Kontrowersyjny gol Angulo pozbawił Jagę zwycięstwa

redakcja

Autor:redakcja

02 marca 2019, 20:41 • 3 min czytania

Kontrowersyjny gol Angulo pozbawił Jagę zwycięstwa

Ale to się oglądało. Cztery gole, prawie trzydzieści strzałów, mnóstwo zdrowia zostawionego na boisku przez obie ekipy, kontrowersje sędziowskie. Jagiellonia miała przewagę nad Górnikiem, ale w ostatnich minutach meczu straciła bramkę po… No właśnie. Po golu ze spalonego Igora Angulo? Oglądamy kolejne powtórki (a właściwie tę samą po raz wtóry) i wciąż nie możemy dojść do ładu z tą sytuacją. 

Reklama

Po boisku biega 22 ludzi, a ostatecznie gola Jagiellonii i tak strzela Igor Angulo. Facet grał do tej pory z Jagą czterokrotnie i strzelił jej sześć goli. Dzisiaj Marcin Brosz trzymał go na ławce ponad godzinę, bo ten miał w nogach pucharowy mecz z Lechią. Wszedł na boisko przy stanie 1:2, wszyscy obrońcy białostoczan mieli go na oku, a on i tak jakimś cudem wyswobodził się z krycia. W 89. minucie pięknym strzałem głową dał Górnikowi remis.

Pytanie tylko – czy ta bramka powinna zostać uznana?

Reklama

D0rND6fXgAArAcc

Oczywiście mamy tu mijankę – Angulo idzie w stronę bramki, obrońca wybiega z pola karnego. Liczy się też moment pierwszego kontaktu piłki z nogą Matrasa, a na tej powtórce piłka jest już w locie, więc nie traktujemy tej stop-klatki jako wyroczni. Jeśli mielibyśmy stawiać, to… żal by nam było kasy. Ale nie będziemy zdziwieni, jeśli technologia z Canal+ dowiedzie, że arbiter Przybył miał rację. Nie będziemy wyrokować, bo pewni jesteśmy tylko tego, że mamy tu sporą kontrowersję. Z tych powtórek to wróżenie z fusów.

Mamy też pewność co do tego, że Jagiellonia był w tym starciu stroną przeważającą. Częściej atakowała, dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, a w ostatnich sekundach była o włos od gola na 3:2. Ale po kolei:

– gol na 1:0 to pokłosie idiotycznego faulu Sekulicia na Arseniciu, który uwiesił się na koszulce zawodnika Jagi, a jedenastkę pewnie wykonał Guilherme

– gol na 2:1 to ładna akcja lewym skrzydłem zwieńczona wykończeniem na raty przez Novikovasa

– gola na 3:2 nie było, bo Wiśniewski cudem wybił piłkę z linii bramkowej po zagraniu Wójcickiego

To byłaby dopiero historia, gdyby Wójciki w drugim meczu z rzędu w Białymstoku dał swojej drużynie zwycięstwo strzałem w ostatniej akcji spotkania. Ale Jaga – mimo przewagi – była dziś zbyt niechlujna w ofensywie. Novikovas się motał, Imaz był kompletnie niewidoczny, Scepović momentami sprawiał wrażenie piątej kolumny. Jedynie Guilherme szarpiący na skrzydle dawał zespołowi coś ekstra.

Słówko należy się ten zabrzanom, którzy w końcówce padali już z sił, ale mimo to zdołali doprowadzić do remisu. Wrzutka Matrasa przy golu Angulo – klasa. Rozegranie piłki w trójkącie Gwilia-Mystakidis-Żurkowski i wykończenie tego ostatniego – cudo. W ogóle mamy wrażenie, że Górnik z zimowej okna transferowego wyszedł z pozytywnym bilansem. Po Gwilii widać, że to gość z innej piłkarsko gliny. Mystakidis i Baidoo coś tam w sobie mają, chociaż obu póki co przykrywa kołdra chaosu, ale może jeszcze to naprostują. A takiego Matrasa też Broszowi w zespole brakowało. Choćby po to, by błyszczeć mógł Żurkowski.

To był naprawdę niezły mecz. Zacięty, emocjonujący, z momentami niezłego piłkarstwa. Górnik wróci do domu zadowolony, a Jaga zostanie w tym Białymstoku zirytowana i sfrustrowana. Znów zgubiła u siebie punkty (pisaliśmy przed meczem, że białostoczanie u siebie są zbyt gościnni), co jest o tyle opłakane w skutkach, że swój mecz wygrała już Legia, komplet punktów dopisał sobie Piast, a Lechia gra w poniedziałek. Strata rośnie…

 [event_results 565286]

fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama