Reklama

RRRRRR. Ryk lwa? Dźwięk silnika? Nie, to bilans lidera. Co słychać w I lidze?

redakcja

Autor:redakcja

27 marca 2017, 14:32 • 4 min czytania 6 komentarzy

RRRRRR. Oto Choniczanka Chojnice w sześciu literach. Drużyna niepokonana od szesnastu meczów w lidze, a jednocześnie nie potrafiąca wygrać już od sześciu spotkań. Lider pozostający bez ligowego zwycięstwa od połowy listopada.

RRRRRR. Ryk lwa? Dźwięk silnika? Nie, to bilans lidera. Co słychać w I lidze?

Patrząc na frustrację jeszcze przed ostatnim gwizdkiem, na minę Łukasza Budziłka stającego do pomeczowego wywiadu, widać jak niewygodna, jak uwierająca zespół z Chojnic to sytuacja. Jak niebywale wkurzająca jest strata sześciu szans na wygraną, w tym wypuszczenie w trzech z tych meczów prowadzenia, w tym jednego dwubramkowego.

A mimo to Chojniczanka dziś ma… o jeden punkt przewagi nad wiceliderem więcej niż po 17. kolejce, gdy wygrała po raz ostatni. Oczywiście duża w tym „zasługa” kilku przełożonych spotkań ostatniej kolejki i dwa zaległe starcia Sandecji. Niemniej jednak po 17. serii gier Chojniczanka miała dwa punkty nad drugim GKS-em Katowice. Dziś ma trzy nad wiceliderem z Sosnowca.

***

Zbigniew Smółka, trener Stali Mielec, jako największy problem swojej drużyny, z jakim przyszło mu się uporać, wskazywał brak wiary we własne umiejętności. Teraz ta wiara jest, nawet w nadmiarze. Wiara w uprzedzenie bramkarza rywali, mimo że ten ma większe możliwości interwencji w polu karnym. Wiara w przejęcie piłki w wysokim pressingu pod polem karnym rywala. Te dwa elementy dały wygraną z Wigrami Suwałki i jeszcze umocniły pierwsze miejsce Stali w I lidze za okres, w który trenerem zespołu jest właśnie Smółka.

Reklama

Zrzut ekranu 2017-03-27 o 13.59.13

***

W górę – choć nie tak spektakularnie, jak Stal – idzie też powoli GKS Tychy. Gdy przed rozpoczęciem rundy spotkaliśmy się z prezesem klubu Grzegorzem Bednarskim, bił od niego optymizm, który trudno było jakkolwiek naruszyć. Mówił wtedy: – Pozycja w tabeli, na której się obecnie znajdujemy, to jest wypadek przy pracy. Zdarza się. Wiemy, jaki mamy potencjał w szatni, wzmocniliśmy się w trudnym, zimowym okienku dość sensownie. Ten potencjał gwarantuje nam, że w lidze ze spokojem serca się utrzymamy. Mamy pewien zaczyn, do którego trzeba dołożyć trochę drożdży, by zespół urósł do aspirowania do gry w ekstraklasie.

Dziś GKS wciąż jest w strefie spadkowej, ale już ledwie o krok, o dwa punkciki od wydostania się z niej i zagoszczenia w pierwszej czternastce, której nie grozi ani relegacja, ani nawet baraż o utrzymanie. Problem nadal ma – z meczami wyjazdowymi. Ale za to u siebie wygrywa jak leci i obecnie prezentuje się znacznie lepiej od drużyn bezpośrednio sąsiadujących w tabeli i w tym momencie najmocniej zamieszanych w grę o pierwszoligowe życie.

14. Bytovia Bytów – 25 pkt (1/12 pkt wiosną – 8%)
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
15. Chrobry Głogów – 24 pkt (1/9 pkt wiosną – 11%)
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
16. GKS Tychy – 23 pkt (6/12 pkt wiosną – 50%)
17. Znicz Pruszków – 20 pkt (2/12 pkt wiosną – 17%)
18. MKS Kluczbork – 13 pkt (1/12 pkt wiosną – 8%)

***

Reklama

Zamykający tabelę Kluczbork jeszcze pogorszył swoje położenie. Ekipa z opolskiego punkty rywalom dostarcza częściej niż wasza lokalna pizzeria wygłodniałym białym kołnierzykom w pobliskim korpo. Ostatnia wygrana MKS-u to wciąż ta z 18 września z Olimpią Grudziądz. Ostatnia i jedyna.

Tym razem szczęśliwym biorcą okazała się być Sandecja. Ekipa z Nowego Sącza wiosną punktuje gorzej tylko od Stali Mielec. Gdyby wirtualnie dopisać jej sześć „oczek” za zaległe spotkania – byłaby liderem z dwupunktową przewagą nad Chojniczanką. Tylko że wirtualne punkty awansu nie dają, a rywalami w zaległych starciach są wspominani wcześniej w zdecydowanie pozytywnym kontekście tyszanie (w Tychach, co jeszcze podnosi skalę wyzwania) oraz jedyna drużyna z jeszcze pokaźniejszą wiosenną zdobyczą. Mielecka Stal.

***

W ostatnim z rozegranych w weekend meczów wróciło stare, ale z pewnością nie dobre, Podbeskidzie. Czyli: mecz u siebie – zwycięstwa brak. Tym razem ze Stomilem, co akurat – patrząc na serię bez porażki olsztynian, trwającą już od listopada 2016, ogromnej ujmy Góralom nie przynosi.

***

Dla porządku – tabela. Jedna z najbardziej płaskich pierwszoligowych na tym etapie rozgrywek, jakie w ogóle pamiętamy.

Zrzut ekranu 2017-03-27 o 14.55.27

10. Stal i 11. Podbeskidzie z 7 punktami straty do miejsc gwarantujących awans i taką samą liczbą „oczek” przewagi nad pozycjami 16-18, oznaczającymi bezpośredni spadek poziom niżej? Z perspektywy emocji – dla nas bomba.

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Komentarze

6 komentarzy

Loading...