„Nie słyszałem, by jakikolwiek trener popierał ESA37”. Czas na 18 zespołów?
Weszło Extra

„Nie słyszałem, by jakikolwiek trener popierał ESA37”. Czas na 18 zespołów?

Gdyby na jedną reformę polskiej piłki przypadało pół sukcesu naszego futbolu, jest właściwie pewne, że nie mielibyśmy się czego wstydzić w Europie. W reformach jesteśmy niezwykle biegli, z reform możemy wykładać na wyższych uczelniach. Niestety, byłyby to wykłady na kierunkach śmieciowych, socjologia, dziennikarstwo, bo reformy w polskim futbolu często niewiele wnoszą. Zmieniać można, ba, patrząc na kondycję polskiej piłki, trzeba, ale jednocześnie warto pamiętać, że od samego mieszania herbata nie staję się słodsza. Dlatego warto się zastanowić, czy kolejna reforma, która od jakiegoś czasu krąży nad nami, ale jeszcze nie wiadomo kiedy zaatakuje, jest potrzebna. Mianowicie 18-zespołowa liga.

Fakt, że pomysł istnieje, jest bezsprzeczny. Zbigniew Boniek ze stycznia 2017 roku:

– Kto jednak mówi, że liga ma liczyć 16 zespołów? Może liczyć 18 klubów. I wówczas – rozgrywając ją klasycznym systemem dwóch rund – meczów rozegranych zostanie aż 306.

W lutym 2018 roku:

– Nie chcemy niczego narzucać, ale rekomendujemy, żeby ekstraklasa liczyła 18 zespołów i trzy drużyny spadały.

I jeszcze 2013 rok, od którego najwyraźniej dużo się zmieniło:

– Gdybyśmy mieli cztery miejsca, z których kwalifikujemy się do europejskich pucharów, w tym dwa zespoły idące do Champions League i dwa do Ligi Europy, a cztery drużyny by spadały, to moglibyśmy powiększyć ligę do 18 zespołów, bo i tak byłaby walka na śmierć i życie. Ale na dzisiaj propozycja powołania ekstraklasy 18-zespołowej jest dziwna.

Nie ma więc większych wątpliwości, że ta reforma chodzi prezesowi po głowie od dłuższego czasu, gdyż zmienił zdanie. Jego prawo. Zmiany dyskutowano rozmawiając o formacie na sezon 19/20, ale wówczas, zimą 2018, nie zdecydowano się jeszcze poszerzać ligi. Natomiast do tego pomysłu cały czas uśmiechają się polscy trenerzy i prezesi.

– W Polsce kończymy 19 maja, zaczynamy 20 lipca, a ostatnie siedem kolejek gramy w cztery tygodnie. Dziwię się trenerom i ludziom z klubów, które walczą teraz o przetrwanie, że milczą na ten temat. To jest ich obowiązek, by dbać o zawodników. Dla mnie jedynym rozwiązaniem są rozgrywki 18-zespołowe. Ktoś powie, że teraz nie ma meczów o nic, a jest bardzo dużo takich spotkań – mówił Michał Probierz.

– Optowałem za tym pomysłem i nie zmieniłem stanowiska. Patrząc na polską piłkę, to jest najlepsze rozwiązanie. 17 kolejek w jednej rundzie i 17 w drugiej. 34 mecze. Natomiast musiałbym zagrać rundę w ekstraklasie i być może ESA37 by mnie przekonała, ale patrząc z boku, nie zmieniam zdania co do 18 zespołów – twierdzi z kolei Wojciech Cygan, prezes Rakowa, którego zapytałem o zdanie.

Dalej, Dominik Nowak z Miedzi: – Jestem przeciwnikiem ESA37. Wiem, że ten format generuje emocje, ale ja uważam, że przez pryzmat siedmiu kolejek nie możemy oceniać sezonu. 30 meczów w sumie to też za mało, dlatego 34 kolejki byłyby bardziej odpowiednie.

Ireneusz Mamrot: – Już pracując w pierwszej lidze, kiedy jeszcze nikt mnie nie cytował, uważałem, że dzielenie ligi na dwie grupy nie jest dobrym pomysłem, a właściwym jest liga 18-zespołowa. Tych kolejek byłoby trochę mniej, ale byłoby normalniej, tak jak jest wszędzie. Kto zdobyłby więcej punktów w pierwszych meczach i rewanżach, wygrywałby ligę. Teraz ktoś po trzydziestu kolejkach może być pierwszy, ale potem skończyć ligę niżej przez jakieś wypadki losowe, jak kontuzje. Która szanująca się liga, gra takim systemem, jak my? Może zwiększamy emocje, ale nikt mi nie wmówi, że poziom przez to idzie w górę.

