Raz! Dwa! T…To jak to jest z popularnością siatkówki?
Inne sporty

Raz! Dwa! T…To jak to jest z popularnością siatkówki?

„Sport świetlicowy”, „niszowa dyscyplina”, „studencka przebijanka”, „popularność na świecie jest prawie żadna, mecze ogląda garstka widzów, najczęściej tylko rodziny i znajomi zawodników” – to klasyka gatunku jeśli chodzi o opinie wygłaszane przez anty-kibiców siatkówki. Trwający mundial to dobra okazja, żeby w końcu sprawdzić, jak naprawdę kształtuje się popularność siatki i które dyscypliny ona – nomen omen – przebija. Jasne, volleyball od czołowych sportów na wielu płaszczyznach wciąż dzieli przepaść, ale kilka liczb i tak może zaskakiwać. 

Michał Kubiak sugerując, że siatkówkę w porównaniu do piłki nożnej uprawia kwiat inteligencji, na pewno nie pomógł w popularyzacji dyscypliny. O ile jego tezy dotyczące niełatwej do wyuczenia techniki użytkowej czy koordynacji ruchowej jeszcze jakoś się broniły, to porównania do futbolu i zapędzanie się w rewiry intelektualne było już kompletnie niepotrzebnym odpięciem wrotek. Efekt jego rozważań był taki, że ze zdwojoną siłą wróciła trochę bezsensowna dyskusja, ilu ludzi grzeje siatkówka i jaką wartość mają medale zdobywane przez biało-czerwonych.

Skoro jednak temat został już wywołany, postanowiliśmy sprawdzić fakty. W jakim miejscu sportowego łańcucha pokarmowego znajduje się siatkówka? Ile krajów zrzesza Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB)? Czy siatka aby na pewno nie mieści się w szufladce z napisem „sporty masowe”? Ilu Polaków odbija piłkę paluchami?

Jak świat patrzy na siatkówkę?

Oszacowanie rzeczywistego poziomu globalnej popularności poszczególnych dyscyplin nie jest prostą sprawą. Oczywiście, można dogrzebać się wielu rankingów, ale metodologia niektórych wydaje się być radosną twórczością autorów, bo aż trudno w nie uwierzyć. Chociaż naturalnie wszędzie zgadza się jedno – pierwsze miejsce pod względem popularności i oglądalności bezapelacyjnie zajmuje piłka. Tego faktu nie przekręciłby nawet najbardziej kreatywny pasek w TVP Info.

Na pewno warto pochylić się jednak nad analizą bloga Total Sportek, który przygotował zestawienie 26. najbardziej popularnych sportów globu. Autorzy dokonali tego jednak na podstawie analizy aż trzynastu faktorów: liczby widzów, oglądalności telewizyjnej, liczby profesjonalnych lig, umów na prawa telewizyjne, dealów sponsorskich, średnich poborów zawodnika najwyżej klasy rozgrywkowej, liczby rywalizujących krajów, pozycji w mediach społecznościowych, skali obecności w mediach, stopniu zainteresowania przez okrągły rok, regionalności, równości płci oraz dostępu ogółu społeczeństwa. I wygląda to tak:

  1. Piłka nożna
  2. Koszykówka
  3. Krykiet
  4. Tenis ziemny
  5. Lekkoatletyka
  6. Rugby
  7. Formuła 1
  8. Boks
  9. Hokej na lodzie
  10. SIATKÓWKA

Dziesiąte miejsce w całkiem sensownie zbudowanym rankingu. Najciekawsze jest jednak to, przedstawiciele których dyscyplin oglądają plecy siatkarzy. Na miejscach 11-26 mamy kolejno: golf, baseball, futbol amerykański, MMA, MotoGP, hokej na trawie, badminton, kolarstwo, pływanie, snooker, tenis stołowy, gimnastykę, piłkę ręczną, wrestling, narciarstwo oraz wyścigi konne. Daleka pozycja niektórych sportów na pewno może dziwić, ale cały czas miejmy z tyłu głowy trzynaście wymienionych wskaźników. Czy zatem siatkówkę z całym przekonaniem można nazywać dyscypliną niszową? O piłce ręcznej czy kolarstwie, które są z tyłu, raczej się tak nie mówi.

