Królowie zimowego polowania są w Zabrzu i Krakowie
Weszło

Królowie zimowego polowania są w Zabrzu i Krakowie

Zimowe okno transferowe w Ekstraklasie dostarczało co najwyżej średnich emocji, ale dziś wiadomo, że niektóre kluby trafiały w dychę ze wzmocnieniami i w sporej mierze dzięki temu osiągały swoje cele. Szczególnie zadowoleni mogą być w Górniku Zabrze i Wiśle Kraków. Tam ilość połączyli z jakością. 

Ranking najlepszych zimowych transferów sporządziliśmy bez większego trudu. Lista kandydatów do wyróżnienia okazała się optymalna. Było z czego wybierać, nie musieliśmy nikogo wyróżniać głównie po to, żeby udało się skompletować dychę. A z drugiej strony, mało kto może się poczuć pokrzywdzony. Tak naprawdę braliśmy jeszcze pod uwagę tylko Lukasa Hrosso, Olafa Nowaka i Iuri Medeirosa, który miał w Legii fajne momenty, ale koniec końców w kluczowym meczu zawiódł najbardziej, został zmieniony jeszcze przed przerwą i więcej go nie oglądaliśmy.

Dla kogo w takim razie znalazło się miejsce?

10. Martin Chudy – Debiut miał w porządku, czyste konto z Wisłą Kraków. Później jednak słabo bronił w Szczecinie, a już zwyczajnie zawalił ligowy mecz z Piastem i pucharowy z Lechią. Wydawało się, że jeszcze chwila i znów trzeba będzie coś zmienić w zabrzańskiej bramce. Chudy jednak ogarnął się i od wyjazdowego spotkania z Lechem już zawsze bronił co najmniej solidnie, kolejnych wpadek nie odnotowano. Górnik wreszcie miał spokój między słupkami, którego jesienią nie zapewniał Tomasz Loska.

***

9. Joan Roman – Miedź Legnica zleciała z Ekstraklasy, ale znany już ze Śląska Wrocław Hiszpan może powiedzieć, że zrobił wiele, by zakończenie okazało się szczęśliwsze. Piękną bramką uratował remis w Gdyni. Dwa razy strzelił z Wisłą Płock – w tym raz niemal równie efektownie co z Arką. Miał też dwa gole w ostatniej kolejce, a na tym jego dobra gra się nie kończyła. Często był motorem napędowym Miedzi, zabrakło trochę szczęścia, żeby jego dorobek był jeszcze bardziej okazały. Ekstraklasa żegna Legnicę, ale nie zdziwimy się, jeśli nie pożegna Joana Romana.

***

8. Sławomir Peszko – Z powodu kolejnych wybryków został jesienią skreślony przez Piotra Stokowca i miał rundę wyciętą z życiorysu. Wypożyczenie do Wisły było trochę aktem desperacji – z obu stron. Okazało się jednak dobrym ruchem, piłkarz i klub sobie pomogli. Peszko się odbudował, choć potrzebował trochę czasu, żeby wejść na wyższe obroty. Wiosnę zakończył z trzema golami, trzema asystami i trzema kluczowymi podaniami, pomagając Wiśle wygrać derby z Cracovią czy rozbić Legię. Wyszło tak dobrze, że były reprezentant nieoczekiwanie wraca teraz do Gdańska, aby wspomóc Lechię w pucharach.

***

7. Mateusz Matras – Wprowadził stabilizację do środka pola Górnika Zabrze, odciążając nieco Szymona Żurkowskiego z zadań defensywnych. Z przodu też okazał się bardzo przydatny, bo to po jego golach wygrano pierwszy wiosenny mecz z Wisłą i zremisowano w Lubinie, a jak asystował to Igor Angulo ratował punt w Białymstoku, zaś Jesus Jimenez zapewniał bezcenne trzy punkty we Wrocławiu. Wiele wskazuje na to, że Matras pozostanie w Górniku na dłużej. Dotychczas grał na zasadzie wypożyczenia z Zagłębia Lubin.

***

6. Boris Sekulić – Nabytek jeszcze ważniejszy niż Matras, bo rozwiązał wreszcie problemy z prawą stroną defensywy, którą Górnik w pierwszej rundzie miał chyba najsłabszą w całej lidze. Ktokolwiek tam występował (Adam Wolniewicz, Kacper Michalski, Przemysław Wiśniewski), przeważnie zawodził na całej linii. Sekulić po trzech meczach zaczął robić swoje, grał solidnie, a od czasu do czasu dokładał coś w ofensywie (dwa gole, trzy asysty). Zapewne każdy w Zabrzu chciałby jego pozostania, ale tutaj nic nie jest przesądzone.

