Złota dekada BATE
Weszło

Złota dekada BATE

BATE Borysów. Hegemon ligowy, ale także europejski średniak, który w ostatniej dekadzie cztery razy zagrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów, cztery razy w fazie grupowej Ligi Europy. Ba, trzy razy w tych ostatnich rozgrywkach dotarł do 1/16 finału. Mówimy o drużynie osiągającej wyniki, które z perspektywy naszych ligowców są tylko marzeniem. Osiągnięcia Piasta na arenie europejskiej w porównaniu z mistrzem Białorusi są właściwie żadne – ostatnia dekada, to dwa razy druga runda eliminacji do Ligi Europy. Nie będzie więc nadużyciem, jeśli napiszemy, że gliwiczanie przy BATE uchodzą za kopciuszka. I to bardzo, bardzo skromnego kopciuszka. 

Mistrz Białorusi powinien być dla naszych ligowców przykładem. Co prawda wyliczankę pucharową zaczęliśmy od sezonu 2009/2010, ale BATE swoją renomę w Europie zaczęło budować rok wcześniej. W sezonie 2008/2009 Białorusini awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a warto dodać, że było to rok przed reformą Platiniego, która otworzyła malutkim drzwi do bram europejskiego raju. Białorusini tamte eliminacje zaczęli z rankingiem poniżej 1.760.

Trzy lata później przystąpią do kwalifikacji (sezon 11/12) już z rankingiem 23.216. W kolejnym będą mieli na koncie 39.175 punktów rankingowych.

bate

Sezon 2008/2009

Nie ma nic za darmo, by BATE po pewnym czasie nie uchodziło w rankingu za chłopca do bicia, musiało nie jeden raz zremisować z Realem Madryt, a zrobić znacznie więcej. Przede wszystkim musiało być regularne. Rzućmy okiem na dokonania białoruskiej ekipy w ostatniej dekadzie w europejskich pucharach.

Sezon 09/10 – faza grupowa Ligi Europy (odpadli w 3. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów)

Mistrz Białorusi do eliminacji najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie przystąpił podbudowany poprzednim sezonem (08/09). W końcu nie dość, że awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów, to potrafi tam jeszcze dwukrotnie zremisować z Juventusem i raz z Zenitem. Co prawda rozgrywki zakończyli na ostatnim miejscu z trzema punktami, ale biorąc pod uwagę niezwykle silną grupę (czwartą drużyną był Real Madryt), to wypadli naprawdę nieźle.

Rok później od tamtych wydarzeń (sezon 09/10) FK Windawa bardzo szybko wylała na BATE kubeł zimnej wody. Klub z Austrii pierwszy mecz na własnym stadionie wygrał 1:0, a w drugim poległ 2:1. Bramka strzelona na wyjeździe dała Windawie awans do 4. rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Białorusini wylądowali w Lidze Europy, gdzie pozbierali się znakomicie – w eliminacjach ograli FC Litex Lovetch, a co za tym idzie trafi do fazy grupowej. A tam? Zebrane cenne doświadczenie, a także otarcie się o awans do fazy pucharowej.

bate 9

Sezon 10/11 – 1/16 finału Liga Europy (odpadli w 3. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów)

Niemal powtórka z rozrywki, ale tym razem zakończona miłym finałem w fazie grupowej Ligi Europy. W 3. rundzie eliminacji do LM emocjonujący bój z FC Kopenhaga zakończył się minimalną porażką BATE.

BATE – FC Kopenhaga 0:0

FC Kopenhaga – BATE 3:2

W Lidze Europy było już dużo lepiej, bo najpierw BATE w eliminacjach bez zbędnych problemów odprawiło z kwitkiem CS Marítimo, a następnie potwierdziło swoją siłę w fazie grupowej.

e

 

Los sprawił, że BATE w 1/16 trafiło na PSG. Co prawda paryżanie wtedy nie byli naszpikowani gwiazdami tak jak teraz, ale leszczami również nie byli. Tacy gracze jak Mamadou Sakho, czy Peguy  Luyindula z całą pewnością robili wrażenie na Białorusinach. Na boisku różnicy klas jednak nie było widać. Pierwszy mecz w Paryżu zakończył się bezbramkowym remisem, a w Borysowie padł remis 2:2. Luyindula bramkę na wagę awansu zdobył dopiero w 89. minucie. Ostatecznie awansowali więc Francuzi, ale BATE ponownie odniosło duży sukces na arenie europejskiej.