Idźmy dalej, tym razem do zestawienia obejmującego wyłącznie szacowaną liczbę fanów danej dyscypliny. Posłużymy się tutaj danymi przygotowanymi w 2014 r. przez Top10Zen Gems Of Human Knowledge:

1_ShQiOdgNfCITMvxSDJyATQ

900 mln fanów w skali globalnej i wcale nie taka duża strata do tenisa ziemnego – trzeba przyznać, wstydu nie ma.

Niektórym pewnie właśnie skoczyło ciśnienie, że ukochany sport Michała Kubiaka znalazł się tak wysoko i przebił m.in. koszykówkę, ale już spieszymy z wyjaśnieniem. A konkretnie robi to dr Wojciech Woźniak z Katedry Socjologii Ogólnej Uniwersytetu Łódzkiego w swojej analizie „Najlepsi na świecie? O fenomenie siatkówki i jej kibiców w Polsce”.

Należy zwrócić uwagę na niezwykłe zróżnicowanie popularności poszczególnych dyscyplin na każdym z kontynentów. To powoduje, iż w skali globalnej, to liczba ludności danego kraju determinuje wynik w podobnych klasyfikacjach. Patrząc z polskiej, a nawet europejskiej perspektywy, tak wysoka pozycja krykieta, hokeja na trawie lub tenisa stołowego jest niewątpliwie zaskakująca. Biorąc jednak pod uwagę ich niezwykłą popularność w Indiach, Pakistanie czy innych krajach Azji Południowo-Wschodniej, najludniejszego regionu świata, przytaczane liczby stają się bardziej zrozumiałe – pisze Woźniak, który sugeruje więc, aby podchodzić do tej tabelki z pewnym dystansem.

Dobrze, a w których regionach świata nasza bohaterka jest najpopularniejsza? Często można spotkać się z opinią, że w „siatkówkę gra się tylko w Brazylii i w Polsce”. Patrząc na to, jak opakowana jest w tych krajach siatka (w Brazylii to sport numer dwa) i jak często Canarinhos zdobywają medale, można odnieść takie wrażenie, ale przecież nie jest to do końca miarodajne. Chociaż to prawda, jest to dyscyplina o regionalnej intensywności.

Patrząc na kontynenty, siatkówka najbardziej popularna jest w Ameryce Południowej (przede wszystkim Brazylia, Argentyna), Europie (czołówka to Włochy, Rosja, Polska) oraz Azji (prym wiodą Japonia i Chiny). Bardzo ciekawym przypadkiem są Stany Zjednoczone, które mają piekielnie silną reprezentację, ale za oceanem siatkówka to margines. Wystarczy wspomnieć, że nie ma tam… ligi zawodowej, tylko akademicka, dlatego najlepsi zawodnicy od lat grają za granicą. A przypomnimy – bo może nie każdy to wie – siatkówka została wymyślona właśnie w Stanach, w Massachusetts.

Kolejny ulubiony argument anty-fanów siatkówki brzmi mniej więcej tak: „skoro często zdobywamy medale dużych imprez, to znaczy, że nie ma dużej konkurencji i nie ma czym się jarać”. Ostatnio było sporo takich głosów, chociaż w rzeczywistości nasza kadra od trzech lat nie potrafi zdobyć nawet jednego medalu… A jak poziom konkurencji wygląda w rzeczywistości? Przeanalizowaliśmy wszystkie najważniejsze turnieje męskie rozegrane w ostatnich dwudziestu latach zwracając uwagę, ile nacji zdobywało w nich złote medale. Fakty są takie, że czołówka faktycznie nie jest wybitnie szeroka, ale też bez przesady, w piłce ręcznej czy hokeju na lodzie rywalizacja jest podobna. W siatce wyglądało to ostatnio tak:

  • Igrzyska olimpijskie (pięć edycji) – 4 kraje (Jugosławia, Brazylia, Stany Zjednoczone, Rosja),
  • Mistrzostwa świata (pięć edycji) – 3 kraje (Brazylia, Włochy, Polska),
  • Mistrzostwa Europy (dziesięć edycji) – 7 krajów (Włochy, Jugosławia, Hiszpania, Polska, Serbia, Rosja, Francja),
  • Liga Światowa (dwadzieścia edycji) – 8 krajów (Kuba, Włochy, Brazylia, Rosja, Stany Zjednoczone, Polska, Francja, Serbia),
  • Puchar Świata (pięć edycji) – 3 kraje (Rosja, Brazylia, Stany Zjednoczone).

