Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Jestem tak stary, że pamiętam ignorowanie meczów pierwszych faz eliminacji europejskich pucharów. Niedługo zostanie nas na tym świecie tylko garstka – nas, czyli ludzi, którzy sięgają pamięcią do tych lat, gdy meczów Widzewa z Nefczi Baku czy ŁKS-u z Kjapazem Gandża nawet się nie oglądało, a jedynie sprawdzało wynik: ile goli im załadowaliśmy i czy skład był mocny. Gdyby wówczas ktoś przepowiadał, że jeszcze za naszego życia futbolu będą uczyć nas Mołdawianie, Azerowie i Luksemburczycy, zapewne zostałby wyśmiany jak ci, którzy wieszczyli koniec AWS-u i Unii Wolności.

Ale mimo wszystko udało mi się zapanować nad nostalgią i naprawdę nie mam zamiaru po raz setny rozwodzić się nad skalą upadku naszej piłki, porównując dzisiejsze wojaże naszych klubów eksportowych z legendarnymi bitwami zespołów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, ale też meczami Wisły Kraków czy Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Nie, porównania na niewiele się zdadzą, poza tym, że po raz kolejny odpalimy sobie jakieś retro filmy z czasów tamtej skorumpowanej, brudnej, przesiąkniętej wszelką patologią ligi, która w Europie prezentowała się jednak o niebo lepiej niż dziś.

Zamiast wspomnień i rzewnych łez – obecnych przy ostatnich kilkunastu eurowpierdolach – większość środowiska piłkarskiego tym razem stawia na refleksję – co zrobić, by nie upaść jeszcze niżej. To słuszny kierunek i istotnie warto właśnie teraz, w momencie największego kryzysu, rozważać wszystkie możliwe rozwiązania i sposoby na wyjście z tej nieciekawej sytuacji. Kiedy, jeśli nie teraz, gdy ligę ogląda się najgorzej od dekad, nawet solidne kluby walczą o spięcie budżetu, a w poszczególnych zespołach główne role odgrywają goście, którzy jeszcze kilka miesięcy temu grali w juniorach, albo niższych ligach?

Zupełnie szczerze – spodobał mi się pomysł z zawieszeniem ligi, zaproponowany na Weszło. Lokaut w Grecji miał miejsce po wybrykach pseudokibiców, lokaut w Polsce zarządzony zostałby po wybrykach pseudopiłkarzy. Główny zamysł: skrócenie ligi z jednej strony z litości nad widzami i kibicami, z drugiej w ramach oszczędzania pieniędzy przez kluby, które będą mogły płacić pensje, albo przynajmniej wejściówki i premie (kwestia ustalenia formy prawnej lokautu) trochę rzadziej niż dotychczas. Zresztą, pomyślcie sami – budżet klubu z 12 miesięcy przechodzi niemal w całości na następne 12 miesięcy, czyli wszystkie kluby nagle stają się w miarę bogate. 12 miesięcy oszczędności, a potem chlast, lecimy grubiej niż dotychczas. Jak nas wykluczą z pucharów – tym lepiej, będzie można znów przyoszczędzić a nadwyżki zainwestować, plus żaden Kazimierz Węgrzyn nie będzie musiał tłumaczyć, że porażki w pucharach zaciemniają obraz fantastycznie rozwijającej się ligi, bo żadnych porażek w pucharach nie będzie.

Pomysł ma oczywiście jedną poważną wadę, nie będziemy mieć na Weszło o czym pisać, w związku z czym jedynym logicznym wyjściem jest jego porzucenie na rzecz bardziej przemyślanych koncepcji. Wczoraj Krzysztof Stanowski rozpisał u siebie w felietonie większość problemów polskiej piłki, po czym zalecił szereg reform, które w efekcie mogą poprawić stan polskiej piłki. Generalnie z większością jego postulatów trudno się nie zgodzić, ale też każdy czytelnik gdzieś podświadomie czuje, że czyta obraz mitycznej utopii. Utopii, której wprowadzić się nie da, ani siłą, ani prośba, ani umiejętnym łączeniem obu – w dużej mierze dlatego, że piłką rządzą osoby totalnie do swej roli nieprzygotowane, ale też dlatego, że najważniejszym czynnikiem zmian musiałaby być zmiana mentalności w środowisku piłkarskim – od kibiców, przez trenerów, po działaczy.

