Miks rutyny z młodością da coś więcej?
Weszło

Miks rutyny z młodością da coś więcej?

Zagłębie Lubin do nowego sezonu PKO Bank Polski Ekstraklasy przystępuje jako szósta drużyna ubiegłego sezonu. Nie był to zły wynik, ale w pewnym momencie w klubie miano apetyt na europejskie puchary. Osiągnięcie tego celu bardzo ułatwiłoby rozmowy z KGHM na temat stopnia zaangażowania w dalsze funkcjonowanie „Miedziowych”. Nie udało się i teraz pytanie, czy zespół, którego filarami niemal na wszystkich pozycjach nadal będą ci sami zawodnicy, jest w stanie osiągnąć jeszcze więcej, czy do swojego sufitu już dotarł. 

Lubińska ekipa może być jedną z większych zagadek nowego rozdania. Oczekiwania nadal są spore, kadra stała się jeszcze szersza i bardziej wyrównana. Z drugiej strony ciągle piętrzą się problemy pozaboiskowe, a w klubowej kasie się nie przelewa. Z tego względu kilku zawodników nie udało się teraz zatrudnić. Nie ma też pieniędzy na ważne inwestycje związane z infrastrukturą (wybudowanie stałych punktów cateringowych, wymiana krzesełek na trybunach, remont wjazdu na stadion itd.).

Ciekawi nas też, czy wreszcie ruszy się coś z frekwencją. W ubiegłych rozgrywkach trybuny często świeciły pustkami. Aż osiem razy stawiło się w Lubinie mniej niż 4 tys. ludzi, z czego w dwóch przypadkach nie udało się dobić nawet do 3 tys. widzów. Całościowo gorszą średnią w edycji 2018/19 miały tylko Zagłębie Sosnowiec i Wisła Płock, czyli zespoły z samego dołu tabeli. Trend minusowy jest znaczący, bo rok wcześniej Zagłębie miało średnią o prawie 1,5 tys. wyższą. Szefowie klubu liczą, że rosnąca liczba wychowanków w składzie przyciągnie kibiców na mecze i zwiększy ich utożsamianie się z Zagłębiem.

OCENA ROZDANIA (skala 1-5): 3

Na ten moment największym pozytywem wydaje się fakt, że poza Filipem Jagiełłą z drużyny nie odszedł żaden istotny piłkarz, mimo że wiele na ten temat pisano. Bartłomieja Pawłowskiego przymierzano do Legii czy Lecha, w tym pierwszym kontekście łączono też Alana Czerwińskiego. Prezes Mateusz Dróżdż w niedawnej rozmowie z mkszaglebie.pl przyznał, że klub odrzucił jedną konkretną ofertę za Czerwińskiego. O Filipa Starzyńskiego miała się upominać Lechia Gdańsk, ale tutaj chyba więcej było gry menadżerskiej niż realnego tematu.

Co do ubytków. Jakub Mares przegrywał rywalizację z Patrykiem Tuszyńskim, Władisław Sirotow po prostu się nie sprawdził (co nie stanowi większego zaskoczenia), Daniel Dziwniel najczęściej był rezerwowym. Żadne większe straty. Pewnym rozczarowaniem jest historia z Olafem Nowakiem, który wiosną z niezłej strony pokazał się na wypożyczeniu w Sosnowcu i liczono, że teraz powalczy o skład w Zagłębiu. Odszedł jednak na kolejne wypożyczenie, tym razem do Płocka. W klubie przekonują, że nie takie były plany, ale piłkarz i jego agent wybrali inne rozwiązanie, naciskając na przenosiny do Wisły.

„Miedziowi” szukają w tym okienku zawodników doświadczonych, którzy wspomogliby coraz liczniejszą młodzież. Kryteria te na pewno spełnia Sasza Żivec, aczkolwiek jego powrót do Polski przyjmujemy bez większego entuzjazmu. W ciągu czterech lat miał bardzo dobre mecze w Piaście Gliwice, ale też mnóstwo bezbarwnych. Nie jest to zawodnik, o którym pomyśleliśmy „wow, super, że wraca!”, zwłaszcza że za nim mało udany sezon. W Omonii Nikozja długo leczył kontuzję, rozegrał tylko 12 ligowych spotkań. Na początek musi nadrobić zaległości treningowe.

zivec zaglebie lubin accredito

Z trochę większym optymizmem patrzymy na Roka Sirka, aczkolwiek i tu widzimy trochę znaków zapytania. Zaraz ten wątek rozwiniemy.

