Reklama

Ile kosztuje prowadzenie klubu w ekstraklasie?

redakcja

Autor:redakcja

16 maja 2017, 18:12 • 6 min czytania 22 komentarzy

Pewne rzeczy w naszej piłce są jasne jak słońce i z tyłu głowy ma je każdy kibic. Na przykład fakt, że Canal+ (wraz z innymi podmiotami, które wykupiły poszczególne pakiety mediowe) pakuje w naszą ligę mnóstwo kasy. Albo fakt, że wciąż w ekstraklasie mamy kilka klubów, które permanentnie mają problem, by związać koniec z końcem. I chyba jest to dobry punkt wyjścia, by zastanowić się, z czego to wynika. Czy z tego, że kluby są niegospodarnie zarządzane, czy jednak decydujący wpływ mają okoliczności, w jakich w naszej piłce funkcjonować muszą wszyscy? W dzisiejszym „Rozliczeniu” sprawdzimy, ile kosztuje prowadzenie klubu w Polsce oraz na ile środki uzyskiwane ze spółki Ekstraklasa (w większości pochodzące z praw telewizyjnych) wpływają na płynność finansową klubów.

Ile kosztuje prowadzenie klubu w ekstraklasie?

Zacznijmy od sprawy najważniejszej, czyli od pieniędzy, które w każdym sezonie kluby otrzymują z Ekstraklasy. Kwoty oczywiście nie są dzielone równomiernie, bo decyduje kolejność w tabeli na koniec sezonu oraz kolejność w tzw. rankingu historycznym. Dokładne wartości wynagrodzeń za rozgrywki 2015/16 – które po raz pierwszy w historii zostały podane do wiadomości publicznej – można znaleźć w raporcie „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2016” przygotowanym przez EY. Wygląda to następująco:

Jako że do podziału było 137 milionów złotych, średnie wynagrodzenie oscylowało na poziomie 8,5 miliona na klub. Zanim w ogóle zaczniemy sprawdzać, czy są to środki wystarczające do przeżycia, spójrzmy, czy istnieją kluby, które obecnie konstruują swoje budżety głównie w oparciu o środki uzyskiwane z praw telewizyjnych. Odnieśmy więc premie z Ekstraklasy do łącznych przychodów poszczególnych ekip, które zostały wyliczone przez analityków EY:

Reklama

Dla Piasta Gliwice, który przed rokiem rozegrał rewelacyjny sezon, 11,4 miliona złotych premii z Ekstraklasy stanowiło niemal 80 procent łącznych przychodów. Innymi słowy, Piast ze swoich innych źródeł – jak sprzedaż reklam, transfery czy bilety – uzyskał ledwie 1/5 tej kwoty. I w tym kontekście raczej nie może dziwić, że gliwiczanom niezbędna do przetrwania okazała się dotacja z urzędu miast w wysokości 11,6 milionów złotych. Podliczmy więc roczny bilans wciąż aktualnego wicemistrza Polski – 23 milionów złotych od Ekstraklasy oraz miasta i 2,9 miliona wypracowane w innych obszarach. Różnica równie porażająca, co wymowna.

Wróćmy jednak do meritum – skoro znamy już przychody i wysokości premii wypłacanych przez Ekstraklasę, sprawdźmy ile kosztuje codzienne funkcjonowanie klubów. Tego typu dane zazwyczaj pozostają tajemnicą klubowych księgowych i nikt się nimi chętnie nie dzieli. Zazwyczaj, bo pod koniec zeszłego roku raport ze szczegółowego audytu finansowego opublikował Lech, co w naszych warunkach było zupełnie bezprecedensowe. Na podstawie danych z Poznania z 2015 roku możemy przeanalizować, ile w poszczególnych obszarach kosztuje obecnie prowadzenie dużego polskiego klubu. Prześledźmy koszty po kolei, dzieląc je na dwie grupy. W pierwszej zostały umieszczone wydatki, które – po uwzględnieniu pewnego współczynnika skali – można odnieść także do innych polskich klubów. Wygląda to następująco:

– Na administrację – na którą składają się koszty personelu administracyjnego, księgowości, obsługi prawnej, obsługi bankowej, obsługi informatycznej, koszty biura oraz ubezpieczenia klubu – Lech przeznaczył 0,83 miliona złotych.
– Na organizację wszystkich ligowych meczów na przestrzeni roku – na co składają się koszty ochrony meczowej, stewardingu, mediów i sprzątania – Lech przeznaczył 2,88 miliona złotych.
– Na obsługę sprzedaży biletów – w co wchodzą koszty systemu sprzedaży, utrzymania dostępu, utrzymania kas biletowych i wynagrodzenia osób sprzedających – Lech przeznaczył 0,95 miliona złotych.
– Na bieżącą działalność pierwszego zespołu – w co wchodzą koszty obozów przedsezonowych, wyjazdów na mecze, koszty medyczne, posiłki regeneracyjne etc. – Lech przeznaczył 3 miliony złotych.
– Na sprzęt pierwszego zespołu – jeśli chodzi o bezpośrednią płatność – Lech przeznaczył 0 złotych (nabył go na mocy umów barterowych).

