Cześć, witam. Jak każdy kibic z Warszawy, i nawet tutaj też urodzony, mocno byłem zdziwiony, że ta cala Legia znowu przegrała. Powiem wam szczerze, nigdy nie  byłem w stanie pojąć, jak Legia mogła przegrać z Górnikiem Wałbrzych, Jastrzębiem, PoloniąÂ  Bytom, Bełchatowem, Ruchem, Górnikiem, Lechią, Stalą Sanok, Polonią warszawską, Ruchem, Śląskiem, Lechem Poznań, Pogonią, Warszawianką, Górnikiem Polkowice, ŁkS-em Łódź, Katowicami, lubińskim Zagłębiem, Sosnowcem, i Cracovią, i Mielcem, i Szombierkami. Na każdą z tych drużyn mam ze sto przyśpiewek, ale to nie koniec.  Bo milicyjna gwardia, i Wodzisław Zdzisław, i Arka i Garbarnia, Płock, Kielce i Białystok, Lwów i Wilno, Rzeszów i Bydgoszcz, Lublin Gdynia i Rybnik, Wałbrzych, Częstochowa i Łęczna, Radzionków, Gliwice i Tychy. Bielsko Biała, Tarnobrzeg, Stalowa Wola, Ostrowiec Świętokrzyski, Police i Świętochłowice, Racibórz, Dębica i Siedlce. Jaworzno, Radomsko, Toruń i Tarnów. I Nowy Dwór Mazowiecki.
Jak spojrzeć na futbolową mapę Polski, jest to coś niebywałego. Jesteśmy najlepsi. Za jeden dzień, we wtorek wieczorem, awansujemy do Ligi Mistrzów. Wystarczy nie stracić gola. Ciężko pogodzić się z tym, Legia przegrywa z każdym, ale raz na sto lat potrzeba coś Warszawie bardziej bohaterskiego niż wybory prezydenta (ja byłbym dobry, wszystko za darmo, cały świat by się do nas garnął). No dobra, awansujemy, zbudujemy ścieżki rowerowe, pozwolimy pić piwo na mieście, a szkoły i autobusy będą za gratis.

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Dobra, wymyśliłem sobie, że wszystko będzie tak za darmo, ale potem się obudziłem.

Hanka niech wraca na wieś. Jedyne, co pozytywnie buduje Warszawę, to ci wszechstronnie nieutalentowani piłkarze.

Legia ma nawet dwóch takich. Nazywają się jak dwa – Dwaliszwili.

*

Muszę zrobić mały remanent. Mianowicie ten cymbałek Messi odwiedził Jerozolimę, jakbyście nie wiedzieli – jest to Ziemia Święta. No i założył myckę (gorąco było?), i włożył życzenie w Ścianę Płaczu. Jest to taka starozakonna wiara, ze Bóg spełni nasze chciejstwo. Pytanie czego kurdupel mógłby jeszcze chcieć – przecież nie żony ładnej, nie pieniędzy, nie goli…

Ł»ydzi, czyli my wszyscy, prosimy o rzeczy i sprawy najróżniejsze, ale… te Messiego się nie sprawdzą nigdy. Mam teraz kumpla, Ryśka, z Jerozolimy właśnie. No i moda wśród żydowskich dzieci jest taka, że te karteczki z prośbami się podkrada, potem na podwórkach czyta na głos, no i jak mówi Rysiek: – Do Piekła!

Prośba? Messi? Odrzucone!

Nie róbcie z siebie idiotów, każdy rabin wam powie, że jak chce coś się mieć, to trzeba zapracować, a nie kartki wysyłać.

Jak w dowcipie. Umiera dziecko żydowskie. No i żałobnicy w głos: a mamie daj pracę, a tatusiowi zdrowie, a kuzynce ten bank odzyskać pomóż, a wujence pole i stodołę!

Ktoś z tłumu mówi: – Jak się ma tyle spraw do Pana Boga, to się samemu idzie, a nie dziecko posyła!

*

Mógłbym się rozpisać. Ale badam jak mają się krótsze formy.

Zresztą wy i tak więcej, gamończyki, nie pojmiecie. Czyja to wina?

Popatrzcie w dowód.

Imię Ojca.