Tonąc w beznadziei a.k.a. letni skauting napastników
Weszło

Tonąc w beznadziei a.k.a. letni skauting napastników

Okularów? Soczewek kontaktowych? Oczu? Tak się zastanawiamy, czego na obserwację napastników ściągniętych latem do ekstraklasy zapomnieli ludzie, którzy te ruchy zarekomendowali i ci, którzy je klepnęli.

Na zbiórce elektrośmieci znajdziecie więcej sprawnych sprzętów niż polskie kluby niezłych napastników latem 2019. Jedenaście zespołów miało zostać wspartych przynajmniej takimi zawodnikami, co to dołożą kilka trafień w sezonie do spokojnego utrzymania, czy tam walki o ósemkę.

De facto wzmocniły się dwa, może trzy. Zależy, jak liczyć Erika Exposito. No bo gość w piłkę gra mocno średnio i głównie rozczarowuje. Ale pięć goli uzbierał, został z hat-trickiem na koncie bohaterem derbów Dolnego Śląska. No i naprawdę nietrudno znaleźć nowo sprowadzoną „dziewiątkę” do porównania, którą Exposito zjada strzeleckimi statystykami.

Rzućmy więc okiem na ten obraz nędzy i rozpaczy:

Patryk Tuszyński (Zagłębie Lubin -> Piast Gliwice) – 0 goli, 2 asysty, 0 asyst drugiego stopnia
Dominik Steczyk (1. FC Nuernberg -> Piast Gliwice) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Dani Aquino (Real Murcia -> Piast Gliwice) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Ognjen Mudrinski (Cukaricki -> Jagiellonia Białystok) – 1 gol, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Rafa Lopes (Boavista -> Cracovia) – 6 goli, 2 asysty, 1 asysta drugiego stopnia
Rubio (Alcoyano -> Cracovia) – 1 gol, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Rok Sirk (NS Mura -> Zagłębie Lubin) – 0 goli, 0 asyst, 1 asysta drugiego stopnia
Michalis Manias (Asteras Tripoli -> Pogoń Szczecin) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Przemysław Zdybowicz (GKS Bełchatów -> Wisła Kraków) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Michal Papadopulos (Piast Gliwice -> Korona Kielce) – 2 gole, 0 asyst, 1 asysta drugiego stopnia
Uros Djuranović (Dukla Praga -> Korona Kielce) – 0 goli, 1 asysta, 1 asysta drugiego stopnia
Olaf Nowak (Zagłębie Lubin -> Wisła Płock) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Erik Exposito (Las Palmas Atletico -> Śląsk Wrocław) – 5 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Fabian Serrarens (De Grafschaap -> Arka Gdynia) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Felicio Brown Forbes (Korona Kielce -> Raków Częstochowa) – 5 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia
Aleksandar Kolew (Arka Gdynia -> Raków Częstochowa) – 0 goli, 0 asyst, 0 asyst drugiego stopnia

Szesnastu zawodników. Dziesięciu bez gola. Siedmiu bez udziału przy jakiejkolwiek bramce, zaledwie trzech z co najmniej pięcioma golami. Przecież tu nie można mówić o jakiejkolwiek skuteczności transferowej, nawet przyjmując kryterium imienia Antoniego Łukasiewicza. Że 20% trafionych ruchów, to już zajebista statystyka.

Tu nawet do 20% nie da się dociągnąć.

ekstraklasa-2019-12-09-11-12-08

Łatwo tych graczy podzielić na kategorie. Jedni to ci, których znaliśmy i po których nie spodziewaliśmy się, że sprawią, że będą latały staniki. Tuszyński, Zdybowicz, Nowak, Forbes, Kolew. Kostarykanin zaskoczył nas mocno tym, jak wiele znaczy dla ofensywy Rakowa, ale ostatnio posypał się zdrowotnie i już go w tej rundzie nie zobaczymy. Nie zmienia to faktu, że bardzo wiele prób ofensywnych częstochowian kończyło się jesienią uderzeniami „Felka” i że bardzo szybko złapał nić porozumienia z kolegami.

