post Avatar

Opublikowane 18.10.2017 13:24 przez

Kamil Gapinski

Dziś o 18.30 kibice piłki ręcznej obejrzą kolejne starcie Wisły Płock z PGE Vive Kielce. W nowoczesnej Orlen Arenie pełne obcokrajowców drużyny powalczą o ligowe punkty, a wielu dziennikarzy i fanów nazwie to starcie Świętą Wojną. W porządku, ale pamiętajmy o jednym: mecze, dzięki którym powstało to określenie, rozgrywały się przed laty, w zupełnie innych realiach niż teraz. Kibice i zawodnicy tłoczyli się wówczas w ciasnych halach, w których wystarczyło się mocniej wychylić z trybun, by naubliżać do ucha graczowi drużyny przeciwnej. Zarówno w Petrochemii, jak i w Iskrze dominowali Polacy, często będący wychowankami klubów. I choć w zdecydowanej większości prezentowali mniejsze umiejętności niż obecne gwiazdy, to jednak nie można im było odmówić jednego: olbrzymiego zaangażowania, czasem połączonego z bardzo brutalną grą.

Przed dzisiejszym meczem w Płocku namówiliśmy na wspominki dziewięciu byłych piłkarzy ręcznych, którzy doskonale pamiętają jak to kiedyś było. Przenieśmy się wraz z nimi do lat 90. i początku XXI wieku.

Radosław Wasiak (obrotowy, były zawodnik kieleckiego klubu):

Marek Witkowski przeszedł z Petrochemii do Iskry, no i oczywiście musiał w końcu ten pierwszy raz przyjechać do Płocka jako zawodnik nowego klubu. Pamiętam, że w hali pojawił się wtedy niestety transparent, na którym była namalowana świnia, a nad nią widniało jego nazwisko. Ale nie chcę mówić o innych niemiłych historiach z czasów Świętej Wojny, nie ma sensu podkręcać atmosfery przed dzisiejszym meczem. Zamiast wspominać negatywny, wolę skupić się na plusach. Pamiętam, jak kiedyś w Blaszak Arenie wyszliśmy na parkiet w koszulkach z napisem „Jarek, jesteśmy z tobą”. Chodziło o naszego byłego bramkarza Jarosława Tkaczyka, niestety już nieżyjącego, który był wówczas chory. Kibice z Płocka zachowali się bardzo ładnie, przyjęli ten gest brawami, skandowali chyba też jego nazwisko.

Z wizyt w naftowym mieście miło wspominam też takiego pana z chłopcem na wózku, którzy zawsze dopingowali Wisłę. Przed spotkaniami podchodziłem do nich, rozmawialiśmy, darzyliśmy się wzajemnym szacunkiem, mimo że reprezentowaliśmy dwa różne obozy.

Rafał Bernacki (bramkarz, były zawodnik kieleckiego klubu):

Święte Wojny z moich lat były inne od tych teraz, bardziej polskie. W obu drużynach nie brakowało wychowanków, którzy gotowi byli zrobić wszystko, żeby tylko ich zespół wygrał. Ja dobrze pamiętam mecz, w którym Artur Niedzielski dostał karę krzyża, w efekcie której Wisła do końca spotkania musiała grać bez jednego zawodnika. Teraz już nie ma tego wykluczenia, ale proszę mi wierzyć, że wówczas otrzymanie go było dla drużyny nie lada problemem. Osłabieni Nafciarze i tak nas pokonali, pokazali wtedy niesamowity charakter. Ale i nam go nie brakowało. Bodajże w sezonie 1998/99 przegraliśmy w Blaszak Arenie dwa mecze, co wiązało się z tym, że musieliśmy potem wygrać siedem spotkań z rzędu, by sięgnąć po tytuł. Wytrzymaliśmy presję, zostaliśmy mistrzami kraju.