Kolejnym czynnikiem, który przeanalizowaliśmy, była liczba krajów zrzeszonych w FIVB. I tu ciekawostka, Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej może pochwalić się prawie największym gronem członków:

  1. ITTF (tenis stołowy) – 225
  2. FIVB – 221
  3. IAAF (lekkoatletyka) – 214
  4. FIBA (koszykówka) – 213
  5. FIFA (piłka nożna) – 211
    ITF (tenis ziemny) – 211
  6. IHF (piłka ręczna) – 208
  7. UCI (kolarstwo) – 190
  8. IGF (golf) – 151
  9. FIH (hokej na trawie) – 135
  10. IBAF (baseball) – 124
  11. WR (rugby) – 116
  12. IFAF (futbol amerykański) – 105
  13. ICC (krykiet) – 104
  14. IIHF (hokej na lodzie) – 76

Liczba federacji w połączeniu z 900-milionową widownią na świecie każe więc podać w wątpliwość, czy „nisza” na pewno jest sprawiedliwym określeniem dla siatkówki. Chociaż oczywiście liczba związków rozsianych po całej planecie nijak ma się do potencjału komercyjnego, który w przypadku siatki jest po prostu słaby. I porównywanie jej do piłki, koszykówki czy tenisa ziemnego, to jak porównywanie Opla Astry do Lamborghini Murciélago.

Powiedzmy to sobie szczerze, tutaj sponsorzy nie walą drzwiami i oknami, wystarczy zresztą spojrzeć w portfolio firm, które wspierają organizację trwających mistrzostw świata we Włoszech i Bułgarii. Najważniejszymi partnerami są Mikasa, Senoh, Gerflor, Schenker i Asics. Najbardziej znane marki to Honda i Volkswagen, ale one do koszyczka dorzucają znacznie mniej. Słowem, „najków” czy „adidasów” próżno tam szukać. Trochę bieda.

Polska, czyli Volley Land

Mając na uwadze powyższe dane można więc powiedzieć, że siatkówka w ujęciu globalnym to po prostu sport jeden z wielu. Od topowych dyscyplin na wielu płaszczyznach dzielą ją lata świetlne, ale z drugiej strony pewnie niektóre sporty chciałyby zajmować jej pozycję. Takie są fakty.

A faktem jest też to, że w Polsce – czy przeciwnikom to się podoba, czy nie – siatkówka jest obecnie sportem numer dwa. Nawet jeśli wciąż dostaje od piłki nożnej mocno po głowie, co pokazuje ten wykres przygotowany przez Główny Urząd Statystyczny:

Zrzut ekranu 2018-09-19 o 11.04.24

Jak precyzuje GUS, według badania klubów sportowych za 2010 r., siatkarze stanowili 10,6 proc. z 934 822 wszystkich osób ćwiczących w klubach sportowych. Warto jednak pokreślić grubą kreską, że to dane sprzed ośmiu lat, a więc zostały zebrane przed pierwszym w historii zwycięstwem Polaków w Lidze Światowej w 2012 r. i zdobyciem tytułu mistrzów świata w 2014 r. A te sukcesy mogły przyciągnąć do dyscypliny jeszcze więcej młodych ludzi.

Skalę zainteresowania siatkówką nad Wisłą dobrze pokazał wspomniany mundial sprzed czterech lat. 103 mecze turnieju obejrzało z perspektywy trybun łącznie blisko 600 tys. osób (oczywiście nie byli to sami Polacy), co dało średnią ponad 5,5 tys. na mecz, a to jak na spotkanie siatkówki jest dobrym wynikiem. Jeszcze bardziej imponująca była oglądalność telewizyjna. Jak chwalił się Polsat, średnia minutowa dwóch anten (główny Polsat i kanał Polsat Volleyball 1) podczas finału Polska-Brazylia wyniosła 9,6 mln widzów.

