Linetty z żółtą kartką. Od selekcjonera
Weszło

Linetty z żółtą kartką. Od selekcjonera

23 mecze w reprezentacji. Linetty wybiegał na boisko w biało-czerwonej koszulce częściej niż Tomasz Frankowski, Janusz Kupcewicz, Piotr Nowak, Jan Domarski czy Henryk Bałuszyński. Czas powołań za PESEL dawno się skończył. Wymagania wobec Karola muszą być większe, a nie potrafił do tej pory ani razu im sprostać. Dlatego choć brak powołania dla Linettego jest zaskoczeniem, tak umiarkowanym, a na pewno mającym swoje uzasadnienie.

Z jednej strony mamy piłkarza, który w tak młodym wieku ma już naprawdę pokaźną liczbę meczów w kadrze. Z drugiej, to dwa wielkie turnieje, Euro i mundial, na których nie zagrał ani minuty. Osiem meczów o największą piłkarską stawkę, cały czas ławka.

Ale Linetty nie daje argumentów, by sądzić, ze Nawałka popełnił błąd. Karol, chwalony w Serie A, dołożył swoją cegiełkę do mody na Polaków w Italii. Szybko wywalczył sobie tam mocną pozycję.

Ale ileż to razy słyszeliśmy, że w kadrze nie prezentuje tego co w Sampdorii?

Otóż dokładnie zbyt wiele razy. Karol miał multum szans, żeby się przełamać. Nie zrobił tego ani razu, zawodząc również u Brzęczka na obu zgrupowaniach.

24 minuty z Włochami? Moment, gdy Squadra Azzurra przejęła kontrolę nad środkiem pola. 90 minut z Irlandią obok Krychowiaka, gdzie mieliśmy prawo oczekiwać, że weźmie na siebie ciężar gry? Słabiutkie. I wreszcie połówka z Italią, gdzie został zmieniony w przerwie, a wtedy wielu tak naprawdę odkryło, że Linetty jest na boisku. To nie są dokonania, które zachwyciły Brzęczka.

Czy mamy takie rezerwy w środku pola, żeby móc sobie pozwolić na długą metę na rezygnację z Linettego? Nie. Wciąż mówimy o zawodniku, który gra w Serie A i to dużo, na pewno nie w dziadowskiej drużynie. Wylądował z Torino na ławce? Wylądował. I jak tylko Barreto musiał zejść, Karol zameldował się na boisku. To wciąż ważny gracz w układance ekipy z Genoi, także w kontekście ewentualnego zyskownego transferu. Z całym szacunkiem dla polskich ligowców, Linetty od ostatniego zgrupowania zagrał choćby 90 minut na San Siro, co może znaczyć ciut więcej niż nawet najbardziej efektowne zwycięstwo ze Śląskiem we Wrocławiu.

Ale brak powołania na pewno mu nie zaszkodzi. Jeśli Linetty jeszcze potrzebuje czytelnego sygnału, że oczekuje się od niego znacznie więcej, to właśnie go dostał.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (24)