Specjalnie rozmawiałem tylko z osobami, które popierają poszerzenie ligi, bo chciałem skonfrontować ich opinie z własnymi obawami dotyczącymi osiemnastu zespołów.

Pierwsza obawa to tak zwane granie o nic. Spójrzmy na 25. kolejkę tego sezonu. Przy braku podziału na fazę mistrzowską i fazę spadkową, byłby to absolutny finisz rozgrywek. Tabela wygląda wówczas tak:

2519

Jest jeszcze równo, prawda? Ładnie się nam ułożył ten sezon. Ale co, jeśli ułoży się tak, jak w rozgrywkach 16/17?

2517

Wyklarowała się liderująca czwórka, zespoły od piątego miejsca do 11-tego mają plażę, bo już żadna siła nie przyniesie pucharów w lidze komuś innemu niż liderom. Arka z przewagą pięciu punktów nad Piastem też spadku nie zaliczy, I teraz dołóżmy do tego kolejne dwa zespoły. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że martwa strefa tylko się rozszerzy (ponadto nie co roku czwarte miejsce będzie dawać Europę). Przy ESA37 trzeba grać dalej, mając w pamięci dodatkowe siedem kolejek, które mogą być albo nadzieją pucharową, albo obawą ze względu na spadek.

Rozmówcy odpowiadają.

Nowak: – Pytanie: czy w Niemczech, Anglii nie grają o „nic”? Oczywiście, że zdarzają się takie mecze i tego nie unikniemy. Jestem zwolennikiem tego, by kolejne miejsca dzieliła większe różnica finansowa. Podzieliłbym mocniej pozycje dziewięć – trzynaście, by były większe różnice, by zespoły miały świadomość: dobra, gramy o nic sportowo, ale możemy mieć pół miliona mniej w budżecie niż drużyna, która jest przed nami. I niech pan mi wierzy, to nie jest tak, że takich pieniędzy się w ekstraklasie nie liczy. Pół miliona mieć, a nie mieć? Dla mojej Miedzi to jest sporo, przez taki zastrzyk możemy dostać możliwość ściągnięcia lepszego piłkarza. My znajdujemy zawodników, którzy mieszczą się w naszych ramach finansowych i się sprawdzają, jak Camara, Forsell, Fernandez, ale bardziej jesteśmy narażeni na błąd. Patrz przykład Frana Cruza, którego się nam wypomina. Przy mniejszym budżecie mamy mniejsze pole manewru.

Cygan: – Ja pamiętam sezony pierwszoligowe, gdyż te tabele mnie wówczas bardziej interesowały i walka trwała o dwa miejsca, a walczyło o nie dziewięć-dziesięć zespołów. W poprzednich latach ósmy zespół, Górnik Zabrze, zajmujący po jesieni ósme miejsce, wiosną wygrał tyle spotkań, że awansował do ekstraklasy. Poza tym przyjmijmy, że przy 18 zespołach trzy by spadały, więc byłaby większa walka na dole. Nie jestem w stanie też założyć, że pierwsza liga jest bardziej wyrównana niż ekstraklasa i stąd takie wyniki. Patrzę na ten sezon ESA37 i on jest wyrównany. Oczywiście, we wcześniejszych latach pojawiło się jednak sporo zespołów, które grały tylko o środki finansowe. Dlatego tutaj ta mobilizacja powinna być wyższa.

Mamrot: – Tak jest w każdej lidze. Czy w Niemczech jest inaczej, czy w Anglii jest inaczej? Czemu inni nie biorą przykładu z nas i nie dzielą lig na dwie grupy? Bo to nie jest normalne. Zawsze będą drużyny grające o mniejszą stawkę. Ale z drugiej strony da to szansę ogrywania młodzieży, kiedy nie będzie aż takiej presji na trenerach. Poza tym, jaka to jest motywacja – albo sprawiedliwość – gdy zespół z dziewiątego miejsca, jak Wisła po podziale miał 42 punkty i sześć straty do czwartego miejsca, a mógł grać tylko o utrzymanie, które i tak miał pewne?

No, ale tutaj należy się sprostowanie. Na dwie grupy dzielą ligę na przykład Belgowie czy Czesi, a więc posiadacze dużo bardziej poważniejszych lig niż my.