Podsumowując, ogólną sytuację siatkówki na świecie można przedstawić na przykładzie… wyścigu kolarskiego. Mamy bardzo mocną ucieczkę, którą są piłkarze, za nimi w grupie pościgowej są m.in. koszykarze, tenisiści, bokserzy i lekkoatleci, a dalej już tylko kotłujący się peleton, gdzie o pozycję i uwagę publiczności walczą także siatkarze.

Dyskusja nad popularnością tej dyscypliny pewnie nigdy się u nas nie skończy, ale być może warto spojrzeć na to z innej strony i nie psuć sobie radości. Czy kibiców w Stanach Zjednoczonych obchodzi, że prawie cały świat ma w czterech literach futbol amerykański i baseball? Czy Anglicy mniej jarają się krykietem, bo poza kilkoma krajami mało kto rozumie o co w nim chodzi? Czy Węgrzy mają wyrzucić do śmieci piętnaście medali olimpijskich z water polo, bo odbijanie piłki w basenie dla większości wygląda komicznie?

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (33)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
emperor

Medal olimpijski. Wtedy nasi pyskacze będą mogli zacytować Wagnera.

Jak na razie półfinał igrzysk, czyli jedynej absolutnie poważnej reprezentacyjnej imprezie w rozdmuchanym siatkarskich cyrku, jest dla orzełków zbyt wysokimi progami.

17-S-92

bo od lat popełniany jest ten sam błąd. Polsat wymaga wyników na jakichś podrzędnych mistrzostwach europy, a jak nie pójdzie to wypierdalany jest trener, podczas gdy inne reprezentacje pracują w cyklu czteroletnim od igrzysk do igrzysk. Takie Włochy czy USA potrafią obniżyć loty na parę lat i spokojnie pracować, a jak przychodzi do igrzysk to kręcą się koło medalu. No ale trzeba zadowolić 16-letnie cipki, które zazwyczaj wyzywają za merytoryczną krytykę.

MonsterBlock
FC Sukces

Ale problem jest taki, że tych imprez jest po prostu za dużo i są one za często, żeby zorientować się, które są naprawdę istotne. Z jednej strony fajnie, bo starają się popularyzować dyscyplinę, ale to jest strasznie nieskoordynowane. Przykładowo – toczy się dyskusja, czy w piłce nożnej, w Primera Division zagrać mecz, czy dwa w sezonie w Stanach. Tymczasem siatkarze, w ramach Ligi Narodów, grali 4 tygodnie pod rząd na różnych kontynentach, mając różnicę czasu nawet 15h pomiędzy krajami. To jest zdecydowanie nadmierna eksploatacja.

Criticball

Reasumując: każdy ogląda, co chce i gówno komu do tego, ze szczególnym uwzględnieniem nas, kibiców piłki kopanej (najpopularniejszej, przeinwestowanej, ze zblazowanymi gwiazdami i gwizduniami).

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Przeanalizujmy, jak to u nas jest i jak dany sport w polskim wykonaniu mogą widzieć ludzie zza granicy:

Piłka nożna -bida poziomu polskiej ligi i reprezentacji – śmieją się z nas
Koszykówka – nie słyszałem o sukcesach
Krykiet – WTF?
Tenis ziemny – było, minęło
!!! Lekkoatletyka – POZIOM ŚWIATOWY
Rugby – opłotki
Formuła 1 – kwestia Kubicy i nic więcej
Boks – lipa, jakieś podejścia do problemu sukcesów
Hokej na lodzie – he he
!!! SIATKÓWKA – MISTRZOWIE ŚWIATA
W Polsce możemy dopisać jeszcze żużel

Siatkówka pozostaje najlepszym polskim sportem drużynowym, futboliści mogą tylko pomarzyć. Ale w zarobkach, już nie… tutaj są piłkarzykowie paniskami.

emperor

ćwierćfinał ME jest porównywalny z mistrzostwem świata, a już na pewno na własnych śmieciach. W siatkówkę gra na poważnie 8-10 zespołów na świecie i absolutny top jest dość ustabilizowany. I Polski tam nie ma.

Aha. W lekkiej Polska jest europejską potęgą, a nie światową. Nie z własnej winy. Ale to jednak potężna różnica.

