Król Artur wraca. Wyjęty rzut karny, czyste konto, wicelider powstrzymany

redakcja

Autor:redakcja

02 stycznia 2016, 21:09 • 2 min czytania

Król Artur wraca. Wyjęty rzut karny, czyste konto, wicelider powstrzymany

Artur Boruc już dawno został przez nas ochrzczony mianem „niezatapialnego”. Tyle razy wylatywał poza bandę, tyle razy wyglądał na piłkarza u schyłku kariery, tyle razy wydawało nam się, że to już koniec – a on zawsze potrafił się zebrać. Gdy w październiku i listopadzie zmagał się z kolejnymi kontuzjami, myśleliśmy, że już na stałe traci miejsce w Bournemouth, a dla 35-latka oznaczałoby to pewnie szybki powrót do Polski. On tymczasem nie tylko odzyskał pozycję bramkarza numer jeden, ale jeszcze powrócił w kapitalnym stylu.

Reklama

1:0 z Chelsea, Boruc z czystym kontem. Niedawny mecz z Crystal Palace i znów czyste konto. Dziś starcie z Leicester City, z tym rozpędzonym pociągiem napędzanym Jamiem Vardym i Riyadem Mahrezem i po raz kolejny zero z tyłu. I tym razem ciężko tutaj upatrywać zerowego dorobku ofensywy rywali w słabości ich armat, albo fantastycznej grze linii obronnej Bournemouth. Nie. To Król Artur dwoił się i troił, wreszcie to Król Artur obronił rzut karny.

Reklama

0:0 z „Lisami” na ich stadionie to wynik, którego nie były w tym sezonie w stanie osiągnąć największe potęgi tej ligi. Gdy Vardy bił rekord Rudda van Nistelrooya a Riyad Mahrez ośmieszał obrońców Chelsea, wydawało się, że Bournemouth – niezależnie, kto będzie w bramce – nie będzie dla podopiecznych Ranieriego żadną przeszkodą. Tymczasem dziś – przy wydatnym udziale naszego bramkarza – Leicester traci miejsce na tronie na rzecz Arsenalu.

Polakowi, co warte zaznaczenia, dopisała też fura szczęścia. O, w tej sytuacji:

Ten punkt na King Power Stadium dla układu tabeli jest dość istotny. Po pierwsze, Lisy tracą dwa punkty do Arsenalu i mają tylko „oczko” przewagi nad trzecim Manchesterem City. Niedawna przewaga topnieje w oczach. Po drugie, beniaminek ma ten punkt przewagi nad 16. Chelseą, która gra jutro, a nad strefą spadkową – cztery.

I jeszcze jedno. Biorąc pod uwagę, że dziś głośno było też o Fabiańskim, który minimalnie chybił w ostatniej akcji meczu przeciw Manchesterowi United – Premier League dba, byśmy w przerwie Ekstraklasy się nie nudzili.

Najnowsze

Reklama

Premier League

Reklama
Reklama