Grube zmiany na horyzoncie. Co proponuje Łysy z FIFA?
Weszło

Grube zmiany na horyzoncie. Co proponuje Łysy z FIFA?

Można napisać, że światowym rynkiem transferowym zawładnęła awanturnicza polityka transferowa, ale byłoby to spore niedopowiedzenie. Rynek transferowy wręcz oszalał i tylko kwestią czasu wydaje się, kiedy kwota transferowa za jakiegoś zawodnika osiągnie równą bańkę. Szaleństwo widzimy zwłaszcza po klubach angielskich. Przykład pierwszy z brzegu – Danny Ings, kojarzycie? Jeśli nie, to nic dziwnego, koleś spędził ostatni rok w głębokiej rezerwie grając z młodzieżowcami. Suma, jaką latem za niego zapłacono? 24 miliony funtów. 

W Anglii wydaje się na potęgę prawie z takim rozmachem, jak jeszcze chwilę temu robili to Chińczycy. Na same prowizje menedżerske Premier League wydała w 2017 roku 211 milionów funtów, czyli więcej, niż kosztował największy transfer na świecie (Neymar). Sam Liverpool wydał wówczas 26,8 miliona funtów. Dochodziło do takich absurdów, jak w przypadku transferu Rossa Barkleya, gdy menedżer dostał aż 50% od sumy odstępnego, czyli ponad siedem baniek w brytyjskiej walucie, albo – hit hitów – 49 baniek za jeden transfer dla agenta, jak w przypadku Mino Raioli i Paula Pogby.

Totalne szaleństwo, zwłaszcza, że takie odchyły można mnożyć. Dlatego FIFA zrozumiała, że trzeba coś z nim zrobić. W specjalnym raporcie inspirowanym przez Gianniego Infantino można przeczytać rozwiązania, które – o ile zostaną przeforsowane – współczesną piłkę nożną wręcz zrewolucjonizują. Jakie?

1) pensje zawodników ma wyliczać algorytm. Jego zasada działania będzie bardzo prosta – jeśli klub dużo zarabia, może zaproponować zawodnikowi suty kontrakt. Jeśli jest w dołku – „maszyna” nie wyliczy kwoty, która będzie konkurencyjna na rynku transferowym. O ile ciężko stwierdzić, że pensje rujnują budżety europejskich klubów, o tyle to rozwiązanie może cieszyć przede wszystkim z polskiej perspektywy, gdzie przeznaczanie 80% budżetu klubu na apanaże staje się normalnością. Jeśli zatem jakiś klub zechce ściągać do siebie tabuny przepłaconych obcokrajowców, szybko zostanie skasowany przez FIFA. Co ciekawe, w raporcie znajduje się zapis o możliwości obniżenia kontraktu danego zawodnika w sytuacji, gdy klub zaczyna osiągać mniejszy dochód. Piłkarz wybierając klub będzie musiał zatem – trochę jak na giełdzie – oszacować, czy jest tam potencjał na sukcesy. A co za tym idzie – na kasę.

2) każdy klub będzie zobligowany do wpisywania klauzuli transferowych. A więc przy podpisywaniu kontraktu strony dogadują się, za jaką kwotę dany zawodnik może zmienić klub, co ma chronić przede wszystkim interesy zawodnika. Gdyby Lewy przy przedłużaniu bądź podpisywaniu kontraktu wynegocjował sobie rozsądną klauzulę, dziś może udałoby mu się dopiąć deal z jakimś większym graczem, do czego tak bardzo dążył. A tak – stał się niejako więźniem Bayernu, który nie ma zbyt wielkiej ochoty go oddawać. Wprowadzenie tej reguły ma uchronić także piłkarzy, którzy chcą uwolnić się od klubów, które w desperacki sposób chcą zarobić na nich kasę i nie zgadzają się na transfer. Przepis o obowiązkowych klauzulach wprowadzony jest m.in. w Hiszpanii.

3) menedżerowie będą mogli wziąć tylko 5% prowizji. Pięć procent od wynagrodzenia bądź sumy transferowej – rozsądny układ, pozwalajacy uniknąć takiego szaleństwa, jak choćby w przypadku Raioli i Pogby.

W największym skrócie – FIFA chce mocniej zaglądać do portfeli klubów i w realny sposób opiniować, czy wydają one pieniądze w sposób rozsądny. Rozważa się także wprowadzenie granicznej kwoty, jaką dany klub może zapłacić za zawodnika oraz limit wypożyczeń z klubu i do klubu – tak, by uniknąć tworzenia się „farm zawodników”, jak w Chelsea, która skupuje grajków na potęgę, daje im się ograć, a zostawia tylko najlepszych. Dziś na liście wypożyczonych w londyńskim klubie jest około 40 nazwisk. Wszelkie kary za złamanie ustalonych reguł mają iść na konta klubów, które wychowały danych piłkarzy i to też idea, której trzeba przyklasnąć.

Fajnie, naprawdę fajnie, że FIFA bierze się za rodzącą się patologię i to nie w momencie, gdy rozsiadła się ona na dobre na europejskich salonach, a już teraz, gdy dopiero zaczyna dojrzewać. Pytanie, ile z tych regulacji się przyjmie. Pamiętajmy, że chwilę temu FIFA wprowadziła także zasadę finansowego Fair Play, a zaraz potem do PSG w jednym oknie trafił Neymar i Mbappe. Ten drugi oczywiście na zasadach standardowego wypożyczenia.

Fot. FotoPyK