Poza dwójką Słoweńców, nikogo nowego nie zakontraktowano. Serafin Szota, Paweł Żyra i Dominik Jończy wrócili z pierwszoligowych wypożyczeń, a Łukasz Soszyński został włączony do kadry z zespołu rezerw.

NOWY AS W TALII: Rok Sirk

Poza wypełnieniem luki w środku pola, sprowadzenie nowego napastnika było najpilniejszą kadrową potrzebą Zagłębia. Sirk daje nadzieję, że w dłuższej perspektywie atak nie będzie oparty na często irytującym Tuszyńskim. W ciągu dwóch lat wyrobił sobie bardzo solidną markę na słoweńskim rynku. Najpierw w drugoligowym NS Mura zdobył 15 bramek, walnie przyczyniając się do awansu na najwyższy szczebel. A już w samej elicie potwierdził klasę, strzelając kolejnych 15 goli. „Miedziowi” chcieli go już zimą, wtedy jednak Mura żądała za dużo. Teraz piłkarz miał rok do końca kontraktu i cena spadła.

Sirk ma też jednak sporo ograniczeń, o których pisaliśmy w osobnym tekście na jego temat: Zagłębie sprowadza napastnika, który w ciągu dwóch lat strzelił 30 goli. Nie należy jednak oczekiwać od niego cudów czysto piłkarskich. To typowa „dziewiątka”, dobrze grający głową lis pola karnego, który jest uzależniony od zespołu. Jeśli zawodnicy odpowiedzialni za dogrywanie mu piłek zawodzą, samemu raczej nic nie zrobi. On i koledzy muszą mieć razem dobry dzień. Szczegóły z ubiegłego sezonu dokładnie to pokazują. Sirk co prawda zdobył 15 bramek, ale wszystkie uzbierał w raptem dziewięciu występach. Zaliczył jednego hat-tricka i cztery dublety. W aż dwudziestu czterech występach goli nie strzelał, choć przeważnie grał od początku.

sirk zaglebie lubin accredito

Swoją wymowę ma również fakt, iż Sirk zupełnie nie zaistniał w Mariborze i to w czasie, gdy ważną rolę odgrywał tam Damjan Bohar.

Patrząc optymistycznie: przychodzi zawodnik, który przeżywa najlepszy czas w karierze i przy odrobinie szczęścia będzie można jeszcze na nim zarobić (we wrześniu skończy 26 lat). Niemal na pewno sezon zacznie jednak jako rezerwowy, będzie musiał sobie wywalczyć plac.

BLOTKA: defensywni pomocnicy

Wciąż nie kupiono następcy dla Jagiełły, a nie taki był plan. Pojawiła się realna szansa na pozyskanie Marko Vejinovicia, który wiosną zaimponował w Arce Gdynia na wypożyczeniu z AZ Alkmaar, ale temat przestał być aktualny.

 – Mieliśmy z nim ustalone warunki kontraktu indywidualnego, ale nie doszliśmy do porozumienia z AZ Alkmaar. Marko miał rozwiązać kontrakt z AZ, ale po tym jak informacja o naszym zainteresowaniu jego usługami wydostała się do mediów, jeden z klubów złożył AZ Alkmaar ofertę transferu gotówkowego i mimo, że Marko tam nie chciał odejść, AZ Alkmaar zmieniło warunki negocjacji z nami i oczekiwało tych samych pieniędzy, co w złożonej ofercie innego klubu. Nas na to nie było stać – tłumaczył prezes Dróżdż w rozmowie z mkszaglebie.pl.