Skoro wspominamy już hale: zarówno ta w Płocku, jak i w Kielcach to były niezłe „kotły”. Wytrzymywaliśmy jednak to olbrzymie napięcie, ponieważ byliśmy z nim otrzaskani m.in. dzięki meczom w kadrze. Pamiętam takie spotkanie wyjazdowe z Bośnią. Na hali cztery tysiące wrogo nastawionych do nas ludzi, większość z nich… paliła jeszcze papierosy. Mieszanka dymu i ich wrzasków robiła spore wrażenie, po takich historiach ciężko było nas wyprowadzić z równowagi na krajowym podwórku.

Maciej Stęczniewski (bramkarz, były zawodnik kieleckiego klubu):

Z dużym sentymentem wspominam dawną płocką halę, czyli słynną Blaszak Arenę. Gdy graliśmy w niej w okolicach lata i robiło się ciepło, to… woda kapała z dachu na parkiet. Za jedną z bramek, dosłownie pół metra od niej, siedzieli kibice Wisły. Oddzielała mnie od nich tylko cienka siatka, podobna do tych, które są w bramce. Proszę sobie wyobrazić, ile „ciepłych słów” usłyszałem przez te wszystkie lata od płockich kibiców. (śmiech) Czy przeszkadzało mi to, że jestem obrażany? Niespecjalnie, ja to w sumie… rozumiałem. W ten sposób kibice Wisły chcieli pomóc swojemu zespołowi, w Kielcach działało to w drugą stronę.

Z wizyt w Płocku pamiętam jeszcze to nasze słynne wchodzenie do hali. Zawsze omijaliśmy wejście dla zawodników, wybieraliśmy drugie, dzięki czemu zanim dotarliśmy do szatni to musieliśmy przejść kilkadziesiąt metrów wszerz parkietu, naprzeciwko trybun. Kibice Wisły zawsze nas wtedy niemiłosiernie wygwizdywali, a my ich ironicznie pozdrawialiśmy – ta historia powtarzała się tyle razy, że z czasem stała się tradycją.

Paweł Sieczka (obrotowy, były zawodnik kieleckiego klubu):

Przyznam panu, że dawniej to mecze między Petrochemią a Iskierką były ostrzejsze niż dziś. Nie ma co ukrywać – my się wtedy nieźle laliśmy po mordach. Połamane noski czy porozcinane łuki brwiowe to była normalka. Dlaczego graliśmy tak brutalnie? Nie wiem, może z powodu braku telewizji na każdym meczu? Człowiek czuł, że jak nie widzi go oko kamery, to może pozwolić sobie na więcej (śmiech).

Mimo tego, że nasze starcia były ostre, darzyliśmy się z chłopakami z Płocka dużym szacunkiem. Znaliśmy się od małolata, walczyliśmy przeciwko sobie nie tylko w seniorach, ale i w grupach młodzieżowych.

Najlepsze wspomnienie? Zdobycie mistrzostwa w Blaszak Arenie. Cieszyliśmy się bardzo, ale z umiarem, trzeba było na tych płockich kibiców uważać, bo wtedy im, podobnie jak nam, nieco puściły emocje w związku ze stawką spotkania. Powrót po tym meczu do Kielc był bardzo długi, możliwe, że zatrzymywaliśmy się wtedy na każdej stacji benzynowej. Było już po sezonie, więc można było nieco wyluzować (śmiech).

Generalnie to tamte spotkania miały niesamowity klimat. Starsi kibice wiedzą o co chodzi, młodszym ciężko będzie to zrozumieć, ponieważ obecne Święte Wojny nie są już tak niezwykłe.

Marek Witkowski (rozgrywający, były zawodnik obu klubów):

Potwierdzam słowa Pawła: dawne Święte Wojny przypominały polowanie na ludzi, którzy robili na parkiecie różnicę. Teraz jest trochę inaczej, delikatniej. Ja absolutnie nie uważam, że ludzie powinni sobie we współczesnej piłce ręcznej wybijać zęby, czy łapać przy wyskoku rywala za ręce, co zdarzało się za moich czasów. Myślę jednak, że waga tych spotkań musi sprawiać, iż poszczególni zawodnicy naprawdę dadzą z siebie wszystko, podejdą do nich na maksa.

