Kim jest nowy selekcjoner piłkarzy ręcznych? Czy wyciągnie kadrę z dołka?
Inne sporty

Kim jest nowy selekcjoner piłkarzy ręcznych? Czy wyciągnie kadrę z dołka?

Bogdan Wenta, Tałant Dujszebajew i Piotr Przybecki. Wszyscy ci goście byli wybitnymi lub przynajmniej bardzo dobrymi piłkarzami ręcznymi. W związku z tym, kiedy zostawali selekcjonerami naszej kadry, kojarzyło ich też sporo osób spoza handballowego środowiska. Niedzielny kibic sportu nie ma natomiast pojęcia, kim jest nowy trener reprezentacji Polski, Patryk Rombel. Poniżej odpowiadamy na to pytanie. Aby zachęcić was do lektury tego tekstu, w leadzie zdradzimy jedno: mimo że gość ma dopiero 36 lat, to już może powiedzieć o sobie, że w sumie to jako trener osiągnął więcej niż jako zawodnik…

ROMBEL – PIŁKARZ RĘCZNY

W światku piłki ręcznej nie brakuje skrzydłowych, którzy grają na wysokim poziomie do okolic czterdziestego roku życia. Pierwszy przykład z brzegu – Gudjon Valur Sigurdsson, czyli rocznik 1979. Islandczyk to jeden z liderów wicemistrza Niemiec, ekipy Rhein-Neckar Loewen. Prezentuje się tak dobrze, że ani myśli zakończyć kariery – niedawno podpisał kontrakt z innym potentatem, czyli francuskim PSG!

Sigurdssona i Rombla łączy jedno – pozycja. Obaj występowali na lewym skrzydle, czyli rzucali do bramki rywala prawą ręką. Na tym podobieństwa się kończą, bo Patryk nie dość, że nie był znakomitym zawodnikiem, to jeszcze zdecydowanie nie można go nazwać graczem długowiecznym. Karierę skończył bowiem jako… 30 latek. Dlaczego? 

 –  Nie było tak, że jednoznacznie usłyszał w MMTS-ie Kwidzyn, iż jest niepotrzebny. Z tego co pamiętam, po prostu nie dogadał się z klubem w kwestii nowego kontraktu. A że nie chciał grać gdzie indziej, to powiedział pas – wspomina Robert Majdziński, menedżer klubu. Tu warto dodać, że Rombel nie chciał opuszczać zespołu m.in. dlatego, bo miał już wtedy na swoim koncie trenerskie sukcesy z MMTS-em, ale o tym szerzej za chwilę.

Kwidzyn będzie się w tej opowieści przewijał bardzo często – tamtejszy zespół był bowiem jedynym w zawodniczej karierze Rombla. Patryk jest jego wychowankiem, grał w nim przez jedenaście sezonów seniorskiej kariery. W tym czasie trzy razy sięgał po brązowy medal, raz został też wicemistrzem Polski.

– Nie miał wielkiego talentu. Gdyby go posiadał, grałby w mocniejszym klubie, taka jest prawda. Uważam, że był solidnym rzemieślnikiem. Spośród innych wyróżniało go za to co innego – strasznie harował – wspomina Maciej Mroczkowski, przez lata rozgrywający MMTS-u.

Jego słowa potwierdza kołowy zespołu Michał Peret:

– Patryk bardzo często ćwiczył dwa razy więcej od nas. Kiedy my kończyliśmy trening, on szedł do siłowni przerzucać kolejne ciężary, ewentualnie pakował się na bieżnię i biegał, biegał, biegał.

Mroczkowski:

– Z tym bieganiem to kojarzy mi się zabawna historia. Otóż Patryk poruszał się po parkiecie bardzo charakterystycznie, na samych paluszkach. Mimo to nawet gdy biegł za mną, to wiedziałem, że to on. Dlaczego? Bo zawsze coś mu głośno pstrykało w kostce. Pamiętam, że przez długi czas się z tego śmialiśmy, on razem z nami, bo ma do siebie dystans.