Trwają inne rozmowy, o finalizacji jednak nie słychać. Przynajmniej na początku sezonu trzeba będzie zatem rzeźbić z tego, co ma się na miejscu. A i tutaj nie brakuje problemów. Bartosz Slisz ze względu na mundial U-20 odpoczywał mniej niż reszta, na dodatek w trakcie przygotowań doznał drobnego urazu i w sparingach za dużo nie pograł. W ostatnim sprawdzianie z Miedzią Legnica trener Ben van Dael wystawił w środku pola Jakuba Tosika, ale nie jest przesądzone, że zagra on w 1. kolejce. Szansę na tych pozycjach ciągle dostawali także młodzi Łukasz Poręba, Łukasz Soszyński i Dawid Pakulski oraz nieco starszy (22 lata) Patryk Mucha. Przewidzenie, kto obstawi te dwa miejsca na inaugurację sezonu jest tak naprawdę wróżeniem z fusów.

ROZDAJĄCY: Ben van Dael

Miał zastąpić Mariusza Lewandowskiego na chwilę, a potem zająć się znów akademią. Mijały kolejne tygodnie i klub nikogo nie znalazł. Z jednymi kandydatami się nie dogadał, do innych nie był w pełni przekonany. Van Dael zaczął słabo, od trzech porażek z rzędu, ale później m.in. pokonał 4:0 Jagiellonię na wyjeździe, a mogło być wtedy drugie tyle.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Zaglebie Lubin - Legia Warszawa. 25.11.2018

Wreszcie tuż przed Bożym Narodzeniem ogłoszono, że zmiany na tym kluczowym stanowisku nie będzie. Szefowie Zagłębia nie ukrywali, że prowadząc rozmowy z innymi trenerami jednocześnie cały czas monitorowali pracę Holendra. Wyszło chyba nieco niezręcznie, wyglądało to trochę na decyzję z braku laku. Tak czy siak Van Dael odpłacił się za zaufanie. Zagłębie zaczęło wiosnę piorunująco, potrafiło grać spektakularnie (np. mecz w Poznaniu). Po dziesięciu tegorocznych kolejkach nikt nie punktował lepiej niż „Miedziowi”. Zadyszka nadeszła w grupie mistrzowskiej – tylko jedna wygrana i dość szybkie pogrzebanie szans na puchary. Mimo to Holender otrzymał kontrakt na kolejny rok.

Wydaje się, że ten szkoleniowiec jest w stanie zapewnić balans między doświadczeniem a młodością. Nie będzie też szukał punktów najprostszymi możliwymi środkami, zapominając o względach wizualnych. Wracamy jednak do pytania ze wstępu: czy z tego materiału da się jeszcze więcej wycisnąć?

zaglebie lubin karta

DŻOKER: Patryk Szysz

Już zimą ściągnięto go z Górnika Łęczna. Formalnie przebywał tam już tylko na wypożyczeniu po zaklepaniu transferu pół roku wcześniej. Bardzo długo czekał na poważniejszą szansę. Zaliczył raptem cztery epizody z ławki, gdy w ostatniej kolejce zagrał od początku na stadionie Legii. Poradził sobie bardzo dobrze, sprawiając wiele problemów obrońcom rywala, dobrze współpracując z partnerami i zdobywając bramkę na 2:0. Dał sygnał, że jest gotowy na większe wyzwania.

Teraz jego rola w drużynie powinna wzrosnąć. Powinien być bardzo cennym uzupełnieniem składu, zwłaszcza że może występować i w ataku, i na skrzydle. W letnich sparingach przeważnie obstawiał właśnie boki pomocy.

ŚWIEŻAK: Bartosz Slisz

To chyba największy wygrany po przejęciu sterów u Van Daela. Holender błyskawicznie wstawił go do składu i młody pomocnik miejsca już nie oddał. Wiosną był jednym z pewniaków do gry. W maju w rozmowie z nami nachwalić nie mógł się go Paweł Karmelita, asystent Van Daela.

 – Mentalność go wyróżnia. To typ piłkarza-pracusia. Nie chce błyszczeć, nie ma w nim boiskowego egoizmu, interesuje go przede wszystkim interes zespołu. Nie ma problemu z tym, że zapierdziela za innych, że ktoś inny strzeli gola, zaliczy asystę czy odda strzał. Doskonale rozumie swoją rolę i boisko mu to oddaje. Coraz więcej ludzi go zauważa i docenia. Zdrowie do biegania ma, tyle że obaj znamy zawodników, którzy mogą wiele biegać i jest jakieś „ale”. Tu „ale” nie ma. Chłopak ciągle się rozwija, ciągle zaskakuje. W trakcie meczu bardzo dużo myśli. Świetnie czyta grę i przewiduje rozwój wydarzeń. Ma tę inteligencję piłkarską, dlatego notuje tak dużo przechwytów i jest bardzo pożyteczny w defensywie – mówił.

