Przerwany mecz juniorów, zraniony nastolatek, samosąd
Weszło

Przerwany mecz juniorów, zraniony nastolatek, samosąd

Skandal. Inaczej nie można określić sytuacji, gdy na meczu juniorów z rocznika 2003-2004, dochodzi do dantejskich scen na murawie. A do takich właśnie doszło wczoraj w Raciążu w ostatnich minutach meczu pomiędzy Błękitnymi Raciąż a Makowianką Maków. Z relacji świadków wynika, że jeden z piłkarzy przyjezdnych (chłopiec w wieku 15 albo 16 lat) został raniony ostrym narzędziem przez kibica gospodarzy. 

Stawka meczu była ogromna, ponieważ w ostatniej kolejce zarówno Makowianka, jak i Błękitni mieli szansę na awans do Ligi Mazowieckiej. Żadna z drużyn na boisku nie kalkulowała, co zaowocowało tym, że trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry na tablicy wyświetlał się wynik 3:3. Taki rezultat awans dawał gościom, ale bramka Raciąża odwróciłaby sytuację o 180 stopni. Błękitni mieli więc jeszcze szansę na awans, ale nie mogli z niej skorzystać, ponieważ miejscowi kibice wbiegli na murawę, a arbiter zdecydował się przerwać spotkanie.

– Nie da się opisać tego, co stało się na meczu z Raciążem. Wygrywamy walkowerem, gdzie na boisku był wynik 3:3, który i tak dawał nam awans. Trzy minuty przed końcem meczu kibice gospodarzy wbiegli na boisko, chcąc zrobić nam krzywdę. W ruch poszły pięści i ostre przedmioty, paru z nas ucierpiało. Jesteśmy zszokowani zachowaniem kibiców Raciąża, zdecydowanie powinien wygrać futbol. To tylko piłka, i aż piłka, ale powinno to się rozwiązać inaczej. Dziękujemy naszym zawodnikom. Mamy awans – czytamy na oficjalnym profilu Makowianki Maków. 

Skontaktowaliśmy się z jednym z kibiców Makowianki Maków, który nie ma wątpliwości, że wczoraj zostały przekroczone wszelki normy przyzwoitości: – Przed końcem spotkania doszło do szarpaniny pomiędzy naszymi zawodnikami a piłkarzami Błękitnych. Jeden z kibiców, który wtargnął na boisko, zaatakował pięścią odwróconego piłkarza. Naszemu zawodnikowi przecięto rękę ostrym narzędziem. Wydaje mi się, że mogło to być szkło albo żyletka. Po tym ataku natychmiast opuściliśmy plac gry, a sędzia ostatecznie przerwał spotkanie. Cała ta sytuacja była dla nas ogromnym szokiem. Ba, nadal nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że takie rzeczy wydarzyły się na meczu dzieci. 

Z relacji kibica wynika również, że na murawę wtargnęło pięciu kibiców gospodarzy, a co najdziwniejsze na stadionie nie pojawiła się policja. Co prawda później już żadnych problemów nie było, gdyż przyjezdni weszli do autokaru i odjechali, ale na Boga – jakiś idiota zranił nastolatka ostrym narzędziem w trakcie meczu piłki nożnej. Przecież to już nie tylko patologia, a poważne przestępstwo.

Próbowaliśmy skontaktować się z osobami zarządzającymi w Błękitnych Raciąż, ale niestety bez skutku. Jedynie otrzymaliśmy odpowiedź od grupy kibicowskiej, która prowadzi fanpage na Facebooku. Co prawda zażądali pod groźbą podjęcia kroków prawnych, żeby ich nie cytować, ale poczuwamy się do obowiązku, by ta absurdalna wypowiedź ujrzała światło dzienne: – „Mecz jak mecz. Zakończył się wynikiem 3.3. Dwóch pijanych małolatów wbiegło na boisko, nic wielkiego się nie wydarzyło. Ten ktoś, zresztą człowiek „znikąd”, przez nas został już ukarany. Resztę pozostawiamy w rękach policji. Po co szukać sensacji. Proszę się tym tematem nie interesować”. Wychodzi więc na to, że do tej całej patologii doszedł jeszcze samosąd.

Mamy głęboką nadzieję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan przez Mazowiecki Związek Piłki Nożnej, a także przez policję, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że wczoraj w Raciążu doszło do poważnych wykroczeń.

BB