Uważam, że tak głębokie rewolucje oparte na zmianie światopoglądu setek ludzi nie są możliwe, przynajmniej nie od razu, w przeciwieństwie do niektórych pomysłów również dość efektywnych, a jednak sporo łatwiejszych do wprowadzenia. Nauczenie kibiców, prezesów i właścicieli klubów trudnej sztuki cierpliwego oczekiwania na wyniki to proces, który będzie trwać latami, a nic nie gwarantuje, że w międzyczasie zawrócimy z tej ścieżki. Zmiany doraźne będę miały oczywiście o wiele mniejszy efekt, ale wepchną kluby właściwie siłą na drogę, z której będzie trudno zawrócić.

Postulaty są dwa i są – moim zdaniem – banalne do wprowadzenia.

Pierwszy to zmiana warunków licencyjnych, które od tej pory obejmowałyby nie tylko szereg upierdliwych szczególików z zakresu infrastruktury stadionowej, ale też absolutną podstawę – bazę treningową. Szukam w głowie powodów, dla których w warunkach licencyjnych nie można dopisać wymogu posiadania boiska pod balonem, które zapewni przynajmniej pierwszej drużynie możliwość całorocznych treningów w godnych warunkach, albo chociaż wymogu posiadania trzech boisk, na których mogą trenować klub oraz jego akademia młodzieżowa. Kluby się zbuntują? No mogą się buntować, tak jak przeciwko wymogom posiadania odpowiedniego oświetlenia dla telewizji oraz odpowiednio wysokich krzesełek, które nie powodują u wiernych fanów wad kręgosłupa. Sęk w tym, że jeśli coś jest w podręczniku licencyjnym, to klubom pozostaje bunt młodzieżowy – zamknięcie się w swoim pokoju do momentu, aż zrozumieją, że ich protest żadnego efektu nie przyniesie.

Warunki licencyjne są bezduszne już od najniższych lig. W A-klasie musisz mieć drużynę młodzieżową i nikogo nie interesuje, że to tylko grupa ziomków wygrała przypadkiem rozgrywki B-klasy – muszą na szybko kombinować młodocianych zawodników, których „wpiszą” sobie do wniosku licencyjnego. W I lidze nikt nie patrzy na to, że stadiony idealnie sprawdzające się w II lidze, teraz muszą zostać uzbrojone w jupitery – takie są wymogi telewizji i żadne błagania niczego nie zmienią.

A skoro bezlitosne przepisy wiążą jakąś część budżetów klubów od góry do dołu – dlaczego nie dorzucić tutaj inwestycji tak obiektywnie dobrej, jak rozbudowa bazy treningowej? Czy koszta byłyby za duże? W I lidze być może, ale słynna tabelka z wartościami wypłaconych menedżerom prowizji nie pozostawia wątpliwości – właściwie każdy z 16 klubów krajowej elity znalazłby w budżecie te półtora miliona, by zapewnić swoim piłkarzom możliwość trenowania na normalnym placu. Zresztą – gdyby Ekstraklasa i PZPN zdecydowały się na tego typu podwyższenie wymogów teraz – presja środowiska dziennikarskiego, kibiców, ekspertów czy nawet sponsorów byłaby tak wielka, że kluby zwyczajnie nie mogłyby zaprotestować. Popłakałyby chwilę w rękaw, po czym z ciężkim sercem zrezygnowały z dwóch Słowaków, zamiast tego inwestując w grunty.

Staram się znaleźć jakieś słabe punkty tego rozwiązania, ale naprawdę, w takim sezonie trudno. Przenosząc nakłady z pierwszego zespołu na infrastrukturę obniży się jakość gry? No nie da się już gorzej grać. Kluby zbankrutują? Nie zbankrutowały od montażu oświetlenia czy prowizji menedżerskich, to nie zbankrutują od budowy jednego boiska. Co najważniejsze – właściciele przychodzą i odchodzą, podobnie jak piłkarze czy trenerzy. Infrastruktura jednak zostaje przy klubie, więc nawet w najczarniejszych scenariuszach, przynajmniej młodzież nadal ma gdzie trenować.