Co ciekawe, Rombel kończył karierę dwukrotnie. Najpierw już w 2012, ale wtedy wrócił do zespołu z powodu kontuzji Adriana Nogowskiego. Lewoskrzydłowy MMTS-u rozwalił bark, więc trener Krzysztof Kotwicki poprosił Patryka o pomoc. Ten nie odmówił ukochanemu klubowi w potrzebie, co nie zmienia faktu, że rok później… znowu nie porozumiał się z nim w sprawie kontraktu.

ROMBEL – TRENER MŁODZIEŻY

Nie znaczy to jednak, że Rombel opuścił klub trzaskając drzwiami. Nic z tych rzeczy, co więcej on… w nim został. Tyle że nie w roli zawodnika, a szkoleniowca młodych chłopców, których zresztą prowadził już w ostatni sezonie gry.

I właśnie wtedy, w 2013 roku, okazało się, że Patryk ma do trenerki smykałkę – Rombel wywalczył złoty medal mistrzostw Polski juniorów młodszych. Na taki sukces MMTS czekał długich 13 lat, ostatni raz osiągnął go zespół, który miał w składzie… Patryka Rombla.

Ambitny młody trener nie zamierzał jednak na tym poprzestać – rok później jego chłopcy wygrali MP juniorów, a w 2015 zdobyli brąz, z kolei prowadzeni przez trenera 13-latkowie wywalczyli srebro.

Robert Majdziński:

– Patryk miał dar pedagogiczny i umiejętność przekazywania wiedzy na wyższym poziomie niż przeciętny trener. To wszystko sprawiło, że zbudował szybko autorytet. Ci młodzi chłopcy słuchali go bardziej niż swoich ojców.

Być może niektórzy w Kwidzynie pomyśleli, że oto w klubie pojawił się trener młodzieży na lata. Człowiek, który za trzy dekady usiądzie przed kominkiem w swoim domu i przy szklaneczce czegoś mocniejszego z rozrzewnieniem zacznie wspominać wszystkich swoich wychowanków.

Otóż nic z tego – mimo że Rombel lubił swoją pracę, miał większe ambicje niż skupienie się wyłącznie na juniorskim handballu. Dlatego gdy w 2015 roku zaproponowano mu prowadzenie drużyny seniorów MMTS-u, przyjął tę ofertę bardzo szybko. Kiedy pytamy Roberta Majdzińskiego, czy działacze nie bali się powierzyć takiej odpowiedzialności niedoświadczonemu trenerowi, ten odpowiada bez wahania:

– Nie, ponieważ wiedzieliśmy, jaką charyzmą i jakim charakterem dysponuje Patryk. Jeśli dodamy do tego, że znał realia miasta i klubu, to byliśmy niemal pewni, że sobie poradzi. No i jak pokazał czas, mieliśmy rację.

ROMBEL – TRENER KLUBOWY

Patryk Rombel stanął w MMTS-ie przed niełatwym zadaniem – sporą część kadry klubu stanowili goście, z którymi kilka lat wcześniej biegał po parkiecie. Niektórzy, jak wspomniany Mroczkowski (rocznik 1980), byli od niego starsi:

– Na treningu mu nie podskakiwaliśmy. Wiadomo było, kto rządzi. A po zajęciach? Jeśli ktoś miał jakiś problem, mówił o tym Patrykowi otwarcie. Potrafił słuchać i wyciągać wnioski.

Michał Peret:

– Pozytywnie przyjęliśmy wiadomość, że został naszym szkoleniowcem. To był miejscowy chłopak, który znał nasze charaktery, więc trudno było, żebyśmy podeszli do niego na „nie”. Zaufaliśmy mu od razu i to się opłaciło, bo zrobiliśmy niezłe wyniki. Chociaż żal do dziś, że wtedy nie zdobyliśmy medalu…

Za rządów Rombla MMTS dwukrotnie kończył rozgrywki na czwartym miejscu. Za każdym razem lepsi od kwidzynian okazywali się zawodnicy Azotów Puławy. W 2016 wygrali z nimi w play-offach 3:2, rok później pobili rywali w dwumeczu.