Jak tak patrzę na Wisłę i Vive dziś, to najbardziej nas z dawnych lat przypomina mi… trener Tałant Dujszebajew. Przy ławce rezerwowych udzielają mu się niesamowite emocje, zupełnie jak nam przed laty na parkiecie. Myślę, że gdyby mógł wyjść na boisko, to grałby dużo ostrzej niż jego zawodnicy (śmiech).

1104c7ad0d759f65caa4e9654c20b1cf

Andrzej Marszałek (bramkarz, były zawodnik płockiego klubu):

Święte Wojny? To było tak dawno temu, że już zapomniałem, co się wtedy działo (śmiech). A tak serio – nie zgodzę się z niektórymi kolegami, którzy mówili ci, że grało się wtedy brutalniej. Uważam, że mieliśmy dużą wolę walki i chęć odnoszenia sukcesu, ale nie byliśmy żadnymi rzeźnikami, bez przesady. Po prostu czasem puszczały nam emocje, ale czy teraz jest inaczej? Chyba nie, co pokazuje przykład Manolo Cadenasa i Tałanta Dujszebajewa sprzed kilku lat, kiedy obaj trenerzy starli się ze sobą w Orlen Arenie.

Jak wspominam pierwsze mistrzostwo Polski, zdobyte po wygranej 33:18 z Kielcami? Wspaniale. To był mecz, który od pierwszych sekund ułożył nam się idealnie. Dominowaliśmy w ataku i obronie, nie było w tym przypadku – doszliśmy do takiego poziomu ciężką pracą. Po wszystkim świętowaliśmy ten sukces najpierw razem, a potem w podgrupach. Wiadomo jak to jest – nie wszyscy członkowie zespołu muszą tak samo się lubić. Jakie dostaliśmy wtedy nagrody? O ile pamiętam, obyło się bez prezentów w stylu zegarek czy telewizor, otrzymaliśmy chyba premię pieniężną. Wtedy wydawała nam się zapewne wysoka, ale coś czuję, że teraz nie zrobiłaby wrażenia (śmiech).

Artur Niedzielski (skrzydłowy, były zawodnik obu klubów): 

Ze Świętych Wojen najbardziej zapamiętałem to, że nie sposób było przewidzieć, jakim wynikiem się skończą. Dziś jest tak, że Vive dysponuje mocniejszym zespołem od Wisły, więc przeważnie wygrywa. Za moich zawodniczych czasów to naprawdę nie było tak oczywiste, dlatego kielczanom zdarzało się wygrać u nas, a nam na ich parkiecie.

Inne były też wtedy relacji z kibicami, myśmy byli z nimi naprawdę blisko. Pamiętam, że po sezonie robiliśmy wspólnego grilla, było dużo śmiechu i analizy sezonu, której nie przeprowadzaliśmy przy wodzie. Ale cóż, było po zawodach, więc fanom nie przeszkadzało, że skosztowaliśmy piwka lub dwóch.

Adam Wiśniewski (skrzydłowy, były zawodnik płockiego klubu):

Pamiętam dawną halę Vive, na ulicy Krakowskiej. Człowiek stał w rogu parkietu, a kibice z Kielc pluli na niego i rzucali gumami (śmiech). Oczywiście mobilizowało mnie to do lepszej gry. Kiedyś po ładnej akcji rzuciłem tam ważnego gola i zrobiło się naprawdę cicho. To była dla mnie naprawdę bezcenna chwila.

Pamiętam też, jak kiedyś zaatakowali mnie Michał Jurecki i Żeljko Musa. Schodziłem po obiegu do środka i chciałem rzucić, a zamiast tego wylądowałem po ich interwencji na plecach. Poczułem silny prąd, bałem się, że złamałem kręgosłup. W szpitalu kieleccy lekarze żartowali: „dobrze że, do końca sezonu nie zagrasz, ale za to plecy masz całe!” Po wszystkim chodziłem w gorsecie przez sześć tygodni.

Marcin Lijewski (rozgrywający, były zawodnik płockiego klubu):

Dawniej to były mecze, w których rodowici kielczanie walczyli na noże z płocczanami. Teraz w obu ekipach przedstawicieli tych miast jest coraz mniej, więc nie traktuję ich tak, jak kiedyś. Dla mnie to nie jest już żadna Święta Wojna, a po prostu prestiżowe spotkania, owiane historią, które rozdmuchują często dziennikarze. I dobrze, bo taki marketing napędza koniunkturę na handball.

