post
Avatar

Opublikowane 16.01.2018 10:01 przez

Kamil Gapinski

Dlaczego atmosfera na statku przypomina tą w więzieniu? Co łączy oficera wachtowego z kierowcą autobusu? Czemu żaden kapitan nie pozwoliłby na to, żeby jego członek załogi wyskoczył do oceanu potrenować pływanie? Jakim cudem kilka piw wypitych wieczorem przed startem może pomóc w osiągnięciu dobrego wyniku na zawodach? Jak pływa się w wodzie, która ma zaledwie 9 stopni? Co to jest Swimrun? Gdzie w Europie odbywa się impreza, podczas której zawodnicy skaczą do wody z promu? Zapraszamy do lektury wywiadu z Emilem Wydartym, znanym też w triathlonowym środowisku jako “El Kapitano”. 

Zdarzyło ci się trenować na statku w trakcie sztormu?

Tak. Pracowałem kiedyś na holownikach, które zajmowały się obsługą kotwic platform wiertniczych. To są jednostki, które dość mocno pracują na fali. Kiedy byliśmy zimą na Morzu Północnym, to konkretnie bujało naszym statkiem, a ja akurat miałem wtedy zaplanowane zajęcia na bieżni. Nie były to najłatwiejsze warunki do treningu, kilka razy musiałem się odepchnąć łokciem od szotu, żeby zachować równowagę, ale generalnie dawałem radę.

Inni członkowie załogi zerkali wtedy na ciebie jak na wariata?

Do teraz czasem tak patrzą. Jestem takim trochę elementem obcym na statku. Co innego jak ktoś wejdzie do siłowni na pół godziny pochodzić po bieżni, co robią na przykład Włosi po tych swoich dwugodzinnych obfitych kolacjach, a co innego, gdy ktoś biegnie 20 km. To są na tyle duże dystanse, że niektórzy pukają się po głowach i mówią „coś z tobą jest nie halo”. A potem… gratulują mi udanych startów na zawodach triathlonowych. Nie wszyscy moi znajomi rozumieją, że aby był wynik, trzeba zapierdzielać. Ja nie mam problemów z ciężką pracą. Gdy np. muszę być na mostku o 7 rano, wstaję o 2 i robię przed pracą cztery godziny roweru na statkowej siłowni. Wtedy mam gwarancję, że nikogo tam nie będzie i spokojne sobie potrenuję. Oczywiście, żeby podnieść się z łóżka o tak wczesnej porze, muszę położyć się spać tuż po robocie, koło 19.20. W tym czasie koledzy jedzą kolację, a potem rżną w karty, czy też oglądają filmy. Atmosfera prawie jak w więzieniu, kiedy jestem na roztrenowaniu, to chętnie do nich dołączam. Ale w sezonie po prostu wolę porządnie odpocząć.

Jesteś oficerem wachtowym na statku wiertniczym. Opowiedz coś więcej o tej robocie.

Na „normalnym” statku oficer wachtowy jest kimś w rodzaju kierowcy tramwaju czy też autobusu – ma go przeprowadzić z punktu A do punktu B. Na statku wiertniczym sytuacja wygląda inaczej – on zarabia wtedy, gdy wykonuje odwiert, a żeby to robić, musi stać w jednym miejscu. Ja odpowiadam za to, żeby w trakcie pracy się nie ruszył. Do tego potrzebny jest system dynamicznej stabilizacji pozycji statku, za którego obsługę jestem odpowiedzialny.

IMG_4267

Nie brzmi to jak specjalnie pasjonujące zajęcie.

Robota bywa trochę monotonna, bo cały czas patrzy się w monitory i cyferki. Ale naprawdę nie jest źle, bo pracuję z interesującymi ludźmi, a poza tym czasem trzeba szybko reagować. Pamiętam jak w mój statek uderzyły jeden po drugim dwa pioruny, które spaliły nam wszystkie anteny nawigacyjnych systemów satelitarnych. To nie była łatwa sytuacja, musieliśmy błyskawicznie działać, daliśmy radę, a ja czułem wtedy satysfakcję. Nie każda morska historia kończy się jednak dobrze. Kiedyś uratowaliśmy osobę, która niestety potem zmarła, mimo interwencji lekarzy.

Jak do tego doszło?

Statek, na którym pracuję, nie wchodzi do portu, praktycznie cały czas przebywa w morzu. Zaopatrzenie przywożą więc inne jednostki. Od jednej z nich braliśmy akurat materiał sypki, który jest wykorzystywany podczas procesów wiertniczych. Przekazuje się go pod ciśnieniem linią przesyłową. Tamten statek był więc do nas podłączony wężem, który wkręcił się w śrubę. W efekcie bardzo mocno się naprężył, zerwał i uderzył w brzuch członka załogi. Facet wpadł do wody pomiędzy dwoma jednostkami oddzielonymi od siebie o 20 metrów. Jego koledzy zbaranieli, myśmy natomiast opuścili łódkę ratowniczą, wyłowiliśmy tego człowieka z wody, przetransportowaliśmy na pokład, a potem do naszego szpitala. Lekarz udzielał mu tam pomocy przez 9-10 h, po czym przyleciał helikopter, który miał go zabrać do szpitala na lądzie. Niestety, kiedy już wylądowali i ruszyli karetką, zmarł z powodu obrażeń wewnętrznych, wywołanych uderzeniem.

Na morzu zagrożeniem są nie tylko wypadki, ale i piraci.

Nie brakuje ich szczególnie w rejonie delty Nigru. Najprostsze do skubania są dla nich firmy olejowe, bo przeważnie bywają wysoko ubezpieczone plus zapłacą każdy okup, byle tylko odzyskać swojego pracownika. Na szczęście mnie ominęły podobne historie.

DCIM104MEDIADJI_0055.JPG

Od dawna pracujesz na morzu?