To jest pierwsza banalna zmiana, druga dotyczy zaś już ściśle PZPN-u. Wszędzie, gdziekolwiek przyłoży się ucho, słychać narzekania młodych trenerów. Zarabiają grosze – często po kilkaset złotych. Mają na głowie po kilka drużyn, żeby jakoś związać koniec z końcem. Doszkalanie się – kursy, konferencje, ale i awans zawodowy w postaci zdobywania kolejnych licencji – to nie tylko ogromny koszt, ale i spory nakład pracy. Efekt jest taki, że na zajęcia z młodzieżą wychodzą nieszczególnie przygotowani, nieszczególnie zmotywowani, niewyspani i przytłoczeni natłokiem informacji młodzi goście, którzy cisną na czystej pasji – zazwyczaj do momentu, gdy małżonka zagania ich do normalnie płatnej pracy.

Kto może to zmienić? Pierwsze w kolejce są kluby, ale od nich nie wymagam za wiele – już wystarczy, że będą musiały budować boiska. Druga w kolejności wydaje się więc organizacja, która tym wszystkim kręci – a więc PZPN. To na konto PZPN-u czy podległych mu okręgowych związków lądują opłaty za szkolenie trenerów, to PZPN również ma największy finansowy komfort spośród wszystkich podmiotów polskiej piłki. Zastanawiam się – czy na pewno po tak intratnych dealach marketingowych, jakie zawarł związek w ostatnich latach, nadal kursy UEFA A czy wyższe muszą być tak drogie? Czy naprawdę muszą być organizowane tak rzadko?

Jak to sobie wyobrażam? PZPN zgodnie ze swoim statutem zakładającym wyznaczanie kierunku rozwoju futbolu w Polsce tworzy specjalny fundusz na rzecz szkolenia trenerów, z którego opłaca rozwój szkoleniowców. Żadnej papierologii – po prostu obniżenie cen tam, gdzie wyznacza je PZPN i opłacenie 50% kwoty, jeśli cenę wyznacza któryś z okręgowych związków. Zresztą, co ja się będę rozpisywał, wkleję fragment ze strony PZPN-u.

By zdobyć UEFA Pro, musiał poczekał aż 10 lat. To przede wszystkim efekt wymogów piłkarskiej centrali – by rozpocząć kurs, trzeba mieć za sobą pięć lat w roli asystenta trenera lub dwa lata jako szkoleniowiec pierwszej drużyny w klubie od ekstraklasy do II ligi.

Broniszewski najpierw szkolił młodzież, a jako asystent pracę zaczął w 2009 roku w Zagłębiu Lubin, gdzie poznał Franciszka Smudę, z którym jego losy trenerskie są związane do tej pory. Razem pracowali także w reprezentacji Polski (podczas Euro 2012), niemieckim Jahn Regensburg, Wiśle Kraków, a teraz w Widzewie. Na początku 2016 roku Broniszewski mógł w końcu wykazać się pięcioletnim stażem jako asystent i zapisał się na UEFA Pro.

Jeździłem po wszystkich klubach i zbierałem dokumenty. Były też inne kryteria, jak niekaralność. Musiałem także wykazać, że regularnie brałem udział w kursokonferencjach odbywających się w wojewódzkich związkach piłki nożnej i w PZPN. W końcu zacząłem upragniony kurs, a właściwie można to nazwać studiami po licencję UEFA Pro – cieszy się Marcin Broniszewski. – Musiałem zdać egzamin, który składał się z części teoretycznej i praktycznej. Trzeba było m.in. pokazać, że potrafimy grać w piłkę, po prostu rozegraliśmy między sobą mecz. Na kursie było 22 trenerów, wiec były dwie jedenastki.

UEFA Pro to najwyższy stopień uprawnień trenerskich. Według strony PZPN w Polsce jest 197 szkoleniowców z taką licencją (w tym 15 zagranicznych). By wziąć udział w kursie, trzeba zapłacić 17 tysięcy złotych. Jak wylicza Broniszewski na dojazdy, hotele, wyjazdy na staże wydał prawie drugie tyle.

Kurs odbywa się raz na dwa lata.

Czujecie ten klimat? Marcin Broniszewski musiał przez 10 lat się bujać po klubach, wydał ponad 30 tysięcy złotych, żeby załapać się na kurs, który odbywa się raz na dwa lata.

