Burza we Włoszech. O tym, jak pokłóciło się ze sobą dwóch trenerów…

Piotr Tomasik

22 stycznia 2016, 20:32 • 2 min czytania

Burza we Włoszech. O tym, jak pokłóciło się ze sobą dwóch trenerów…

We Włoszech od kilku dni wre. Roberto Mancini i Maurizio Sarri, dwaj doświadczeni trenerzy, w miarę poważni ludzie i wiekowi wywołali dość zaskakującą burzę w całym kraju.

Reklama

Wtorkowy mecz w Pucharze Włoch między Napoli a Interem nie powinien budzić nadzwyczajnych emocji. Gospodarze dostali czerwoną kartkę, przegrali 0:2. Wydawało się, że to spotkanie jak każde inne, jedynie o półfinał rozgrywek. Ale po ostatnim gwizdku szybko okazało się, że Mancini nie zamierza zbyt długo świętować sukcesu. Wyszedł do dziennikarzy i wyznał: – Podszedłem do sędziego technicznego z pytaniem, dlaczego zostało doliczone pięć minut, a trener rywala nazwał mnie w krzyku pedałem. On ma już 60 lat. Powinno być mu za siebie wstyd.

Mancini szedł dalej – sugerował, że nie powinno być dla kogoś takiego miejsca we włoskiej piłce, że w Anglii byłby skończony. No i, że Sarri jest rasistą i homofobem.

Reklama

Ten swoją wersję, a raczej kontynuację wydarzeń, też miał interesującą: – Zdałem sobie sprawę, że popełniłem błąd. Użyłem słów, których normalnie nie używam i przepraszam Manciniego oraz homoseksualistów. Zresztą, szybko poszedłem do samego Roberta. Myślę, że jak się uspokoi, to przyjmie przeprosiny. Na razie nazwał mnie starym fiutem. To w pewien sposób też rasizm i homofobia.

I lawina ruszyła… Sinisa Mihajlović, trener Milanu, żartował, że miewał problemy przy linii, ale najczęściej z butelkami z wodą. – My trenerzy mamy obowiązek dawać przykład, nawet jeśli napięcie prowadzi do mówienia czegoś, czego normalnie byśmy nie powiedzieli – dodał. Silvio Berlusconi stanął po stronie Sarriego, mówiąc, że takie sytuacje często mają miejsce, a Mancini źle zrobił, wyciągając to w prasie. Zresztą, Mihajlović też podkreślał, że zachowałby się inaczej. Massimo Moratti, były prezydent Interu, doceniał odwagę, a Fabrizio Corsi, prezes Empoli, zwracał uwagę, że niepotrzebnie tę sprawę wiąże się z homofobią.

O tym samym mówił też Sarri – że to efekt irytacji, a nie powód, by nie mieszać to z tematyką homofobii. – Jesteśmy ludźmi sportu, takie rzeczy się zdarzają, trwało to dziesięć sekund – dorzucił.

Myślicie, że to koniec? Nic z tych rzeczy. „La Gazzetta dello Sport” wyciągnęła dziś historię sprzed piętnastu lat i oskarżyła o podobne odzywki Manciniego. W 2001 roku trener miał zwyzywać w homofobicznych słowach jednego z dziennikarzy. Mancini szybko ripostuje: żąda szacunku i prosi, by nie odwracać uwagi od największego problemu. A ta historia to zwykła manipulacja.

Ciąg dalszy nastąpi. Włosi zdają się dobrze bawić.

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Serie A

Reklama
Reklama