ILICA 27.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: JAGIELLONIA BIALYSTOK - FC SLOVAN LIBEREC 3:1 IRENEUSZ MAMROT FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Druga wątpliwość to jakość pierwszoligowców, którzy mieliby dołączać do ekstraklasy. Bo owszem, możemy się bawić nawet w ligę 20-zespołową, pytanie tylko, czy piętro niżej jest tyle drużyn, które nie tylko zwiększą liczebność umownej elity, ale jednocześnie zwiększą jej jakość? Sportowo i infrastrukturalnie. Cóż, jakkolwiek spojrzeć, awans w bieżących rozgrywkach uzyskały kluby, które w sumie mają jedną trybunę na poziomie ekstraklasy. Kolejna Stal Mielec jest gotowa infrastrukturalnie, ale najwyraźniej nie sportowo. Dalej mamy Sandecję Nowy Sącz, która długo kręciła się koło miejsca premiowanego awansem, ale na końcu uznała – i to przecież dosłownie – że awansu nie chce. Z kolei z ekstraklasy już zleciał tegoroczny beniaminek, Zagłębie Sosnowiec, prezentujący się koszmarnie – 74 bramki to negatywny rekord, odkąd gramy 37 kolejek.

Jak więc łudzić się, że z zaplecza przyjdzie rzeczywista siła?

Cygan: – Awansowały też Górnik Zabrze, Zagłębie Lubin, Wisła Płock, Arka Gdynia. Poza Sosnowcem, który w tym sezonie spadł spektakularnie, nie przesadzajmy, że te drużyny jakoś drastycznie zaniżały poziom. Poza tym należy zwrócić uwagę, że to jest skok kilkudziesięciokrotny, jeśli chodzi o wpływy z praw telewizyjnych, więc te kluby muszą mieć sezon, by się oswoić. Zobaczymy, jak teraz w tych realiach odnajdą się ŁKS i Raków. Ja nie jestem wariatem, który powie, że pierwsza ósemka jest celem minimum, bo będzie nas czekał proces adaptacyjny, który będzie zresztą czekał na każdy zespół. Jeżeli awansuje drużyna z pierwszej ligi z przewagą dwudziestu punktów, z pełnym zapleczem, to też na początku będzie się uczyła.

A co do infrastruktury. Proszę nas nie łączyć z casusem Sandecji, bo my jesteśmy na innym etapie. Jeszcze w maju czekamy na oddanie projektu wykonawczego, na przetarg o wykonawstwo, mamy zabezpieczone w budżecie miasta środki na całość tego zadania, mamy pozwolenie na budowę. Posiadamy projekt, który pozwala na dopasowanie stadionu do ekstraklasy nie w ciągu trzech lat, tylko w ciągu czterech – sześciu miesięcy. Naprawdę, to, co my opowiadamy, to nie są głodne kawałki, że nic z tego nie ma, tylko po kolei informujemy, jaka jest sytuacja, a te informacje się sprawdzają.

Nowak: – Znak zapytania trzeba postawić przy podręczniku licencyjnym. To nie jest uderzanie w kogokolwiek, ale trzeba ustalić jasne zasady. Masz jedną trybunę – nie możesz awansować. Nie masz czegoś innego – nie możesz awansować. Koniec, kropka. Dobra, awansuje trzeci – piąty zespół, ale może byłoby inaczej. ŁKS dobuduje te trybuny, jednak przy twardych zasadach każdy miałby więcej wyobraźni. „Okej, nie robimy teraz awansu, natomiast dbamy o infrastrukturę i wtedy atakujemy”. To byłoby zbawienne dla naszej piłki. Budowalibyśmy kluby na zdrowych i silnych fundamentach. Nawet jakby pierwszoligowiec spadał od razu po awansie, to Sandecja miałaby dzisiaj boiska, stadion i „spadowe”, tak, jak w Anglii. I dalej działają, wracają za rok. A tak, to dochodzimy do tej paranoi, że Sandecja nie chciała wrócić.

KIZILAGAC 28.01.2019 ZGRUPOWANIE MIEDZI LEGNICA W TURCJI - TRENING --- MIEDZ LEGNICA TRAINING CAMP IN TURKEY DOMINIK NOWAK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Trzecią wątpliwość to z kolei podział tortu. Kasę z praw telewizyjnych trzeba będzie rozdzielić na większą liczbę zespołów, czyli część z nich może otrzymać mniejsze kawałki. Czy to mógłby być problem?

