Kibice zdziwiliby się, ilu zawodników od działu skautingu mam do obejrzenia
Weszło

Kibice zdziwiliby się, ilu zawodników od działu skautingu mam do obejrzenia

— Kibice zdziwiliby się, ilu zawodników wytypowanych przez dział skautingu mam teraz do obejrzenia na wideo. Robimy to pod kątem najbliższej zimy, ale także letniego okna transferowego i są to piłkarze na różne pozycje, bo nie chcemy być zaskoczeni, gdyby zdarzyły się odejścia zawodników z naszego zespołu — mówi cytowany przez „Przegląd Sportowy” Dariusz Żuraw, trener Lecha Poznań.

GAZETA WYBORCZA

Powrót księcia mroku. Mourinho poprowadzi Tottenham.

Teraz w pewnym sensie wrócił do źródeł. Na szczyty wybijał się bowiem tam, gdzie nikt nie oczekiwał, że zawojuje świat. Ani nie upominał się o ekscytujący futbol – wystarczało, by wyniki się zgadzały. W Tottenhamie też wystartuje z odległej pozycji (14. w lidze angielskiej) i spróbuje ożywić grupę ludzi złamanych, wiszących tuż nad przepaścią strefy spadkowej. Intrygująco zapowiada się współpraca Mourinho z prezesem. W Danielu Levym spotka wpatrzonego w słupki technokratę, nieskorego do romantycznych uniesień dyrektora finansowego, który za nic i za nikogo nie przepłaci ani pensa, a czasami będzie tego pensa obracał w palcach tak długo, aż negocjowany transfer szlag trafi. Tymczasem portugalski trener słynie z bezpardonowego ogłaszania, że materiał, którym dysponuje, się nie nadaje, więc potrzebuje natychmiast wybrać się na luksusowe zakupy.

Być może jednak nawet narcystycznemu Mourinho musiało już zacząć świtać, że staje przed bodaj ostatnią szansą utrzymania się na topie. Że jeśli znów okaże się potężną siłą destrukcji, a nie konstrukcji, to następny niechciany urlop potrwa jeszcze dłużej.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.58.39

Dariusz Wołowski po eliminacjach Euro 2020 rozmawia ze Zbigniewem Bońkiem.

Podobno po wygranym 3:2 meczu premier Mateusz Morawiecki obiecał Robertowi Lewandowskiemu, że drużyna narodowa już więcej nie zagra na tak tragicznej murawie jak w starciu ze Słowenią.
— Proszę mi tu nie cytować bzdur z internetu. Przecież ja sam zaprowadziłem premiera do szatni po meczu. Były żarty na temat stanu murawy, ale premier niczego nie obiecywał, a Robert niczego nie żądał.

Był moment, gdy obawiał się pan o awans? Na przykład, gdy drużyna przegrała w Lublanie i w słabym stylu zremisowała z Austrią w Warszawie. Media obiegły plotki, że pozycja Brzęczka jest zagrożona.
– Nie muszę słuchać mediów, żeby wiedzieć, jaka jest pozycja selekcjonera. Eksperci byli od tego, żeby go atakować, my od tego, żeby go wesprzeć, zapewnić maksymalny komfort pracy. Każde eliminacje mają jakiś zakręt, sztuka, żeby go przejechać, a nie wypaść z trasy. Pamiętam, jak w eliminacjach mundialu w Rosji kadra Nawałki jechała do Danii, mając dużą przewagę. Skończyło się 0:4. Teraz po czterech zwycięstwach pojechaliśmy jak po swoje do Lublany. I też oberwaliśmy po uszach. Drużyna dojrzała to nie taka, która nie przegrywa, ale taka, która potrafi się po porażce podnieść.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.58.43

SUPER EXPRESS

„Superak” rozpisuje możliwe grupy Euro 2020. Wiadomo, że nie wpadniemy na Belgię ani Ukrainę, z pierwszego koszyka zostają więc Włochy, Hiszpania, Anglia lub Niemcy.

Już na pewno nie trafimy do grup B (mecze w Kopenhadze i Sankt Petersburgu) i C (Amsterdam i Bukareszt). Współgospodarze mistrzostw, którzy awansowali do turnieju finałowego, zagrają mecze u siebie. A ponieważ z przyczyn politycznych Rosja nie może grać z Ukrainą, poznaliśmy już niemal cały skład grupy B (Belgia, Rosja, Dania, Walia/Finlandia) oraz połowę składu grupy C (Ukraina, Holandia).

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 08.08.12

Dyrektor ds. komunikacji, promocji i marketingu PGE Narodowego, Monika Borzdyńska, zapewnia, że będzie nowy przetarg na murawę na głównym stadionie reprezentacji Polski.

