Niektórzy kadrowicze byli opaleni, jakby miesiąc leżeli na Malediwach
Weszło

Niektórzy kadrowicze byli opaleni, jakby miesiąc leżeli na Malediwach

– Jeśli nie szykujesz się na duży turniej i nie masz kilkutygodniowego zgrupowania, organizm się rozreguluje. Kamil Grosicki zagrał ostatni mecz w klubie 5 maja. Niektórzy byli opaleni, jakby miesiąc leżeli na Malediwach. Nie da się takiej przerwy w stu procentach nadrobić, dlatego w Macedonii brakowało rytmu, skupienia, odpowiedniego funkcjonowania. Wyczuwałem duże rozregulowanie. W Warszawie to była już inna drużyna – mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” prezes PZPN Zbigniew Boniek.

GAZETA WYBORCZA

Rafał Stec pyta, czy w szatni reprezentacji wrze.

– W Macedonii dużo nie funkcjonowało, myślę, że trochę zagubiliśmy się w tym, co mamy grać. A czasami musimy postawić na prostą piłkę, cierpliwą, to, co potrafimy i co od paru lat funkcjonowało dobrze. Coś, co było dopasowane pod zawodników, a nie odwrotnie – pod taktykę. Zabłądziliśmy, ale dzisiaj wróciliśmy do tego, co powinniśmy grać – perorował kapitan reprezentacji (cytaty za pezetpeenowskim kanałem Łączy Nas Piłka). Wspomniał też, jak ważne jest, „by nie kombinować, nie szukać tego, co nam nie pasuje”.

Lewandowski, który właśnie zrównał się z Jakubem Błaszczykowskim na szczycie rankingu kadrowiczów o rekordowym stażu (106. mecz dla kraju), z zadziwiającą szczerością dał do zrozumienia, że reprezentacja wróciła do dawnych – to słowo też padło – „schematów”. W domyśle – szlifowanych jeszcze za trenera Adama Nawałki. Odezwał się kapitan w swoim stylu, od dawna znamy go jako surowego recenzenta trenerów, prezesów czy nawet kolegów z drużyny (nie milczy również w Bayernie).

O rzekomy konflikt Lewandowskiego z Brzęczkiem Dariusz Wołowski zapytał Zbigniewa Bońka.

– Bywa pan w szatni po meczach, podobno w Skopje po starciu z Macedończykami padły bardzo ostre słowa, niektóre źródła donosiły o burzy w polskiej drużynie.
– Kłamstwo wymyślone, by je dobrze sprzedać. W mediach społecznościowych każdy chce zaistnieć, uchodzić za najbardziej wtajemniczonego, zmyśla, robiąc wodę z mózgu innym. Sensacja jest łatwym towarem. Byłem w szatni w Skopje, rozmowa nie wykroczyła poza normalne w takich przypadkach standardy. Piłkarze byli zadowoleni ze zwycięstwa, ale jednocześnie źli na siebie za styl, w jakim zagrali.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 08.16.53

RZECZPOSPOLITA

W piątek zaczyna się Copa America. Brazylia, choć bez Neymara, znów wierzy.

Tytułu broni Chile, ale to na Brazylię i Argentynę zwrócone będą oczy wszystkich kibiców.

Brazylijczycy organizują turniej po 30 latach przerwy. I wierzą, że własne ściany pomogą im przerwać długą serię bez zwycięstwa w Copa America. Na trofeum czekają od 2007 roku. Wcześniej, gdy byli gospodarzem, zawsze sięgali po puchar.

Jak zwykle największe nadzieje pokładano w Neymarze. Gwiazdor Paris Saint-Germain doznał jednak kontuzji kostki w towarzyskim meczu z Katarem. Obyło się bez operacji, ale musi pauzować przez co najmniej cztery tygodnie.

Ten rok jest dla niego prawdziwym koszmarem. Od stycznia do kwietnia leczył uraz. Gdy wrócił już na boisko, po przegranym finale Pucharu Francji uderzył kibica i został zdyskwalifikowany. Trener reprezentacji odebrał mu opaskę kapitańską, a tydzień temu modelka, którą poznał przez internet i zaprosił do Paryża, oskarżyła go o gwałt i uzależnienie od narkotyków.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 08.21.02

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.55.00

Co wiemy o reprezentacji po meczach z Macedonią Północną i Izraelem? Między innymi to, że musi grać dwójką z przodu.

