post Avatar

Opublikowane 08.11.2019 09:27 przez

redakcja

Gdzieś blisko szczytu listy oczywistości dotyczących Ekstraklasy znajduje się stwierdzenie, że Wisła Kraków potrzebuje pieniędzy. By ustalić jak bardzo, wystarczy wsłuchać się w słowa Piotra Obidzińskiego, który wprost mówi zarówno o wysokości zadłużenia Białej Gwiazdy, jak i o wysokości zysków, które klub jest w stanie wygenerować. Nad wszystkim niczym ścinający głowę topór wisi jednak groźba – spadek z ligi (czytaj: przede wszystkim brak dużego hajsu z tytułu praw telewizyjnych) oznaczałby, że można gasić światło. Są oczywiście inne sposoby, by środki pozyskiwać i akurat władzom Wisły pomysłowości w tym zakresie odmówić nie można, ale jednocześnie nie da się nie zauważyć, że pewne możliwości znikają. Jedną z nich jest na przykład zarabianie na piłkarzach, o co prawdopodobnie będzie Białej Gwieździe trudno nawet w Ekstraklasie. 

W trakcie ostatnich dwóch okienek krakowskiemu klubowi udało się zarobić na Jesusie Imazie, Martinie Kostalu i Marko Kolarze. Żadne z tego świetne strzały, w złotych za całą trójkę wyszło mniej, niż Legia skasowała za Sebastiana Szymańskiego w zachodniej walucie. Jednak – po pierwsze – nie mówimy o młodych talenciakach z Polski, a wśród kupców nie było Dinama Moskwa, tylko Jagiellonia i FC Emmen, a – po drugie – w sytuacji Wisły nawet stosunkowo niewielkimi kwotami nie wypada gardzić. Dlatego też Biała Gwiazda była otwarta na dalszą sprzedaż zawodników. Jest zmuszona, by na to liczyć. Problem pojawia się w momencie, w którym zaczynamy zastanawiać się nad tym, za kogo krakowianie mogliby przytulić trochę siana.

Kolejni kandydaci wykruszają się jeden po drugim. Niektórzy na własne życzenie.

PLOCK 22.09.2019 MECZ 9. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2019/20 POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN PLOCK: WISLA PLOCK - WISLA KRAKOW NZ KAMIL WOJTKOWSKI FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Rozsiądźcie się wygodnie, opowiemy wam historię. Trochę śmieszną, w gruncie rzeczy chyba bardziej straszną, ale nie o rozrywkę nam tutaj chodzi (no dobra, o nią trochę też). Dotyczy piłkarza, który pewnie i ma jakiś potencjał, być może jest on nawet spory, ale za nic nie potrafi go uwolnić. Jeśli zastanawialiście się kiedyś nad tym, co go ogranicza, być może odpowiedź znajdziecie poniżej.

Kamil Wojtkowski powinien urodzić się w Grecji lub w innym kraju, w którym nie przykłada się wielkiej wagi do spóźnień. Uwielbia je, o takich gościach mówi się, że nie pojawiliby się na czas nawet na własnym pogrzebie. Na jego nieszczęście w polskiej szatni piłkarskiej – szczególnie takiej, w której roi się od przedstawicieli „starej szkoły” – dyscyplina jest dość istotna. Wojtkowski testował cierpliwość wszystkich wokół, aż w końcu się doigrał – z ust Macieja Stolarczyka usłyszał, że jeszcze jedno spóźnienie i do klubu może już w ogóle nie przychodzić.

Poważna sprawa, bo szef postawił sprawę na ostrzu noża. Dlatego tym większym szokiem dla wszystkich było to, że następnego dnia Wojtkowski nie tyle nie pojawił się w klubie na czas, co… w ogóle nie przyszedł.

Klub: – Gdzie ty, do cholery, jesteś?
Wojtkowski: – Miałem wypadek samochodowy!

Wypadek to wypadek, trudno – najważniejsze, że nic się nie stało. Sprawę uwiarygodnił fakt, że kolejnego dnia Wojtkowski pojawił się w klubie na piechotę. I z czasem zapewne wszyscy zapomnieliby o sprawie, gdyby nie fakt, że ten rzekomo uszkodzony dzień wcześniej samochód zawodnik Białej Gwiazdy zaparkował kilkaset metrów dalej – wystarczająco blisko, by nie umknęło to uwadze kolegów z drużyny.

