Działacze nie potrafią zrobić głupich testów na wirusa, więc jak mają robić transfery?

Paweł Paczul

07 sierpnia 2020, 17:19 • 3 min czytania

Reklama
Działacze nie potrafią zrobić głupich testów na wirusa, więc jak mają robić transfery?

Wyobrażam sobie, że prezes polskiego klubu ekstraklasowego przychodzi do roboty, siada do biurka, wytęża umysł i stwierdza: „kurwa, moglibyśmy jednak zrobić testy na koronawirusa”. Potem patrzy przez okno, widzi, że chłopaki już biegają, wcześniej się witali i siedzieli w jednej szatni, ale stwierdza: „oj tam, oj tam”. Robi te testy, wychodzi zakażenie, on jest zaskoczony. Tak samo był zaskoczony jak ściągał 33-letniego Słowaka na skrzydło, który sezon wcześniej miał jedną asystę i zero bramek, a chłopak nie odpalił. To jest polska piłka w pigułce.

Myślałem, że nie ma prostszej rzeczy do zaplanowania niż testy na wirusa. Przyjeżdżają piłkarze, w odstępach czasowych się badają, potem jest czekanie na wyniki i start treningów. No naprawdę nie dało się tego spieprzyć, ale u nas najwyraźniej wszystko się da. Naprawdę – pierwszy lepszy orangutan z ZOO by na to wpadł, natomiast w polskiej lidze zawsze musi być inaczej. Czyli najpierw treningi, potem wyniki testów.

Nie kupuję żadnych tłumaczeń. Chcieliśmy, myśleliśmy, zakładaliśmy. No właśnie problem polega na tym, że w wiadomych klubach nikt nie myślał. Teraz się udaje, że były głębokie analizy, ale prawda jest taka, że wyglądało to mniej więcej tak:

– Hehe, jak tam urlopik?
– Dużo ludzi, plaże pełne, kluby pełne, bary pełne, ale i tak fajnie.
– Hehe, dobra to tam się przebierz, potem ci cykniemy teścik, ale najpierw trening.

Reklama
No i tak się bawią chłopaki w ten futbol.

Tak, to jest zabawa, nie żaden profesjonalizm i nie ma co się oszukiwać. U nas profesjonalizm polega na tym, że piłkarz założy stanik i w nim biega, więc wygląda jak fachowiec. Co prawda czwarta żonglerka na wślizgu, ale fachowiec, bo ma stanik.

Teraz się z tego śmiejemy, ale mam pewne przeczucie, że jesienią nie będziemy się z tego śmiali, gdy znowu odwołają nam mecze. Ekstraklasa i PZPN odwrócą wzrok, nie będzie tych mitycznych WYTYCZNYCH, więc kluby stwierdzą – co nam szkodzi, niech ten turysta z Hiszpanii przybije piątki z zawodnikami i zrobi zdjęcie, w końcu ma urodziny. Potem jedno zakażenie, drugie, trzecie i awantura: trzeba przekładać! Ktoś powie, że kluby posiadają szerokie kadry i o co tyle hałasu, ale polskie zespoły chciały przekładać spotkania już dlatego, bo miały do przejechania trochę kilometrów, a to się nie godzi.

Jeśli więc w drużynie będzie epidemia, telefony się rozdzwonią, a maile będą się pisać same.

Nie chcę mi się już wnikać w sam temat koronawirusa, ale przyznajcie: powiedział nam dużo o polskiej piłce. Jeśli chłop jeden z drugim nie potrafią zorganizować tak prostej rzeczy jak testy, jestem przekonany, że nie potrafią zorganizować dużo bardziej skomplikowanego tematu, jakim są na przykład transfery. Działają tak samo. To jest prowizorka. Z tą różnicą, że ogórka nie trzeba wrzucać w kwarantannę, tylko on pobiega przez 78 minut w ciągu całej rundy, skasuje swoje i pojedzie do domu.

Reklama

Doceniam kluby, które podeszły do tematu testów porządnie, ale nie mieści mi się w głowie, że na poziomie Ekstraklasy znajdują się takie ananasy. To powinno się kończyć dymisjami i zwolnieniami. Ale u nas to jest normalność, a nie odstępstwo od normy. Test, wynik, trening. Prosty ciąg logiczny. Wciąż za trudny dla tych tęgich głów.

WOJCIECH KOWALCZYK

Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Misiura ma kolejny problem. Piłkarz nie zagra do końca sezonu

Jan Broda
0
Misiura ma kolejny problem. Piłkarz nie zagra do końca sezonu
Ekstraklasa

Widzew nie wpuści kibiców Górnika. Powodem rozwalone kible

Jan Broda
12
Widzew nie wpuści kibiców Górnika. Powodem rozwalone kible

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Misiura ma kolejny problem. Piłkarz nie zagra do końca sezonu

Jan Broda
0
Misiura ma kolejny problem. Piłkarz nie zagra do końca sezonu