Dwójka w ataku
„Dawno świat by diabli wzięli, gdyby brakło marzycieli”
Pierwszym wyborem Jerzego Brzęczka ustawienia dla jego zespołu było to z jednym napastnikiem. Tak re- prezentacja zagrała w Bolonii, gdy debiutował jako selekcjoner (1:1 z Włochami). Ale eksplozja formy Krzysztofa Piątka zmusiła trenera do zastanowienia się nad zmianą koncepcji. Snajper Milanu po prostu nie dał mu wyboru. Mecz w Skopje zaczął jeszcze na ławce, ale ledwie kilkadziesiąt sekund po pojawieniu się na boisku na początku drugiej połowy zrobił to, do czego się urodził – strzelił gola. W spotkaniu z Izraelem wyszedł od początku i chyba nikogo nie zdziwiło, że to on zdobył pierwszą bramkę. Takiego wyboru wśród napastników może nam zazdrościć każda reprezentacja w Europie. W meczu na Stadionie Narodowym cała trójka została – jak zauważył Sebastian Mila – nakarmiona. Piątek (30 goli w klubie w minionym sezonie) i Lewandowski (40 trafień) strzelili po golu, a Arkadiusz Milik (20 bramek) miał asystę. Gra dwójką z przodu zapewnia w tej chwili reprezentacji gole.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.55.07

Dalej mamy rozmowę ze Zbigniewem Bońkiem – między innymi o selekcjonerze i niedogodnym czerwcowym terminie FIFA.

– Co pan powie na stwierdzenie, że ta kadra nie grałaby o wiele gorzej z każdym innym szkoleniowcem za sterami?
– Bo tak twierdzi pięciu dziennikarzy czy dwudziestu kibiców? Przepraszam, ale ja naprawdę nie mogę zajmować się takimi rzeczami. Wiem jedno. Nawet z Guardiolą czy Mourinho po czterech meczach moglibyśmy mieć tyle samo punktów. Lepszy wynik zapewniłby nam tylko jeden szkoleniowiec – Darek Szpakowski. Jest moim przyjacielem, więc mogę sobie pozwolić na taką szpileczkę (znany komentator przejęzyczył się po meczu z Macedonią i powiedział, że po trzech meczach Polska ma 12 punktów – przyp. red.). A poważnie, dopóki jestem prezesem, nikt nie będzie wybierał ani zwalniał selekcjonera: dziennikarze, Twitter czy ktokolwiek inny. W życiu trzeba mieć zasady i szanować ludzi. Mam dużą satysfakcję, że po każdym meczu kadry Adam Nawałka wysyła mi SMS-y.

– Po meczu w Skopje użył pan czerwca jako pewnej wymówki. Trzy dni później okazało się, że w tym terminie możemy grać na dobrym poziomie.
– Za rok zmieni się kalendarz. Będziemy grali w marcu, wrześniu, październiku i listopadzie. Dwa razy rozegramy po trzy spotkania w systemie środa– niedziela– środa. Czerwiec będzie zarezerwowany na turnieje – oprócz mundialu i EURO także na Ligę Narodów czy Puchar Konfederacji. Co do czerwca, nie chodziło o to, żeby na siłę bronić piłkarzy, ale każdy w Europie dostrzega problem. Jeśli nie szykujesz się na duży turniej i nie masz kilkutygodniowego zgrupowania, organizm się rozreguluje. Kamil Grosicki zagrał ostatni mecz w klubie 5 maja. Niektórzy byli opaleni, jakby miesiąc leżeli na Malediwach. Nie da się takiej przerwy w stu procentach nadrobić, dlatego w Macedonii brakowało rytmu, skupienia, odpowiedniego funkcjonowania. Wyczuwałem duże rozregulowanie. W Warszawie to była już inna drużyna.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.55.12

Jarosław Koliński porozmawiał z kolei z Krystianem Bielikiem, naszym reprezentantem na Euro U-21. Między innymi o planach na kolejny sezon.

– Do Charltonu jest pan tylko wypożyczony z Arsenalu. Co powiedział panu menedżer Lee Bowyer na pożegnanie?
– Pożegnania jeden na jednego nie mieliśmy, nie było na to czasu. Uznałem więc, że zadzwonię do trenera i osobiście podziękuję za otrzymaną szansę. Powiedział, że mam wielki talent i będzie obserwował moją karierę. Dodał, że wierzy, iż mogę grać na najwyższym poziomie.