W 2003 roku miałem pierwszą praktykę na statku. Od 2008 roku jestem oficerem, przez dwa lata pracowałem u różnych armatorów, często zmieniałem szefów.

Nigdy nie interesowało mnie romantyczne marynarstwo, polegające na wypłynięciu na 10 miesięcy w rejs i powrocie do domu na kilkadziesiąt dni. Owszem, fajne są te wschody słońca, które można wówczas podziwiać na pełnym morzu, ale umówmy się – na dłuższą metę taka robota nie różni się niczym od jeżdżenia tirem, bo staje się po prostu nudną mordęgą. Chciałem jej uniknąć, więc na trzecim roku studiów zaplanowałem sobie, jak ma wyglądać moja zawodowa przyszłość. Krok po kroku dążyłem do spełnienia tego celu, udało się w 2010, kiedy to trafiłem do wymarzonej roboty.

Nie chcę, żeby to zabrzmiało nieskromnie, ale byłem najlepszym studentem na roku na transporcie morskim na Akademii Morskiej w Gdyni. Na tym kierunku średnia ocen 4,8 to wysoki wynik, pomogło mi się to wybić. Ale też zainwestowałem w siebie spore pieniądze. Jeździłem m.in. na kursy kwalifikacyjne do Szkocji, wiedziałem na jakim typie statków chce pracować, więc się do tego przygotowywałem. Miałem na siebie pomysł, inwestowałem w rozwój pożyczone pieniądze, myślę, że przyszłym szefom to w jakiś sposób zaimponowało.

Do 2015 pracowałem w Angoli, cały czas na jednym polu. Bylibyśmy tam dłużej, gdyby nie kryzys naftowy. Francuska firma, dla której wykonywaliśmy odwierty, zerwała kontrakt na wiercenie, dzięki czemu mieliśmy dwa lata, że tak powiem, dla siebie. Przez ten czas w pracy się za bardzo nie przemęczaliśmy, na szczęście pieniądze ciągle przychodziły, wynikało to z uwarunkowań kontraktowych. We wrześniu 2017 roku statek popłynął do Las Palmas, gdzie był przygotowywany do kampanii śródziemnomorskiej. Od grudnia pracujemy na Cyprze, potem czekają nas odwierty w Maroku i Portugalii. Wiem już, że w 2019 roku ruszymy do Mozambiku i tam spędzimy co najmniej cztery lata.

W tym miejscu warto dodać, jak wygląda moja praca. Przez miesiąc jestem na statku, a potem mam miesiąc wolny, który spędzam z rodziną i bliskimi, a także oczywiście trenując na lądzie. Oczywiście kiedy jestem poza Trójmiastem, tęsknię za dzieciakami i żoną, ale z drugiej strony wiem, że za tę rozłąkę otrzymuję solidne wynagrodzenie. Marchewka na końcu tego kija jest naprawdę porządna, nie mogę narzekać. Mimo to nie wiem, czy np. za dziesięć lat nadal będę stacjonował na statku. Nie wykluczam, że zaangażuję się w inne projekty, choć na razie jest za wcześnie, aby mówić w jakie.

Niejeden czytelnik może ci pozazdrościć gwarancji zatrudnienia na lata.

Ja mam to szczęście, że pracuję we włoskiej firmie, w której obecnie strata roboty faktycznie jest mało prawdopodobna. Istnieje w niej coś takiego, co nazywa się „no blame policy”, czyli polityka nieobwiniania pojedynczych ludzi. Nawet jeśli w jakiś sposób nawalisz, to najwyżej wyślą cię na kolejną jednostkę, gdzie będziesz mógł się zrehabilitować. Ale nie zawsze było tak różowo. W 2015 roku, po załamaniu rynku, z 200 osób załogi zostało raptem 40. Miałem farta, bo pracuję na stanowisku, którego właściwie się nie redukuje. Każdy statek ma coś, co nazywa się „minimum safe manning’, czyli załoga minimalna, poniżej której nie można zejść. Oficer wachtowy należy do tego grona.

Mój trener śmieje się, że ta praca przypomina trochę obóz sportowy. Są ludzie, którzy gotują mi jedzenie, inni piorą ubrania, więc tak naprawdę skupiam się tylko na robocie, która nie jest specjalnie ciężka fizycznie, plus na treningu.

Kilkudziesięciu dorosłych facetów zamkniętych na kilka tygodni w jednym miejscu na pewno robi sobie dowcipy.

Cały czas. Ostatnia historia: zgodnie z przepisami raz na dwa lata musimy przechodzić kompleksowe badania, takie wiesz, od stóp do głów. Ale jako że statek, na którym pracuję, ma ponad 100 osób załogi, czasem lekarz chce nas obejrzeć częściej, żeby być pewnym, że wszystko jest OK. Mam dwóch kumpli Polaków, z którymi najmocniej trzymam się w robocie, wraz z jednym byliśmy na badaniach kilka dni wcześniej niż Rudy. Kolega dopytywał nas co i jak, to odpowiedzieliśmy, że gościom po czterdziestce robi się badania prostaty.

– Ale nie musisz się tego bać, przecież jesteś młodszy!

Oczywiście wcześniej sprawdziliśmy, ile ma lat, a że skończył już cztery dychy, to dostał ataku paniki. Kilka dni biegał po jednostce i krzyczał, że nikt nie będzie mu wsadzał palca w dupę, biedak tak się tym zestresował, że prawie poszedł na skargę do samego kapitana (śmiech).

Statek, na którym pracujesz, ma długość całkowitą 233 metry, a mimo to nie możesz po nim biegać. Wyjaśnij dlaczego?

Ponieważ istnieją procedury, które nakazują mieć na sobie odpowiedni strój, kiedy przebywa się na pokładzie. Czyli ciężkie buty, kombinezon roboczy, kask, rękawice, okulary ochronne – to wszystko raczej nie sprzyjałoby joggingowi.