Następnie mamy klasykę szatniowego humoru – po cichu przechwycone zostały kluczyki do auta, które zostało przeparkowane. Gdzie? A na sam środek boiska treningowego!

Jeśli jeszcze macie wątpliwości, zmierzamy do jednego – skoro dobrzy piłkarze zaczynają się od szyi w górę, to Wojtkowski raczej takim nie zostanie. Powiedzieć, że szeroko rozumiany mental nie jest jego mocną stroną, to nic nie powiedzieć. Niedawno 21-latek dostał powołanie do młodzieżowej reprezentacji prowadzonej przez Czesława Michniewicza. Przyjechał na zgrupowanie, ale za chwilę wyjechał. No pech, kontuzja (choć podobno dość „kontrowersyjna”). Jednak nawet w tak bardzo krótkim czasie przez swoje dziwne zachowanie na kadrze Wojtkowski i tak zdążył wszystkich do siebie zrazić. Efekt jest taki, że kolejne zaproszenie przed meczami z Bułgarią i Czarnogórą już nie przyszło. Czy przyjdzie w przyszłości? Gdybyśmy mieli obstawiać, to postawilibyśmy, że nie.

I doskonała szansa na promocję poszła się… no, wiadomo. Znając wszystkie zakulisowe historie, na boiskowe dokonania Wojtkowskiego patrzymy trochę inaczej. Czekamy i czekamy aż zacznie zgłaszać gotowość do bycia liderem Wisły, ale chyba się nie doczekamy. Miał ten chłopak kilka przebłysków, ale jego bilans w barwach Białej Gwiazdy jest wręcz żenujący. 3 gole i 2 asysty w 61 meczach to wynik, po którym powinien się spalić ze wstydu każdy stricte ofensywny zawodnik. By wypracować jedną bramkę dla swojego klubu, Wojtkowski potrzebuje średnio prawie 550 minut. Każdy poważny dyrektor sportowy taką statystykę skwituje śmichem. Przykładowy Sebastian Szymański w Legii gola lub asystę dawał co niecałe 222 minuty. Równie przykładowy Kamil Jóźwiak robi to co około 230 minut. Co ciekawe, w obu przypadków mówiło się i mówi, że liczby powinny być lepsze.

Dla Wojtkowskiego pozostają one jednak sferą marzeń. Choć jeśli chłopak w głowie rzeczywiście ma tylko fiu bździu, co podejrzewaliśmy już po obserwacji poczynań gracza w mediach społecznościowych, jego marzenia dotyczą pewnie trochę innych rzeczy.

KRAKOW 15.09.2019 IV LIGA PILKA NOZNA SPORT FUTBOL WISLA II KRAKOW - CRACOVIA II KRAKOW NZ MATEUSZ LIS FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Ale Wojtkowski nie jest jedynym graczem Białej Gwiazdy, w którym jeszcze kilka miesięcy temu widziano potencjał sprzedażowy, a dziś trudno wyobrazić sobie, że ktoś chce wyłożyć za niego jakiekolwiek pieniądze. Innym jest Mateusz Lis. Jego perypetie nie są tak „barwne” i nic w tym dziwnego, bo to pozytywny gość, który do wszystkiego podchodzi z większą pokorą niż młodszy kolega, ale sama historia jest zastanawiająca.

Dlaczego? Ano dlatego, że jeszcze w poprzednim sezonie w zasadzie można było Lisa nazywać synkiem Stolarczyka. Jak wskoczył do bramki za Michała Buchalika w trzeciej kolejce (szykowany był od początku sezonu, ale odniósł kontuzję), gdy ten obejrzał czerwoną kartkę w Białymstoku, tak został w niej do samego końca sezonu. Jesienią popełniał błędy, ale trener budował go zarówno decyzjami, jak i wypowiedziami, co zresztą zwróciło się w dalszej części rundy, bo Lis wskoczył na fajny poziom i kilka punktów Białej Gwieździe wybronił. Nie do końca utrzymał formę wiosną i cierpliwość trenera w końcu się skończyła, ale pech chciał, że Buchalik w derbach na boisku spędził tylko nieco ponad pół godziny i opuszczał je na noszach.