Na koszty z grupy pierwszej Lech przeznaczył łącznie 7,67 miliona złotych, czyli o dwa miliony mniej, niż wyniosło przyznane mu wynagrodzenie z Ekstraklasy. Pamiętajmy jednak, że w naszych warunkach poznański klub to wielka korporacja, z bardzo mocno rozbudowaną administracją, z meczami cieszącymi się ogromnym zainteresowaniem oraz z drużyną ze sporymi ambicjami, na której się nie oszczędza (co widać chociażby po zagranicznych obozach przygotowawczych). Mniejsze kluby na poszczególne obszary przeznaczają z pewnością mniej, ale rząd wielkości jest tutaj w miarę reprezentatywny.

Z pewnością dużo większy rozstrzał będziemy mieli przy drugiej grupie kosztów, która jest mocno zindywidualizowana, i której nie da się już bezpośrednio przełożyć na inne kluby. W przypadku Lecha mamy takie oto liczby (ponownie 2015 rok):

– Wynagrodzenie piłkarzy pierwszego zespołu: 22,27 miliona złotych.
– Wynagrodzenie sztabu pierwszego zespołu (w tym odprawy): 3,63 miliona złotych.
– Wynagrodzenie 8-osobowego zarządu: 1,37 miliona złotych.
– Amortyzacja kosztów zakupu piłkarzy: 6,20 miliona złotych.
– Utrzymanie obiektów (koszty wynajmu INEA Stadionu, utrzymania muraw oraz koszty wynajmu i utrzymania bazy treningowej Akademii Lecha Poznań i II zespołu we Wronkach): 4,14 miliona złotych.
– Koszty akademii wraz z infrastrukturą: 4,20 miliona złotych.

Reklama

To koszty wynikające z określonych decyzji oraz strategii rozwoju Lecha Poznań. Są kluby, które znacznie mniej płacą piłkarzom (w zeszłym sezonie Ruch grał w grupie mistrzowskiej z oficjalnym budżetem płac dla piłkarzy poniżej 5 milionów złotych), mniej płacą sztabom, mają znacznie mniej rozbudowany zarząd, nie robią drogich transferów, dogadują się z miastem płacąc grosze za wynajem obiektów, a także nie utrzymują drogich akademii. W tych klubach w grupie drugiej jeszcze potężniejszą część kosztów stanowią same wynagrodzenia piłkarzy, które w 2015 roku w przybliżeniu kształtowały się następująco (za raportem EY):

Rozstrzał jest więc tu ogromny, a wniosek nasuwa się taki, że minimalnym budżetem płac, który pozwolił na utrzymanie się w lidze, było około 5 milionów złotych (jakie oficjalnie na pensje przeznaczył Ruch). Zresztą Ruch może być świetnym przykładem klubu, który nie ponosi wysokich wydatków przy kosztach z grupy drugiej, bo – oprócz niskich płac – w Chorzowie nie ma ani wysokich transferów gotówkowych, ani wygórowanych opłat za wynajem stadionu przy Cichej (symboliczna kwota). Mogłoby się wydawać, że to idealne okoliczności do wyjścia na prostą, do czego jednak Niebiescy nawet się nie zbliżają.

Podsumujmy więc – w pierwszej grupie wydatków, w wersji – nazwijmy ją – maxi mamy 7,67 miliona złotych. W drugiej grupie wersja maxi (Lech) wynosi około 42 milionów złotych a wersja minimalna (Ruch) – zaledwie kilka milionów złotych. W obydwu przypadkach należałoby jeszcze doliczyć przynajmniej kilkanaście procent na pozostałe, niewymienione wyżej koszty. Nie zmienia to faktu, że w kontekście opcji minimalnej środki pozyskiwane z Ekstraklasy powinny stanowić ogromną pomoc i pokrywać znaczącą część zobowiązań. W wielu przypadkach tak się niestety nie dzieje, co jednak jest już tematem na zupełnie inną dyskusję.

Michał Sadomski

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

22 komentarzy

Loading...