I dodawał: – Kiedyś w przypływie pozytywnych emocji powiedziałem, że ten chłopiec będzie występował w Lidze Mistrzów. Potem ktoś zapytał, czy jestem tego pewien. Chwilę się zastanowiłem i może nie wycofałem, ale… dziś mogę powiedzieć, że on ma wszystko, żeby grać w wielką piłkę. Świetny motorycznie, mądry boiskowo, dobry piłkarsko, z odpowiednim mentalem. Ciągle się rozwija, jest coraz lepszy. Objawia się to również w tym, że potrafi udźwignąć coraz większą odpowiedzialność za zespół. Nie boi się konkurencji, ta wpływa na niego pozytywnie. Wie, że skończył się już czas, gdy słabszy występ tłumaczy się jego wiekiem. I radzi sobie z tym celująco.

Mundial U-20 notowań Slisza jednak nie zwiększył. Słabo wypadł z Kolumbią, później było już trochę lepiej, ale do szału daleko. Teraz miał zaburzone przygotowania, być może zacznie sezon na ławce. Nawet jeśli się tak stanie, raczej prędzej niż później wróci do składu.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Wisla Plock - Zaglebie Lubin. 29.03.2019

Jeśli chodzi o młodzieżowców, Zagłębia cieszy się największym komfortem obok Lecha Poznań. Nie będzie więc sensacją, gdy w składzie pojawi się 2-3 młodzieżowców. Poza Sliszem i Szyszem ten status posiadają jeszcze:

Łukasz Poręba (2000) – w Ekstraklasie siedem meczów, zdążył już zdobyć efektowną bramkę z Piastem Gliwice. Ma spore szanse, by zacząć teraz w pierwszym składzie.

Serafin Szota (1999) – nadal bez debiutu w Ekstraklasie, z dobrej strony pokazał się na wypożyczeniu w Odrze Opole, był podstawowym zawodnikiem kadry U-20 podczas mistrzostw świata. Swoje minuty dostanie.

Łukasz Soszyński (1998) – kapitan rezerw został włączony do kadry pierwszego zespołu i dzielnie sobie radził podczas przygotowań. Debiut ligowy kwestią najbliższego czasu.

Dawid Pakulski (1998) – na początku poprzedniego sezonu zwrócił na siebie uwagę pięknym golem w derbach ze Śląskiem Wrocław, ale kolejnych szans nie wykorzystywał. Dla niego to być może decydujący czas. W klubie nadal w niego wierzą, dopiero co otrzymał nową umowę.

Paweł Żyra (1998) – w Ekstraklasie zagrał już w listopadzie 2015 roku u Piotra Stokowca, ale w swoich dotychczasowych piętnastu występach nigdy nie przekonywał. Wiosną na wypożyczeniu w Chojniczance rozegrał 10 meczów w I lidze. W jego przypadku mowa o ostatecznej weryfikacji.

POTENCJALNY SKŁAD:

Sugerując się wyjściową jedenastką na Miedź i tym, że Bartłomiej Pawłowski aż tak dużo w okresie przygotowawczym nie pograł, obstawiamy, że prawą stronę utworzą Bartosz Kopacz z Alanem Czerwińskim. To jednak tylko nasze przypuszczenia, podobnie jak w przypadku środka pola. Mimo wcześniejszych problemów zdrowotnych Slisza, typujemy, iż trener postawi na niego w lidze, a obok wystąpi Łukasz Poręba, który pojawił się w pierwszym składzie na próbę generalną ze spadkowiczem z Legnicy. Nie zdziwcie się jednak, gdyby Van Dael ostatecznie ułożył to inaczej. Zagłębie latem rozegrało aż siedem sparingów, Holender ciągle rotował nazwiskami i ustawieniem.

zaglebie lubin odkrywamy karty sklad

OKIEM SZATNI: Bartosz Kopacz

Obecne przygotowania to była bardziej siatkonoga z trenerem Urbanem czy bieganie z niedźwiedziem na plecach u Czerczesowa?