IMG_4336

Pozostaje ci więc siłownia, w której nie tylko biegasz, ale i jeździsz na rowerze, o czym już wspomniałeś. Masz swój wpięty w trenażer?

Nie, bo za każdym razem, gdy przylatuję do pracy, mam limit bagażu wynoszący 15 kg. Nie ma więc sensu, żeby brać ze sobą kolarzówkę, o wiele ekonomiczniej jest mieć swoje pedały plus buty. Ich każdorazowe wkręcenie plus ustawienie roweru spinningowego pod moje parametry, zajmuje mi pięć minut, więc to żaden problem.

Będąc na otwartym akwenie jedyną częścią triathlonu, której nie możesz uprawiać jest… pływanie.

Żaden kapitan nie pozwoliłby na to, żeby jego członek załogi wyskoczył do oceanu potrenować. Rozumiem, bo to niebezpieczne – pędniki azymutalne tworzą wiry, które mogłyby takiego pływaka wciągnąć pod wodę. Druga sprawa – na oceanie występują prądy, które mogłyby cię po prostu oddalić od jednostki. Poza tym można natknąć się na rekiny i orki, więc to naprawdę niebezpieczna zabawa.

Aczkolwiek pamiętam, że jak byłem na praktykach na „Darze Młodzieży” w 2003, to płynęliśmy do Barcelony na zlot żaglowców. Byliśmy na miejscu przed czasem, więc na środku Morza Śródziemnego świętej pamięci kapitan Leszek Wiktorowicz chciał dać młodym wilczkom posmakować marynarstwa starych czasów. No więc postawił statek w dryfie, zrzucił żagle i łodzie ratunkowe na wodzie, i pozwolił nam skakać z burty do wody. 10-12 m wysokości i stu chłopa, którzy lecą do morza jeden po drugim, wyglądało to naprawdę efektownie. Chociaż ja za pierwszym razem z przejęcia wylądowałem „na kota”, więc potem ze trzy dni piekła mnie klata. 

Kiedy jesteś na statku, pływasz więc „na sucho”. Jak to wygląda?

Wykorzystuję do tego specjalne gumy używane czasem przez pływaków do treningu oporowego. Niestety, to nie zastępuje prawdziwego pływania, jest raczej marnym substytutem, ale pozwala trochę popracować nad siłą. Kiedy po czterech tygodniach takich ćwiczeń wracam na basen, to przez 2-3 treningi czuję się w nim tak, jakbym pływał w kisielu. Ciało potrzebuje czasu, aby znowu przyzwyczaić się do wody.

15267801_10208762777680903_9048383282127093667_n

Powiedziałeś kiedyś, że gdy jesteś na lądzie masz grafik bardziej wypełniony niż na morzu.

Nic w tym dziwnego, bo przecież mam rodzinę. Żona i dwójka małych dzieci wymagają bardzo dużo uwagi. Podam ci to na przykładzie klasycznego poniedziałku: wstaję wtedy o 4.30, żeby zawieźć maluchy na basen. Czekam na nie kiedy ćwiczą, a potem o 7.10 wiozę do szkoły. Zjem śniadanie, posiedzę z żoną, a potem potrenuję plus zawsze jest coś do zrobienia przy domu. Po południu znowu jadę z maluchami na basen, zanim wrócimy do domu jest 21. Czas mija wtedy mega szybko, a po takim dniu zmęczony padam na łóżko. Ale nie narzekam, wolę spędzać czas tak, niż niektórzy kumple opowiadający mi o tym, że po powrocie na ląd siedzą sami w domu, bo partnerka jest cały dzień w pracy, a dzieciaki w szkole. Moja żona jest zatrudniona tylko na ułamek etatu, między innymi po to, żebyśmy mogli widzieć się regularnie, gdy wracam ze statku. Nie mamy ciśnienia finansowego, żeby pracowała, bo jak mówiłem zarabiam godnie, spokojnie starcza nam na życie.

Triathlonowy mistrz świata Marcin Konieczny zdradził mi, że najlepszy wynik w zawodach osiągnąłeś po wypiciu czterech piw wieczorem przed startem.

Może nie najlepszy, ale przełomowy – to było w Borównie, gdzie pierwszy raz złamałem pięć godzin w 1/2 Ironmana. Uważam, że kiedy przed zawodami odpowiednio się zrelaksujesz, na przykład przy browarku, a co za tym idzie nie będziesz się spinał, to osiągniesz dobry wynik. Ile razy przeżywałem poszczególne zawody, tyle razy mi w nich nie poszło. Jesteśmy tylko amatorami, więc nie powinniśmy się stresować triathlonem, a po prostu czerpać z niego radość. Co oczywiście nie oznacza, że noc wcześniej trzeba się narąbać, bez przesady, po prostu można coś wypić na dobry humor, co właśnie wtedy uczyniłem (śmiech).

IMG_9712

Piwo to – obok sportu – twoja pasja.

Prawda, dlatego poprosiłem Koniecznego, żeby przywiózł mi lokalny browar z Hawajów, gdzie startował na MŚ. Ponoć miał nawet dwa, ale jedno wypił jego syn (śmiech). Nie jestem co prawda birofilem, nie przeglądam składu każdego piwka, ani nie patrzę na rankingi najlepszych, ale też nie ukrywam, że lubię sobie czasem dziabnąć. Ważniejsze od smaku alkoholu jest jednak dla mnie towarzystwo, w jakim go piję. Jeśli masz obok siebie fajnych ludzi, to nawet winiacz za 5 zł będzie dobrze wchodził, taka prawda.

Lubisz odkrywać nie tylko nowe piwa, ale i nowe zawody triathlonowe. W 2017 startowałeś w półironmanie na Islandii, gdzie woda miała… dziewięć stopni.

