Golem utarł nosa rasistom. Durnie przerywają mecz w Holandii
Weszło

Golem utarł nosa rasistom. Durnie przerywają mecz w Holandii

Rasistowska plaga nie opuszcza stadionów piłkarskich. Ledwo co we Włoszech ucichła burza po atakach na Mario Balotellego, dopiero co Aleksander Isak skarżył się na rasistów w Rumunii, a tu bum – w teoretycznie tolerancyjnej Holandii dostało się Ahmadowi Mendesowi Moreirze. Tym razem napastnikami byli pseudokibice FC Den Bosch, których klub tłumaczył tym, że ci wydawali… dźwięki przypominające krakanie wron.

Tłumaczenie iście kretyńskie, ale na szczęście wyprostowane w późniejszym oświadczeniu klubu. Ale jak w tym dowcipie – niesmak pozostał. Niemniej najpierw wyjaśnijmy co tam się wydarzyło.

Excelsior grał mecz ligowy z Den Bosch. W pewnym momencie z trybun zaczęły lecieć rasistowskie hasła w kierunku czarnoskórego zawodnika gości. Moreira nie wytrzymał tych obraźliwych okrzyków i piosenek, rozkleił się totalnie i zszedł z boiska. Koledzy z zespołu próbowali go zatrzymać, pocieszali go, prosili o to, żeby został na placu, ale ten był nieubłagany. Zawodnicy gospodarzy poszli do kibiców i nalegali, by ci się uspokoili. Mecz został przerwany i trwał pat. Dopiero po dobrych kilku chwilach udało się namówić ofiarę rasistów do tego, by wrócić na boisko.

Mecz zakończył się wynikiem 3:3, a Moreira strzelił jednego z goli. Wszystko działo się już po rzeczonej przerwie, a zawodnik gości po strzale skierował się w kierunku trybun, stanął w miejscu, przyłożył dłonie do uszu i nasłuchiwał tego, co banda kretynów ma mu jeszcze do powiedzenia. Ci zbiegli na dół trybuny, wygrażali mu, poleciało nawet kilka śmieci na boisko.

Ten atak na Mendesa Morierię szybko stał się głównym tematem rozmów środowiska piłkarskiego w Holandii. Oliwy do ognia dolewały kolejne komunikaty. Najpierw FC Den Bosch wydało komunikat, że ich kibice wcale nie śpiewali do Moriery nic rasistowskiego, a po prostu nawiązywali do krakania wron. Że co, że jak, że po co? Nie pytajcie. Na szczęście po paru godzinach na stronie klubu ukazał się komunikat, w którym za wszystko przepraszają i tłumaczą się tym, że nie do końca złapali kontekst całej sytuacji.

W zaparte idzie za to Erik van der Ven, trener gospodarzy tamtego spotkania: – Zachował się jak płaczliwy chłopczyk. Nie chodzi o to, że poczuł się zaatakowany. Ale o to, że prowokował naszych kibiców po zdobytej bramce. To było głupie, bo przecież wcześniej już przerywaliśmy mecz, a po jego prowokacjach musiał być znów przerwany. Ale oczywiście jestem przeciwko rasizmowi.

Na miejscu trenera skupilibyśmy się mimo wszystko na piętnowaniu idiotów z trybun, którzy na podstawie głupich i płytkich przesłanek obśmiewają człowieka, a nie na tym, że ofiara postanowiła zagrać oprawcom na nosie. Ale skoro powiedział, że jest przeciwko rasizmowi, to chyba sprawa załatwiona, co nie?

Pod adresem Moriery spływa mnóstwo wsparcia. W mediach społecznościowych zareagowali chociażby reprezentanci z Holandii z Memphisem Depayem na czele, lwia część przedmeczowej konferencji kadry Orajnee dotyczyła najgłośniejszego tematu w kraju ostatnich dni. – Nie spodziewałem się, że coś takiego stanie się w Holandii. Mocno to przeżyłem. W takiej sytuacji jako piłkarz nic nie możesz zrobić, to szerszy problem, którym powinien zająć się rząd. Nie mogę uwierzyć, że ktoś może wykonywać dziś hilterowski salut… – kręcił głową Gini Wijnaldum: – Słyszę, że na całym stadionie są kamery. Tych ludzi powinno się ukarać tak surowo, by już nikt tego nie powtórzył. Czy zszedłbym z boiska w takiej sytuacji? Oczywiście, że tak.

Gdyby coś takiego stało się na meczu reprezentacji, to zeszlibyśmy z boiska – przyznaje selekcjoner Ronald Koeman: – W Holandii jesteśmy zbyt miękcy. Akceptujemy wszystko. Często słuchać, że mieszkamy w bardzo bezpiecznym kraju. Jak widać – to nie do końca prawda. Trzeba uderzyć pięścią w stół i pokazać tym ludziom, że nie chcemy ich w futbolu. 

Oczywiście mówimy tu o jednostkowym przypadku w skali holenderskiej, natomiast w mediach można natknąć się na obawy, że ci sami ludzie, którzy wyśmiewali Morerirę, przyjdą w przyszłym roku na mecze Euro 2020, które Holandia (jak pół Europy) współorganizuje. A działać trzeba – najlepiej precyzyjnie i surowo. Nie zamykać stadiony czy wlepiać kary, a wyłapywać rasistowskich półgłówków. Władze Den Bosch właśnie takie ruchy zapowiedziały – chcą wyłapać pseudokibiców, którzy podczas starcia z Excelsiorem wykrzykiwali te durne hasełka.

KOMENTARZE (22)