Cafu w Legii na dłużej. Ale czy na długo?
Weszło

Cafu w Legii na dłużej. Ale czy na długo?

Wczoraj pojawiła się informacja, że Legia nie skorzysta z opcji wykupu Iuriego Medeirosa i trudno się dziwić, bo kwota była nie na kieszeń klubu, a sam piłkarz najwyraźniej nie dorósł do pełnego profesjonalizmu. Natomiast dziś dostajemy wiadomość z drugiego bieguna. Otóż FC Metz przekazało, że wypożyczony do tej pory na Łazienkowską Cafu, stał się pełnoprawnym zawodnikiem Legii.

Dokładnej kwoty tej transakcji nie podano, ale już wcześniej mówiło się, że będzie się ona kręcić wokół 800 tysięcy euro. Biorąc pod uwagę problemy finansowe klubu (nadzór warunkiem licencji!), jest to spory wydatek, natomiast już teraz można się zastanawiać, czy Legia niedługo Portugalczyka nie puści dalej. – Nie możemy wykluczyć scenariusza, że po wykupie Cafu nastąpi sprzedaż. Różne warianty są możliwe, ale nic nie jest przesądzone – mówił dyrektor sportowy Legii, Radosław Kucharski, w marcowej rozmowie z portalem Legia.net.

Wtedy też kolejny transfer piłkarza był dość pewny. Cafu należał do liderów warszawian, strzelał ważne bramki (z Miedzią, jedyną ze Śląskiem na wyjeździe), dokładał ostatnie podania (choćby w Gdyni, gdzie mecz też był na styku). Jeśli spojrzeć na jesień piłkarza i sam początek wiosny, tak jak Legii często nie chciało się oglądać, tak Cafu potrafił przykuć uwagę widza, bo nie raz, nie dwa przewyższał kolegów.

Wówczas potencjalny kupiec mógłby rzucić za tego gościa spory pieniądz, ponieważ 26 lat to nie koniec świata, a grą się bronił.

No, ale wspomniany marzec, gdy wywiadu udzielał Kucharski, to też nie koniec ligi i mniej więcej wówczas zaczęły się problemy Portugalczyka. Najpierw w bardzo nieudolny sposób próbował opluć Piecha, ale że komisja nie ocenia zdolności plucia, tylko sam fakt takiego pomysłu, piłkarz dostał trzy mecze zawieszenia. Po nich nie był już sobą, wyglądał naprawdę słabo (średnia 3,75 u nas za resztę sezonu, gdzie wcześniej miał o cały punkt wyższą) i zdarzało się, że siadał na ławce albo wchodził na końcówki.

Potencjalny kupiec ten spadek formy też musiał widzieć.

Tak czy tak – mimo wszystko wydaje się, że Legia na Cafu ma szanse zarobić. Może nie tak dużo, jak obstawialibyśmy jeszcze pół roku temu, ale jakąś przebitkę przy mądrych negocjacjach jest w stanie wytargować. No, ale właśnie: tak jak wciąż wierzymy w jakość piłkarza, tak w jakość działu sportowego i finansowego Legii uwierzyć już trudniej.

*
O polskiej lidze, a konkretnie o beniaminkach, posłuchasz też w ostatnim odcinku sezonu Weszłopolskich.

Fot. FotoPyk