A temperatura odczuwalna powietrza wynosiła 5 C. Dodam że wiatr śmigał z prędkością 100 km/h, więc zdecydowanie nie była to najłatwiejsza impreza, w jakiej brałem udział.

W wodzie było mi bardzo zimno, mimo że miałem na sobie neoprenowe skarpety i czepek. W takiej sytuacji w ogóle nie myślisz o technicznym poruszaniu się kraulem, fale są na to za duże. W pewnym momencie jedna z nich mnie obróciła i nagle zacząłem płynąć grzbietem (śmiech). Generalnie to było dosyć ekstremalne doświadczenie, może nie jak skok ze spadochronem, ale jednak na pewno na długo je zapamiętam.

Kiedy wyszedłem z wody, palce u rąk i nóg były zgrabiałe. Ciężko było ściągnąć piankę i założyć na siebie długą bluzę oraz specjalne skarpety z wełny merynosa. Musiałem jednak to zrobić, inaczej w tych warunkach zbyt daleko bym nie ujechał. Przed startem zakładałem, że na trasie rowerowej skupię się na pięknych widokach wokół, niestety nic z tego nie wyszło, bo wiało tak, iż ciężko było utrzymać kierownicę. Nie dałem nawet rady jechać w pozycji aero, musiałem trzymać kierownicę w górnym chwycie. Mimo wszystko wspominam to szaleństwo znakomicie, stanąłem na pudle w kategorii wiekowej, w której byłem trzeci.

20246478_494853927533971_4001206856196454135_n

Znajomi triathloniści mówią, że nie znają lepiej przygotowanego do zawodów człowieka niż ty. Ponoć masz zaplanowany wszystkie szczegóły imprezy, a przed startem w Gdyni w 2013 roku zapisałeś w swoim kajeciku każdy krok, jaki wykonasz na trasie.

No aż tak to nie było, ale oczywiście objechałem ją kilkakrotnie, a także po niej biegłem, żeby wiedzieć co i jak. Lubie być dobrze przygotowany do startu, a także do wyjazdu za granicę na daną imprezę. Pewnie dlatego Marcin Konieczny chętnie ze mną jeździ. Wie, że jak wyruszy w podróż z Wydartym, to Emil wcześniej wszystko sprawdzi: od hoteli, przez dojazd do nich, po profil trasy. Tak już mam, że dbam o detale, chociaż oczywiście w triathlonie nie ma możliwości, żeby coś cie nie zaskoczyło. Pamiętam start w Borównie, kiedy wyszedłem z wody i spojrzałem na zegarek, który pokazywał, że przepłynąłem połówkę w ponad 40 minut, a więc o 10 wolniej niż zazwyczaj. Pomyślałem „ja pierdolę, co ja zrobiłem?”. Okazało się, że bojki w wodzie się przesunęły, dlatego płynęliśmy o 600 m więcej niż zazwyczaj na tym dystansie. Innym razem w Suszu dostałem skurczu żołądka, w efekcie czego właściwie nie mogłem oddychać, o bieganiu nie wspominając. Zrobiło się z tego 14 km walki o życie, więc czas, który osiągnąłem, był dużo gorszy od założonego. Taki to sport, że wszystkiego nie przewidzisz.

Jak w ogóle zaczęła się twoja przygoda z triathlonem?

Kiedy przeglądałem w pracy internet, zauważyłem informację, że w Ostrzycach odbędzie się impreza, którą organizuje Jurek Górski, czyli bohater słynnego ostatnio w Polsce filmu „Najlepszy”. To był 2009 rok. Pomyślałem, że skoro jako dzieciak dużo jeździłem na rowerze i biegałem, to mógłbym spróbować swoich sił w takich zawodach. Miałem wtedy dodatkową motywację, żeby nie pójść w ślady kolegów z pracy, którzy wyglądali trochę tak, jakby byli w ciąży. Prawie każdy miał kilkanaście zbędnych kilogramów, uznałem, że nie chcę być kolesiem, który w wieku 40 lat zacznie prezentować się podobnie. Po dwóch tygodniach wystartowałem, to był chyba sprint. Od razu mi się spodobało, to była druga połowa sierpnia, czyli końcówka sezonu. Nie za bardzo było więc gdzie rywalizować dalej, toteż zacząłem przygotowywać się do zawodów w 2010.

W tamtych latach triathlon w Polsce uprawiało dużo mniej osób niż teraz.

Jasne, imprezy były naprawdę kameralne, brało w nich udział powiedzmy 50 zapaleńców, którzy jeździli na każde zawody, plus dziesięciu lokalsów, chcących się akurat sprawdzić. To były fajne czasy, startowałem ramię w ramię z takimi ludźmi, jak Ewa Dederko (olimpijka z Pekinu – przyp. KG), czy Mateusz Kaźmierczak, teraz zawodowiec, a wtedy młody chłopak, który na zawody przyjeżdżał z ojcem. Oczywiście moje nowe hobby wywoływało w domu pewne zdenerwowanie, ponieważ „prime time” swojego dnia poświęcałem na treningi rowerowe. Człowiek znikał o 12 na trzy godziny, a przecież mógł robić w tym czasie coś fajnego z żoną.  Na szczęście z biegiem czasu zaczęliśmy się „docierać” w tej kwestii, wypracowaliśmy taki styl, że moja pasja aż tak bardzo nie wpływa negatywnie na życie codzienne.

Nie ograniczasz się tylko do startów triathlonowych, w zeszłym roku zająłeś drugie miejsce w Swimrunie. Opowiedz o tym, jak wygląda taka impreza.