Przecież to brzmi jak piłkarskie samobójstwo. Kto ma dobrze trenować, jeśli okienko, przez które można wskoczyć do zawodu, jest tak wąskie, że mieści się w nim kilkunastu trenerów rocznie? Przecież zapotrzebowanie na wykształconych, fachowych trenerów nie kończy się na szesnastu klubach Ekstraklasy. Idealną sytuacją byłoby zatrudnianie trenerów z wysokim stopniem uprawnień nawet na stanowiska w piłce młodzieżowej. W tej zresztą PZPN prowadzi osobne kursy, Elite Youth, równie drogie (5 koła) i z równie wysokimi wymaganiami.

Nie rozumiem i nie zrozumiem, dlaczego nie chcemy mieć więcej dobrze wykształconych trenerów na każdym szczeblu, skoro koszt byłby dość niski w stosunku do wysokości kontraktów reklamowych zawieranych przez PZPN dzięki reprezentacji Polski. Przecież sama organizacja dostrzega problem – powstał program mobilnej Akademii, która ma za zadanie doszkalać trenerów w poszczególnych województwach, w miejscu ich pracy. Ale to przecież działanie doraźne, niejako łatające dziurę, która powstaje w wyniku ustalenia zbyt wysokich cen podstawowych kursów. Trenerów UEFA Pro doszkalać nie trzeba, ale produkujemy ich w takim tempie, jak kreatywnych rozgrywających. Albo i wolniej.

Dwa proste ruchy. Niewielkie w kontekście innych wydatków środki. Łatwe pod względem prawnym, doskonałe pod względem marketingowym. W przeciągu kilku lat mamy i boiska, i trenerów.

A doświadczenie uczy, że mając boiska i trenerów o wiele łatwiej później o piłkarzy.

KOMENTARZE (40)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Quotsa

To prawda. PZPN mógłby zejść z cenami, kosztami, prowizjami od transferów, zwłaszcza w niższych klasach rozgrywkowych…

Staszek Anioł

Niestety na wszystkie koszty od III ligi w dół PZPN nie ma wpływu. Wszystko w rękach związków wojewódzkich.

Pasta

W ogole po co sa te licencje uefa pro i inne? No po co? Co one dobrego przyniosly oprocz kokosow dla organizatorow tych kursow? Od tego trzeba zaczac, od wyjebania tych wszystkich przymusow nakazow i zakazow. Sam Olkiewicz napisal jaki cyrk z ‚mlodziezowcami’ w nizszych ligach. Jebac zakazy, tylko wolny rynek!

Mecenas_Misiura

No wreszcie, bo Krzysiaczek to ten swój felieton machnął na odpierdol, chyba tylko dlatego, że każdy szanujący się dziennikarz i komentator piłkarski podaje recepty na uzdrowienie ektraklapy. Drapać po zakolach musiał się tylko pochylając się nad kwestią nie mieszania do tego wszystkiego Zbigniewa i PZPNu, co też Szanowny Pan Jakub własnie uczynił, z pewną (trzeba przyznać) gracją i delikatnością.

Urkides
Legia Warszawa

Po ostatnich artykułach widac dlaczego mamy taki poziom piłki. Piłkarski portal zaczął dawać recepty i obnażył swoją niekompetencję i bezmyślność.
Przypomnę że jak prezes Ekstraklasy SA proponował wpisać do podręcznika licencyjnego obowiazek posiadania akademii, to zosdtało to zablokowane przez PZPN i nikt nie protestował a wręcz przeciwnie, pisano że klubów NIE STAĆ na akademie.
Jak chciano podpisać umowę z firmą Double Pass na wprowadzenie programu szkolenia, to wszyscy twierdzili że mamy świetnych trenerów i programy i sami damy radę. Minęło kilka lat i dalej nie dajemy rady, za to ludzie na poziomy gimbazy rzucają wydłubane na prędce z nosa mądrości. Tak samo jak sie posłucha „ekspertów”.
W polskiej piłce nie może być lepiej, bo zajmują się nią idioci.

