Mało Polaków w Lidze Europy. I co z tego?
Weszło

Mało Polaków w Lidze Europy. I co z tego?

Liga Europy, cytując klasyczne powiedzenie: rozgrywki wymyślone po to, by powiedzieć żonie „dzisiaj też jest mecz, ale nie będę go oglądał, bo chcę poświęcić czas tobie”. Możecie mówić, że fajne mecze, że różne style grania, że sporo drużyn – jasne.

Ale nie owijajmy w bawełnę, to magnes dla największych pasjonatów, w dodatku pasjonatów z morzem wolnego czasu, w praktyce Liga Europy potrafiła wywołać większą ekscytację w fazie grupowej tylko w dwóch przypadkach. Pierwszy: gdy grał polski klub. Drugi: gdy grało zatrzęsienie Polaków, względnie gdy mieli arcyciekawych rywali. Tym razem nie jest spełniony żaden z tych warunków.

Kto tym razem reprezentuje naszą futbolową husarię? Trzech bohaterów:

  • Tomasz Kędziora w Dynamie Kijów.
  • Jacek Góralski i Jakub Świerczok w Łudogorcu Razgrad.

Nasi w barwach bułgarskiego potentata zagrają z Espanyolem, CSKA i Ferencvarosem. Fajna grupa, na ich miejscu byśmy się ekscytowali. Selekcjoner też w jakiś czwartek mógłby poszukać strima. Ale to też nie są takie szlagiery, żeby ogłaszać w Polsce dzień wolny od pracy. U Kędziory nie ma do oglądania nic. FC Kopenhaga, Malmo FF i Lugano. Szanujemy te drużyny – dostały się do fazy grupowej, nie udało się to żadnemu polskiemu klubowi. Na pewno są całkiem niezłe. Ale też nie oszukujmy się, tych meczów nie będzie oglądać nawet rodzina Tomasza Kędziory. No dobrze: chrzestny sprawdzi skróty.

Porównajmy jak to wyglądało w ostatnich latach. Faza grupowa:

Sezon 18/19: Damian Kądzior (Dinamo), Jakub Piotrowski (Genk), Patryk Małecki (Spartak Trnawa), Igor Lewczuk (Bordeaux), Jakub Rzeźniczak (Karabach), Jakub Świerczok i Jacek Góralski (Łudogorec), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Adrian Stanilewicz (Bayer Leverkusen).

Sezon 17/18: Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Jacek Góralski (Łudogorec), Paweł Olkowski (FC Koln).

Daleko szukać, by znaleźć porównywalny sezon nie trzeba, ale to uzmysławia nam jedno:

Nie ma w braku naszych w Lidze Europy jakichś gorzkich łez – brak polskich klubów jest obecny, bo rokrocznie powinniśmy mieć przynajmniej jednego, ale jeśli chodzi o naszych stranieri, to przede wszystkim ma znaczenie obecność w Lidze Mistrzów. To jest wymierne. To stanowi pewien wyznacznik. Liga Europy? Czy grający regularnie w Serie A polski zawodnik ma prawo czuć kompleksy wobec Patryka Małeckiego, który coś tam zagrał rok temu z Trnawą?

Kibicować – oczywiście będziemy. Odnotowywać – również. Ale generalnie życzymy całej trójce naszych, by w następnym sezonie spotkali się w Lidze Mistrzów, stać ich na to.

PAMIĘTAJCIE O PROMOCJACH W ETOTO!

etoto

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (6)