Uśmiech Koali

Jak już porównujesz w ten sposób to ja nie widzę większej różnicy między siatka a nożna 😉 w kopanej jest z 8-10 poważnych drużyn liczących się w walce o czołowe lokaty, reszta właściwie mogłaby nie istnieć gdyby nie fakt, że w MŚ czy ME musi grać kilka drużyn więcej, pokusilbym się nawet o stwierdzenie, że w porównaniu z tą pierwszą 10 to reszta reprezentacji uprawia inna dyscyplinę sportu 😉

emperor

ja trochu trolluję, ale na jedynej wiarygodnej imprezie siatkarskiej czyli igrzyskach od 2000 roku w półfinałach były (kolejność medalowa)
2000: Jugosławia, Rosja, Włochy, Argentyna
2004:Brazylia, Włochy, Rosja, USA
2008 USA, Brazylia, Rosja, Włochy
2012: Rosja, Brazylia. Włochy, Bułgaria
2016: Brazylia, Włochy, USA, Rosja

Tym 2000 sam sobie strzelam w stopę, bo patrząc na pozostałe wyniki widać pewną, hihi, powtarzalność (ten absolutny światowy top). Biorąc pod uwagę najważniejsze siatkarskie ligi świata brakuje takiego jednego zespołu, a USA to przecież jacyś szaleńcy z NCAA, tak poważny to sport. A teraz kopana.

2002: Brazylia, Niemcy, Turcja, Korea Południowa
2006: Włochy, Francja, Niemcy, Portugalia
2010: Hiszpania, Holandia, Niemcy, Urugwaj
2014: Niemcy, Argentyna, Holandia, Brazylia
2018: Francja, Chorwacja, Belgia, Anglia.

Uśmiech Koali

kto tu nie trolluje 😉 a ze nie widze powodu dla ktorego mialbym nie traktowac powaznie MŚ w siatkowce..

1998: Włochy, Jugosławia, Kuba
2002: Brazylia, Rosja, Francja
2006: Brazylia. Polska. Bułgaria
2010: Brazylia, Kuba, Serbia
2014: Polska, Brazylia, Niemcy

od 1998 do 2014 – 10 roznych druzyn w pierwszej 3

w noznej? 11… wielkiej roznicy nie ma 😉

chozjor_dadybicz

10 dlatego, że Jugosławię traktujesz osobno od Serbii, ale w tamtej reprezentacji był jeden Czarnogórzec i jedenastu Serbów. Czyli właściwie 9 drużyn. Rozszerzmy to do pierwszych czterech miejsc – i nadal 9 drużyn. Czołówka stabilna. W piłce nożnej jest to już 15 drużyn. Pójdźmy dalej – ćwierćfinały. 26 drużyn w piłce nożnej i 18 w siatkówce.

Uśmiech Koali

wiem, ze z Jugoslawia i Serbia przesadzilem, przyznaje 😀 ale wracajac do punktu wyjscia, cwiercfinal naszych pilkarzy na ME to wiekszy sukces niz MŚ w siatkowce? Moim zdaniem nie 😉 a sam fakt, jakim hegemonem na MŚ byla Brazylia i my ta passe im przerwalismy swiadczy raczej o tym, jak znakomity to byl turniej w wykonainu naszych siatkarzy 😉

chozjor_dadybicz

Moim zdaniem też nie. Nie przepadam za siatkówką, ale trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie – tytuł MŚ to kapitalny wynik. I w przeciwieństwie do naszych ćwierćfinalistów, siatkarze naprawdę mieli trudnych przeciwników na swojej drodze – Rosjanie, Brazylijczycy, Francuzi czy Amerykanie (choć z nimi akurat przegrali) więcej znaczą w siatkówce, niż Ukraińcy, Irlandczycy czy Szwajcarzy w piłce nożnej. To, że siatkarska czołówka jest ciut bardziej zakonserwowana nie zmienia faktu, że nasi tam się dostali. I trzeba się z tego cieszyć.

Krzysztof.Reperowicz

A w ilu krajach europejskich masz profesjonalną ligę jak w Polsce z tv, reklamodawcami i kibicami. Przy tych paru krajach to Polska co impreza to powinna walczyć o medale a tu co igrzyska olimpijskie to obciach.