Czy zwolnicie tego wykonawcę?
– Umowa po wtorkowym meczu właśnie się skończyła, trwała od marca. Teraz ogłosimy nowy przetarg. Będziemy się przy tym kontaktować z ekspertami „greenkeeperami” oraz z PZPN.

Czy PGE Narodowy może zapewnić, że sytuacja się nie powtórzy?
– Dołożymy wszelkich starań, aby w kolejnych meczach stan murawy nie tylko był odbierany, jak do tej pory, bez uwag delegatów, ale przede wszystkim spełnił oczekiwania piłkarzy i sztabów drużyn.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 08.08.18

SPORT

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 08.22.40

Robert Lewandowski strzelił w zakończonych we wtorek eliminacjach tylko sześć goli. Ale ostatni oczarował cały świat.

Zobaczyliśmy mistrzostwo Lewandowskiego – powiedział po wtorkowym meczu, w którym pokonaliśmy 3:2 Słowenię, selekcjoner zespołu naszego… rywala, Matjaż Kek. Nic dodać, nic ująć. Bramka kapitana reprezentacji obiegła media na całym świecie i cały świat się nią zachwyca. Jest czym, bo takich goli nie ogląda się codziennie. „Lewy” otrzymał podanie, kapitalnie minął dwóch rywali i pognał w pole karne. Następnie, balansem ciała zwiódł trzech Słoweńców i przymierzył po długim rogu. Trafiając idealnie do siatki, tuż przy słupku. Uważany za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie Jan Oblak nie zdołał obronić uderzenia Polaka.

20-krotny reprezentant Polski, Bartosz Bosacki twierdzi, że potencjał mamy na więcej niż pokazaliśmy to w eliminacjach.

Czego można się po tej reprezentacji spodziewać?
— Jestem optymistą i wierzę, że ta kadra może osiągnąć dobry wynik, ale wiem też, że będzie to niezwykle trudne. Oprócz tego, że chłopaki muszą zagrać dobry turniej, to muszą mieć też trochę szczęścia – jak to na takich turniejach bywa. Trzymam kciuki i będę bacznie się przyglądał, w jakiej dyspozycji będą poszczególni zawodnicy. Miejmy nadzieję, że w swoich klubach będą grali regularnie i będą wiodącymi postaciami. Trzeba też chuchać i dmuchać na Roberta Lewandowskiego.

Najwięcej minut rozegranych w eliminacjach? Wcale nie Lewandowski, a… Krychowiak i Zieliński. „Lewy” dopiero trzeci.

Nie było zawodnika, który zagrałby w 10 spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. We wszystkich meczach zaprezentowali się jednak Grzegorz Krychowiak, Robert Lewandowski i Piotr Zieliński.

Krychowiak spędził na boisku najwięcej minut – 893, Zieliński – 867, a Lewandowski – 838. Ten ostatni z dorobkiem sześciu goli był najskuteczniejszy spośród Polaków w kwalifikacjach. Cztery bramki strzelił Krzysztof Piątek, który rozegrał 411 minut i pojawił się na placu gry w ośmiu spotkaniach, podobnie jak Mateusz Klich. W dziewięciu meczach wystąpili Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Kamil Glik i Kamil Grosicki.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.21.02

Uros Korun wypowiedział się o stanie murawy na Narodowym w ostrych słowach. „Tragiczna”.

Przy okazji wtorkowego meczu na PGE Narodowym wiele mówi się o stanie murawy. Jak komentowali to słoweńscy reprezentanci?
— Trzeba powiedzieć, że ta murawa jest w Warszawie tragiczna. Nie grałem wprawdzie w meczu, ale byłem jako rezerwowy i muszę powiedzieć, że jeszcze nie widziałem czegoś takiego. Boisko było jednak takie samo dla obu drużyn.

Stan murawy na PGE Narodowym jest gorszy niż w Gliwicach?
— W Gliwicach nie jest pod tym względem dobrze, ale w Warszawie jest jeszcze gorzej. Nie wiem z czego to wynika. Ludzie mówią, że odbywają się tutaj różne koncerty, wydarzenia. Dlatego chyba jest jak jest.

Stan murawy komentuje też śląski greenkeeper Dariusz Kozielski.

– Patrząc na ten wtorkowy mecz, zastanawiałem się, co oni z tym boiskiem zrobili. To była zdaje się ta sama murawa, na której piłkarze grali w październiku. Tyle tylko, że ją pokolorowali, żeby bardziej zielono wyglądała. Szkoda, że z bliska nie udało mi się zobaczyć tej trawy, bo to było coś niespotykanego. Nie rozumiem, jak na czymś takim można grać! – dziwi się osoba odpowiedzialna za wiele ligowych boisk w naszym regionie.