Papadopulos to trochę inna historia – on już w Piaście miał raczej rolę gościa, który wejdzie na plac gry i dzięki doświadczeniu i swoim warunkom fizycznym da coś w trudnym momencie spotkania. Strzeli głową, przytrzyma piłkę z przodu. Z kolei w Zagłębiu był chwalony także za to, jak przy nim rozwijali się inni napastnicy. Wiele do zawdzięczenia ma mu choćby Krzysztof Piątek, podkreślał to w materiale na temat „Pio” trener Paweł Karmelita. No ale 34-latek to nie jest grajek, który sam pociągnie temat strzelania goli. Zresztą mówił to w rozmowie z Weszło parę lat temu. „Nie strzelę 10-15 goli w sezonie. Niestety, taki już nie jestem, zdaję sobie z tego sprawę”.

Kolew nigdy nie powiedział nic podobnego na głos, ale kto jako tako śledzi naszą ligę, ten wie, że w tym aspekcie coś go łączy z „Papenem”. Siedem bramek Bułgara w Sandecji wystarcza jednak, by bujać się już trzeci sezon w ekstraklasie, choć w ostatnich 32 meczach dla trzech różnych drużyn zdobył całą 1 bramkę.

Zdybowicza i Nowaka zawczasu nie skreślamy, ale sam fakt, że jedna Wisła pokładała w trakcie tej rundy nadzieję w napastniku z trzema seniorskimi bramkami w karierze, a druga w napastniku z czterema takimi trafieniami, jest już sam w sobie wymowny.

Jeśli zaś chodzi o Tuszyńskiego… Nigdy nie mieliśmy gościa za wielkiego wirtuoza gry ofensywnej, a raczej takiego, co to uporem i siłą fizyczną przepchnie się z piłką i strzeli ile sił w nogach. Miał dwa sezony z dwucyfrową liczbą goli, pierwszy dał mu nawet transfer do tureckiej Super Lig. W Piaście robi za jokera, uskładał dwie asysty, ale na pewno liczono, że trochę bardziej odciąży Piotra Parzyszka. Nie robi tego jednak ani on, ani Dominik Steczyk, ani Dani Aquino, a więc zawodnicy z drugiej kategorii – nowe twarze w polskiej lidze. Co oznacza, że jeśli Parzyszek zimą odejdzie do Włoch, w zespole mistrza Polski nie będzie ani jednego środkowego napastnika z golem w sezonie 2019/20.

Ale spokojnie. Arka Gdynia żyje od początku rozgrywek bez takiego. No bo Davit Schitrladze to przecież zawodnik sprowadzany na inną pozycję, którego świetna gra na szpicy była niemałym zaskoczeniem. Na dziewiątce zaś gola za golem miał ładować Fabian Serrarens. Wiecie, gość w Eredivisie strzelił kilka bramek, miał nawet hat-tricka w poprzednim sezonie. Co może pójść nie tak?

A no na przykład to, że po osiemnastu kolejkach i 595 rozegranych minutach Serrarens nie ma jeszcze w naszej lidze nie tylko gola czy asysty. Ten gość nie zanotował jeszcze celnego strzału. Wyobrażacie sobie to w innej robocie? Księgowy, który przez pół roku nie odnalazł na komputerze excela. Piekarz, który przez pół roku nie upiekł jednego bochenka chleba. Kierowca tira, który przez pół roku nie wyprzedził na dwupasmowej innego tira.

Celnie nie uderzył też jeszcze Manias, choć on po szybkiej weryfikacji przegrał z Adamem Buksą i po prostu na boisku się nie pojawiał. Wczoraj przypomniał o swoim istnieniu po dziewięciu meczach obejrzanych na siedząco. Dani Aquino nie strzelił jeszcze ani razu, niecelnie, celnie, jakkolwiek. Jego jednak tłumaczy zapalenie kości łonowej, które zabrało mu właściwie całą rundę – choć pierwsze spotkania w sezonie, z Lechią i Lechem, to taki obraz Hiszpana, że gestykulował we frustracji więcej niż grał w piłkę.