– Czyli nie padły z jego ust słowa, że postara się, by na następny sezon wrócił pan do Charltonu?
– Nie. Przede wszystkim to nie wiem, jakie trener ma plany na siebie, czy zostanie w klubie. Ale moja przyszłość też jest niewiadomą. Jedną rzecz mogę powiedzieć otwarcie: na pewno nie wrócę do zespołu U-21 Arsenalu. W tym momencie mijałoby się to z celem. Jeśli nie otrzymam propozycji dołączenia do pierwszej drużyny na stałe, trzeba będzie poszukać innych rozwiązań. Czuję się już seniorem, więc muszę grać seniorską piłkę. Ale to nie jest moment na zastanawianie się nad tym, teraz jestem w stu procentach skupiony na młodzieżowym EURO.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.55.19

Bardzo duże wzmocnienie Górnika – Paweł Bochniewicz zostaje przy Roosevelta.

– Sytuacja z Pawłem wygląda bardzo dobrze, zadzwonił do mnie i poinformował, że z dwóch ofert, które otrzymał, wybrał naszą. Ta druga była z Arminii Bielefeld. Bardzo walczyłem o tego chłopaka, kosztowało mnie to trochę nerwów, bo trwało to kilka tygodni, sprawa się przeciągała, ale zakończyła pomyślnie. W poniedziałek rozmawiałem z jego menedżerem, z którym również doszliśmy do porozumienia. Obecnie jesteśmy w kontakcie z Udinese. Bochniewicz podpisze z nami dwuletni kontrakt – mówi Płatek, który pełni w Górniku funkcję koordynatora pionu sportowego i doradcy zarządu.

Płatek chciałby też zatrzymać Waleriana Gwilię. Gruzin, który był jednym z najlepszych zimowych transferów ekstraklasy (został wypożyczony z FC Luzern), ma też inną konkretną propozycję. – Będę z nim niedługo rozmawiać. Vako chce grać w Zabrzu, problemem jest to, że jego klub otrzymał dobrą ofertę wykupu od mistrza Węgier Ferencvarosu Budapeszt, czyli nie wszystko zależy od Gwilii. Szansę na jego pozostanie oceniam pół na pół – przyznaje Płatek, który obserwuje również środkowego pomocnika Dominika Janoška. 21-letni Czech jest piłkarzem Viktorii Pilzno, ale ostatnio grał na wypożyczeniu w 1. FC Slovacko.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.55.25

Korona Kielce nie chce już dokonywać transferów wyłącznie w opcji last minute. Więc za wzmocnienia zabrała się zawczasu.

W Kielcach doszli do wniosku, że zespół buduje się od tyłu, bo najpierw wzięli się za obstawienie pozycji bramkarza. Jeszcze przed zakończeniem poprzedniego sezonu osiągnęli porozumienie z Markiem Koziołem, który w poprzednim sezonie grał w pierwszoligowej Sandecji. 31-latek był jednym z najważniejszych zawodników swojego zespołu.

We wtorek szefowie Korony ogłosili kolejny transfer. Dwuletnią umowę podpisał Mateusz Spychała. Prawy obrońca, podobnie jak Kozioł, w poprzednim sezonie grał na zapleczu ekstraklasy, tyle że w Stali Mielec. 21-latek o miejsce w składzie będzie rywalizował ze swoim rówieśnikiem, Grzegorzem Szymusikiem, który wrócił do Kielc z wypożyczenia do Warty Poznań.

Wciąż trwają poszukiwania napastnika (kontrakt podpisał już Michal Papadopulos, ale ma przyjść kolejny zawodnik do ataku) oraz środkowych pomocników i skrzydłowego.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.55.31

SPORT

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.41.40

Damian Kądzior opowiada o tym, co czuł po swoim debiutanckim golu w reprezentacji.

– Po trafieniu pobiegł pan w kierunku trybun. Siedział tam ktoś z najbliższych?
– Byli wszyscy moi najbliżsi. Była żona, rodzice, cała rodzina i najbliżsi znajomi. Był też mój bliski przyjaciel, który w sobotę brał ślub, a ja miałem być świadkiem na tej uroczystości. Nie dotarłem na nią, ale mam nadzieję, że miły będzie dla niego ten – bramkowy – sposób przeprosin. Piłka nożna często sprawia, że nie ma nas w domu, na różnych ważnych uroczystościach, ale cieszę się, że był na meczu, w którym udało mi się trafić do siatki.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.41.51

Dawid Kownacki wygrał walkę z czasem i zagra na młodzieżowym Euro.