Jeśli miałbym wybierać, skłaniałbym się w kierunku drugiej opcji. Lekko na pewno nie jest, mieliśmy dużo jednostek treningowych po dwa razy dziennie. Czuć w nogach te obciążenia, ale liczę, że już w pierwszym meczu będziemy w pełni sił, gotowi do walki.

Który z piłkarzy robi największe wrażenie podczas tej przerwy?

Wyróżniłbym Łukasza Soszyńskiego. Był kapitanem drużyny rezerw, zaczął z nami trenować od początku okresu przygotowawczego i naprawdę widać, że bardzo się stara, nie boi się grać. Zdecydowanie nie zaniża naszego poziomu w sparingach czy na treningach. Nie wiem, czy od razu wniesie nową jakość do pierwszego składu, ale w dłuższej perspektywie może dużo dać Zagłębiu.

Czego wam brakuje, by w tym sezonie zostać mistrzem Polski?

Regularności. W tamtym sezonie mieliśmy świetne mecze, ale przeplataliśmy je słabszymi. Nie potrafiliśmy utrzymać stałego, wysokiego poziomu co tydzień.

Dlaczego nie obawiacie się spadku?

Mamy po prostu dobry, jakościowy zespół. Na każdej pozycji są piłkarze, którzy na tle całej ligi trzymają co najmniej solidny poziom, a na niektórych nawet poziom podnoszą.

Które miejsce na koniec sezonu sprawi, że z zadowoleniem i poczuciem satysfakcji odkapslujesz piwo, by uczcić sukces?

Za wcześnie na takie deklaracje. Na razie za cel stawiamy sobie awans do pierwszej ósemki. Z czasem zobaczymy, jakie są nasze realne możliwości i cele. Ale gdyby udało się finiszować na podium, co zapewnia puchary, na pewno uznałbym to już za mały sukces.

Pilka nozna. Sparing. Zaglebie Lubin - Sigma Olomuniec. 27.01.2019

OKIEM EKSPERTA: Grzegorz Kowalski (Zagłębie Lubin Fan Page Inny Niż Wszystkie)

Co ci się podczas tej przerwy w Zagłębiu Lubin najbardziej podobało?

Przedłużony kontrakt Bartka Slisza. A tak poza tym, to szczerze mówiąc, nie za wiele. Są drobne sprawy typu szanse w sparingach dla kolejnych młodych z rezerw, powroty kilku chłopaków z wypożyczeń, dwa transfery, ale nie ma tu niczego mogącego urwać… wiadomo co.

To co ci się podczas tej przerwy w Zagłębiu Lubin najbardziej nie podobało?

Wiele rzeczy, tu już jest gorzej. W pierwszej kolejności brak nowych umów dla Kopacza i Pawłowskiego. Nie wiem, jak to wpłynie na ich formę w nadchodzącym sezonie. Mogą grać fajnie, żeby dostać szansę gdzie indziej, a mogą – jak niektórzy w takich przypadkach – starać się uniknąć kontuzji i tego typu rzeczy.

Genoa spóźnia się z przelewami za Jagiełłę. Z tego co mówi prezes w wywiadach, wynika, że te pieniądze i tak miały pójść na inne rzeczy niż transfery, ale zawsze może coś by na ten cel skapnęło i pomogło ściągnąć kogoś wartościowego.

No i jeszcze wieści, że klubowi nie układa się współpraca z miastem. Nie jest to nic nowego, chyba jakieś kwestie polityczne wchodzą w grę, ale to nie jest fajne. Doszedł teraz temat niezapłaconego podatku, a chodzi o 5 mln zł, czyli konkretną sumę, która mogłaby pomóc klubowi przy wzmocnieniach.

Którym transferem jarasz się najbardziej?

Żadnym. Przez moment bardzo liczyłem na powrót Olafa Nowaka. Nie oglądałem każdego meczu Zagłębia Sosnowiec, ale to, co widziałem, wyglądało w jego wykonaniu zachęcająco, nawet coś pokazywał. Niestety szybko zawinął się na wypożyczenie do Płocka i nie wiem, co z nim dalej będzie.