Na koniec sezonu Lis dostał też niespodziankę – przez fochy Bartłomieja Drągowskiego załapał się do kadry na młodzieżowe mistrzostwa Europy i gdyby coś stało się Kamilowi Grabarze, prawdopodobnie to on wskoczyłby między słupki.

Wydawało się, że ten fakt rzutem taśmę jeszcze tylko pomoże sprzedać Lisa już po jego pierwszym sezonie w Ekstraklasie. Zainteresowanie było – co prawda nie z najsilniejszych lig, co prawda nie za naprawdę duże pieniądze, ale sami słyszeliśmy o Belgii i MLS. Więcej – w okresie przygotowawczym w zasadzie już godzono się z odejściem dotychczasowego bramkarza numer jeden, dając więcej pograć innym.

No i niespodzianka – choć transfer był bliziutko, Lis w Krakowie został, ale po to, by… oglądać to, co w bramce robi Michał Buchalik. Z biznesowego punktu widzenia decyzja kompletnie się nie broni, drugi sezon w bramce mógłby przecież podbić wartość Lisa, czego na pewno nie robi siedzenie na ławce. Ze sportowego, na który trener musi przecież patrzeć w pierwszej kolejności? Ujmijmy to tak – większej różnicy nie ma. Wydaje się, że Buchalik jest po prostu bardziej przewidywalny, co ma swoje i dobre, i złe, bo niczego spektakularnie nie zawali, ale też nie zrobi przewagi, broniąc głównie to, co powinien obronić. Gdy porównamy średnią naszych not, lekką przewagę ma Buchalik (4,93 do 4,83), a gdy zestawimy ze sobą skuteczność obron, trochę wyższą w poprzednim sezonie wykręcił Lis (69,5% do 67,5% – ekstrastats.pl).

Tak czy siak – Wisła traci potencjalny zarobek, a należy pamiętać, że w Lisa przecież pół bańki zainwestowała. Złotych, a latem był wyceniany na pół miliona euro.

BIALYSTOK 23.08.2019 MECZ 6. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2019/20: JAGIELLONIA BIALYSTOK - WISLA KRAKOW --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: JAGIELLONIA BIALYSTOK - WISLA CRACOW MARTIN POSPISIL VUKAN SAVICEVIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Trzeci rzucający się w oczy przypadek to Vukan Savicević. Na Czarnogórca, który pełnił głównie rolę rezerwowego w Slovanie Bratysława, udało się w najtrudniejszym okresie wysupłać jakieś środki, ale szybko okazało się, że był tego warty. W rundzie wiosennej wyrósł na jedno z odkryć Ekstraklasy, zdążył wskoczyć do rankingów najlepszych środkowych pomocników w lidze, a kapitalna postawa spowodowała, że Savicević wrócił też do swojej reprezentacji. I w końcu dostał w niej poważną szansę, bo wcześniej nieregularnie jeździł na zgrupowania i przez trzy lata ledwie zaliczył debiut.

Ale tak wysoko zawieszona poprzeczka oznacza dziś głównie to, że mówimy o jednym z największych zjazdów tego sezonu.

25-letni zawodnik, który z Wisłą ma podpisany kontrakt do 2021 roku z opcją przedłużenia o kolejny rok, bardzo rzadko przypomina siebie z poprzedniego sezonu. W zasadzie udało mu się to tylko raz, w spotkaniu z ŁKS-em, które Wisła wysoko wygrała. Poza tym – szczególnie w tych trudnych momentach, gdy trzeba było pociągnąć zespół we właściwym kierunku – Savicević nie zaproponował nic więcej niż ligowy przeciętniak. Na przykład – ot, żeby nie szukać daleko – młody Sylwester Lusiusz z Cracovii.

Jeszcze raz odwołamy się do naszych not – wiosną była kapitalna średnia 5,92, a teraz Czarnogórzec wykręcił równe 4,00.

Może to kwestia urazu, który utrudnił przygotowania i wyeliminował go z dwóch pierwszych spotkań. Może pewnym usprawiedliwieniem jest fakt, że lepiej się gra, gdy u boku jest zdrowy (i w formie) Vullnet Basha. Może… Na pewno można powiedzieć za to, że Savicević zjechał do poziomu ligowego dżemiku, a w piłce za dżemik nikt przy zdrowych zmysłach nie płaci.