Cygan: – Nie oszukujmy się, że te dwa dodatkowe zespoły wpłynęłyby dramatycznie na obniżenie tych wpływów, co jednocześnie radykalnie obniżyłoby poziom. Ja mam dalej przeświadczenie, że problemem polskiej piłki w dużej stopniu nie jest wysokość środków przyznawana klubom, tylko sposób ich wydawania. Wydaje się, że lepiej byłoby wydawać te pieniądze do wewnątrz, nie na zewnątrz. Szukać zawodnika w tej samej lidze, czy lidze niższej, a nie brać zza granicy takiego, który ma w CV wpisany sukces sprzed pięciuset lat.

*

Argumentu dotyczącego wielkości kraju, a co za tym wielkości ligi, pozwolę sobie nie poruszać. Jest on zbyt durny – wystarczy spojrzeć ile zespołów gra w ekstraklasie rosyjskiej. Szesnaście, a nie zgodnie z tą pokrętną logiką, 160.

*

Tak naprawdę widać, że wszyscy rozmówcy zgadzają się co do 18-zespołowej ligi. Mogą różnić się pomysłami, co do tego, jak ten format usprawnić – czy przez podręcznik licencyjny, czy przez znaczne różnice w finansowaniu kolejnych miejsc w tabeli – ale są zgodni, że 18 drużyn to przyszłość polskiej piłki. Tak samo są zgodni, że ESA37 to kompletnie nieudany eksperyment.

– Odkąd jestem trenerem w ekstraklasie, nie pamiętam wypowiedzi trenera, który chwaliłby ESA37 – mówi Ireneusz Mamrot.

– ESA37 zwiększyło emocje, ale nie rozumiem, jak siedem kolejek może decydować o sezonie. Powiem teraz z przekorą, ale spójrzmy na przykład Zagłębia Sosnowiec. Drużyny walczą między sobą o być albo nie być, a o Zagłębiu, które już spadło, mówi się, że będzie już tylko dostarczycielem punktów. Przy formule 18-zespołowej nie wiemy, jaki byłby terminarz. Mogło by Zagłębie grać trzy ostatnie mecze ze środkiem tabeli. Tu wiadomo, że zagra z walczącymi o utrzymanie, które potrzebują tych punktów – twierdzi Nowak. I dodaje: – Nie chcę narzekać, ale trzeba też zwrócić uwagę na tempo tego finiszu. Gramy z Sosnowcem u siebie, za trzy dni jedziemy osiem-dziewięć godzin nad morze, wracamy, właściwie nie śpiąc całą noc i za trzy dni gramy z Płockiem. To jest paranoja, jak ktoś ustalił ten terminarz. Jaki to ma sens? Poza tym, coś panu powiem. Skoro chcemy stawiać na młodzieżowców i będzie obowiązek grania jednego z nich, to 18 zespołów w tym pomoże, bo w lidze pokaże się co najmniej osiemnastu chłopaków, a nie szesnastu.

*

Zmiana być może jest więc konieczna, ale jeśli zmienimy system, dobrze byłoby, by liga trzymała się go dłużej niż chwilę. Jak zostało napisane na początku: reformujemy ten futbol cały czas i w większości bez sensu. Gdyby zmienić format rozgrywek, byłby to… siódmy system w XXI wieku.

01/02 – podział na dwie grupy A i B, potem mistrzowska i spadkowa

02/03 – 16 zespołów

03/04 – 14 zespołów

04/05 – 14 zespołów

05/06 – 16 zespołów

06/07 – 16 zespołów

07/08 – 16 zespołów

08/09 – 16 zespołów

09/10 – 16 zespołów

10/11 – 16 zespołów

11/12 – 16 zespołów

12/13 – 16 zespołów

13/14 – 16 zespołów i podział punktów

14/15 – 16 zespołów i podział punktów

15/16 – 16 zespołów i podział punktów

16/17 – 16 zespołów i podział punktów

17/18 – 16 zespołów i bez podziału punktów

18/19 – 16 zespołów i bez podziału punktów

Koszmar, naprawdę. Gdybyśmy jeszcze na tych sześć systemów wysłali sześciu przedstawicieli do Ligi Mistrzów. No, ale wiadomo, że tak się nie stało. Dlatego prośba do rządzących polską piłką: zdecydujcie się i jednocześnie pamiętajcie, że nawet najbardziej zajebisty system nie rozwiąże wszystkich problemów tej piłki. 16 czy 18 zespołów to w gruncie rzeczy sprawa drugorzędna. W pierwszej kolejności trzeba się zastanowić, dlaczego żaden z tych szesnastu – czy osiemnastu zespołów – nie nadaje się do grupy 48 drużyn w Lidze Europy.

PAWEŁ PACZUL