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Zaden cudowny program, czy krajowy, czy z zachodu, wschodu, czy z ksiezyca nic nie zmieni, bez boisk treningowych i dobrze oplaconych trenerow. Czytaj uwaznie

Urkides
Legia Warszawa

Andrzejku
A skąd się wezmą boiska? Same wyrosną?
A trenerzy, skąd się wezmą? Wyrosną jako samosiejki na tych boiskach?

Murphy
KTS Weszło

Smutne, że w Polsce jedynie przymus administracyjny może doprowadzać to pewnych działań, które powinny być dla klubu oczywiste.
Tak pomyślałem, że mogłaby to komisja ligi połączyć z innym działaniem.
Na przykład jest kara finansowa za wybryki idiotów z trybun. Wtedy komisja przyznaje domiar z zastrzeżeniem, że kara będzie wycofana jeśli klub zainwestuje w taką infrastrukturę na przykład.
Proste. Lepiej dla klubu wydać taką kasę na coś co później klubowi posłuży. Niż miałoby przepadać w sejfie Ekstraklasy.

Nie chcę się czepiać, ale...

Przymus to niestety jedyne narzędzie, żeby w ogóle wprowadzać korzystne społecznie zmiany w naszym kraju, w każdej dziedzinie. Dopóki wiele gmin nie wprowadziło zakazu palenia w miejscach publicznych, to palacze mieli gdzieś, ze trują innych. Nie ma zakazu palenia węglem i śmieciami w domowych kotłach, więc polskie miasta toną w smogu. Polak z własnej woli nie zrezygnuje ze świętego diesla, w ogóle nie zacznie rozważać bardziej ekologicznego środka transportu niż samochód, nie zacznie oszczędzać prądu, wody itd. ogólnie chuj z tym, że przegrzewamy nasz klimat i mamy najbardziej toksyczne powietrze w UE i zasoby wody na poziomie Egiptu. Polski przedsiębiorca jak widzi, że jest coś takiego jak płaca minimalna, to rozumie przez to, że tyle należny płacić, nie więcej. Polski kierowca ma podobnie z limitami prędkości, tylko że jego zdaniem są o 30 km/h zaniżone. Producenci żywności mają w dupie, że sypiąc do swoich produktów tony cukru i innego syfu trują nieświadomych konsumentów. Banki sprzedające kredyty we frankach ewidentnie nie przejmowały się faktem, że niedouczony motłoch nie rozumie jaką ofertę z nim zawiera. A szczepienia? Gdyby nie były obowiązkowe, to wyszczepialność byłaby pewnie na poziomie wyszczepialności przeciw grypie. Jak się u nas nie złapie za fraki i nie każe wykonywać tego, co powinno być robione, albo zakazywać tego czego robić się nie powinno, to niestety, ale będzie syf i malaria, bo jako naród nie dorośliśmy do wolności.

Murphy
KTS Weszło

Bzdura.
Naród mamy mądry. Trzeba mu tylko pokazać że są pewne lepsze alternatywy. I umożliwić faktyczny do nich dostęp.
Za to kraj jako tako jest socjalistycznym kurwidołkiem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

fcuq

Rok wytrzymałem bez komentowania, ale to co napisałeś jest zdumiewające…

Czyli Polacy są megą mądrzy, dojrzali i ogarnięci tylko nie wiedzieć czemu sami z siebie robią głupie rzeczy. Kurwa naprawdę?

Za Marszałkiem: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.

A wiesz czemu w Skandynawii mają taką wspaniałą cenioną na świecie mentalność? Bo im kurwa ręce przez dwieście lat obcinali za kradzież. To jednak sami się tak nauczyli, tak?

Pełna zgoda z Olkim i Nie chcę się czepiać, ale…

Murphy
KTS Weszło

Zdjęcie profilowe fcuq
Mylisz mądrość z wiedzą co do pewnych dostępnych możliwości. Mądry człowiek jak mu pokazać rozwiązanie gorsze i lepsze. Wybierze lepsze. Ale może nie mieć świadomości rozwiązania lepszego.

Janko_Buszewski

i tylko dziwnym trafem ten mądry naród dostrzega alternatywy tylko, jak się go zmusi do ich wykorzystania, bo samo machanie nimi przed nosem nie wystarcza. znam inne definicje mądrości

Vooyek_Zbooyek

Tak czekałem na ten wątek. I w końcu się pojawił.

