Doświadczenie, czyli wszystko czego trzeba, by strzelać w Ekstraklasie na potęgę

Piotr Tomasik

23 września 2014, 17:57 • 3 min czytania

Reklama
Doświadczenie, czyli wszystko czego trzeba, by strzelać w Ekstraklasie na potęgę

Jakie cechy powinien mieć środkowy napastnik grający w Ekstraklasie? Wzrost, siłę i szybkość? A może niekonwencjonalny drybling, strzał z obydwu nóg i dobrą grę w powietrzu? Nic z tych rzeczy. W realiach naszej ligi najważniejszym atrybutem snajpera jest doświadczenie. Żaden tam specjalny polot w grze, tylko zwykła umiejętność odnalezienia się na boisku i oszukania obrońców. Spryt i cwaniactwo, wyrobione po długich latach spędzonych na kopaniu piłki.

Przed kilkoma dniami pisaliśmy o niesamowitej metamorfozie Marcina Robaka, który za młodu – czyli przed wyjazdem do Turcji – legitymował się bilansem 77 spotkań i 26 goli, a po powrocie w 54 meczach zdobył już 30 bramek. Czy napastnik Pogoni nauczył się zagranicą techniki lub w jakikolwiek sposób podciągnął swoje umiejętności piłkarskie? Wydaje się, że po prostu okrzepł, nabrał doświadczenia i pewności siebie, co w realiach naszej ligi w zupełności wystarcza, nawet do zdobycia korony króla strzelców.

Przyjrzeliśmy się liczbom, jakimi mogą się pochwalić ligowi snajperzy w bieżącym sezonie. Podzieliliśmy ich na dwie grupy – tych po trzydziestce (do których z rozpędu zaliczyliśmy wszystkich graczy z rocznika ’84) oraz młodszych. Po dziewięciu kolejkach ligi tylko jedenastu środkowych napastników zdobyło minimum trzy bramki, z czego sześciu doświadczonych (Piątkowski, Radović, Robak, Paixao, Brożek i Ślusarski) i pięciu młodszych (Zachara, Sa, Teodorczyk, Ubiparip i Korzym). Ci starsi łącznie mają na koncie 25 trafień, czyli o sześć więcej niż mniej doświadczeni koledzy.

Spójrzmy więc szerzej, na dorobek strzelecki napastników z zakończonego przed kilkoma miesiącami sezonu 2013/14. Wśród snajperów, którzy w całych rozgrywkach zdobyli przynajmniej pięć goli, ponownie prym wiodą najbardziej doświadczeni gracze. Robak, Paixao (tym razem Marco), Brożek, Radović, Nowak, Vasconcelos, Piątkowski, Kędziora i Saganowski łącznie zdobyli aż 106 goli. Z kolei Teodorczyk, Kuświk, Visnakovs, Zachara, Dwaliszwili, Trytko, Balaj i Tuszyński jedynie 86 razy trafiali do siatki. Dodajmy, że trzech gości z młodszej grupy już wyjechało z naszej ligi, a wszyscy doświadczeni zostali.

Reklama

Supremacja snajperów po trzydziestce wywiera swoje piętno na całej lidze. Aż 1/3 wszystkich trafień z tego sezonu jest dziełem piłkarzy urodzonych w 1984 roku i starszych. W Śląsku Wrocław Paixao, Mila i Ostrowski zdobyli jak dotąd więcej goli, niż cała reszta zespołu. Podobnie sytuacja ma się w Górniku Łęczna, gdzie starszyzna z Boninem i Hasanim na czele strzeliła osiem z czternastu bramek. Wiodącą rolę doświadczonych widać też w Legii (9 trafień), Wiśle (8) i Górniku Zabrze (7).

Nie jest też tak, że doświadczeni snajperzy są silni słabością konkurentów. Trudno nie zauważyć, że na przestrzeni ostatniego roku czołowi napastnicy strzelali w Ekstraklasie znacznie częściej, niż na przykład w sezonie 2012/13. Przypomnijmy, że wtedy z czternastoma trafieniami na koncie klasyfikację strzelców wygrał kolejny przedstawiciel starszyzny, Robert Demjan, tuż przed innym weteranem, Danijelem Ljuboją. Spokojnie można napisać, że doświadczeni napastnicy robią w tej lidze co chcą.

W tym kontekście specjalnie nie zaskakuje, że działacze Korony lekką ręką wymienili Macieja Korzyma na Oliviera Kapo. Francuski napastnik akurat na doświadczenie narzekać nie może, więc ma wszystko, by pozamiatać w naszej lidze. Dziwi jedynie, że nasze kluby tak łatwo pozwoliły Smolarkowi na zakończenie kariery. Śmiało można założyć, że Ebi – wyciągnięty z kanapy sprzed telewizora – zakręciłby się w dzisiejszej Ekstraklasie koło dziesięciu trafień w sezonie.

Fot.FotoPyk

Reklama

Najnowsze

Ekstraklasa

Betclic 1. Liga

Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat

AbsurDB
16
Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat