Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Adam Nawałka, szczególnie w ostatnim etapie pracy z reprezentacją, popełnił wiele błędów. Dziś możemy już o tym mówić z pełnym przekonaniem, punktując po kolei nietrafione decyzje, opierając się na wypowiedziach zawodników, ekspertów, a nawet samego selekcjonera, do którego dotarły jego własne złe wybory. Jednak nawet dziś trudno nie zauważyć, że w momencie podejmowania tych decyzji, część z nich wyglądała w miarę logicznie, albo przynajmniej dało się je w miarę racjonalnie uargumentować. 

Weźmy na przykład to feralne przejście na trójkę obrońców. Dziś wiemy, że to nie wypaliło, może nawet nie miało prawa wypalić. Dziś wiemy, że siłą reprezentacji był jeden wytrenowany schemat gry, że zawodnicy, którzy pojechali do Rosji byli taktycznie na tyle ograniczeni, że tak drastyczna zmiana musiała zakończyć się katastrofą. Jasne, niektórzy przewidywali to na podstawie gry w sparingach, ale z drugiej strony – czy naprawdę nie było żadnych argumentów za takim kombinowaniem? Nie chcę po raz setny wracać do niemal legendarnej wypowiedzi Age Hareide o tym, że Polskę łatwo rozszyfrować, ale istotnie: 3-4-2-1 wydawało się lekarstwem na kilka problemów jednocześnie. Kiepska dyspozycja skrzydłowych. Problem z upchnięciem na boisku Zielińskiego i dwóch innych zawodników stricte ofensywnych. Środek o niższej jakości niż przed dwoma laty na Euro 2016. Wreszcie możliwość płynnego przejścia między systemami w wypadku, gdy gra nie toczy się po naszej myśli.

Może i część tych argumentów jest wydumana, może i część łatwo było obalić już w momencie rozpoczynania kombinacji przy ustawieniu reprezentacji, ale jednak – istniały pewne przesłanki, które usprawiedliwiały takie działanie selekcjonera. Trendy w reprezentacyjnym futbolu nie były jeszcze tak wyraźne jak dziś, gdy jesteśmy już po mundialu. Nawałka istotnie mógł się zastanawiać, czy w kontekście meczów z Senegalem i Kolumbią wzmocnienie środka obrony jeszcze jednym stoperem nie będzie antidotum na ofensywną moc obu tych zespołów. O ile „konserwatyści”, do których się zaliczałem (i mam na to teksty sprzed mundialu!), woleli po prostu grać swoje bez zbędnych rotacji w personaliach i taktyce, o tyle „reformatorzy” też mieli swoje całkiem nieźle brzmiące argumenty.

Podobnie było z innymi kontrowersyjnymi krokami Nawałki. Dziś już wszyscy wiemy, że wyjście aż czterema stricte ofensywnymi zawodnikami na Senegal było dużym błędem, zwłaszcza wobec formy Krychowiaka. Ale przed samym meczem i selekcjoner, i ci, którzy znali jego wybór mogli wyliczać korzyści płynące z tego ruchu. Wsparcie dla Roberta Lewandowskiego ze strony zawodnika wicemistrza Włoch. Więcej miejsca dla Zielińskiego w środku pola. Wykorzystanie jednocześnie i kreatywności rozgrywającego kadry, i dynamiki Grosickiego, a wszystko to w momencie, gdy bliżej pola karnego znajdują się aż dwie naładowane strzelby. Sam muszę przyznać, że choć czytanie o zaletach tego ruchu na godzinę przed meczem z Senegalem pachniało nieco hurraoptymizmem, to jednak niektóre korzyści płynące z takie zestawienia nazwisk trudno było podważyć.

Wybór bazy, w której było gorąco? Na murawie w Kazaniu wiele chłodniej nie było, spokojnie można było zbić zarzuty stwierdzeniem, że w teorii piłkarzom powinno być łatwiej przejść z klimatu Soczi na ten panujący podczas meczów fazy grupowej. Zresztą, gdybyśmy wybrali gdzie indziej, przeloty byłyby dłuższe, wtedy zapewne rozpoczęłyby się dyskusje na temat wyboru bazy, z której wszędzie jest daleko.

Można tak wymieniać dalej, bo choć Adam Nawałka popełniał błędy, to były to raczej interpunkcyjne pierdoły, niż dwa błędy ortograficzne w banalnym słowie.

I tu właśnie dochodzimy do Jerzego Brzęczka, który w pierwszej fazie swojej pracy z reprezentacją Polski popełnił tyle oczywistych błędów, że sam się zastanawiam, co właściwie chce nam wszystkim udowodnić.

W relacji live na Weszło napisaliśmy coś, co moim zdaniem idealnie oddaje ten pierwszy okres pracy Jerzego Brzęczka z kadrą.

Najbardziej nas dziwi, że nie sprawdzają się kompletnie Arkadiusz Reca z boku obrony oraz trójka ustawionych w linii pomocników, Linetty, Góralski i Szymański.

No nie, tak naprawdę to w ogóle nas to nie dziwi, nie dziwi to tysięcy kibiców oglądających Ekstraklasę w ostatnich paru sezonach, nie dziwi to ekspertów, dziennikarzy, byłych piłkarzy, no nikogo, po prostu nikogo to nie dziwi.

Przy błędach Adama Nawałki bez zacietrzewienia i przesadnego sceptycyzmu można było pomyśleć: „to ma szansę się udać”. Przy błędach Jerzego Brzęczka trudno mi wskazać kogokolwiek, kto pomyślałby: „to ma szansę się udać”. Oczywiście, Brzęczek ma bardzo krótką kołdrę, Polska zwyczajnie nie wyprodukowała tylu piłkarzy, by zapewnić selekcjonerowi komfort. Gdyby nie próbował ustawienia 4-3-1-2, pewnie pojawiłyby się głosy: „dlaczego wciąż gramy na skrzydłowych, skoro nie mamy skrzydłowych?”. Ale na razie te rządy Brzęczka to właściwie jeden wielki ciąg decyzji trudnych do uzasadnienia.

Zaczęło się tak naprawdę już pierwszego dnia, od tej upartej wytrwałości przy propozycji zatrudnienia Andrzeja Woźniaka. Chyba nikt w środowisku piłkarskim do końca się z tym nie pogodził – tak ofiarna walka o kandydaturę na tak nieistotne stanowisko takiej postaci to pierwsza skaza na wizerunku Brzęczka, która pewnie – szczególnie, jeśli nie będzie wyników – będzie mu wypominana miesiącami. Czy Nawałka miewał tego typu decyzje? Takie, przy których nawet jego najbardziej zagorzali fani kręcili z niedowierzaniem głowami? Takie, przy których szedł pod prąd dosłownie całemu światu?

A Brzęczek przecież na tym nie poprzestał. Najpierw niezrozumiała asymetria przy powołaniach, gdy pominął Grosickiego, powołując Błaszczykowskiego. Historia obu jest przecież bardzo podobna, ówczesna sytuacja klubowa, historia w reprezentacji, styl gry, nawet jakość na tle konkurentów do składu. Oczywiście uważam, że wszystkie posty o „wujku” i nepotyzmie to zarzuty irracjonalne, ale Brzęczek zamiast wyciszać kłopotliwe tematy, działał jakby na przekór całemu środowisku. Można było znaleźć sto argumentów za powołaniami dla Grosickiego i Błaszczykowskiego. Można było znaleźć sto argumentów za brakiem powołań dla Grosickiego i Błaszczykowskiego. Było trudno znaleźć choćby jeden argument za powołaniem dla Błaszczykowskiego, przy braku powołania dla Grosickiego.

Przejście na 4-3-1-2? Okej, fajny pomysł na jakiś sparing bez stawki, szczególnie, jeśli mielibyśmy wówczas sprawdzić trójkę Krychowiak-Klich-Linetty, czyli taką, w której za każdym z zawodników stoją konkretne argumenty sportowe. Wtedy mają rację bytu argumenty o omijaniu niemocy na skrzydłach poprzez użycie czterech środkowych pomocników, wtedy mają rację bytu dyskusję o taktycznym fortelu, który wzmacnia nasze atuty i maskuje słabości. Ale Szymański-Góralski-Linetty? W momencie ujawnienia przez Stana składu na wieczorny mecz z Włochami pół ławki KTS-u pobiegło po smartfony, żeby stawiać na Włochów. Podobnie było z Recą, choć tu akurat dałoby się jakoś pokrętnie wybronić takie rozwiązanie (sam to robiłem parę tygodni temu, wskazując, że Nawałka stawiając wbrew logice na Mączyńskiego „zbudował” sobie oddanego i sprawdzonego żołnierza).

Dalej: co miało nam dać zagranie w tym meczu parą Milik-Lewandowski? Przecież mecz, w którym piłki ma im dostarczać m.in. tercet Szymański-Góralski-Linetty nie jest w żaden sposób miarodajny jeśli chodzi o ocenę takiego duetu. Nie wiemy, czy potrafią grać razem? Abstrahując od tego, że wiemy – bo już grali niejednokrotnie – to sprawdzanie akurat takiej pary w meczu, gdzie gramy jakimś dziwacznym systemem z równie dziwacznymi nazwiskami wydaje się kompletnie nieuzasadnione.

To zresztą nieodrobiona lekcja z kadencji Nawałki, który sprawdzał ustawienie z trójką stoperów i wahadłowymi, ale nigdy w najmocniejszym zestawieniu personalnym. Efekt był taki, że nie tylko nie znaliśmy prawdziwej mocy nowej strategii, ale też ostateczni wykonawcy nie znali do końca jej założeń. Wszystko mówi fakt, że tak jak na Senegal nie wyszliśmy nigdy, na nikogo.

Teraz Brzęczek jest w fazie testowania, ale kurczę, czy kiedykolwiek jeszcze zagramy trójką Szymański-Góralski-Linetty? Przecież to jest testowanie dla samego testowania, wszyscy z góry wiedzą (nie wierzę, że selekcjoner nie wie), że gramy tak pierwszy i ostatni raz. Nawet jeśli jeszcze zagramy tym systemem – to innymi nazwiskami, nawet jeśli zagramy tymi nazwiskami – to w innym systemie.

Wszystkie te drobne wtopy wynikają zresztą moim zdaniem z dwóch nadrzędnych błędów. Po pierwsze: kompletnie mylnego założenia, że Ligę Narodów można potraktować jak serię meczów towarzyskich. Nie wiem, czy to kwestia braku zrozumienia regulaminów, czy jednak świadoma decyzja, ale tak czy owak – skoro już złapaliśmy Pana Boga za nogi i trafiliśmy do najmocniejszej grupy, to trzeba było zrobić wszystko, co tylko w naszej mocy, by się w niej utrzymać. Dotyczy to zarówno selekcjonera i jego decyzji, jak i poszczególnych zawodników (zgadzam się z Mateuszem Borkiem zażenowanym „zmęczeniem” Recy w końcówce).

Po drugie – być może ważniejsze – brak reakcji na widoczne gołym okiem trendy w nowoczesnym futbolu reprezentacyjnym. Po pierwszych dwóch meczach wydawało się, że Brzęczek ma to wszystko obcykane. Nie jest przypadkiem, że pośród ośmiu najlepszych drużyn globu znalazły się dwie drużyny grające piłkę skrajnie prymitywną, ale jednocześnie bardzo skuteczną. Rosja i Szwecja to mniej więcej nasza półka pod względem potencjału i jednocześnie jasny drogowskaz, właściwie trudno o jakikolwiek jaśniejszy. Futbol reprezentacyjny staje się coraz bardziej uproszczony, coraz bardziej prymitywny, mniej wyrafinowany. Mówił o tym Joachim Loew w swoim obszernym raporcie, ale nie szukajmy daleko, spójrzmy na stosunek posiadania piłki czy liczby podań do goli we wczorajszym meczu Hiszpanów z Anglikami.

Poziom się wyrównuje, nawet słabsze państwa wysyłają swoje talenty do najlepszych szkółek świata, a te odpłacają im gotowymi reprezentantami. Coraz trudniej o kompletne zdominowanie rywala, coraz więcej zależy od pojedynczych błędów, stąd też zresztą moim zdaniem wzrost roli stałych fragmentów. Gdy graliśmy z Włochami i Irlandią, wydawało się, że Brzęczek od początku kładzie nacisk właśnie na te podstawy – gdy ten cały świat narodowego futbolu się upraszcza, my również stawiamy na podwójne zasieki i finezyjne stałe fragmenty.

Ale po ostatnich dwóch meczach trend się odwrócił – świat upraszcza, my, od zawsze grający prosto, zaczynamy kombinować. Zamiast tłuc „swoje”, nawet jeśli to „swoje” oznacza lagę na szybkiego skrzydłowego – my szukamy kwadratowych jaj, do których zwyczajnie nie mamy wykonawców.

Trudno mi wykrzesać jakikolwiek optymizm po ostatnich zetknięciach z reprezentacją. Pocieszenia szukam w wypowiedziach Zbigniewa Bońka i Roberta Lewandowskiego, którzy dość otwarcie powiedzieli, że bez skrzydłowych, choćby i niegrających w klubie i pozostających pod formą, Polska się po prostu gubi.

Poszedłbym o krok dalej i zaryzykował: gubimy się, ilekroć trzeba zagrać coś innego, niż „to co zwykle”. Więc może grajmy „to co zwykle?

KOMENTARZE (43)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fryzjer

Od razu lepiej gdy o piłce . Fajny tekst super puenta .

StaszekPrawy

3maj się pisania o piłce. poważne tematy nie są dla ciebie, Kubciu

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Powiedzmy dla równowagi, że tematy kabaretowe też niekoniecznie. 😉

StaszekPrawy

Po zestarzeniu się skrzydła Piszczek-Błaszczykowski kadra nie ma motoru. Nowym motorem może być Zielu, ale ktoś musi go obsługiwać.

Przemyslaw

Zielu nie będzie motorem, nie jest to typ piłkarza, który weźmie wszystko w garść, gdy nie idzie. Zieliński ma 24 lata, w kadrze gra już 6 lat!. Fakt, że nie przez cały ten czas w wyjściowej jedenastce, ale generalnie regularnie jest powoływany od lat SZEŚCIU. Za kolejnych 6 będzie już miał 30, więc chyba można zaryzykować stwierdzenie, że motorem kadry to on już nie będzie. Miewa przebłyski, ale przeplata je zagraniami fatalnymi, wprost pod nogi przeciwnika lub głupimi stratami w niepotrzebnych kiwkach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

daredevil10
Pogoń Szczecin

Z jednej strony piszesz, że czujesz iż jeszcze wszyscy się pozytywnie zaskoczymy, żeby zaraz dopisać, że na 99% się to nie uda. To jak to w końcu jest? Za porównanie do kursu na mistrzostwo Leicester props, ja również mniej więcej tak oceniam szanse na zaskoczenie tego całego planu…

Raducioiu

Podstawowy problem z Liga Narodów jest moim zdaniem taki,że nasze ostatnie problemy nie nazywały się „awans do poważnej imprezy”, ale „dramat na samej imprezie”.
Przy obecnej formule, gdzie tylko San Marino nie pojedzie, nie powinniśmy się już podniecać samym awansem i poradzeniem sobie z Kazachstanami i Czarnogorami, tylko skupić się na wejściu na taki poziom jaki predysponuje nas do walki jak równy z równym z takimi przeciwnikami jak w obecnej edycji LN.
A wejść na taki poziom najlepiej jest właśnie poprzez częste próby konfrontacji z takimi zespołami.
Tak jak Czerczesow katował swoich piłkarzy przed mistrzostwami wpierdolami z poważnymi zespołami ażeby w końcu te wpierdole przestać dostawać i dobrze zaprezentować się na MS, tak my moglibyśmy pojsc ta sama droga .
Dlatego moim zdaniem winnismy LN potraktować śmiertelnie powaznie, bo to była inwestycja w przyszłość i dużo poważniejsze sprawdziany niż kopanie się po kostkach z pastuchami z Wysp Owczych czy nawet granie ze średniakami na naszym poziomie.

WhiteStarPower

Dodam ze Engel przed elimincjami do Korei gdzie 16 lat czekaliśmy na jakikolwiek awans tez robił to samo i tez wypaliło

Laguna

Engelowe ,,dzieło” trafiłem ostatnio w antykwariacie, w towarzystwie podobnych bajek.

IMG_3011.jpg
czoper

A na ile wycenione? Starczy mi średniej krajowej?

sam_losco

W ryj od poważniejszych przeciwników dostawaliśmy przed Euro 2012 i nie dało to efektów, więc samo obskakiwanie od Włochów, nie Włochów nic nie da jak selekcjoner nie zrobi dobrze swojej roboty.

Raducioiu

Pełna zgoda, samo obskakiwanie nic nie da.

Król Roastów
FC Taciewo

Masz rację! Przed Euro 2012 poszliśmy tą samą drogą co Rosja i na turnieju zaprezentowaliśmy się fenomenalnie! A nie, czekaj…

Raducioiu

Zerknalem sobie jak to było , nasze 6 ostatnich spotkań przed euro 2012 : Węgry,Bośnia,Portugalia,Łotwa,Słowacja,Andora.
Ostatnie 6 spotkań Rosji przed mundialem:
Argentyna,Hiszpania,Brazylia,Francja,Austria,Turcja.

Król Roastów
FC Taciewo

Natomiast kiedy spojrzysz na wszystkie mecze w trakcie przygotowań, to graliśmy między innymi z: Hiszpanią, Niemcami, Francją, Włochami, Meksykiem, Portugalią, Kamerunem i WKS, a oni między innymi z Katarem, Iranem i Węgrami. Nasz mecz z Bośnią, o którym wspominasz, był typowym hotel na hotel, więc nie warto go liczyć. Oprócz tego warto pamiętać, że rosyjski związek piłki nożnej jest o wiele bogatszy od polskiego, a ściąganie klasowych rywali do Polski kosztuje, a już zwłaszcza gdy prezentowaliśmy tak niski poziom jak wtedy.

Raducioiu

Zgadza sie, w przekroju całych przygotowań mieliśmy miszmasz poważnych przeciwników i parodystow, co nie zmienia faktu,że przed samymi mistrzostwami pierdolnelismy sobie tercet egzotyczny na poprawę humorów (Łotwa,Słowacja,Andora).
Od razu mi się przypomnial tekst Grosika,że mecz z Litwa nas uśpił przed mundialem:)
Reasumując, oczywiście mecze z silnymi rywalami niczego same w sobie nie załatwiają, jednak gdy mam wybór, wolę mimo wszystko mierzyć się z lepszymi niż gorszymi rywalami.Z punktu widzenia kibica również jest to bardziej interesujące rozwiązanie.
I kolejna kwestia,o której wspomniales,rosyjski związek stać na kontraktowanie potęg,nas niekoniecznie.Trzeba było zatem robić wszystko aby takie mecze zapewnić sobie darmo, czyli sprobowac pozostać w dywizji A.

Voitcus

Trudno nie przyznać racji, ale odniosę się do fragmentu „skoro już złapaliśmy Pana Boga za nogi i trafiliśmy do najmocniejszej grupy, to trzeba było zrobić wszystko, co tylko w naszej mocy, by się w niej utrzymać”.
W podobnej sytuacji jak reprezentacja była 3 miesiące temu Legia. Przyszedł Sa Pinto i świadomie poświęcił dwa mecze (przede wszystkim z Wisłą Płock, ale także ze słabą Cracovią), bo uznał, że nie ma na co czekać. Efektem było zwycięstwo z Lechem i teraz (bodajże) trzecia pozycja w tabeli. Ja wstrzymałbym się mimo wszystko z krytyką. W reprezentacji też jest źle i być może p. Brzęczek poświęcił mecze w Lidze Europy, żeby wygrać eliminacje. Osobiście nie sądzę, żeby efekt był taki jak w Legii, zgadzam się, że błędów jest za dużo (oraz że wymagania większe niż w Ekstraklasie), ale proponuję jednak zaczekać do pierwszych meczy o prawdziwą stawkę i dopiero rozliczać p. Brzęczka.

Raducioiu

Troszkę chyba inna sytuacja.
Sa Pinto zobaczył, że piłkarze są po prostu nieprzygotowani fizycznie.Owszem, poświęcił dwa mecze,ale pewnie był spokojny o dalszy efekt tego postępowania.
Tzn. nie o wyniki( o to nikt spokojny nie jest) ,ale o polepszenie fizyki.Wiedzial,że poprawa będzie musiała przyjść i przyszła.
Jurek poszedł w hazard i uznał,że będzie holował graczy takich jak Reca czy Błaszczykowski,a oni z czasem wywalczą sobie miejsce.
Jak się okazuje pomylił sie, co więcej dochodzą mu kolejne problemy,bo stawianie na Bednarka również może odbić się czkawką.
Widać powolny zjazd tego pilkarza,a wiadomo,że jeśli nie będzie grał regularnie ,lepiej nie będzie.
Innego rodzaju ryzykiem jest chyba stawianie na nowe twarze, ale gości którzy grają , a innego holowanie lawkowiczow i kibiców ( z trybun to chyba juz bardziej kibic).
I powiem szczerze, o awans na ME mimo wszystko jestem spokojny.Mysle bardziej w kontekście samych mistrzostw i naszego prezentowania się na tle najlepszych drużyn.
Jeśli poświęcamy mecze z najlepszymi to jakie odpowiedzi dadzą nam mecze ze średniakami bądź cieniasami ?

sztrasburger

Fajny felieton, mnie też Brzęczek działa na nerwy.
Ale jest taki jeden akapit:
„Nie wiemy, czy potrafią grać razem? Abstrahując od tego, że wiemy – bo już grali niejednokrotnie – to sprawdzanie akurat takiej pary w meczu, gdzie gramy jakimś dziwacznym systemem z równie dziwacznymi nazwiskami wydaje się kompletnie nieuzasadnione.”
To wiemy czy nie wiemy? Postawił na sprawdzoną parę czy niesprawdzoną? Bardziej sprawdzony byłby duet Lewandowski-Piątek? Tylko dlatego, że Piątkowi ostatnio wszystko siedzi nie czyni go weteranem w kadrze.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Jakos tak chujowo. Za Nawalki bylo super na poczatku kiedy powolywal jakis kolesi z I ligii a gra wygladala jeszcze gorzej niz obecnie?
Lepiej bylo bo ani razu nie wygral ze Szkocja i przyfarcilo mu sie ze nie przegrano meczow ze Szkotami? Jedno, jedyne zwyciestwo z druzyna wyzej notowana i juz zrobiono z niego polboga.
Dodatkowo w zyciowej formie cala podstawowa jedenastka.
Nie bronie Brzeczka, bo to kiepski trener, ale z czego on ma lepic? Lewy (ktory tez loty obnizyl), Piatek, Zielinski, Beres, Fabian i Szczesny. Reszta albo gra slabo albo czesto wogole nie gra.
Nie rozumiem powolywania beznadziejnego Blaszczykowskiego czy Recy a pomijania Wilusza. Ale to i tak wiele by nie zmienilo.
Kadre po raz kolejny prowadzi znajomy Prezesa, bez osiagniec i ze slabym warsztatem.

sam_losco

Materiał Brzęczek ma średni, ale niech stworzy plan i niech buduje, bo póki co to grzęźnie w mieszaniu ustawieniem i w dziwnych wyborach personalnych.

Kondredd
Ciupakabra Klukosieki

„Czy Nawałka miewał tego typu decyzje? Takie, przy których nawet jego najbardziej zagorzali fani kręcili z niedowierzaniem głowami? Takie, przy których szedł pod prąd dosłownie całemu światu?” – Kuźwa, no, trzymanie Peszkina w kadrze jak jakiejś pieprzonej maskotki voodoo w ogóle nie było jedną z takich decyzji.

PhoenixLk
Legia Warszawa

nie – nie było… Ostatni mecz, w jakim Peszko zagrał, to równocześnie ostatnie zwycięstwo… Jak widać miało to sens;)

jeremy

„Poszedłbym o krok dalej i zaryzykował: gubimy się, ilekroć trzeba zagrać coś innego, niż „to co zwykle”. Więc może grajmy „to co zwykle?”” – a potem jest płacz gdy trener Danii mówi, że nasza gra jest przewidywalna i łupią nam czwórkę. Co miesiąc inne pitolenie. Brzęczu zmieni styl źle, nie zmieni gorzej.

sam_losco

Dokładnie. Najpierw miesiącami larum, że ma grać czterema środkowymi, a jak zagrał to ci sami ludzie go za to rugają. Tylko zarzut do Brzęczka jest taki, że nie potrafi trzymać się swojego, jak już zaczął 4-3-1-2 to miał tak grać, a nie reanimować na siłę Grosickiego i Błaszczykowskiego, żeby ratować wynik.

Tomaszz

„Najpierw niezrozumiała asymetria przy powołaniach, gdy pominął Grosickiego, powołując Błaszczykowskiego. Historia obu jest przecież bardzo podobna, ówczesna sytuacja klubowa, historia w reprezentacji, styl gry, nawet jakość na tle konkurentów do składu. Oczywiście uważam, że wszystkie posty o „wujku” i nepotyzmie to zarzuty irracjonalne, ale Brzęczek zamiast wyciszać kłopotliwe tematy, działał jakby na przekór całemu środowisku. Można było znaleźć sto argumentów za powołaniami dla Grosickiego i Błaszczykowskiego. Można było znaleźć sto argumentów za brakiem powołań dla Grosickiego i Błaszczykowskiego. Było trudno znaleźć choćby jeden argument za powołaniem dla Błaszczykowskiego, przy braku powołania dla Grosickiego.” Naprawdę? Naprawdę redaktor nie widzi różnicy między Kubą a Grosikiem? A między Messim a Grosickim też nie widzi? Dla nierozumiejących tej asymetrii już wyjaśniam: różnica w umiejętnosciach tych dwóch piłkarzy jest ogromna. Autorytetem nie jestem, więc można mi nie wierzyć, ale możemy zobaczyć jak oceniali ich fachowcy. Takim fachowcem jest np. Jurgen Klopp i on swego czasu wystawił Kubę w wyjściowej jedenastce na finał Ligi Mistrzów. Czemu nie ściągnął Grosika? Pewnie dlatego przegrał tamten finał. Ale czemu inni fachowcy nie chcieli Grosika? Ja wiem, że to już dawno było, ale obecnie obaj są rezerwowymi w swoich klubach i tu znowu dziwna asymetria: Kuba jest w klubie ze środka Bundesligi, a Grosik w klubie z dołu Championship. Nie grający Kubą w dalszym ciągu jest dużo lepszy niż niegrający Grosik.

Król Roastów
FC Taciewo

Twoje rozumowanie można spokojnie odwrócić – Kamil ma identyczną średnią goli w kadrze jak Kuba (Kamil 12/62, Kuba 21/104), mimo że grał jak dotąd w słabszych klubach. To chyba większa sztuka wykręcić identyczne liczby jak „ten z finału LM”, grając na co dzień w słabszych drużynach, trenując z gorszymi zawodnikami i trenerami?

Tomaszz

W liczbach jest podobnie, ale na boisku to Kubą dawał nam jakość. A jeśli już patrzymy na gole, to Grosik w meczach o punkty strzelił 4 gole Gibraltarowi, po sztuce z Armenia, Czarnogórą i Rumunią. Kuba zremisował nam mecz z Rosją na Euro 2012, wygrał z Ukrainą na Euro 2016 i strzelił gola ze Szwajcarią w 1/8. Trochę inny kaliber tych bramek. Wiem, że Grosik dał sporo kadrze i nie próbuję mu tego odebrać. Jednak jak ktoś nie rozumie czemu trener powołał lepszego piłkarza, a słabszego nie, to albo nie ma pojęcia o pilce, albo na siłę promuje kolegę. W tym przypadku sam nie wiem co jest bardziej prawdopodobne.

Juri

Nawałka zaczął sobie na spokoju – przez pierwszy rok (!) grając z samymi przeciętniakami gdzie było multum czasu na testowanie i nikt go specjalnie za wyniki nie rozliczał – tak naprawdę do słynnego meczu z Niemcami (2-0) mógł się bawić i próbować. Brzęczek dostał z mostu mecze o punkty z potentatami. od razu jest pod presją. Generalnie napierdalanie w niego jest mocno na wyrost i niesprawiedliwe. On nie ma doświadczenia, piłkarzyki mają. De facto to w nich powinna siedzieć złość po mundialu, bo to oni go spierdolili, nie on. Ale przecież tak łatwo zrzucać winę na Brzęczka. A ci ręce swobodne, oni nic nie rozumieją, taktyki nie rozumieją, ligi narodów nie rozumieją, i weźcie się w ogóle od nich odpierdolcie.

lupi45

Juri, jeśli Brzeczek od razu ma dobre drużyny, to po co kombinuje ze składem, taktyką i ustawieniem. Mecze z dobrymi drużynami to nie poligon doswiadczalny. Chodzi o to że jako trener dokonuje złych wyborów. Powołał zawodników z których połowy nie będzie w eliminacjach ME. Jeśli popełnia ktoś błędy jest za to krytykowany. Posada trenera reprezentacji w kopanej jest drugą najważniejszą posada w tym kraju. Brzeczek się do tego nie nadaje. Nawałka też był do dupy, ale miał szczęście bo trafił na super formę zawodników i tym wygrał eliminacje i dobre ME. Ale jak zaczął wprowadzać swój system, to poległ. Do czasu gdy nie będzie w naszej kopanej zawodników kreatywnych, to inny system nigdy nam nie wypali. To trener powinien wiedzieć.

dkozii

Jestem tylko kibicem i ja bym na miejscu Brzęczka na dzień dzisiejszy powołał taką kadrę:
B: Szczęsny, Fabiański, Skorupski
O: Olkowski, Kędziora, Glik, Wilusz, Kamiński, Sadlok, Bereszyński, Rybus
P: Krychowiak, Romanczuk, Klich, Żurkowski, Kądzior, Jóźwiak, Zieliński, Szymański, Grosicki
N: Lewandowski, Piątek, Milik.
Pytanie do innych kibiców: czy byłbym lepszym selekcjonerem? Nie mylić z trenerem.. Do czego mógłby się ktoś przyczepić? Grosicki gra mało w Hull, ale u mnie nigdy by nie grał od początku tylko tak jak w Rennes – super dżoker. A reszta – każdy w klubie gra w podstawie, zdecydowana większość jest gwiazdami w swoich klubach, no nie ma się czego czepić… A jakie byłyby wyniki takiej kadry? …nie mam pojęcia!!! Ale chyba nie byłyby gorsze niż ostatnie…???

Przemyslaw

Ale wyniki same w sobie, zważywszy na to z kim graliśmy, nie są wcale złe. 2:3 z mistrzem Europy, z Włochami 1:1 i 0:1 po farfoclu w ostatniej akcji meczu. Przecież we wcale nieodległych czasach wyniki 0:3 lub większe nie byłyby niespodzianką, a tu proszę: remis i dwie porażki jednym golem. Ale ale… wynik lepszy niż gra, i w tym cały szkopuł. Co z tego, że wymienisz nazwiska ludzi, których byś powołał? Każdy kibic wymieni i nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, bo generalnie umiejętności wszystkich żółtodziobów są podobne. Nie ma wśród nich absolutnie nikogo, kto by wybijał się ponad stan. Jeszcze niedawno kibice krzyczeli, żeby Nawałka powołał Kurzawę. I co? Kurzawa jest, asystuje, wrzuca niezłe piłki, ale kibice krzyczą, że się nie nadaje. Więc jaka różnica, czy zagra Szymański, Żurkowski, Michalak, Jóźwiak? To wszystko ten sam, niezbyt wysoki jak na warunki europejskie poziom. Wszystko rozbija się o to, jak ich wkomponować do starej gwardii i jaką obrać taktykę, ustawienie, zadania indywidualne.

sam_losco

Wilusz w Ekstraklasie był przednim parodystą. Stracił się z pola widzenia i wyrósł na potencjalnego zbawcę reprezentacji. Osobiście nie sądzę, by na tyle się rozwinął w Rosji. Gola też wielu „powoływało” do kadry za grę w Rosji, a w Cracovii nic nie pokazuje.

PhoenixLk
Legia Warszawa

Wilusz i Sadlok – zły pomysł… lepsi już nie będą… Szymański – jeśli z Legii, to jeszcze nie ten poziom, to samo tyczy też Jóźwiaka

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły
Borki Apartments F.C.

„Przed chwila podczas konferencji prasowej trener Jerzy Brzęczek podał się do dymisji. – Nie ma dużo do komentowania po tym meczu. Prowadziliśmy 2:0 i przegraliśmy 2:3, tak więc jednak nie zasłużyliśmy na to, by awansować w tym sezonie. Ja ze swojej strony poinformowałem prezesa, że podaję się do dymisji, tak więc w dniu dzisiejszym był to mój ostatni mecz jako trenera GKS Katowice. Dziękuję za współpracę i życzę awansu w przyszłym sezonie.
Po tej wypowiedzi trener uciekł z konferencji i nie pozwolił na zadanie mu pytań.” (gieksa.pl, 20 maja 2017)

KML

Jak będziemy grać cały czas „to co zwykle” to inteligentny przeciwnik nas bez problemu rozszyfruje i znowu oklep (patrz Dania 4:0). Problem polega na tym,niestety…Brzęczek to taki strateg i taktyk, że system „to co zwykle” po prostu spieprzy.

Gruby3

Krychowiak i argumenty sportowe? halo mamy 2018 rok

dkozii

Ja nie twierdzę,że para Glik-Wilusz/Kamiński i Kądzior/S.Szymański/Jóźwiak na skrzydłach zagwarantowali by lepsze wyniki, ale byłoby chociaż w tej reprezentacji NORMALNIE!!! A dzisiaj tej normalności nie ma. Mamy w kadrze znajomków trenera z Wisły Płock i wcześniej, mamy siostrzeńca od roku nie grającego profesjonalnie w piłkę, tłamsimy największe talenty w drużynie U-21, której sukcesy nas kibiców obchodzą nikle… Kurczę, ja chcę ŻEBY BYŁO NORMALNIE. A jak ma być tak jak do tej pory, z takim Błaszczykowskim, to niech wrócą też Szukała i Wawrzyniak…

mr.OTHER
Kartofliska.pl

To ja skopiuję swój komentarz spod innego artykułu.
***
A może… reprezentacja to po prostu nie jest miejsce na eksperymenty? Czas na zgrupowaniu jest ograniczony. Dlatego trzeba grać możliwie jak najprostszymi formacjami. 1-4-4-2 i 1-4-2-3-1 do nich należą, każdy je zna od dzieciaka. Wprowadzenie bardziej skomplikowanych formacji wymaga więcej czasu, na który mają tylko kluby. W reprezentacji masz tylko kilka treningów ze zmęczonymi zawodnikami i miesiąc przerwy. Na Mundialu nasz skład teoretycznie był optymalny do ustawienia z trójką obrońców (mamy dobre, wybiegane wahadła, braki wśród skrzydłowych oraz dobrobyt wśród napastników), a jednak efekt było widać na Mundialu.
Oczywiście niektóre topowe reprezentacje mogą sobie pozwolić na grę 3 obrońców (z resztą, najlepsze reprezentacje mają taką jakość, że mogą grać w jakimkolwiek ustawieniu, a i tak będą kosić przeciwników), ale pod warunkiem, że zarówno obrońcy jak i pomocnicy są znakomicie wyszkoleni technicznie i potrafią się utrzymać przy piłce oraz ją dobrze rozegrać do przodu. Skoro my nie potrafimy tego robić w wystarczającym stopniu, to trzeba wrócić do klasyki.
Dobrze by było, jakby ktoś zebrał informacje dotyczące ustawień stosowanych przez europejskich średniaków. Ukrainę, Rumunię, Danię itd.

fronda

Qrwa nasze orły grają u buka?

Carlito

Może i znalazłbym argumenty, żeby Nawałkę bronić, ale chłop tym swoim „raportem” po prostu się sam zaorał, to raz.
Dwa, mam GENIALNY pomysł – niech się zbierze kwiat dziennikarstwa sportowego komentujący piłkę (łącznie z autorem tego felietonu oczywiście), wybierze 11 na jakiś mecz kadry i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ile ja już się nasłuchałem i naczytałem tych wszystkich mądrości (niestety zazwyczaj po, a nie przed meczem), można by je wreszcie realnie ocenić.

pablo8511

Akurat w przypadku Woźniaka miałem wyjebane, a nawet patrzac na hipokryzję weszlaków, którzy jednocześnie podniecają się Czesiem 711 miałem nadzieję że Brzęczek postawi na swoim.

Nie zmienia to faktu że do selekcjonera Reprezentacji Polski nie nadaje się nawet bardziej niż Smuda.

wpDiscuz