Sezon 11/12 – faza grupowa Ligi Mistrzów

Tak jak wcześniej wspomnieliśmy, do tych kwalifikacji Białorusini podchodzili z rankingiem 23.216. W stawce mistrzów wyżej była tylko FC Kopenhaga. Zgodnie z oczekiwaniami BATE miało autostradę do fazy grupowej Ligi Mistrzów, którą wykorzystało. Relatywnie gładko ograli Linfield, Ekranas i Sturm Graz.

Faza grupowa Ligi Mistrzów to już inna historia, ponieważ bohaterzy artykułu zdobyli tylko dwa oczka – remisy z Milanem i Viktorią Pilzno, ale nie zmienia to faktu, że po raz kolejny zgarnęli kasę i nabili punkty rankingowe.

h

Sezon 12/13 – faza grupowa Ligi Mistrzów – 3. miejsce (porażka w 1/16 Finału Liga Europy)

Kolejny sezon był jeszcze lepszy niż poprzedni. Ponownie droga do europejskiego raju była niezwykle prosta, ponieważ BATE trafiło na Vardar Skopje, Debreczyn oraz Kirjat Szemona w ostatniej rundzie eliminacji. Trudno było jednak już w 2. rundzie, ale ostatecznie mistrz Białorusi poradził sobie i awansował drugi raz z rzędu do fazy grupowej Champions League. A tam… Wyszło naprawdę nieźle, ponieważ drużyna z Borysowa ograła Bayern Monachium. I to nie na koniec, jak wszystko było już pozamiatane, a w drugiej kolejce.

Radość jak najbardziej zrozumiała. Tym bardziej że BATE w pierwszej kolejce wygrało z Lille. Następnie od trzeciej kolejki były już same porażki (czasami sromotne), ale sześć oczek wystarczyło, by zająć trzecie miejsce w grupie, a tym samym na wiosnę zagrać w Lidze Europy.

F

Na zapleczu Ligi Mistrzów w 1/16 znowu łatwo nie było, ponieważ BATE trafiło na Fenerbahce. Pierwszy mecz na Białorusi zakończył się bezbramkowym remisem, a rewanż w Turcji skromną wygraną (1:0) gospodarzy. Po raz kolejny więc ekipa z Białorusi odpadła na początku fazy pucharowej, ale znowu nie przyniosła wstydu.

Sezon 13/14 – porażka w 2. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów

Wpadka. Pomimo tego, że BATE przystępowało do eliminacji z rekordowym dla siebie rankingiem – 39.175 punktów… Odpadło już w drugiej rundzie w starciu z Szachtiorem Karaganda. Ekipa z Kazachstanu odniosła dwa skromne zwycięstwa (1:0 dwukrotnie) i zameldowała się w kolejnej rundzie. Tym razem Białorusini nie mogli zrehabilitować się nawet w Lidze Europy, co oznaczało, że przygodę z europejskimi pucharami zakończyli przed powrotem polskich kuracjuszy z letniego turnusu w Ciechocinku. Czyli mniej więcej w tym samym okresie, co większość naszych drużyn w ostatnich latach.

Sezon 14/15 – faza grupowa Ligi Mistrzów

Jedna porażka nie mogła jednak przekreślić wieloletnich starań. Owszem, punkty rankingowe nieco spadły, ale BATE nadal było rozstawione. Droga do fazy grupowej Ligi Mistrzów wiodła przez ogranie – Skenderbeu Korcza, Debreczynu i Slovana Bratysława. Paradoks taki, że najłatwiej Białorusinom przyszło ogranie tych ostatnich w decydującej fazie, ponieważ w 2. rundzie eliminacji o awansie zadecydowała bramka strzelona na wyjeździe. W starciu z Węgrami trzeba było odrabiać straty w rewanżu na własnym stadionie (pierwszy mecz porażka 1:0, drugi zwycięstwo 3:1), a Slovan co prawda powalczył na własnym podwórku (1:1), ale w rewanżu dostał już łomot (3:0).

Faza grupowa Ligi Mistrzów, to tym razem głównie srogie wpierdole od Szachtara i Porto, ale także skromne zwycięstwo z Baskami (2:1).

fffff

Sezon 15/16 – faza grupowa Ligi Mistrzów

Tradycyjnie bohater artykułu jest rozstawiony, a co za tym idzie droga do Ligi Mistrzów wydaje się całkiem prosta. Wystarczy pokonać – Dundalk, Videoton i na koniec Partizan. Po raz kolejny właściwie ze wszystkimi Białorusini się męczyli, ale znowu awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

bateeeeeeeeeeee

Remis z Bayerem Leverkusen i cztery punkty w starciach z Romą nie dały kwalifikacji choćby do Ligi Europy, ale tak naprawdę mało brakowało, by BATE osiągnęło najlepszy wynik w historii klubu. Zajęcie drugiego miejsca było bardzo realne w ostatniej kolejce, gdy Białorusini mierzyli się w Rzymie z Romą (0:0). Jedna bramka dałaby podopiecznym Alaksandra Jermakowicza upragniony awans i chwałę na wieki.