Kozielski ostatnio porównał stan boiska w stolicy z dobrym lodowiskiem. – To tak jakby zaprosić najlepszą rewię z artystami na lód, a potem kazać im jeździć na plastiku zamiast na lodzie. Myślę, że drugi raz by już nie przyjechali. Sam się dziwię, że mało kto dostrzega ten problem – mówił nam po październikowym meczu z Macedonią Północną.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.21.13

Mocarni Niemcy mają swoje bolączki. I nie nastawiają się na wielki sukces na Euro.

Wygrana z Irlandczykami nie wpłynęła na fakt, że nie znajdujemy się w gronie faworytów Euro 2020. Nasz zespół jest młody, choć ma fantastyczny potencjał – przyznał niemiecki pomocnik Emre Can.

Nikt za Odrą nie wyobrażał sobie tego, że mistrzowie świata z 2014 roku tego awansu nie zdobędą, lecz wszyscy też byli świadomi, że Joachim Loew będzie musiał sporo eksperymentować. Po katastrofalnym mundialu Niemcy – w większym stopniu niż Polacy – musieli przejść przebudowę zespołu, przez co ten w trakcie spotkań eliminacyjnych często prezentował chwiejną formę. Owszem, niemieccy piłkarze zdobyli 30 bramek w 8 meczach, ale ich rywale nie należeli do tych z najwyższej półki. Wyjątkiem była Holandia, która pokazała, że przede wszystkim w defensywie Niemcom brakuje jeszcze stabilizacji. Taki stan rzeczy nie może jednak dziwić, ponieważ wielu zawodników obecnej reprezentacji albo w kadrze na mundial w Rosji nie było, albo nie odgrywali oni zbyt istotnej roli.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.21.23

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.34.41

Zbigniewowi Bońkowi chciało się płakać, patrząc na stan murawy na Narodowym.

Wtorkowy wynik został przysłonięty przez pomeczowe wypowiedzi piłkarzy o fatalnej murawie. Pana też zszokował jej stan?
— Fakty są takie, że problemy z murawą są od 2012 roku. Stadion Narodowy to hala widowiskowo-sportowa, w której od czasu do czasu organizuje się mecze. Obecnie nie da się tu zrobić idealnej murawy, skoro jest zakładana pięć dni przed spotkaniem. Nie ma takiej opcji. W miesiącach ciepłych – czerwcu, wrześniu, a nawet październiku – jest lepiej. Gdy przychodzą chłodniejsze dni, o wiele gorzej. Tylko podczas EURO 2012, gdy UEFA zamknęła obiekt kilka tygodni przed turniejem, nie było problemu. Poza tym mieliśmy większe lub mniejsze kłopoty.

Panu to pasuje?
— Oczywiście, że nie. Dzień przed spotkaniem ze Słowenią, na treningu kadry wszedłem na murawę i chciało mi się płakać. Jej stan był beznadziejny. Dobę wcześniej, zanim zasypano ją piaskiem, jeszcze gorszy. Od betonowego podłoża złapała wilgoć i cała się rozlazła. Natomiast nie mam zamiaru uprawiać tu herezji. Zanim do kogoś strzelimy, ustalmy, kto za to odpowiada. Wykonawca nie da rady przygotować boiska w trzy dni. Takiego, jakie widzimy na normalnych obiektach piłkarskich, bo Narodowy do takich nie należy. Z kolei zarządzający spółką muszą na stadionie zarabiać.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.34.50

Jerzy Brzęczek wywiązał się z zadania kwalifikacji na Euro 2020, teraz czas na selekcję.

Najgorętsze nazwisko na ruszającej właśnie giełdzie piłkarzy ubiegających się o wyjazd na EURO to Jakub Błaszczykowski, były kapitan reprezentacji, w której zapisał piękny rozdział. Świętujący niedługo 34. urodziny piłkarz w ostatnich tygodniach walczył z urazem i siłą rzeczy nie był brany pod uwagę przy powołaniach. Z wiarygodnych źródeł dotarła do nas informacja, iż jeśli zdrowie mu dopisze i będzie we właściwej dyspozycji, zechce wyjazdem oraz ewentualnym udziałem w mistrzostwach Europy zakończyć karierę w koszulce z orłem na piersi. Rozegrał w niej 108 meczów, lecz nazwanie go w razie wyjazdu na turniej jokerem w talii Brzęczka wcale nie musi go dotknąć.

Z Izraelem i Słowenią zagrało dziewięciu piłkarzy, którzy nie dostali od Adama Nawałki biletów do Rosji.

Brzęczek nie bał się dać szansy o rok starszemu Bielikowi i Kownackiemu, którzy zaczęli spotkanie z Austrią. We wtorek zadebiutował Kamil Jóźwiak – czwarty uczestnik MME, a wcześniej powoływał Roberta Gumnego – także z kadry trenera Czesława Michniewicza.