Uśmiech Koali

Ło matko, nazywać Ekstraklasę profesjonalna liga… 😉 a ile masz lig piłkarskich, które regularnie ogląda ktoś inny niż obywatele danego państwa: Anglia, Hiszpania, Włochy, Niemcy, Francja.. potem kilka lig typu Rosja/Belgia/Holandia/Portugalia, w których mało kogo grzeje co się dzieje nie licząc skautów z tej pierwszej 5, kilka lig typu Czechy/Szkocja/Szwajcaria gdzie na siłę można powiedzieć, że grają w piłke nożna, a niżej to już plus minus poziom gówna i inna dyscyplina sportu jak właśnie nasza rodzima Ekstraklasa 😉

… I przy takiej „konkurencji” mam się jarac, że 30 paro milionowy kraj wyprodukował na tyle dobrych piłkarzy, iz wyszliśmy z grupy i udało się wygrać z Szwajcaria po karnych 😉 a w każdym bądź razie bardziej niż mistrzostwem świata w wykonaniu siatkarzy 😉

Krzysztof.Reperowicz

Nie ekstraklase tylko siatkówkę

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

„Tego faktu nie przekręciłby nawet najbardziej kreatywny pasek w TVP Info….”
Nooo, panie Rafał … dobre, dobre.. chyba kolejny duży felietonista/redaktor nam rośnie na weszlo :)

Krzysztof.Reperowicz

Przedawkowal tefauen

polaris13

Weszło sobie niesamowicie upodobało nazywanie tych mistrzostw „mundialem”. Teraz już każde MŚ będziecie tak nazywać? Mundial w golfa, mundial w rzucie oszczepem, mundial w curlingu?

JesusChristPose
Legia Warszawa

dopóki nie zatrudnią jakiegoś nowego stażysty, to pewnie tak

Hivth

Takie pogaduszki, analizy, statystyki, piąty czy dziesiąty sport świata, a potem wchodzę na artykuł o meczu na MŚ w siatkówce i za wynikiem widzę:
Widzów: 890.
No to tłumy, tłumy przybyły…

Uśmiech Koali

Ekstraklasa ze średnia 9-10 tys na mecz była prawie w pierwszej 10, gdyby frekwencja pokrywała się z poziomem sportowym… 😉

Hivth

Wali mnie ekstraklasa, w życiu tego szajsu nie obejrzałem i nie obejrzę, to dla mnie nie piłka. Chcesz porównywać z czymś MŚ w siatkówce to porównaj z MŚ w piłce nożnej 😉 890 kibiców na meczu MŚ – no ostro pocisnęli.

lubieplacki

W artykule jest wyraźnie napisane i poparte danymi, że piłka nożna odjechała innym sportom i przy niej wszystkie wyglądają blado, po czym wchodzisz tu porównując siatkówkę do kopanej i piejesz jakbyś odkrył Amerykę. Brawo, szanuję.

Hivth

To nie ja porównałem piłkę do siatkówki ośle, tylko użytkownik Uśmiech Koali. Gdzie masz w moim pierwszym poście cokolwiek o piłce? Nie nauczyli Cię czytać ze zrozumieniem? Podałem suchą statystykę – niecałe 900 kibiców na MISTRZOSTWACH ŚWIATA w siatkówce, żenada i wstyd. Gdybym miał to porównywać, to raczej do pozostałych dyscyplin – tyle że w byle meczach NFL, NHL, NBA czy tenisa jest pewnie 10 czy 20 razy tyle jak nie więcej. I myślę tu o zwykłych „ligówkach”.

lubieplacki

Tak to ja tu jestem osłem i ja nie wiem o czym pisze. Wypuść powietrze i wracaj oglądać la liga czy inne premier league bo chyba na tym się kończy twój światopogląd.

900 osob to jest normalne w sportach innych niż piłka nożna i skoro dziwi cie to są dwie opcje
1) Piszesz przez pryzmat piłki
2) Nie wiesz kvrwa o czym piszesz

Niesłusznie założyłem to pierwsze. Przepraszam.