***

Patrzymy na pozostałych piłkarzy Wisły i – delikatnie rzecz ujmując – biegających milionów czy nawet setek tysięcy euro nie widzimy. Tu dzieciarnia, tam geriatria, a jeśli wiek się zgadza, to u przeciętniaków. Wychodzi na to, że chuchać i dmuchać trzeba na Aleksandra Buksę. Choć z tego co słyszymy, to ta skala talentu, przy której wskazana jest spora cierpliwość, bo drobne powinny zastąpić grube miliony, ale dopiero w perspektywie kilku lat.

Fot. FotoPyK/400mm.pl

Opublikowane 08.11.2019 09:27 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań jest klubem przeklętym

Grali u siebie półfinał Pucharu Polski. Mieli przewagę przez cały mecz. Posyłali strzał za strzałem na bramkę Lechii. A jednak doszło do rzutów karnych. Prowadzili w nich 3:2. W czwartej serii Van der Hart obronił drugą jedenastkę i to mimo kontuzji. W tamtym momencie wystarczyła Lechowi jedna udana jedenastka w dwóch ostatnich seriach. A jednak […]
08.07.2020
Anglia
08.07.2020

City – Newcastle. Mecz, na który „Sroki” nie doleciały

Tylko jeden celny strzał. Posiadanie piłki na poziomie 26%. Problemy z wyjściem z własnej połowy. Jeden rzut rożny. Mecz Manchesteru City z Newcastle nie miał większego sensu. A statystyki drużyny „Srok” dobitnie do pokazują. Maszynka Pepa Guardioli kompletnie zdemolowała drużynę Newcastle. Kompletnie. Wyglądało to tak, jakby do Manchesteru przyjechała drużyna ze środka tabeli League One, […]
08.07.2020
Blogi i felietony
08.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Istnieje grupa ludzi, która wierzy, że Janusz Korwin-Mikke jest podstawionym agentem mrocznych sił, który ma za zadanie kompromitować słuszne idee środowiska polskiego konserwatywnego liberalizmu. Trudno nie zauważyć, że podobnych „agentów” moglibyśmy znaleźć więcej przy innych nurtach – na przykład istnieją trenerzy „cruyffiści”, których drużyny w istocie prezentują wypaczenie futbolu wyznawanego przez Johana Cruyffa. Być może […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech włoży wielkie pieniądze w akademię. Zaczyna się wyścig zbrojeń

Wciąż możemy wrzucać tony kamyczków do ogródków prezesów polskich klubów. Że transfery słabe, że dyrektorzy sportowi z łapanki, że zarządzanie do kitu. Ale cieszy nas pewien powolny, aczkolwiek sukcesywny zwrot ku szkoleniu. Kolejne kluby stawiają na budowę baz i na mądre zarządzanie swoimi akademiami. Jednym z pierwszych klubów w Polsce, który odkrył potencjał drzemiący w […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Na ten triumf czeka niejedna zakurzona gablota

Gdyby zebrać wszystkie tytuły i trofea Michała Probierza, Janusza Filipiaka i samej Cracovii w ostatnich dziesięciu latach, zmieściłyby się w szklance, mogłaby nawet być już zapełniona whisky. Choć trudno w to uwierzyć, finał Pucharu Polski to okazja, by przerwać aż trzy kiepskie serie – samego klubu, dość zachowawczo uzupełniającego swoją gablotę, jego trenera, który rzadko […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lechii nie stać już nawet na obóz

Na początku czerwca Lechia zamieniła 39 milionów długów na akcje dla większościowego właściciela, o co przez wiele lat zabiegał między innymi Adam Mandziara, tłumacząc, że bez tego klub wygląda jak Ferrari z silnikiem Golfa. Można było się więc zastanawiać, czy teraz będzie już pięknie i przyjemnie, jeśli chodzi o finanse. Cóż, nie mamy w tej […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Prezes podkarpackiego klubu aresztowany za treści pedofilskie

Bardzo, ale to bardzo przykra, niezmiernie bulwersująca informacja z Podkarpacia. Jak poinformował serwis TVN24.pl, jeden z prezesów klubów piłkarskich został zatrzymany w związku z posiadaniem materiałów pedofilskich. WIĘKSZA SPRAWA Cała sprawa jest znacznie szerzej zakrojona, bo to tylko jeden z elementów śledztwa rozpoczętego w 2017 roku, a w którą zaangażowała się policja z kilku krajów. […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dlaczego Legia złapała zadyszkę?

