City wywiesiło białą flagę. Albo pokonają Barcę, albo będzie katastrofa

redakcja

Autor:redakcja

15 marca 2015, 01:21 • 2 min czytania

City wywiesiło białą flagę. Albo pokonają Barcę, albo będzie katastrofa

Piłkarze Manchesteru City pomachali jedną z dwóch zachowanych białych flag. Sensacyjna przegrana z walczącym o utrzymanie Burnley właściwie przekreśla ich szansę na obronę mistrzostwa Anglii. Atmosfera jest patowa. Coraz głośniej mówi się o zwolnieniu Manuela Pellegriniego. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów, równoznaczne ze stratą szans na jakiekolwiek trofeum, w Manchesterze zostanie potraktowane jako kompletna katastrofa i armagedon. Żeby jej uniknąć trzeba będzie pokonać Barcelonę. Na Camp Nou, minimum dwoma golami.

Reklama

Kibice i brytyjscy dziennikarze nie mają wątpliwości. Jest to misja niewykonalna. Barca zagrała dziś z hiszpańskim odpowiednikiem Burnley, czyli ekipą z Eibar. Wygrali gładziutko, bez choćby najmniejszego wysiłku, idąc po linii najmniejszego oporu. City z kolei przegrali już piąty ligowy mecz w sezonie. Burnley dołączyło do Stoke, West Hamu, Arsenalu i Liverpoolu. Z The Citizens wygrali po raz pierwszy od 41 lat.

Możni goście nie zagrali tragicznie. Byli po prostu niebywale chaotyczni i mało skuteczni. Chwilami brakowało szczęścia. W ostatnich minutach sędzia nie podyktował City ewidentnego rzutu karnego po faulu na Pablo Zabalecie. Więcej szczęścia miał George Boyd, który naprawdę pięknym półwolejem, z dwudziestego metra, nie dał Joe Hartowi właściwie żadnych szans. W praktyce tytuł gigantowi, który w tym sezonie na transfery wydał prawie sto milionów euro, wydarł gość, dla którego jest to dopiero drugi sezon w Premier League. To jest właśnie piłka.

Reklama

Menedżer zakręcił wyjściowym składem, ale nie przyniosło to żadnego skutku. Do jedenastki, w porównaniu z poprzednim meczem z Leicester, wrócili Vincent Kompany, Pablo Zabaleta, Gael Clichy, Fernandinho oraz Edin Dzeko. W którąkolwiek stronę tabeli się nie spojrzy – czy nad, czy pod – fanom City rzednie mina. Z jednej strony Chelsea z pięciopunktową przewagą i dwoma meczami w zapasie. Z drugiej rozpędzony Arsenal, tracący ledwie jedno oczko. I United tracący pięć, mający do rozegrania jedno spotkanie więcej.

Poza tym brytyjska prasa rozpisuje się na temat rzekomej scysji pomiędzy Vincentem Kompany i Fernandinho, czyli istotnymi postaciami. W przerwie przegranego meczu z Liverpoolem miało dojść między nimi do przepychanki, co atmosferę w szatni stawia pod oczywistym znakiem zapytania. Pellegrini najwyraźniej zaczyna tracić panowanie nad sytuacją. Wypuścił lejce. – Zajmujemy drugie miejsce, więc nie jest tak najgorzej. Od dziś skupiamy się wyłącznie na rewanżu z Barceloną – powiedział Pellegrini na pomeczowej konferencji prasowej. W jej pokonanie wierzą wyłącznie niepoprawni optymiści, a presja jest ogromna.

Margines błędu nie istnieje. Oni po prostu muszą. Opuszczone głowy, spięcia wewnątrz zespołu, nagonka mediów. W takiej atmosferze przystąpią do najważniejszego meczu sezonu.

Najnowsze

Ekstraklasa

Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy

Mikołaj Duda
25
Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy
Reklama

Premier League

La Liga

Manchester United szuka zastępstwa za Casemiro w Hiszpanii

Maciej Piętak
0
Manchester United szuka zastępstwa za Casemiro w Hiszpanii
Reklama
Reklama