Startuje się w parze z kolegą, w tym przypadku był to Maciek Żywek. Najpierw biegniesz, potem płyniesz, potem znowu biegniesz, a następnie po raz kolejny wskakujesz do wody. Krótkie odcinki, dynamiczne, fajna zabawa, coś podobnego do triathlonu, tylko bez roweru. Swimrun wziął się w ogóle z tego, że grupa znajomych ścigała się w Szwecji od wyspy do wyspy. Podoba mi się ta idea, widziałem, że ten sport uprawia się na wyspach na Atlantyku, piękne widoki, dobra zabawa, chciałbym tam pojechać.

sportograf-91731933

Skoro jesteśmy już przy egzotycznych miejscach, warto wspomnieć, że brałeś udział w rowerowym wyścigu Cape Epic.

Na świecie rozróżnia się pięć imprez etapowych najwyższej kategorii: Giro d’Italia, Tour de France, Vuelta a Espana, które wszyscy znają, oraz dwa wyścigi MTB – Cyprus Sunshine Cup i Cape Epic. W Afryce dopuszcza się do startu nie tylko zawodowców, ale i amatorów. To wspaniała sprawa, bo jedziesz po tej samej trasie co Nino Schurter, Jenny Risveds, Sven Nys, Cadel Evans czy George Hincapie, którzy akurat brali udział w tej samej edycji co ja.

Opowiedz więcej o tej imprezie.

Trwa osiem dni, a więc dużo krócej niż kolarskie toury, ale nie jest mniej wymagający. Ciężki teren, upał, do pokonania około 100 km dziennie. Na szosie robi się to w niecałe 3 godziny, w tak trudnych zawodach MTB pokonanie takiego dystansu może trwać nawet 7 h. Podobnie jak w Swimrunie startuje się tam parami.

Dlaczego?

Bo impreza często przebiega przez niebezpieczne, niedostępne tereny, więc lepiej pokonywać je we dwójkę. Dopóki nie przejechałem Cape Epic, nie wiedziałem na co się piszę. To była dla mnie pierwsza wieloetapówka MTB, od razu wskoczyłem na głęboką wodę. Podczas drugiego etapu startowaliśmy z poziomu oceanu, a następnie wjechaliśmy z kolegą wysoko w góry na południu RPA. Przejechaliśmy na drugą stronę zbocza górskiego, trzeba było zjechać w dół. Patrzę na to, co mnie czeka, pojawiają się myśli w stylu „ja pierdolę, nigdy po czymś takim nie jechałem, jest mega stromo, to się może źle skończyć”. Na szczęście chwilę potem wyłączyłem głowę, opuściłem siodełko, wystawiłem tyłek nad tylne koło i ruszyłem. Przetrwałem, ale lekko nie było. Na kolejnym odcinku odwodniłem się tak mocno, że trafiłem pod kroplówkę do szpitala zawodów. Bałem się, że nie będę w stanie jechać dalej, ale jakoś to poszło. Nogi były oczywiście coraz bardziej betonowe, ale koniec końców udało się dojechać do mety. Oczywiście jakiś czas potem, na lotnisku w Kapsztadzie, już myślałem co zrobić, żeby znów wrócić na tę imprezę. Tego typu emocje bez wątpienia uzależniają.

Skąd w ogóle pomysł, żeby wziąć udział w takim hardcorze?

Kiedyś na lotnisku w Namibii kupiłem miesięcznik kolarski, w którym pisano o tej imprezie. Tekst nosił tytuł „Epic diaries”, ludzie opisywali w nim swoje przeżycia z całej zabawy. Od razu stwierdziłem, że chcę to zrobić. Zapisałem się więc na loterię, bo oczywiście chętnych do startu było więcej niż miejsc. Miałem szczęście, w sierpniu przyszedł e-mail, że dostałem się z puli rezerwowej. Poleciałem tam z Michałem Bogdziewiczem, który kiedyś jeździł zawodowo w MTB. Chłop opowiadał, że start w Cape Epic to marzenie jego życia, więc jak usłyszał, że możemy tam lecieć, był wniebowzięty. Mieliśmy nieco ponad pół roku na przygotowania do tego startu. Kompletnie odstawiłem wtedy pływanie, prawie nie biegałem, skupiałem się na rowerze, na który poświęcałem koło 20 godzin tygodniowo.

Kolejny start w Cape Epic to twój najważniejszy obecnie cel?

Nie, ja marzę o tym, żeby wziąć udział w Norsemanie. To jeden z najtrudniejszych triathlonów świata, który odbywa się w Norwegii. Startuje się w nim… skacząc z promu do wody. Potem jest jeszcze weselej – na rowerze zalicza się trudne podjazdy, podczas biegu też trzeba przez jakiś czas zasuwać pod górę – meta znajduje się na szczycie Gaustatoppen, 1880 metrów nad poziomem morza. Wielkie wyzwanie, fajnie byłoby je za jakiś czas podjąć!

ROZMAWIAŁ KAMIL GAPIŃSKI

Fot. Archiwum prywatne Emila Wydartego

Kamil Gapinski

Opublikowane 16.01.2018 10:01 przez

Kamil Gapinski

#WeszłoFuksem
02.06.2021

Spec od tenisa, mocny gracz siatkówki i top kupony na Polskę

Imponująca tasiemka, solo grane za sporą stawkę czy wróżenie z fusów, ekhm, to znaczy meczów towarzyskich. W ostatnim tygodniu działo się wiele nie tylko w piłce nożnej, dlatego wśród dzisiejszych przykładów szczęśliwych kuponów w Fuksiarzu znajdzie się nie tylko nasz ulubiony sport. Jak co tydzień prezentujemy wam w naszym cyklu #WeszłoFuksem najciekawsze kupony graczy Fuksiarza. […]
02.06.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
28.05.2021

Manchester City vs Chelsea – kursy na finał Ligi Mistrzów

W przeciągu dwóch dekad po raz trzeci w finale Ligi Mistrzów zobaczymy dwa angielskie zespoły. Kursy bukmacherskie na mecz Manchester City vs Chelsea uderzająco przypominają te sprzed dwóch lat, kiedy to o puchar Ligi Mistrzów walczył Tottenham z Liverpoolem. Kibice na pewno życzą sobie, by scenariusz zbliżającego się spotkania był na wskroś inny i bardziej […]
28.05.2021
#WeszłoFuksem
27.05.2021

Napoli, Napoli, kupon ci spartoli

Tasiemki z pewniakami, triple grane na sporą stawkę czy idealny przykład na early payout – to dzisiejsze przykłady szczęśliwych kuponów w Fuksiarzu. Jak co tydzień prezentujemy wam w naszym cyklu #WeszłoFuksem najciekawsze kupony graczy Fuksiarza. Komu poszczęściło się tym razem? A kto miał potężnego pecha? Kto z was nie lubi pewniaczków? Pan lubi, pani lubi, […]
27.05.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
18.05.2021

2 tysiaki, kupon solo, Wisła Kraków poza kontrolą!