W Niemczech występowałem w podobnych meczach, kiedy jako zawodnik Flensburga Handewitt walczyłem z THW Kiel, a potem jako szczypiornista HSV Hamburg grałem przeciwko obu wspomnianym zespołom. To inny rozmiar kapelusza niż w Polsce – całe Niemcy żyją tymi spotkaniami już tydzień przed nimi. Kibice są podekscytowani na maksa, bo wiedzą, że czeka ich uczta, w której wynik do końca będzie niewiadomą. W Polsce ostatnio jest inaczej, bo jednak przewaga Kielc nad Płockiem stała się dosyć wyraźna.

Kiedy wygrasz taki prestiżowy mecz, możesz liczyć na fory na mieście. Pamiętam, że we Flensburgu zdarzało się, iż nie pozwalano mi płacić za zakupy albo w kawiarni zapraszano na darmowe śniadanie. Oczywiście kij miał dwa końce – w przypadku porażki, gdy spotkało się na ulicy kibica, trzeba było odpowiadać na jakieś dziwne pytania…

KAMIL GAPIŃSKI

 Fot. 400mm.pl, sprwislaplock.pl

Opublikowane 18.10.2017 13:24 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
doktor dolittle
doktor dolittle

gdzie jest ftorkowy felieton człowieka z zakolami ?????!!!!!!

DAWIDxyz
DAWIDxyz

co to za hit jak ciagle jedna druzyna wygrywa ?

Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat

– Nie traktuje się nas, trenerów, poważnie. I może niektórzy nie uwierzą, ale my, trenerzy, też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje. Do mnie, i każdego z moich kolegów, każdy anonim w sieci może strzelić. Ja nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat. Nie będę milczał, jak ktoś mi coś wmawia. Proszę sobie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Adam Buksa znowu strzela, New England bliżej medalu MLS

Wstajesz rano i widzisz Polaka w półfinale jednej z konferencji MLS – całkiem przyjemne uczucie. Choć akurat w tym sezonie mieliśmy pewność, że przynajmniej jednego z naszych zawodników na tym etapie sezonu zobaczymy. W ćwierćfinale konferencji naprzeciw siebie stanęli bowiem Kacper Przybyłko i Adam Buksa. Rezultat tego pojedynku? Jednogłośnie, choć niespodziewane zwycięstwo Buksy, który przyłożył […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piekło i raj. Od 2:3 przy Łazienkowskiej po gol Artura Boruca

Być może w tych okolicznościach ten mecz przejdzie trochę bokiem. W końcu to rywalizacja średniaka I ligi z mistrzem Polski i faworytem do obrony tytułu. To, co czyniło mecze Widzewa Łódź z Legią Warszawa czymś absolutnie wyjątkowym, dziś niestety nie może mieć miejsca – kibice ani z Łodzi, ani z Warszawy nie mogą obejrzeć spotkania […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Lukaku na ratunek Conte? Real może narobić Interowi kłopotów

Inter Mediolan i Real Madryt mogą się przerzucać oskarżeniami o to, która z drużyn jest w większym kryzysie. Inter teoretycznie wygrał ostatni mecz ligowy, jednak nawet Romelu Lukaku zauważył, że coś jest nie tak. Real natomiast najpierw został sprany przez Valencię, a potem stracił punkty z Villarrealem. W Lidze Mistrzów obydwa zespoły nieoczekiwanie zajmują miejsca […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Alarm dla Lewandowskiego – rywale w walce o króla strzelców mu uciekają

Dublet Erlinga Haalanda. Dwa gole Ciro Immobile. Kolejne trafienia Alvaro Moraty i Marcusa Rashforda. Najlepsi strzelcy obecnej edycji Ligi Mistrzów wpisali się wczoraj na listę strzelców i znów odjechali stawce. Co to oznacza dla Roberta Lewandowskiego? Nic dobrego, bo Polak zaliczył ewidentny falstart w tych rozgrywkach, więc obrona tytułu króla strzelców łatwa nie będzie. Nawet […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Faza grupowa Ligi Mistrzów formalnością dla potęg? Niby tak, ale nie do końca