Nie pisz mi o frekwencji NFL, NHL, NBA bo jeśli nie widzisz różnicy między meczami ligowymi gdzie gospodarz gra u siebie, a mistrzostwami, gdzie zainteresowani kibice mają tysiąc kilometrów, albo pół świata do przejechania to… masz problem. To normalne że w sportach, gdzie sportowcy nie są celebrytami hale/stadiony zapełniają się tylko na decydujące starcia, lub gdy gra gospodarz.

Tym osłem i porównaniem do nhl itp pokazałeś klase. Nie będę tracił więcej czasu na tłumaczenie ci luk w twojej upośledzonej logice. Powyżej masz dobry artykuł przedstawiający z różnych perspektyw ten temat. Najlepiej kilka razy, może w końcu załapiesz.

Hivth

Kurwa, celowo użyłem raczej zabawnego określenia, ale Ty jednak naprawdę jesteś tępy. Więc wytłumaczę powoli, bo widzę nie dociera.
1) To nie ja porównałem piłkę z siatkówką, co chciałeś mi wmówić – dlatego właśnie nazwałem Cię tak, jak Cię nazwałem, bo wyjechałeś z komentarzem kompletnie z dupy, nie zapoznając się z nawet z dotyczącą go dyskusją.

2) „900 osob to jest normalne w sportach innych niż piłka nożna i skoro dziwi cie to są dwie opcje” (blebleble) oraz – bo zbyję dwa idiotyczne Twoje argumenty jedną odpowiedzią – „Nie pisz mi o frekwencji NFL, NHL, NBA bo jeśli nie widzisz różnicy między meczami ligowymi gdzie gospodarz gra u siebie, a mistrzostwami, gdzie zainteresowani kibice mają tysiąc kilometrów, albo pół świata do przejechania to… masz problem. To normalne że w sportach, gdzie sportowcy nie są celebrytami hale/stadiony zapełniają się tylko na decydujące starcia, lub gdy gra gospodarz.”

Dobrze, przyjrzyjmy się kolejnym sportom. Pierwsze z brzegu – hokej. Otwieramy wikipedię, wpisujęmy MŚ w hokeju, mamy te z 2015 roku z CZECH. Mecze PIERWSZEJ RUNDY, między, dajmy na to Szwajcarią i Austrią (czy któryś to gospodarz? Czy któryś ma superultra gwiazdy? Odpowiem za Ciebie, bo widzę, że nie domagasz – nie kurwa, to nie gospodarze. Widzów: 13953
Przypadek? Na pewno, otwieram Francja – Niemcy: Widzów: 14903. Otwieram Szwajcaria – Łotwa (to musiało być widowisko!!!): Widzów: 10856. Weźmy grupę B, bo A na pewno jest pełna gospodarzy i drużyn z ultragwiazdami, jak Łotysze. Więc grupa B: Findlandia – Białoruś: Widzów: 8812. Ojej, to może jakiś inny? Słowacja – Rosja: Widzów: 8812. Dla porządku dodam – finał obejrzało Widzów: 17383. Finał pełen gospodarzy oczywiście.

Następny sport – koszykówka. MŚ z 2014 roku z Hiszpanii. Faza grupowa, lecimy przykładowe mecze: Brazylia – Iran: Attendance: 7,070. Sami gospodarze i gwiazdy dodam! Następny: Francja – Egipt: Attendance: 6,597. Puerto Rico – Argentyna: Attendance: 5,300. SENEGAL – PUERTO RICO kurwa mać, gwiazdy i gospodarze: Attendance: 5,554. Praktycznie brak meczów poniżej 5000 ludzi. Finał dla porządku – Attendance: 13,673.

Idziemy dalej? Może tenis? Jeden dzień US Open to +-60 tys. ludzi. Nie będę wchodził nawet w inne szlemy, bo to już daje pojęcie o rozmachu.

Dalej- rugby, MŚ 2015 w Anglii. Grupówka, przykłady. Australia – Fidżi: widzów: 67 253. Walia – Urugwaj: widzów: 71 887. Samoa – USA: widzów: 29 178. GRUZJA – TONGA (gospodarze i gwiazdy!!!) widzów: 14 200. I to była najniższa frekwencja na turnieju chyba, nie chce mi się szukać dalej, starczy.