Sezon 16/17 – porażka w 3. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów i porażka w 4. rundzie eliminacji do Ligi Europy 

Druga i ostatnia wpadka w minionej dekadzie. Najpierw BATE nie poradziło sobie w dwumeczu z Dundalk. O ile pierwsze spotkanie mistrz Białorusi skromnie wygrał (1:o), o tyle w drugim dostał solidne lanie (3:0). Spadek do Ligi Europy tym razem nie okazał się przyjemny, gdyż tutaj w ostatniej rundzie eliminacji piłkarze Jermakowicza nie poradzili sobie z Astaną. Cóż, niecodzienna sytuacja, ale jesienią drużyna z Borysowa nie grała w europejskich pucharach.

Sezon 17/18 – faza grupowa Ligi Europy (Porażka w 3. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów)

Jak rok wcześniej BATE nie poradziło sobie w 3. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Lepsza – choć niewiele – okazała się Slavia Praga.

Slavia – BATE 1:0

BATE – Slavia 2:1

Odbudowa w Lidze Europy wyszła jednak przyzwoicie. BATE w 4. rundzie eliminacji ograło FK Ołeksandrija z Ukrainy, a tym samym ponownie zameldował się w gazie grupowej.

ohohoho

O awansie nie było jednak mowy, ponieważ BATE w starciach Arsenalem, który wcielił się w rolę bata, robiło za gołą dupę (6:0, 4:2). Dwa remisy z Crveną i jedno zwycięstwo z Koln nie wystarczyły, by choćby zbliżyć się do miejsca dającego awans.

Sezon 18/19 – 1/16 finału Ligi Europy (Porażka w 4. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów)

Ostatnie dwa lata bez Ligi Mistrzów (sezon 16/17 bez fazy grupowej europejskich pucharów) sprawiły, że BATE pierwszy raz od wielu lat nie było rozstawione w decydującej rundzie eliminacji do Champions League. Tym samym trafiło na PSV, z którym w dwumeczu nie miało większych szans.

BATE – PSV 3:2

PSV – BATE 3:0

W Lidze Europy ekipa z Białorusi wróciła jednak do swoich najlepszych czasów, ponieważ trzeci raz w ostatnich 10 latach zameldowała się w 1/16 finału.

LLLLL

W fazie pucharowej BATE ponownie trafiło na Arsenal (rok wcześniej grali z nim w grupie), któremu tym razem się postawiło. Niespodziewanie Białorusini – skromnie, bo skromnie – ale wygrali pierwszy mecz 1:0 po bramce Stanisłau Drahuna.

Nadzieje białoruskich kibiców przed rewanżem były więc duże, ale rzeczywistość ponownie – przynajmniej na tym etapie rozgrywek – okazała się brutalna. Arsenal bardzo szybko wyszedł na prowadzenie, a następnie nawet przez moment nie stracił kontroli nad meczem. Ostatecznie Kanonierzy wygrali 3:0 i zameldowali się w kolejnej rundzie.

Skąd sukcesy BATE, o których możemy tylko pomarzyć? Z normalności, normalności i jeszcze raz normalności. Od 1996 roku mistrza Białorusi prowadziło tylko sześciu trenerów. Co więcej większość szkoleniowców wcześniej grało w klubie. Kluczowy wydaje się jednak fakt, że trenerzy pierwszej drużyny są w stałym kontakcie z opiekunami drużyn juniorskich. Dostają raporty, kontrolują, najzwyczajniej w świecie wiedzą co w trawie piszczy. Wielomilionowych transferów brak, wielomilionowych sprzedaży brak. Kasa zarobiona w europejskich pucharach poszła na budowę bazy i stadionu. Czyli jednak, jak ma się plan i jest się cierpliwym, można zbudować drużynę, o której marzymy od lat. Takiej, która regularnie melduje się w fazach grupowych europejskich pucharów. Czasami potrafi sprawić tam dużą niespodziankę, bo za takie trzeba uznać ogranie Bayernu, czy Arsenalu. Jak się przewróci, to raz na kilka lat, ale zaraz wstaje. Owszem, czasami zdarzy się jej srogie lanie od największych, ale generalnie prawie zawsze kończy rozgrywki z podniesioną głową.

Więcej o drodze BATE w ostatnich latach przeczytacie w tekstach Leszka Milewskiego [KLIK 1] oraz [KLIK 2].

Fot. NewsPix

Tabele. https://kassiesa.home.xs4all.nl/ i transfermarkt