Rokiem Sirkiem bym się jarał, gdyby nie pamięć o Janie Vlasko. Przychodził do Zagłębia jako gwiazda ligi słowackiej, a potem przez dwa lata nic specjalnego nie pokazał. Niektórzy na forach piszą, że przecież Bohar też był dość młodym Słoweńcem i wypalił. Tyle że Bohar miał w papierach grę w Lidze Mistrzów, a nie raptem jeden udany sezon. Trudno ich ze sobą porównywać. Przyszedł tez Sasza Żivec, ale tu jestem nastawiony sceptycznie. Mam tak w przypadku każdego, dla kogo – patrząc po jego CV – Lubin jest raczej zajezdnią z ostatnim dobrym kontraktem. To bardzo rzadko wypalało. Pamiętam ostatni spadek z Ekstraklasy. W dużej mierze doszło do niego właśnie przez takich gości w okolicach trójki z przodu. Chciałbym się mylić, nie obraziłbym się, gdyby Żivec wystrzelił, ale coś mi mówi, że nic z tego. Nie wiem, może zbyt wiele meczów Ekstraklasy już oglądałem… Nadal jednak liczę, że już po starcie sezonu dojdzie do nas jeszcze ktoś na poziomie Bohara.

Dlaczego Zagłębie Lubin nie spadnie?

Bo jest za duża jakość na spadek. Jest Slisz, Kopacz, Guldan. Forenc czy Hładun, tutaj bez znaczenia, kto broni i tak będzie ok. Do tego Damian Oko. W defensywie jest moc. Nie twierdzę, że w innych klubach nie ma większej, ale moim zdaniem co najmniej trzy ekipy będą miały mniejszą.

A dlaczego Zagłębie Lubin nie zostanie mistrzem Polski?

Nie zostanie niestety mistrzem, ponieważ ma za dużo ludzi do noszenia fortepianu, a za mało do grania na nim. Na dodatek ci umiejący grać, mają chimeryczną formę. Bohar czy zwłaszcza Pawłowski w jednym meczu potrafią zrobić różnicę, a w następnym są pierwsi do zmiany. W sezonie z mistrzostwem Polski Wojciech Łobodziński czy Maciej Iwański takich wahań nie mieli. Filip Starzyński w zeszłym sezonie nic nie ugrał z rzutów wolnych, chyba miał tylko jedną poprzeczkę. Nie ma startu do Iwańskiego z tamtych czasów. No i na koniec kwestia napastnika, brakuje „dziewiątki” z prawdziwego zdarzenia. Do tej pory tęsknimy za Jakubem Świerczokiem. Tuszyński się nie sprawdza. Jest Patryk Szysz, na razie do Ernesta Wilimowskiego jest tylko podobny wizualnie, ale liczymy, że może i strzelecko pójdzie trochę w jego kierunku. Nie wiem jednak, czy już w tym sezonie.

OKIEM ANKIETOWANYCH:

 

Zagłębie powinno zadowolić się

samą grupą mistrzowską
pucharami
mistrzostwem!

GDYBY ROZDANIE BYŁO GIFEM:

via GIPHY

W TYM SEZONIE WIESZCZYMY IM…

Grupę mistrzowską. Na to, że uda się ugrać coś więcej i przebić miniony sezon, większej kasy byśmy nie postawili. Zagłębie ogólnie ma szerszą i bardziej wyrównaną kadrę niż wcześniej, ale braki w środku pola i (być może) w ataku mogą być nie do przeskoczenia, chyba że do końca okienka coś się tu jeszcze zmieni na plus. Oceniamy jednak stan na tu i teraz. Sasza Żivec dopiero co deklarował w „Przeglądzie Sportowym”, że przychodzi do Lubina walczyć o ligowe podium, lecz aż tak daleko byśmy się nie zapędzali. Na papierze kilka ekip ewidentnie prezentuje się mocniej. W razie czego lepiej miło się zaskoczyć.

Fot. newspix.pl/FotoPyk/Zagłębie Lubin/Accredito

KOMENTARZE (5)