To jak, 800 kibiców na meczach – i to nie pierwszej rundy – w siatkówce to, tak jak mówisz „norma w tych sportach”? Dalej masz jakieś pierdolone ale, czy może sam dojrzysz, że nie dosyć, że pierdalnąłeś się i nie doczytałeś o czym ja pisałem, to potem jeszcze wytoczyłeś najgłupsze argumenty pod słońcem, które mógłbym tak zbijać do jutra?

MonsterBlock
FC Sukces

Ciekawy artykuł, a zwłaszcza rozkład ćwiczących pokazuje przyczynę popularności siatkówki. 50% mężczyzn, 50% kobiet. Jest to sport, w którym można grać na dobrym, amatorskim poziomie w mieszanych zespołach, co w piłce nożnej jest bardzo trudne.

A co do wypowiedzi Kubiaka, ja naprawdę nie rozumiem tej jazdy po nim. W sporty akademickie, jak siatkówka, czy koszykówka grają ludzie, którzy idą na uczelnię. Fakt pójścia na uczelnię i ukończenia jej, mimo wszystko wskazuje na dość wysoki poziom intelektualny. Piłka nożna to sport bardzo masowy – więc trzeba się liczyć z tym, wszystkim co się z masowością wiąże. A będzie to napływ zawodników i kibiców z mniej wyedukowanego, albo też patologicznego środowiska. I takie artykuły, jak ten o Górniku Konin.

Jedyne co mnie ubodło w jego wypowiedzi, to odnoszenie się do inteligencji jako głównego czynnika sukcesu w siatkówce. Niestety, równie ważnym, a nawet głównym, elementem do uprawiania siatkówki na sensownym poziomie, są warunki fizyczne. A te, które ma pan Kubiak ma znikomy odsetek populacji.

Uśmiech Koali

Akurat Kubiak to przyklad na to, że inteligencja w siatkówce nie jest wcale tak istotna… 😉
A jesli chodzi o ludzi którzy przychodzą oglądać siatkówkę to… Jest normalnie, na nożnej jeśli chodzi o trybuny to zastanawiasz się czy to jeszcze ludzie, a może już zwierzęta 😉

MonsterBlock
FC Sukces

Nie poznałem Kubiaka, to nie wiem. :) Jeśli chodzi o trybuny – potomstwo ludzi z trybun, będzie uprawiać zapewne ten sport, który oni oglądają. I tu widać różnicę.

romper

A może po prostu uprawianie piłki nożnej na wysokim poziomie, wymaga jednak większego zaangażowania i trudniej jest pogodzić to z nauką na poziomie studiów wyższych, może mylimy skutek z przyczyną. W siatkówce znajdziesz sporo zawodników w topie, którzy zaczęli na poważnie uprawiać tą dyscyplinę stosunkowo późno, w piłce raczej ciężko znaleźć przykłady zawodników na poziomie reprezentacji, co zaczynali grać w piłkę w klubie w wieku 18-19 lat. Przyczyna kolejna – pieniądze, otóż w naszej lidze siatkarskiej zarobki są na poziomie europejskim, są sponsorzy, polskie prawie co roku są w czołówce w lidze mistrzów, ciężko gdzie indziej o zauważalnie większe zarobki, w piłce szczególnie w młodym wieku ciśnienie na wyjazd jest ogromne, bo to często zarobki o poziom wyższe , Łatwiej skończyć studia, mieszkając w kraju, mając względną stabilizację, niż co chwila zmieniając kluby i kraje, w piłce jest wielu piłkarzy, którzy zaczynali studia, ale nie kończyli bo ciężko to było pogodzić z zawodową karierą, motywacja też jest mniejsza, biorąc pod uwagę różnicę między zarobkami z piłki a tymi z ewentualnego zawodu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Nie chcę się czepiać, ale...

„ale metodologia niektórych wydaje się być radosną twórczością autorów” – METODYKA kurła!

Mike071

Siatkówka, bezkontaktowy, niezbyt wymagający sport dla łodyg i patyczaków. W szkole chciały w siatę grać ofermy nie radzące sobie w piłce czy koszykówce oraz grubasy i lenie, którym nie chciało się biegać. Tyle w temacie.

wpDiscuz