Ileż to razy puszczaliście efektowną taśmę, by na koniec weekendu wykrzyczeć “matko z córką, jeden nie wszedł!”. Przypuszczamy, że niejednokrotnie. I szczerze wam współczujemy, też byliśmy często po tej stronie kuponu. Natomiast jak co tydzień w naszym #WeszłoFuksem przyglądamy się efektownym kuponom, które weszły. Komu poszczęściło się w Fuksiarzu tym razem? Stary, dobry system “graj […]
18.05.2021
Weszło
16.05.2021

Wielki finał Pucharu Fuksiarza! Glazurek czy Smyk, Smyk czy Glazurek?

Wszystko co dobre – szybko się kończy. Niestety, dzisiaj dobiega końca sezon w najlepszej lidze świata – czyli w Ekstraklasie, ale i dzisiaj poznamy ostateczne rozstrzygnięcia w najbardziej prestiżowym konkursie typerskim na wschód od Chociebuża. Puchar Fuksiarza, Fuks-Cup, Copa de Fuksiarzores – wieczorem dowiemy się, kto podniesie go do góry, przejeżdżając odkrytym autokarem po Warszawie.  […]
16.05.2021
Weszło
14.05.2021

Zakłady na Multiligę. Kurs 11.00 na spadek Stali Mielec

Europejskie puchary dla Śląska Wrocław po kursie 7.50. Spadek Stali po kursie 12.00? Spodziewana asysta Szwocha po kursie 4.00? Większa liczba wygranych gości niż gospodarzy po kursie 11.00? Fuksiarz.pl przygotował specjalnie dla was zakłady specjalne na Multiligę. Nie mówcie, że nie ma okazji, bo byście zgrzeszyli. Czym są zakłady specjalne na Ekstraklasę? To zestaw zakładów, […]
14.05.2021
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi […]
03.12.2020

Hejt Park – LIVE OD 21! Michał Pol i Edward Durda odpowiadają na telefony

24.03.2020
Weszło fit
01.09.2018

Gdyby można było biegać w kosmosie, pewnie bym się zapisał

Aresztowanie przez żołnierzy Kim Dzong Una, bieg na Antarktydzie, przed którym omal nie zgubił całego bagażu ze sprzętem, afrykańska bieda, czekanie trzy lata w kolejce na wymarzony start – Zenon Liberna, który zdobył Diamentową Koronę Świata przebiegając maratony na wszystkich kontynentach, spokojnie mógłby napisać niezłą książkę przygodową. Ale ten dziarski 59-latek pewnie tego nie zrobi, bo […]
01.09.2018
Weszło fit
04.05.2018

Absolutna dominacja. Kenia i spółka opanowały biegi na długim dystansie

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek […]
04.05.2018
Weszło fit
23.04.2018

Świat biegów w szoku. Amatorka podbiła Boston


122. Maraton Bostoński miał w tym roku niecodzienny przebieg. W kategorii kobiet po raz pierwszy od 33 lat wygrała reprezentantka USA – co już można uznać za dużą niespodziankę. Prawdziwą sensacją było jednak to, że druga na mecie zameldowała się Sarah Sellers, która w oficjalnym maratonie brała udział… dopiero drugi raz w życiu. Mało tego […]
23.04.2018
Weszło fit
24.01.2018

Jestem jak żołnierz – chcę jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie

Dlaczego zawsze podczas swoich startów zaczyna w pewnym momencie płakać? Czy przejdzie kiedyś na zawodowstwo? W czyim towarzystwie może jeść słodycze bez obawy, że utyje? Dlaczego nalewa do kieliszka od wina… sok z buraka? Co zamiast pierścionka dostała podczas oświadczyn? Jak w rowerowym sklepie reagują na klientkę z czwórką dzieci? Zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Lechowicz, […]
24.01.2018
Weszło fit
04.05.2018

Absolutna dominacja. Kenia i spółka opanowały biegi na długim dystansie

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek […]
04.05.2018
Weszło fit
23.04.2018

Świat biegów w szoku. Amatorka podbiła Boston


122. Maraton Bostoński miał w tym roku niecodzienny przebieg. W kategorii kobiet po raz pierwszy od 33 lat wygrała reprezentantka USA – co już można uznać za dużą niespodziankę. Prawdziwą sensacją było jednak to, że druga na mecie zameldowała się Sarah Sellers, która w oficjalnym maratonie brała udział… dopiero drugi raz w życiu. Mało tego […]
23.04.2018
Weszło fit
24.01.2018

Jestem jak żołnierz – chcę jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie

Dlaczego zawsze podczas swoich startów zaczyna w pewnym momencie płakać? Czy przejdzie kiedyś na zawodowstwo? W czyim towarzystwie może jeść słodycze bez obawy, że utyje? Dlaczego nalewa do kieliszka od wina… sok z buraka? Co zamiast pierścionka dostała podczas oświadczyn? Jak w rowerowym sklepie reagują na klientkę z czwórką dzieci? Zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Lechowicz, […]
24.01.2018
Weszło fit
16.01.2018