Że nie szkolenie, nie zagraniczny szrot, nie prezesi, nie trenerzy, nie reklamy, nie esa37, nie brak woli walki, nie … itp. itd.

Tylko to, że jesteśmy słabi, głupi i leniwi, nie ograniamy ani szczegółów, ani ich złączenia w całość.

Mam jednak wrażenie, że ci, co rzucają tę diagnozę, podświadomie wyłączają z niej siebie. Więc apeluję do nich: nie pochlebiajcie sobie zanadto… 😉

Nie chcę się czepiać, ale...

Ale ja nie napisałem, że jesteśmy głupi i leniwi – napisałem, że jesteśmy zachłyśniętymi wolnością egocentrycznymi cwaniakami, którzy z wyjątkiem własnego interesu, mają gdzieś wszystko i wszystkich (nawet nasze dzieci).

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Mowa o tych producentach zywnosci z kartelu Nestle czy Coca-Cola czy o polskich bankach wladanych przez Wlochow, Hiszpanow czy Francuzow?
Kolego wszedzie kradna, robia na odpierdol, w dupie maja klienta (choc obsluga klienta na Zachodzie a w Polsce jest jest o wiele lepsza) a jak nie zmusisz przepisem to tez zapierdalali by tylko Dieselem, wpieprzajac junk food i kopcac niczym lokomotywa (tak na marginesie Niemki pala bodajze 3-4 razy wiecej niz Polki).
Natomiast w Polsce problemem podstawowym jest zawisc, ze ktos ma lepiej niz ja. Jak ma lepiej znaczy zlodziej i chuj zlamany. Bo jak moze miec lepiej niz ja nie bedac zlodziejem i zlamanym chujem. Przeciez nie ciezka praca i poswieceniami. Te sa tylko dla frajerow.

Nie chcę się czepiać, ale...

Z producentami żywności twoja racja, z dieslami pewnie też masz rację, ale zastanawiam się w ilu miejscach na świecie wycina się filtry cząsteczek stałych. Ja nigdzie nie napisałem, że gdzie indziej jest lepiej, bo pewnie jest różnie. Ale też nie ma to kompletnie dla mnie znaczenia, wybacz, ale widzę przecież jak jest i porównuję sobie do tego jak, moim zdaniem, być powinno. Poziom świadomości/wrażliwości ekologicznej, praworządność, empatia w naszym kraju leżą na większym dnie niż poziom e-klasy. I nie widzę woli u ludzi – jako ogółu – żeby cokolwiek zmienić, samemu z siebie. Dlatego, niestety, nie wierzę, że bez nakazów i zakazów w naszym społeczeństwie jest możliwa jakakolwiek zmiana.

biggala2310

Uszanowanko Zdjęcie profilowe Jakub Olkiewicz wreszcie coś konkretnego na tej stronie. W kwestii merytoryki wypowiedzi już dawno przegoniłeś Stano.

KrzysiekMisiek

Nawet ta argumentacja trzyma się kupy.
Jak bym jeszcze w temacie szkolenia trenerów dodał zmianę lokalizacji tych kursów. To jest jakiś absurd, żeby ktoś kto chce zrobić kurs – najczęściej pracujący zawodowo, bo przecież musi z czegoś żyć – musiał jeździć do Białej Podlaski. La cabaret.

TowarzyszZakolski

te zmiany to za mało. Trzeba jeszcze wypierdolić całą bandę „nauczycieli” na tych kursach, którzy są mentorami „polskiej myśli szkoleniowej”.

eneene5

Portal weszlo uczy jak uzdrowić polską piłkę, a sam wypierduje taki smrodliwy artykuł jak „10 baniek od Legii dla menedżerów. „! No patrzcie, patrzcie – niemowa uczył głuchego jak ma śpiewać w operze:)

FutbolowyProrok

Nie obrazajmy pilkarzy mistrza Luksemburga, to nie amatorzy. Ich budzet jest porownywalny do budzetu Zaglebia Sosnowiec. Problemem w pucharach nie jest Legia, pilkarze czy prezes Mioduski. Problemem jest cala nasza liga. Tu kazdy moze wygrac/przegrac z kazdym, nawet z Zaglebiem Sosnowiec. Moj obszerny komentarz wraz z kierunkami reform: https://wp.me/pa4CVA-19