2020-02-21 18:00
ŁKS Łódź
-
Pogoń Szczecin

2020-02-21 20:30
Śląsk Wrocław
-
Górnik Zabrze

2020-02-22 15:00
Arka Gdynia
-
Raków Częstochowa

2020-02-22 17:30
Legia Warszawa
-
Jagiellonia Białystok

2020-02-22 20:00
Piast Gliwice
-
Cracovia

2020-02-23 12:30
Wisła Płock
-
Zagłębie Lubin

2020-02-23 15:00
Wisła Kraków
-
Korona Kielce

2020-02-23 17:30
Lech Poznań
-
Lechia Gdańsk

Jedno uderzenie, które bramkarz musiał łapać, ma na koncie Rok Sirk. Kto jednak liczył, że król strzelców ze Słowenii zrobi u nas taką furorę, jak król strzelców z nie tak dalekich geograficznie Węgier (Nikolić), no to srogo się rozczarował. Michał Żewłakow w „Weszłopolskich” stwierdził po chwili zastanowienia i wymownym westchnięciu: – Żeby ująć to w miarę dyplomatycznie – na pewno nie jest to piłkarz, który gra na miarę swoich możliwości. Sezony, które spędził w lidze słoweńskiej opływały w bramki. Czy grał dobrze, czy nie, jego statystyki wyglądały w miarę optymistycznie. Mam cichą nadzieję, że ten zawodnik potrzebuje więcej czasu na aklimatyzację, na poznanie naszej ligi. Strzelania bramek się nie zapomina, może akurat odpali troszkę później. Na razie ciągle czekamy na Sirka.

Na Rubio zaś, choć z innych przyczyn, cały czas czeka Cracovia. Brat Carlitosa przywitał się już z ligą golem, w sumie gdyby przeliczyć bramki na strzały, to wychodzi gol co cztery uderzenia. No ale grał i trenował z zapaleniem opon mózgowych, aż stało się to po prostu niemożliwe. Po meczu z Arką trafił do szpitala, obecnie dochodzi do formy w rezerwach.

No i jeśli Rubio po powrocie okaże się choć w 80% tak dobry jak jego brat, to Pasy mają więc szansę by jako jedyny klub stwierdzić, że pod względem wyszukiwania napastników lato 2019 było bardzo dobre. No bo poza Rubio trafił się Cracovii Rafa Lopes, o którym trzeba chyba ze wszystkich snajperów ściągniętych do ligi mówić najcieplej. Wiadomo, Airam Cabrera to to nie jest, ale wobec wątpliwości, jakie mieliśmy w stosunku do Portugalczyka, jest naprawdę dobrze. Sergio Krithinas z portugalskiego „Recordu” w rozmowie z 2×45.info stwierdził bowiem: – To jest bardzo pracowity zawodnik. Jedną z większych zalet Rafy jest doskonałe radzenie sobie w pojedynkach fizycznych. Jego problem polega natomiast na tym, że strzela bardzo mało goli.

Ostatnie zdanie zasłyszane w temacie napastnika to raczej nie jest najlepsza rekomendacja, ale już wiadomo, że nie jest tak znów najgorzej. Bramka dzieli go od rekordu na najwyższym poziomie rozgrywkowym (7 goli w sezonie 2017/18 na Cyprze). A jeśli Lopes będzie identycznie skuteczny w drugiej połowie sezonu, to w ogóle walnie życiówkę – do tej pory jego maksimum to 10 goli w drugiej lidze portugalskiej dla Varzim.

Niestety, na jednego Lopesa, polskie kluby latem ściągnęły kilku Djuranoviciów. Jagiellonii cierpliwość do wyglądającego jak ochroniarz klubu nocnego – i tak też poruszającego się po boisku – Ognjena Mudrinskiego skończyła się błyskawicznie. Piotr Wołosik informował niedawno w „Przeglądzie Sportowym”, że wraz z Kservanem Santinim i Marko Poletanoviciem, Serb jest jednym z pierwszych do odstrzelenia zimą.

Dołująca to konkluzja, ale nie za nim jednym z powyższej listy nie zapłaczemy, gdyby miało się okazać, że jego pierwsza runda w ekstraklasie była jednocześnie rundą ostatnią.

KOMENTARZE (5)