„Banda Łysego” w odwrocie – jeden nie gra, drugi zawodzi

redakcja

Autor:redakcja

08 maja 2017, 21:05 • 2 min czytania

„Banda Łysego” w odwrocie – jeden nie gra, drugi zawodzi

Maj to bardzo ważny miesiąc dla Jarosława Fojuta. Nie, nie ze względów piłkarskich, bo jego drużynie nie grożą ani puchary, ani tym bardziej spadek, więc chodzi tylko o dogranie go w jednym kawałku. Chodzi o edukację, bo obrońca Pogoni Szczecin postanowił przystąpić do egzaminów maturalnych. I naprawdę nie chcemy być złośliwi, trzymamy kciuki za Portowca, jednak w ostatnich tygodniach jego gra wygląda trochę tak, jakby książki pochłonęły go bez reszty. 

Reklama

A przypominamy, że mówimy o jednym z najlepszych środkowych obrońców poprzedniego sezonu. „Banda Łysego”, która poważnie uprzykrzała życie napastnikom, dziś jest w odwrocie – Czerwiński nie robi kariery w Legii, a Fojut ligową czołówkę obrońców zamienił na czołówkę… obrońców Pogoni Szczecin. Jest ich obecnie sześciu, nietrudno było wypaść. Jednak z takim Rapą były zawodnik Śląska przegrywa, jeśli chodzi o formę w tym sezonie. I niekoniecznie tylko z nim.

Bardzo słabo Fojut wyglądał w Białymstoku, gdzie nie radził sobie z Sheridanem, a przeciwko Legii było jeszcze gorzej. Długo prosił się o kłopoty, aż w końcu wyleciał z boiska po faulu na Miroslavie Radoviciu. Występ do zapomnienia, po którym znajdujemy dla niego miejsce w jedenastce badziewiaków.

Reklama

Duet stoperów w ogóle mamy w tym tygodniu mocny, bo obok Fojuta ląduje Artem Putiwcew – gość, który wcześniej cztery razy był naszym kozakiem, a to jeden z lepszych wyników w całej lidze. Też obniżył loty. Do tego niezwykle solidny wiosną Cywka, któremu odcięło prąd w meczu z Lechią, a dalej to już raczej tzw. ligowy dżemik. Tak, Gutkovskisa też wliczamy, bo autor siedmiu goli dla Bruk-Betu, jedna z rewelacji pierwszej części sezonu, od pewnego czasu wygląda tak, jakby rodzice w młodości regularnie wypisywali mu zwolnienia WF-u. Wcześniej chociaż pudłował, dziś już nic nie pokazuje. No chyba, że można zapakować samobója.

atbQNuq

W kozakach całe mnóstwo debiutów. Oczywiście nie wszystkie twarze są nowe. Rymaniak (tak, dobrze widzicie), Janicki, Murawski czy Reca grają w tym sezonie dość regularnie, po prostu po raz pierwszy wyglądali tak, że w całej lidze ciężko było znaleźć na nich mocnych. Szczególnie w przypadku tego ostatniego to może być jakiś przełom, bo przecież miał być jednym z największych odkryć tego sezonu, a był/jest jednym z największych rozczarowań. Lepiej późno niż wcale. Z kolei Novikovas czy Radut mogą jeszcze odegrać ważne role w walce o mistrzostwo. Warto się im przyjrzeć.

eiHkpnG

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama

Kozacy i badziewiacy

Reklama
Reklama