolwiek korzyść z Joela Valencii?

Powrót Joela Valencii był przyjmowany z optymizmem, bo Ekwadorczyk swoją klasę udowodnił w Piaście, potem co prawda przepadł w Anglii, ale ile było podobnych przypadków piłkarzy, którzy u nas błyszczeli, a gdzieś indziej nie? Do mistrzostwa „opanował” to na przykład Stilić. Gdzie nie jechał, to nie dawał rady, a u nas często rządził. Była więc […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Walec z Mediolanu kontra Roma, czyli poniedziałek w Serie A!

AS Roma ustawia się w kolejce do zezlatanowienia. Szwed prowadzi Milan do kolejnych zwycięstw i idzie mu świetnie, bo „Rossoneri” nie przegrali jeszcze meczu w tym sezonie. A skoro tak to faworyt starcia z Romą może być tylko jeden. Próbujemy to wykorzystać, typując poniedziałkowy hit Serie A w TOTALbet! AC Milan – AS Roma Ostatnie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Warta postawi zasieki przeciwko Górnikowi

Poniedziałek z Ekstraklasą przynosi nam starcie Warty Poznań z Górnikiem Zabrze. Chyba nikt nie spodziewał się, że to Warta będzie przystępować do niego po dwóch zwycięstwach z rzędu, a Górnik po trzech spotkaniach bez wygranej. Którą passę uda się przedłużyć lub przerwać? Typujemy ten mecz w Totolotku! Warta Poznań – Górnik Zabrze Ostatnie mecze Warty: […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Cieszę się, że żona jeszcze mnie nie spakowała

Ma 67 meczów w Ekstraklasie, tylko 27 lat, jeszcze w sezonie 2017/18 grał w ekstraklasowej wówczas Niecieczy. Tymczasem Patryk Fryc dzisiaj, zamiast grać na przynajmniej centralnym poziomie, jest grającym prezesem okręgówkowej Kotwicy Korczyna. Winda potrafi zjechać po piłkarza, zabrać go wysoko, ale może też posłać w dół. Patryk Fryc opowiada nam o swojej nowej rutynie […]
26.10.2020
Weszło Extra
26.10.2020

Na co byłoby dziś stać reprezentację Rzeczpospolitej Obojga Narodów?

Z powodu kalendarzowych zawirowań nie ma pewności, którego dokładnie dnia Rzeczpospolita Obojga Narodów zawarła z Carstwem Rosyjskim rozejm w Dywilinie. Mógł to być 11 grudnia 1618 lub 3 stycznia 1619 roku. Tak czy owak, na mocy porozumienia przypadły Rzeczpospolitej terytoria – ziemia smoleńska, czernihowska i siewierska. Przyjmuje się, że obszar państwa sięgnął wówczas miliona kilometrów […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Śmierć pięknych dziesiątek

Kiedy myślimy o klasycznej futbolowej dziesiątce, najczęściej wymieniamy takie postacie jak Juan Carlos Valeron czy Juan Roman Riquelme. Starsi mogą pokusić się o choćby Michela Platiniego, Michaela Laudrupa czy Kazimierza Deynę. A teraz? Co możemy zrobić teraz? Ano niewiele, bo piękne dziesiątki za naszych czasów umarły. W pogoni za dziecięcymi marzeniami Bazarowe podróbki klubowych koszulek […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

PRASA. „Mam wrażenie, że część klubów I ligi kombinuje i celowo przekłada mecze”

W poniedziałkowej prasie Andrzej Iwan sugeruje kombinatorstwo u niektórych pierwszoligowców, Dariusz Dziekanowski chwali styl gry Lecha, Piotr Wołosik i Janekx wyśmiewają żebractwo Jagiellonii, a Zbigniew Boniek mówi o łagodnym przebiegu zakażenia koronawirusem. Jest też tekst o tym, jak wyglądałaby idealna akademia.  PRZEGLĄD SPORTOWY Antoni Bugajski o fatalnym początku Piasta Gliwice. Największy ekstraklasowy pożar w Piaście […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Nie jestem kozakiem, który zdominuje wszystkich w I lidze

Dlaczego nie wyszło mu w Lechu? Jak wspomina okres pracy z Adamem Nawałką i czy były selekcjoner reprezentacji Polski potrafi być przekonujący? Dlaczego nie bolały go słowa Tomasza Rząsy o tym, że w porównaniu do wychowanków Lecha wypada niekorzystnie? Czego mógł nauczyć się od Pedro Tiby? Dlaczego nie ma żalu do Dariusza Żurawia, że nie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

MVP Szymański, Przybyłko demoluje MLS, Krychowiak wyleciał z boiska | STRANIERI

Kolejny udany weekend w wykonaniu biało-czerwonych za nami. Robert Lewandowski z hattrickiem, Mateusz Klich z asystą – to wszyscy wiemy. A co słychać poza mainstreamem? Kolejne skalpy do kolekcji zbiera Kacper Przybyłko, Sebastian Szymański czaruje w Rosji, a Grzegorz Krychowiak przesadza ze wślizgami. Łapcie nasz cotygodniowy raport stranieri i sprawdźcie, jak radzili sobie Polacy w […]
26.10.2020
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020