Lista wszystkich argumentów za budową stadionu dla Polonii
Weszło

Lista wszystkich argumentów za budową stadionu dla Polonii

Władze Warszawy z niekłamaną dumą i zadowoleniem ogłosiły, że są już znane pierwsze szacunki dotyczące budowy nowego stadionu Polonii Warszawa. Budowa ma się rozpocząć w 2021 roku, cały kompleks sportowy ma kosztować około 400 milionów złotych a sam stadion 150 milionów. Pamiętacie nasz artykuł, w którym wymieniliśmy wszystkie powody, dla których Besnik Hasi powinien pozostać trenerem Legii? Dziś podobnie myślimy o liście argumentów za budową stadionu dla Polonii.

Im dłużej patrzymy na puste trybuny na meczach klubu występującego na IV poziomie ligowym, tym mniej widzimy powodów, by na Konwiktorskiej budować cokolwiek, co nie jest dodatkowymi boiskami dla szkolonej tam młodzieży. Tymczasem za 400 baniek ma powstać malutka hala na trochę ponad tysiąc miejsc, budynek wsparcia sportowego dla młodzieży oraz parking podziemny – czyli generalnie osią inwestycji jest 15-tysięcznik.

Zastanówmy się przez moment, jakiego rodzaju przesłanki zazwyczaj bierze się pod uwagę przy tak poważnej i drogiej inwestycji jak nowy stadion piłkarski?

Numer jeden to oczywiście poziom ligowy, który ma własne licencyjne obostrzenia, wobec których klub (a najczęściej lokalny samorząd) musi sięgnąć głębiej do kieszeni. Dlatego też budują się / zaraz zaczną się budować obiekty w Szczecinie czy Częstochowie, dlatego w kilku pierwszoligowych ośrodkach temat budowy stadionu jest rozpatrywany w kontekście ewentualnego awansu do Ekstraklasy (Sosnowiec, Nowy Sącz).

W Polonii? Cóż, warto byłoby najpierw zapytać: w której Polonii, bo w sumie już trochę pogubiliśmy się w kolejnych podziałach i reaktywacjach klubu z Konwiktorskiej. O ile nadążamy – kibice ostatnio oglądają np. mecze B-klasowej MKS Polonii Warszawa, na spotkaniu z GKP Targówek była wyższa frekwencja niż na meczach III-ligowej Polonii. Czyli tak, w wersji optymistycznej, zakładającej, że stadion powstaje dla KPS z czwartego poziomu rozgrywkowego (11 punktów w 11 meczach, miejsce tuż nad kreską), licencyjne obostrzenia zaczną Polonii doskwierać najwcześniej latem 2022 roku. Bardziej prawdopodobny wydaje nam się jednak spadek do IV ligi, niż szybki marsz po szczeblach rozgrywkowych. W wersji pesymistycznej, zakładającej, że sympatie kibiców skierują się raczej ku B-klasowej Polonii… No nie, poziom ligowy to bez wątpienia nie jest argument za budową stadionu.

Poziomu nie ma, to może chociaż są wierni kibice? Przyznajemy, 600 osób na meczu B-klasy robi wrażenie, ale to chyba jednak trochę za mało, by wydawać 150 baniek. Oczywiście, na fatalną frekwencję Polonii oscylującą w graniach 200-300 osób miał wpływ szereg czynników, ale to nie jest tak, że Czarne Koszule przeżywają tymczasowy kryzys. Przeglądamy sobie ich statystyki z ostatnich kilkunastu lat i po prostu nigdy Polonia jakoś szczególnie nie błyszczała liczbą widzów. Mistrzowska Polonia? Średnio 3200 widzów. Czasy walki o Ligę Europy? 2-3 tysiące osób z dwoma wyjątkami: 4,5 tysiąca na Lechu, 5,5 tysiąca na derbach. Wypełniony do ostatniego miejsca stadion zdarzał się często, choć oddajmy, że zdarzał się, choćby w III rundzie eliminacji LE – mecz z NAC Breda.

Dobra, zgońmy to na słabą atmosferę. Ta jednak była fantastyczna w okresie odbudowy od IV ligi. I co? W inauguracyjnym sezonie średnia sięgała 2700 osób, po awansie nawet na hit z ŁKS-em przyszło ledwie 1600 osób. Sezon później, gdy Polonia robiła awans do II ligi, frekwencje nie uległy zmianie – znów na najważniejszych meczach zasiadało maksymalnie 2500 kibiców, a gdy w barażu Polonia zapewniła sobie powrót na centralny poziom rozgrywkowy, oglądała to 4-tysięczna publika.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Polonia po prostu ma tylu kibiców, którzy przychodzą i na najlepsze mecze w Lidze Europy, i na derby w III lidze z rezerwami Legii. Nawet jak zabiorą swoich wujków, a robią to rzadko, to i tak będzie bardzo trudno dojechać do choćby 5-tysięcznej publiki. To nie jest przypadek przykurzonych klubów, dla których wystarczy jeden impuls, by znów zapełniać szczelnie stadion – jak w przypadku choćby Górnika Zabrze. To raczej przypadek klubu, który z frekwencji nie słynął w żadnym momencie swojego powojennego istnienia.