Pierwsze diagnozy nie były zbyt optymistyczne i zakładały, że kapitan i najlepszy snajper drużyny Michniewicza raczej nie zagra na inaugurację Euro 2019 przeciwko Belgii. Niemniej jednak sztab medyczny i zawodnik zabrali się do wytężonej pracy. „Kownaś” rehabilitował się po osiem godzin dziennie, a w zeszły piątek wrócił na boisko, na trening indywidualny. Wszystko odbyło się bez zastrzeżeń, a lekarz naszego zespołu, Bartłomiej Kacprzak, zapewnił, że Kownacki będzie do dyspozycji trenera na pierwsze spotkanie turnieju. Biało-czerwoni do Włoch udają się już jutro, na trzy dni przed pierwszym spotkaniem.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.41.59

Koniec mistrzostw świata do lat 20 na Śląsku. Bielsko-Biała przyciągnęło więcej kibiców niż Tychy.

Osiem spotkań pod Klimczokiem obejrzało 56300 kibiców, co daje średnią 7038 na mecz i procent wypełnienia trybun na poziomie prawie 47 procent. Na obiekcie przy ul. Rychlińskiego padł również frekwencyjny rekord jeżeli chodzi o nasze województwo. Spotkanie Portugalii z Argentyną, jeszcze w fazie grupowej, obejrzało 11874 widzów. Najmniej sympatyków futbolu, 3143, śledziło „na żywo” mecz Nigerii z Ukrainą. Jak było w Tychach? Na trybunach zasiadło w sumie 50138 kibiców, co daje średnią 6267 na mecz i procent wypełnienia obiektu na poziomie niespełna 42 procent. Największą frekwencję odnotowano podczas wspomnianego meczu Włochów z Malijczykami – 11567. Najmniej ludzi pofatygowało się na starcie RPA z Koreą Południową, kiedy to na trybunach pojawiło się 2698 kibiców.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.42.19

Piast zaczyna w środę „misję Europa”. Co słychać w klubie z Okrzei?

Topnieją szanse na pozostanie przy Okrzei Aleksandara Sedlara. Nic więc dziwnego, że działacze Piasta intensywnie rozglądają się za nowym środkowym defensorem, który wzmocniłby rywalizację na tej pozycji. Drugim priorytetem gliwiczan jest znalezienie napastnika, bowiem na chwilę obecną sztab szkoleniowy do dyspozycji będzie miał jedynie Piotra Parzyszka. Z naszych informacji wynika, że gliwiczanie szukają przede wszystkim na południu Europy. W klubie wciąż liczą się z możliwą sprzedażą kilku wyróżniających się zawodników, ale konkretów nie ma.

Krzysztof Smulski, przewodniczący Komisji Licencyjnej, w rozmowie ze „Sportem” mówi, jak zmieniła się przez lata KL oraz komentuje sprawę gry Rakowa Częstochowa poza swoim stadionem.

– Jak dotąd żaden z klubów wnioskujących w tym roku o licencję na grę na szczeblu centralnym nie spotkał się z odmową. Czy pamięta pan podobny proces licencyjny?
– Nie pamiętam i jestem mile zaskoczony. Tłumaczę to sobie tak, że kluby są coraz bardziej świadome. Po drugie, swoje robi ciężka praca Komisji Licencyjnej wykonywana przez cały rok. Pamiętam początki funkcjonowania KL przy PZPN-ie. To bardzo zamierzchłe czasy. Zajmowała się tylko przyznawaniem albo odmową licencji. Funkcjonowała przez miesiąc, poza tym nic się nie działo. Teraz jest inaczej. Komisja Licencyjna jest żywa, podręcznik licencyjny – rozbudowany, możemy użyć olbrzymiej liczby różnego rodzaju nadzorów. Rozmawiamy, sprawdzamy, monitorujemy sytuację w danych klubach.

– Znów nie wszyscy będą podejmować rywali w swoich miastach.
– Najbardziej medialną sprawą są przenosiny Rakowa Częstochowa na Stadion Ludowy. To problem nie tylko klubu, ale też miasta. W poprzednich latach bywało, że w procesach licencyjnych odstawała Stal Stalowa Wola. Teraz w klubie są nowi ludzie, buduje się stadion. Muszą jeszcze pograć w Boguchwale, ale przypuszczam, że wiosną przeniosą się już na swój nowy obiekt. Do siebie wraca Garbarnia Kraków. Wymogów pierwszoligowych nie spełnia, bo brakuje miejsc i świateł, ale zadbano o zadaszenie, dlatego na drugą ligę może być.

Zrzut ekranu 2019-06-12 o 07.42.28

fot. FotoPyK