MMTS wygrał pierwsze spotkanie u siebie 24:18. Solidna zaliczka została jednak zaprzepaszczona w rewanżu, w którym zespół Rombla został rozbity 30:20. Mimo tej porażki, praca Patryka została doceniona – od Canalu Plus otrzymał nagrodę Gladiatora dla szkoleniowca sezonu.

Niedługo potem najmłodszy trener Superligi pożegnał się z pracą w Kwidzynie. Dymisja z powodu braku podium? Nic z tych rzeczy, wprost przeciwnie – awans, i to jaki! Rombel został bowiem szkoleniowcem Motoru Zaporoże, czyli ukraińskiej drużyny, grającej w Lidze Mistrzów. O angażu w tym klubie opowiadał „Gazecie Wyborczej”:

– To dla mnie szansa na rozwój, zrobienia kolejnego kroku naprzód. Szkoda mi odchodzić z Kwidzyna, bo tam się urodziłem. Jestem wychowankiem kwidzyńskiego klubu, a potem miałem przyjemność w nim pracować jako trener. To dzięki niemu jestem w tym miejscu, w którym jestem. Bardzo dużo zawdzięczam temu klubowi. Żal mi, że odchodzę. Ale dostałem szansę, która pojawia się być może raz w życiu. Trzeba z niej skorzystać.

Michał Peret:

– Już gdy pracował z nami, wspominał, że marzy o tym, by kiedyś poprowadzić klub w Lidze Mistrzów. Wszyscy byliśmy zadowoleni, że jego sen się spełni, choć oczywiście żal było rozstawać się z takim szkoleniowcem.

Podobnie jak w Superlidze, także w Champions League Patryk został najmłodszym trenerem rozgrywek. Wszedł w nie bez jakichkolwiek kompleksów – Motor skończył grupę D na drugim miejscu, tuż za ekipą Montpellier. Romblowi udało się pokonać Francuzów u siebie 31:30, co jest o tyle dużym sukcesem, że później niespodziewanie wygrali oni wielki finał z Nantes!

Jeśli dodamy do tego, że Polak sięgnął po mistrzostwo kraju i tamtejszy puchar, wniosek może być tylko jeden – debiutancki sezon na Ukrainie miał naprawdę kozacki.

W jego efekcie w rozgrywkach 2018/19 Motor trafił w Lidze Mistrzów do grupy B, w której grają drużyny ze ścisłej europejskiej czołówki (podobnie jak w grupie A, w grupach C i D występują nieco słabsze ekipy – przyp red.). Tu nie było już tak wesoło – drużyna Rombla uległa kolejno PSG, Skjernowi, Pickowi Szeged i Flensburgowi. Po porażce z mistrzem Niemiec cierpliwość władz klubu wyczerpała się i Patryk został zdymisjonowany. Zdaniem wielu ekspertów, niesłusznie, ponieważ wszystkie te ekipy, poza Skjernem, są zdecydowanie mocniejsze od Ukraińców, więc od początku było jasne, że nie da się z nimi podjąć rywalizacji.

Sam Rombel skomentował dymisję w rozmowie ze „Sportowymi Faktami”:

– Nie chciałbym krytykować szefów. W momencie podpisywania umowy wiedziałem, że przychodzę do klubu z dużymi wymaganiami. Czy przerośniętymi? To pytanie bardziej do dziennikarzy. Motor w ośmiu ostatnich latach sześciokrotnie zmienił trenera, ze wszystkiego zdawałem sobie sprawę. Po przyjeździe do Polski zacząłem szukać przyczyn zwolnienia w sobie – co mogłem akurat zrobić lepiej, żeby znaleźć punkty w czterech meczach. Nie ma sensu rozpatrywanie, czy to słuszna decyzja. W zawodowym sporcie takie jest prawo władz. Zmienili trenera, wygrali z Zagrzebiem – jak widać mieli rację.