Okej, to może w takim razie jakiś unikalny pomysł, albo chociaż coś, co można nazwać dobrymi perspektywami? W końcu takie RB Lipsk powstało pomiędzy dwoma lipskimi klubami i kroczek po kroczku zajęło całe miasto, które tłumnie wali na kolejne spotkania. Bruk-Bet Nieciecza też powstał w polu kukurydzy, a jednak znalazł pomysł, by na jego mecze stawiały się całe okoliczne wioski plus cały zakład produkcyjny. Niestety, nie dostrzegamy w Polonii niczego, co dawałoby nadzieję na jakąś lepszą przyszłość i dynamiczny rozwój. Obecne władze klubu mierzą się z głębokim kryzysem sportowym, odpływem tej resztki kibiców oraz wewnętrznymi konfliktami. W tej chwili bardziej pomysłowo swoją społeczność budują A-klasowcy, przez skromność wymienimy tylko AKS Zły, choć większe frekwencje od tych przy Konwiktorskiej notuje jeszcze jeden stołeczny klub z 7. ligi. Polonia nie miała i wciąż nie ma żadnego pomysłu, jak przyciągnąć ludzi na Konwiktorską.

Rozglądamy się po Polsce dalej w poszukiwaniu stadionów mniej potrzebnych… Może Tychy? No tak, ale tam właścicielem GKS-u jest miasto, które „choruje” na Ekstraklasę, więc po prostu zbudowało sobie obiekt. Nieciecza? Kaprys właściciela, za swoje może nawet polecieć na Księżyc. Może Lublin? Chyba nie, nawet biorąc pod uwagę lokalną konkurencję, której Motor po prostu nie ma.

Polonia to piękna historia i dość smutne ostatnie kilkadziesiąt lat. Bardziej skłanialibyśmy się ku budowie muzeum, niż stadionu. Zresztą, przywołajmy tu wypowiedź Antoniego Giedrysa, kibica i trenera młodzieży w Polonii od lat. – Wyremontowano boisko, to prawda, jednak zamiast pomóc, ten ruch tak naprawdę wielu podmiotom zaszkodził – bo niedługo może się okazać, że przez koszt wynajmu będziemy musieli z tej konkretnej murawy zrezygnować – tłumaczył w rozmowie z Weszło parę lat temu. Ze stadionem może być podobnie – powstanie nowy piękny stadion, a klub nie będzie miał kasy, by z niego korzystać. Koszty wynajmu w stolicy już teraz przytłaczają i dorosłe kluby, i lokalne akademie. Nowa Konwiktorska mogłaby się okazać gwoździem do trumny – zakładając, że przy ukończeniu stadionu klub może być gdzieś na piątym poziomie ligowym, skąd miałby wziąć pieniądze na grę w tak nowoczesnym miejscu?

To w ogóle największy problem Warszawy – są dwa duże nowoczesne stadiony dla ścisłej elity, jest jeden odpowiedni mniej więcej dla I-ligowego klubu (pod względem ceny wynajmu również), powstaje centrum na Hutniku. Brakuje infrastruktury dla całej gromady mniejszych klubów, które chciałyby po prostu zagrać na trawiastym boisku przy wsparciu tej grupki kilkuset własnych widzów. Nawet Marymont zamknął już swoją wysłużoną trybunę, a świeżych obiektów próżno szukać – wszędzie albo sztuczna murawa, albo brak choćby symbolicznych trybun.

Poza tym… Co jest nie tak z obecnym obiektem Polonii? Nie jest raczej za duży, co pokazują frekwencje. Nie jest jakiś szczególnie zdewastowany, nazwalibyśmy go nawet ciekawym architektonicznie. Jest może trochę zaniedbany, ale mamy wrażenie, że dałoby się z niego zrobić w miarę przytulny kąt nie za 150 milionów, ale 150 tysięcy złotych. W tym przytulnym kąciku niech Polonia powalczy o lepszych działaczy, lepszych piłkarzy i większą liczbę kibiców, a potem celuje w inwestycje za 400 baniek. W mieście, które ma problem z ogarnięciem jednego boiska trawiastego z działającą trybuną oraz jednej hali na choćby 10 tysięcy widzów.

No i znowu: czy ten obiekt Polonii taki straszny?

WARSZAWA 28.10.2017 MECZ 14. KOLEJKA III LIGA GRUPA I SEZON 2017/18 --- POLISH THIRD LEAGUE FOOTBALL MATCH IN WARSAW: POLONIA WARSZAWA - WIDZEW LODZ 1:1 STADION POLONII KIBICE WIDZEWA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Fot. FotoPyK

800px-Kamiennapolonia

 

Fot. Wikipedia

Polonia_-_Wkra_Żuromin,_25.08.2013

Fot. Wikipedia

Fot główne: FotoPyK

KOMENTARZE (74)