W fazie grupowej Ligi Mistrzów zbyt wielu niespodzianek na ogół nie ma. W ogóle trzeba przyznać, że niekiedy po prostu trochę wieje nudą od tej części rozgrywek, sytuacja nabiera rumieńców dopiero wiosną. Zdarzało się już jednak, że naprawdę konkretne ekipy żegnały się z Champions League jeszcze przed startem fazy pucharowej. Warto przypomnieć okoliczności kilku tego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Rekordowy budżet PZPN. Prawie 300 mln przychodów związku

– Sprawozdanie zarządu PZPN za 2019 roku przyjęto bez głosu sprzeciwu, podobnie jak sprawozdanie finansowe za ten okres. Przychody z działalności statutowej za 2019 rok osiągnęły rekordowy w historii PZPN poziom 288,1 mln zł. Dla porównania, za 2018 wyniosły 240,6 mln, a za 2017 – 208,6 mln zł. Natomiast koszty działalności statutowej w 2019 roku […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Przygotowani na najgorsze. Osłabiony Liverpool wciąż imponuje

Van Dijk, Henderson, Salah, Alexander-Arnold, Gomez, Thiago. Brzmi imponująco, nieprawdaż? Drużyna mająca takie nazwiska powinna walczyć o najwyższe cele. A co się stanie, jeśli nagle cała ta śmietanka wypadanie z obiegu? W wypadku Liverpoolu – jak się okazało – nic wielkiego. I, trzeba przyznać, jest to absolutnie fascynujące.  Uzasadniony strach Przed niedzielnym meczem z Leicester, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Dla kogo klasyk w Pucharze Polski? Legia jedzie do Łodzi po swoje

Widzew – Legia, czyli polski klasyk? Nie, Widzew – Legia, czyli małe deja vu. Już w poprzednim roku obejrzeliśmy takie starcie w ramach Pucharu Polski. Natomiast wtedy odbyło się ono w trochę lepszej, żeby nie powiedzieć należytej, otoczce. Dziś być może nie będzie kibiców, ani gorącej atmosfery, ale na boisko na pewno warto będzie rzucić […]
25.11.2020
Weszło
24.11.2020

Juventus ratuje zwycięstwo w doliczonym czasie. Ferencvarosu, byłeś dziś kozakiem!

Trudno było odpalać mecz Juventusu z Ferencvarosem z myślą o emocjach. Raczej mieliśmy prawo wypatrywać polskich i pseudopolskich wątków, skoro naszej drużyny próżno szukać w Lidze Mistrzów – a bo Szczęsny w bramce, a bo u gości Dvali czy Lovrencsics (kapitan) w składzie. Poza tym wiadomo: Polak-Węgier dwa bratanki, toteż można było włączyć, ale bez […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Neymar nie zachwycił, ale zwycięstwo dał. PSG dalej w grze

Gdyby piłkarze Paris Saint-Germain nie wygrali dzisiejszego starcia z RB Lipsk, to ich szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów spadłyby bardzo drastycznie. I widać było po podopiecznych Thomasa Tuchela, że czują na sobie tę presję. Kiedy tylko udało im się wyjść na prowadzenie, właściwie natychmiastowo zaczęli się koncentrować na przeszkadzaniu rywalom. Swoje ofensywne […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Trzeci garnitur Barcelony miał twarz Martina Braithwaite’a

Kiedy na konferencji prasowej Mircea Lucescu przekonywał, że brak Leo Messiego pozytywnie wpłynie na grę obronną Barcelony, w Hiszpanii rozgorzała dyskusja. Jedni mówili, że Rumun ma rację i Blaugranie naturalnie łatwiej będzie bronić w jedenastkę niż w dziesiątkę, ale inni kontrowali, że co z tego, skoro Argentyńczyk z nawiązką defensywną indolencję odrabia w ofensywie. Problem […]
24.11.2020