Jak połączyć ciężkie treningi z… pracą na statku? Opowiada oficer wachtowy Emil Wydarty

Dlaczego atmosfera na statku przypomina tą w więzieniu? Co łączy oficera wachtowego z kierowcą autobusu? Czemu żaden kapitan nie pozwoliłby na to, żeby jego członek załogi wyskoczył do oceanu potrenować pływanie? Jakim cudem kilka piw wypitych wieczorem przed startem może pomóc w osiągnięciu dobrego wyniku na zawodach? Jak pływa się w wodzie, która ma zaledwie 9 […]
16.01.2018
Weszło fit
22.12.2017

Urzędnik państwowy z Japonii, który jest jednym z najlepszych maratończyków świata

Dla zdecydowanej większości amatorów-maratończyków największym sportowym marzeniem jest złamanie magicznej granicy trzech godzin. Znam takich, którzy poświęcili na zrealizowanie tego celu całe życie, a i tak nie udało im się osiągnąć upragnionego rezultatu. Znam też biegaczy, którzy mimo że nie są zawodowcami, potrafią przebiec dystans 42 km i 195 m w 2:25 – 2:30. Takich […]
22.12.2017
Weszło fit
28.11.2017

Z garażu w Lesznie prosto na podium 1/2 Ironmana w Afryce, czyli Aga Jerzyk i jej barwne historie

Agnieszka Jerzyk to bez dwóch zdań najlepsza polska triathlonistka. Na igrzyskach w Londynie zajęła 25. miejsce, w Rio de Janeiro była 22. Teraz zamierza skupić się na dłuższych dystansach, a jej celem jest znalezienie się w czołowej piątce zawodniczek na MŚ Ironman na Hawajach w 2020 roku. Po jakim wypadku Aga musiała użyć laseru, by usunąć blizny? […]
28.11.2017
Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Jan Serce
Jan Serce (@janserce)
3 lat temu

“TĘ” !!!

Suche Info
12.06.2021

Robak: Rozmów dotyczących mojej przyszłości nie było

Marcin Robak po sezonie odchodzi z Widzewa Łódź. Doświadczony piłkarz poinformował o tym za pośrednictwem swojego fanpage’a na Facebooku.  Były król strzelców Ekstraklasy odniósł się do spekulacji dotyczących jego dalszej gry dla Widzewa. – Chciałem przekazać kibicom i podkreślić, że rozmów dotyczących mojej przyszłości nie było. W czwartek zostałem poinformowany przez władze klubu, iż jutrzejszy […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Wojtkowiak kończy karierę, ale zostanie w Lechu

Dzisiejszy mecz II ligi pomiędzy Stalą Rzeszów a Lechem II Poznań był ostatnim występem w zawodowej karierze Grzegorza Wojtkowiaka. Klub z Wielkopolski ogłosił, że od teraz 37-latek będzie członkiem sztabu szkoleniowego w akademii zespołu. Wojtkowiak rozegrał w tym sezonie ligowym 19 spotkań, do tego doszedł jeden mecz w Pucharze Polski. Rezerwy Lecha po ciężkim booku […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Cracovia zakontraktowała reprezentanta Gruzji

Trwa ofensywa transferowa Cracovii. Klub z Krakowa w ostatnich dniach zakontraktował dwóch młodzieżowców z pierwszej ligi, ale błyskawicznie wrócił w bardziej znajome rejony. Wczoraj piłkarzem Pasów został Duńczyk Mathias Hebo Rasmussen, a dziś ogłoszono, że do zespołu dołączy również Gruzin Otar Kakabadze.  To prawy obrońca, który ostatni sezon spędził w drugiej lidze hiszpańskiej. Rozegrał w […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Legia ściąga piłkarza z Salzburga

Peter Pokorny, 19-letni słowacki defensywny pomocnik jest blisko przejścia do Legii. Taką informację podał Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl. Pokorny ma w CV Red Bull Salzburg, ale tego klubu – delikatnie mówiąc – nie podbił. Nawet tam nie zadebiutował w pierwszej drużynie. Red Bull regularnie go wypożycza, ostatnio do St.Poelten. I tam Pokorny grał regularnie, 29 […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Barcelona stawia ultimatum Dembele?

Wiadomo, że Dembele to utalentowany piłkarz, ale też niezwykle trudny w prowadzeniu. Potrafił olać Borussię Dortmund, wtedy swojego pracodawcę, w nieładny sposób, czy zaspać na trening, bo – krótko mówiąc – grał w grę. Teraz sytuacja jest inna, ale Barcelona chce postawić go do pionu. Stawia mu ultimatum. Mianowicie Francuz ma kontrakt do 2022 roku […]
12.06.2021
Weszło
12.06.2021

Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie (2)

Wielu próbowało przekonywać, że żyć się nie tylko da, ale nawet warto. Życie jako takie opiewano w wierszach, powieściach. Piosenkach, serialach. Reklamach produktów na potencję, abecedariuszach. Opowieściach przy wódce i zakąsce, filmach jak “Big Fish”. Większości się nie udało. Przynajmniej nie na dłuższą metę. I trudno się dziwić. Temat jest oporny.  Ale w zgodnej opinii, […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Brown Forbes odejdzie z Wisły

Jak poinformował Piotr Koźmiński z WP Sportowych Faktów, Felicio Brown Forbes jest bliski odejścia z Wisły Kraków do chińskiej ekstraklasy. Biała Gwiazda ma na nim zarobić. Konkretnie 400 tysięcy euro. Ta kwota może jeszcze wzrosnąć o kolejne 100 tysięcy, które będą do wypłaty przy spełnieniu określonych warunków. Sam piłkarz też zyska finansowo na przeprowadzce, bo […]
12.06.2021
Weszło
12.06.2021