W sobotę w Jerozolimie Brzęczek sprawdził, czy Przemysław Frankowski może być kimś więcej niż tylko zmiennikiem i dostał pozytywną odpowiedź od skrzydłowego Chicago Fire. W czerwcu 24-letni piłkarz zawiódł z kretesem w Skopje, gdzie został zmieniony w przerwie, ale w ostatnich miesiącach ustabilizował formę.

Po nieudanej jesieni ubiegłego roku Brzęczek potrzebował kilku miesięcy, by zrealizować wszystkie postawione przed nim cele. Pozwolił kibicom zapomnieć o traumie z mundialu, odzyskał ich zaufanie, wprowadził świeżą krew do drużyny.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.34.55

Najważniejsze w losowaniu? Nie trafić na Włochów, bo to oznacza albo jeden, albo dwa mecze w Baku. Jak mówi Zbigniew Boniek – w przypadku dwóch, reprezentacja musiałaby tam stacjonować.

Reprezentacja Polski została rozstawiona w drugim koszyku i na pewno znajdzie się w grupie z faworytem do wygrania turnieju. Za sprawą dopasowania Rosji do grupy B, a Holandii do C, ogranicza się zbiór potencjalnych rywali. Z pierwszego koszyka czeka na nas jeden z czterech gigantów – Włochy, Anglia, Niemcy lub Hiszpania. W zależności od przeciwnika gospodarza oznacza to rozgrywanie fazy grupowej w Rzymie i Baku, Londynie i Glasgow, Bilbao i Dublinie albo Monachium i Budapeszcie. Najbardziej uciążliwe ze względów logistycznych byłoby trafienie na Italię (grupa A), bo oznacza to dalekie loty do Azerbejdżanu. Oba miasta dzieli ponad trzy tysiące kilometrów.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.35.04

Trener i dyrektor sportowy Lecha Poznań spotkali się z trzema dziennikarzami – Radosławem Nawrotem, Maciejem Sypułą i naszym Damianem Smykiem. Rozmawiali między innymi o ocenie letnich transferów i planach kadrowych.

O GRACZACH POZYSKANYCH LATEM
Tomasz Rząsa: Wiemy, że sprowadzonych latem zawodników obarcza się winą za wiele straconych goli i nie będziemy się z tym kłócić, bo to widać czarno na białym. Zwróćmy jednak uwagę, że oni tworzą teraz trzon zespołu, grają w centralnej części boiska, a właśnie błędy tam popełniane najczęściej kończą się golami. Zwłaszcza gdy chce się grać tak jak my, czyli ofensywnie, szukając trudnych rozwiązań. Przy takim stylu błędy indywidualne się zdarzają i będą się zdarzać. Chcemy konsekwentnie i cierpliwie budować tych chłopaków, wierząc, że z czasem pomyłek będzie zdecydowanie mniej. Liczymy, że wiosną, gdy zgrają się z zespołem i poznają lepiej nasz styl gry, dadzą nam jakość, której oczekujemy.

O PLANACH KADROWYCH
Dariusz Żuraw: Kibice zdziwiliby się, ilu zawodników wytypowanych przez dział skautingu mam teraz do obejrzenia na wideo. Robimy to pod kątem najbliższej zimy, ale także letniego okna transferowego i są to piłkarze na różne pozycje, bo nie chcemy być zaskoczeni, gdyby zdarzyły się odejścia zawodników z naszego zespołu.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.35.19

Mourinho na ratunek Tottenhamu. To on wreszcie poprowadzi Koguty do upragnionego trofeum, pierwszego od jedenastu lat?

— Zawsze jest tak samo. Obejmuję zespoły, które mają problemy. Kiedy poszedłem do Realu Madryt, to dlatego, że miał poważne kłopoty. Kiedy objąłem Manchester United, to dlatego, że popadł w tarapaty. Umowę z Chelsea za pierwszym razem podpisałem, ponieważ nie mogła wygrać ligi od 50 lat. Za drugim – ponieważ zespół zniknął z czołówki i ponownie chciał być wielki – wyliczał we wrześniu Jose Mourinho.

Wszystko się zatem zgadza. Tottenham ma problemy, więc rozwiązanie było tylko jedno: wykonać telefon do Portugalczyka. Mourinho wszystko przewidział, mówił jakiś czas temu, że pewnie jeszcze przed Bożym Narodzeniem ktoś będzie potrzebował jego pomocy. Okazał się nim prezes Kogutów Daniel Levy, który dłużej nie mógł patrzeć na wyniki i grę Tottenhamu. Zespół byłego już menedżera Mauricio Pochettino znajduje się na 14. miejscu w tabeli. Licząc również poprzednie rozgrywki, w 24 ostatnich spotkaniach ligowych wywalczył zaledwie 25 punktów.

Zrzut ekranu 2019-11-21 o 07.35.27

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (5)