***

5. Jesus Imaz – Byłby jeszcze wyżej w tym zestawieniu, gdyby nie dwa zmarnowane karne na koniec. Ten z Gliwic jeszcze można wytłumaczyć, po prostu Jakub Szmatuła go wyczuł i pokazał klasę. W Gdańsku jednak Hiszpan wykonał jedenastkę tak nonszalancko, że bardziej się nie dało i Dusan Kuciak spokojnie złapał piłkę. Zamiast 1:1 po kwadransie zrobiło się 0:2 i Jagiellonia tym razem nie będzie reprezentowała Ekstraklasy na arenie międzynarodowej. Ogólnie jednak Imaz poradził sobie najlepiej z trójki obcokrajowców zamieniających zimą Wisłę Kraków na Jagę. Wiosną zdobył 10 bramek, z czego sześć z karnych, które do meczu w Gliwicach wykonywał bezbłędnie. Wobec kontuzji Scepovicia i braku jakości u Klimali, wziął na siebie ciężar strzelania goli.

***

4. Jakub Błaszczykowski – Jego powrót do Wisły był potężnym kopem marketingowym dla klubu i przy okazji uwiarygadniał nowe władze. Nie od razu jednak mogliśmy mówić o hicie także na boisku. Kuba w pierwszych czterech kolejkach poza wykorzystanym karnym ze Śląskiem Wrocław niewiele ciekawego zaprezentował. Przełom nastąpił w Kielcach, od tamtej pory grał pierwsze skrzypce. Poza Koroną boleśnie odczuły to Cracovia i Legia. To była forma reprezentacyjna, w tamtym okresie nikt nie mógłby mówić, że powołanie od Jerzego Brzęczka jest naciągane. Szkoda, że wszystko przerwały problemy zdrowotne. Błaszczykowski po raz ostatni na boisku pojawił się 13 kwietnia.

***

3. Vukan Savicević – Ma to „coś”, swoją kreatywnością niesamowicie rozruszał środek pola Wisły. Zdarzały mu się momenty spektakularne, nic więc dziwnego, że szybko został polubiony przez kibiców. Dwa gole i cztery asysty z niczego się nie wzięły. Minusem Savicevicia jest frywolna postawa w defensywie, prawie w każdym meczu miał przynajmniej jedną bardzo groźną stratę. Na jego szczęście rywale często nie potrafili tego wykorzystać. Jeśli jednak ktoś zastanawiał się, co ten gość robi w Wiśle i dlaczego nigdy do końca nie spełnił się w Slovanie Bratysława, to w takich momentach dostawał odpowiedź. Co nie zmienia faktu, że plusów jest więcej, a Savicević okazał się poważnym wzmocnieniem „Białej Gwiazdy”.

***

2. Walerian Gwilia – Miał zachęcające CV i w tym przypadku papiery nie kłamały. Reprezentant Gruzji niemal z marszu wniósł nową jakość do drugiej linii Górnika. Klub z Roosevelta miał szczęście, że facet znajdował się trochę na zakręcie swojej kariery, a akurat do pomocy przy transferach zabrał się Artur Płatek, który potrafił zrobić z tego faktu użytek. Gol, pięć asyst i trzy kluczowe podania chyba nawet nie do końca oddają, jak duży wpływ na poprawę wyników zabrzan miało przyjście Gwilii. Trzymamy kciuki, żeby został – jeśli nie w Górniku, to w Ekstraklasie.

***

1. Marko Vejinović – Jeszcze lepsze CV, jeszcze większe oczekiwania. Mowa o typie, który w pewnym momencie wymiatał w Eredivisie w barwach Vitesse, dostał powołanie do reprezentacji Holandii, a Feyenoord wyłożył za niego 3,5 mln euro. Tamten poziom go przerósł, później doszły też kontuzje. Vejinović był typowym zawodnikiem do odbudowy i wszystko pięknie się udało. Kluczem było dobre nastawienie samego zainteresowanego, który nie traktował pójścia do Polski jak zesłania. W zasadzie od pierwszego występu prezentował ponadprzeciętny poziom. Po przyjściu Jacka Zielińskiego stał się prawdziwym liderem Arki. Strzelał gole w meczach z Miedzią i Koroną, a w przedostatnim spotkaniu w dużej mierze dzięki jego dwóm bramkom gdynianie pokonali Wisłę Kraków, co dało utrzymanie. Szkoda, że pewnie to tyle jeśli chodzi o Vejinovicia w naszej lidze, choć nie tracimy nadziei, że ktoś zamożniejszy sprawi tu transferową niespodziankę.

Fot. Michał Chwieduk/400mm.pl

KOMENTARZE (4)