19dudelange2_f39.jpg
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

FutbolowyProrok

1. „Nie otworzyła w sezonie 12/13, nie otworzyła w sezonie 17/18, nie otworzy też teraz. Kibice to może i widzą, ale nie mamy nic do gadania. Dziennikarze są pod butem PZPNu więc też nic nie zrobią.”
-Nie zgadzam sie. Wreszcie zaczela sie dyskusja nt polskiej ligi. Od tygodnia na wszystkich stronach mowi sie o tym. Czy cos z tego wyniknie zobaczymy. Nie napisalem, ze otworzy oczy ale moze – mala roznica.

2. „Bezsensowne zdejmowanie odpowiedzialności z Mioduskiego, jeśli aspiruje on do zrobienia z Legii klubu regularnie grającego w grupie LM/LE to nie powinien sobie stawiać za cel jedynie wygrania ligi.”
– Czy to wina Mioduskiego, ze wygral tak slaba lige? Aby grac w pucharach, trzeba najpierw cos osiagnac w lidze. Ostatni sezon to byl wyscig slimakow. Kazdy przegrywal z kazdym w lidze nawet z zespolami pokroju mistrza luksemburga.

3. „Skończyłem czytać na wymogu trzech wychowanków, jeszcze to pierdolenie o zagranicznym szrocie, w każdej lidze grają piłkarze z zagranicy, ale tylko w Polsce to przeszkadza… co za bzdury, nigdy więcej.”
-Sprawdzi Pan ilu Austryjakow gralo w Red Bull Salzburg w ostatnim sezonie. Poczyta o ligach skandynawskich, czeskich czy nawet slowackich. Wiekszosc w skladach to obywatele kraju gdzie liga jest umieszczona.

4. Za pieniadze wydane na zagraniczny szrot mozna wyszkolic wiele polskiej mlodziezy. Moze nie bedzie pucharow przez 3 lata, ale co z tego – teraz i tak nie ma. Za to pelno szrotu z zagranicy zajmujacego miejca w skladach i pieniadze na rozwoj polskiej pilki.

Criticball

Bardzo trafny artykuł. Jeśli komuś się chce, niech poszuka wywiadów z trenerami Markiem Papszunem i Jarosławem Kotasem. Kotas musiał zrezygnować z prowadzenia klubu w wyższej lidze, bo go PZPN nie zakwalifikował na kurs. Cóż, zatrudnił się w niższej lidze i jego zespół lideruje, póki co, w lidze niższej.
To tylko przykłady. Ilu trenerów w Polsce, nie ma okazji do dania głosu na forum publicznym, a ich losy są jeszcze bardziej porąbane, niż losy wymienionych przeze mnie.
Boniek jest mistrzem pijaru i to dobrze dla polskiej piłki, ale jeśli nie zacznie myśleć o odblokowaniu drogi awansu trenerom, którzy mają to coś, co trener powinien mieć, a których nie można zatrudnić, bo nie mają, jakże „drogiego papierka”, którego nie sposób zdobyć, to całą polską piłkę będzie można pierdolnąć o kant betoniarki.

Pakur82
Lechia znaczy Polska

Sedno sprawy, później tylko narzekania na polską myśl szkoleniową i zatrudniamy Sa Pinto na 3 lata (żeby choć rok dał radę)

Vooyek_Zbooyek

Kotas – uwielbiam! Jego wykłady piłkarskie na YT mają zdecydowanie za mało klików.

Pakur82
Lechia znaczy Polska

Panie Jakubie zgadzam się z panem w obu kwestiach aczkolwiek pan powinien wiedzieć że wierni kibice nie sprawdzają wysokości krzesełek (oni po prostu stoją prawie cały mecz). Nie czepiałbym się też Słowaków (przykłady Górnika i Legii). Kelemen, Kuciak, Haraslin, Mihalik, czy jeszcze nie dawno Duda poziomu naszej kopanej nie obniżali.
Nigdy też się nie zastanawiałem na co idą kary płacone przez kluby? Jeśli ktoś ma pojęcie proszę odpowiedzieć.