Białek z St. Petersburga: Panie Ceferin, głupia sprawa

Gdy oglądałem mecz Włochów z Turkami w strefie kibica na Placu Koniuszennym – wypełnionej może nie po brzegi, ale naprawdę solidnie – zacząłem się zastanawiać: czy to nie głupota, że mecze w Sankt Petersburgu obejrzy tylko połowa trybun? I czy istnieje jakiś konkretny powód, dla którego Rosjanie mieliby nie zapełnić stadionu w stu procentach? Przebywam […]
12.06.2021
Weszło
12.06.2021

ARENA WSTYDU | EUROVLOG #2

12.06.2021
Brama dnia
12.06.2021

Figo szokuje Anglików, a Błaszczykowski Rosjan. Głosujcie na “Bramę dnia”

We wczorajszym głosowaniu uznaliście, że “Bramę dnia” zdobył Antonio Conte podczas pierwszego meczu Włochów na Euro 2000. Dzisiaj również wyciągnęliśmy dla was smaczek z belgijsko-holenderskiego turnieju. I mamy również wspomnienie z Euro 2012. Zapraszamy do wyboru “Bramy dnia” wraz z naszymi partnerami z firmy Gatigo. JAKUB BŁASZCZYKOWSKI VS ROSJA (2012) Dokładnie dziewięć lat temu reprezentacja […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Nuno Espirito Santo o krok od Evertonu

Everton ma nowego menadżera. No, nowy menadżer jest o krok, tak podaje Fabrizio Romano. Ma nim zostać Nuno Espirito Santo. Zdaniem dziennikarza do podpisania umowy brakuje już bardzo niewiele. Strony są dogadane, jeszcze tylko ostatnie szczegóły i Portugalczyk w ciągu najbliższych dni ma przejąć stery w zespole. Tym samym trenera musi sobie poszukać Wolverhampton, z […]
12.06.2021
Weszło
12.06.2021

Ostatni taki samuraj (2)

Nie jestem zdziwiony, że wielu denerwował. Przy czym doskonale zdaję sobie sprawę, że zdecydowanie lepiej pasowałby tu jakiś soczysty wulgaryzm. Pewnie gdyby piłkarz z podobnym stosunkiem do swojego zawodu trafił się w moim ukochanym klubie, powiesiłbym sobie na ścianie tarczę do rzutek z jego fotografią. A przecież mój ukochany klub jest mimo wszystko odrobinę mniej […]
12.06.2021
Prasówka
12.06.2021

Boniek: Kapustka? Sousa uznał, że dwa gole i dwie asysty w lidze to za mało

Sobotnia prasa tym razem w nieco okrojonej formie ze względu na problemy platformy, z której pobieramy gazety. Ale i tak kilka ciekawych rzeczy dotyczących reprezentacji się znalazło, jest też duża rozmowa z Łukaszem Piszczkiem.  PRZEGLĄD SPORTOWY Zmiana sposobu gry reprezentacji pokazała problemy na bokach pomocy. (…) Rybus mógłby zagrać na lewej stronie, lecz przez pół […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Mbappe: – Jeszcze nie wiem, czy PSG to dla mnie najlepsze miejsce

Każda drużyna świata chciałaby mieć u siebie Kyliana Mbappe, to oczywiste, bo chłopak ma wszystko, żeby w przyszłości zdobyć Złotą Piłkę. Na razie jednak jest piłkarzem PSG i dopóki obowiązuje go kontrakt, czyli do 2022 roku, trudno wierzyć, by to się zmieniło. Natomiast sam zawodnik nieco podgrzał atomosferę w tym temacie. W rozmowie z “France […]
12.06.2021
Weszło
12.06.2021

Mistrzowie drugiego planu – nieoczywiści bohaterowie Euro 2020. Grupy D-F

Obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst. Euro też ma swoje zasady – musi wszak posiadać swoich bohaterów, czasami takich nieoczywistych, przynajmniej dla przeciętnego widza. 2016 rok to idealny przykład. W finale Mistrzostw Europy piłkę do siatki pakował nie Cristiano Ronaldo, nie Antonine Griezmann, lecz Eder. Chłop który odbił się od Premier League, a w […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Piszczek: – W BVB zostawiłem dużo Polski

Łukasz Piszczek pożegnał się z Borussią Dortmund i w przyszłym sezonie będzie zajmował się już tylko sprawami LKS-u Goczałkowice. W rozmowie z Łukaszem Olkowiczem z Przeglądu Sportowego opowiada o swoim rozstaniu z klubem z  Północnej Westfalii.  Piszczek najlepsze lata swojej kariery spędził właśnie w BVB. – Borussia rozwinęła pod kątem taktycznym, zobaczyłem, jakie charaktery dobrać […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Sterling i Henderson idą śladami Rashforda

Rok temu Marcus Rashford otrzymał Order Imperium Brytyjskiego. Od tamtego momentu może tytułować się klasą orderu MBE. Wszystko to dlatego, że w okresie pandemii, kiedy brytyjski rząd chciał znieść na okres wakacji bony żywnościowe dla dzieci z najbiedniejszych rodzin, z których rok w rok korzysta prawie półtora miliona dzieci, on postanowił interweniować i dopiął swego, […]
12.06.2021
Suche Info
12.06.2021

Vesović zostanie w Ekstraklasie?

Zwykle świetnie poinformowany Janekx89 poinformował, że bardzo prawdopodobne jest, że Marko Vesović zostanie w Ekstraklasie. Ponoć najbardziej możliwym kierunkiem jest Kraków.  🔜Na krakowskim Rynku powiadają, że Marko Vešović🇲🇪 prawdopodobnie pozostanie w Ekstraklasie. 😏 pic.twitter.com/1JKtxa3y4W — Janekx89 (@janekx89) June 11, 2021 Marko Vesović rozstaje się z Legią wraz z wygaśnięciem jego kontraktu 1 lipca 2021. Pożegnanie […]
12.06.2021