ROMBEL – SELEKCJONER

Już w trakcie pracy w Zaporożu Rombel prowadził reprezentację B. Kiedy więc ZPRP w nieelegancki sposób zwolnił niedawno Piotra Przybeckiego, nazwisko Patryka od razu zaczęto wymieniać w kontekście następcy selekcjonera. Jak widać słusznie – we wtorek oficjalnie ogłoszono, że poprowadzi kadrę przynajmniej do końca eliminacji do Euro 2020.

Piotr Karpiński, dziennikarz NC+:

– Podczas prowadzenia pierwszych Gladiatorów w 2017 roku powiedziałem ze sceny, że jest mi miło, bo z widowni oklaskują mnie były trener kadry Tałant Dujszebajew, obecny Piotr Przybecki i przyszły Patryk Rombel. Dwa dni temu z nim rozmawiałem i śmiał się, że wykrakałem tę nominację. A już bardziej serio: Patryka uważam za dobrego kandydata na selekcjonera. Nie znam drugiego polskiego trenera, który tak bardzo inwestowałby w swój rozwój. Był na stażu m.in. u słynnego Hiszpana Juana Carlosa Pastora, po nim naprawdę widać, że chce iść do przodu.

Robert Majdziński, czyli nie tylko menedżer MMTS-u, ale i członek zarządu ZPRP:’

– Patryk to modelowy przykład na to, jak przechodzi się wszystkie szczeble w zawodzie trenera i dochodzi do tego najwyższego. Znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, myślę, że sobie poradzi.

Mniej optymistycznie wypowiada się Maciej Mroczkowski. Były gracz MMTS-u zastanawia się, czy Rombel nie otrzymał tej funkcji nieco za wcześnie:

– Moim zdaniem byłoby lepiej, żeby zahaczył się jeszcze na jakiś czas na przykład w drugiej Bundeslidze, nabrał tam doświadczenia, a dopiero potem wziął się za kadrę. Podjął jednak inną decyzję i mam nadzieję, że sobie poradzi. Łatwo nie będzie, bo przed nim dwa mecze z Niemcami. Mam nadzieję, że nawet jeśli je przegra, nie zostanie zdymisjonowany.

Przypomnijmy, że Polska walczy o awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy w grupie 1 z Niemcami, Kosowem i Izraelem. Z tą ostatnią drużyną sensacyjnie przegraliśmy 28 października 24:25, co jest jedną z największych wpadek naszej piłki ręcznej XXI wieku. Mówi się, że to właśnie po tym meczu niektórzy działacze ZPRP uznali, iż czas Przybeckiego minął.

Mimo tej klęski szanse na uzyskanie promocji nadal są spore – na ME kwalifikują się dwie najlepsze drużyny z każdej grupy plus cztery z ośmiu, które zajmą trzecie miejsca. Zatem nawet jeśli 10 i 13 kwietnia przegramy z Niemcami, co jest bardzo prawdopodobne, to i tak zachowamy szansę na występ w Szwecji, Austrii i Norwegii. Proszący o zachowanie anonimowości ważny działacz ZPRP zapewnia nas jednak, że nawet gdyby drużynie Rombla powinęła się noga i odpadłaby w eliminacjach, to i tak Patryk nie zostanie po nich zdymisjonowany.

– Rombel napisał ciekawy program rozwoju juniorów. Byliśmy pod jego wrażeniem, dlatego uznaliśmy, że ma być nie tylko selekcjonerem, ale i koordynatorem wszystkich reprezentacji. W związku z tym nie zamierzamy go zwalniać przez najbliższe cztery lata – tyle czasu dostanie, żeby spróbować naprawić polski handball. To duża odpowiedzialność, ale i wielkie wyzwanie. Naprawdę wierzymy w to, że sobie z nim poradzi.

Z jednej strony po cyrku z Przybeckim ciężko wierzyć zapewnieniom ludzi ze związku, z drugiej – ciągłość myśli szkoleniowej do mistrzostw świata w 2023, których będziemy współgospodarzami, mogłaby faktycznie pomóc w rozwoju naszej piłki ręcznej…

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (3)