Bilans Legii Warszawa w sześciu ostatnich meczach jest zatrważający. Tylko jedno zwycięstwo, dwa remisy i aż trzy porażki, w tym ta wczorajsza, przekreślająca szansę na dublet w sezonie 2019/20. To już nie jest tymczasowy spadek formy, to jest poważna zadyszka. Zadyszka, której prawdopodobnie nie dało się uniknąć, ale też zadyszka, która ma swoje bardzo konkretne […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lopes – van Amersfoort. Duet, który solidnie zastapił Cabrerę i Hernandeza

Airam Cabrera i Javi Hernandez – ten duet miał swoje mankamenty, ale jak na warunki Ekstraklasy wzbijał się ponad zwykłą solidność. Pierwszy zdobył w zeszłym sezonie czternaście bramek. Drugi – dziesięć. Obaj zmyli się z Krakowa po sezonie, a „Pasy” stanęły przed trudnym zadaniem – jak zastąpić ofensywną dwójkę, która dobrze funkcjonowała? DUET, KTÓRY GRAŁ Z GŁOWĄ […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lokomotywa Lecha zdewastowana. Wiara w szare komórki autora też

Nie wiemy kto w Lechu odpowiada dokładnie za motywację zespołu, za podkręcenie jego woli i determinacji na ostatniej prostej przed ostatnim meczem – dziś ta osoba może mieć jednak wolne. Wandal wycierający sobie gębę kibicowaniem Lechii zadbał o to, by Kolejorz dzisiaj wyszedł na boisko z pianą na ustach. O co chodzi? O to, że […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Crnomarković faktycznie powtarza casus Arajuuriego?

Władze Lecha Poznań lubują się w wykorzystywaniu przykładu Paulusa Arajuuriego przy zawodnikach, którzy na początku w Kolejorzu zawodzą. Przypomnijmy – Fin przez pierwsze miesiące w Poznaniu wyglądał jak parodia piłkarza, a z czasem wyrósł na czołowego stopera ligi. I wydaje się, że dziś podobną ścieżkę przechodzi Djordje Crnomarković. Do miana jednego z najlepszych obrońców Ekstraklasy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Damian, trzymajcie się w tym Dinamie!

Przyzwyczailiśmy się już, że w Dinamie Zagrzeb nigdy nie będzie do końca normalnie. Bo czy może być normalnie w klubie, którego nieformalny właściciel i prezes ukrywa się przed służbami ścigania w sąsiednim państwie? Ale takich żartów, jak na finiszu obecnego sezonu, mimo wszystko się nie spodziewaliśmy. Najpierw klub ze stolicy Chorwacji w wybitnie nieelegancki sposób […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Pociąg do Europy odjeżdża. Czy Lechia spróbuje go dogonić?

Lechia Gdańsk staje przed szansą na drugi z rzędu awans do finału Pucharu Polski. Jeśli jednak przyjrzeć się kadrze biało-zielonych, łatwo zauważyć, że w tym sezonie Piotr Stokowiec dowodzi w dużej mierze inną ekipą niż jeszcze wiosną 2019 roku. Czy gorszą? Patrząc po prostu na personalia – niekoniecznie. Lecz z pewnością nie tak dobrze poukładaną […]
08.07.2020
Weszło Extra
08.07.2020

„Z Polską łączy mnie dziś więcej, ale nigdy nie żałowałem gry dla Kanady”

Zapewne większość z was doskonale kojarzy postać Tomasza Radzińskiego, który jako nastolatek wyjechał z Polski, robiąc później poważną karierę i grając dla reprezentacji Kanady. Nie każdy pewnie pamięta, że podobną historię ma Michael Klukowski. Rodzice byli Polakami, urodził się już za granicą, a potem w pierwszej dekadzie tego wieku należał do najlepszych lewych obrońców ligi […]
08.07.2020