Janko_Buszewski

„Zresztą, pomyślcie sami – budżet klubu z 12 miesięcy przechodzi niemal w całości na następne 12 miesięcy” – widzę, że na prawie pracy zna się pan równie dobrze jak na dziennikarstwie. Umowa to umowa, nadal będzie trzeba wypłacać pensje, nawet jesli liga nie będzie grała. Chyba, że państwo odgórnie przyjdzie i unieważni wszystkie umowy piłkarskie, zostawiajac tym samym bez środków do zycia spora grupę ludzi w kraju.
A pensje dla kopaczy to zwykle spokojnie 60-70% kosztów. Te koszty zostaną, przy jednoczesnym obcięciu przychodów o dobre, w przypadku niektórych klubów, 80% (przychody z praw telewizyjnych, miejsce w lidze, przychody z dnia meczowego). Pan mówi, że budżety wzrosna dwukrotnie. Ja mówię, że wszystkie kluby zbankrutują.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Boski Diego
Barca B

a nie da sie jakos tych kursow z torrenta sciagnac? wiadomo ze wtedy nie mozna certyfikatem ukonczenia machac itd ale wiedz to wiedza! 😉
no ale na powaznie to szacunek za artykul!

kleszcz92

Pełna zgoda Jakub, ale błagam: koszty, a nie koszta!

Tomaszz

Pomysł bez sensu. Równie dobrze można by przepchać w sejmie ustawę nakazującą piłkarzom dobrze grać. Efekt będzie ten sam. Piłkarze mają gdzie trenować. W wiosce, z której pochodzę klub ma boisko treningowe i częściowe oświetlenie boiska głównego, a to jest chyba A-klasa. Dopóki prezesi klubów sami nie dojdą do odpowiednich wniosków, to nikt nic nie wskóra. Będzie wymóg bazy treningowej? Zbudujemy 2 boiska, na których nie będzie komu trenować. Będzie wymóg licencjonowanych trenerów? Zrobimy papierki jakimś pachołkom i będzie git.

Żeby wyszkolić profesjonalnego sportowca, to trzeba szkolić już kilkuletnie dziecko. Do ekstraklasy potrafią przebić się pilkarze, którzy profesjonalne (jak na polskie warunki) szkolenie zaczynają już jako nastolatkowie. Gdyby poziom szkolenia był dobry, to taka przepaść byłaby nie do przeskoczenia. Nikt nie zmusi rodziców do posyłania swoich dzieci na treningi i nikt nie zmusi prezesów do i inwestowania w szkolenie dzieci. Tzn. zmusić można tylko zawsze mogą wypełnić taki obowiązek tak jak wszystko, czyli na odpierdol. I tym pesymistycznym akcentem pragnę zakończyć swój wywód.

danny_trejo

Kuba, jesli nie ogladales meczow z Kapazem Gandza, to zaluj, bo to byly jedyne zwyciestwa LKS w historii wystepow w pucharach, nie liczac rewanzowego 2:1 z Jeunesse Esch 60 lat temu, ale to bylo po masakrze 0:5 w pierwszym meczu. Luksemburczycy juz kiedys uczyli wiec jednego mistrza Polski grac w pilke… Tak wiec Kuba – hello! Ziemia do Ciebie! :-)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pasta

Bo PZPN to sa pozoranty!!! Pijawki utrzymyjace sie na powieszchni dzieki ciezkiej pracy i poswiecenia kuby glika lewego i innych

PhoenixLk
Legia Warszawa

popieram pomysł zawieszenia ligi… w okresie od początku grudnia do końca lutego… pójść na stadion w piątek o 20:30, by obejrzeć, jak piłkarze za słabi na mistrza Luksemburga grają z zespołem, którego trener przed sezonem zapowiadał, że tytuł jest możliwy… a po 5 kolejkach ma 2 punkty… dziękuję, ale chyba jednak zagłosuję za zawieszeniem ligi… albo ogólnopolskim zakazem stadionowym dla wszystkich kibiców – zarówno gospodarzy, jak i gości…

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

W latach 90-ych to z Moldawii, Armenii czy innych podobnych przyjezdzali amatorzy i dostawali lomot od profesjonalistow.
Dzisiaj to w Eklapie graja amatorzy (zajebiscie przeplacani, ale amatorzy z podejscia, treningow i umiejetnosci). Stad takie a nie inne wyniki z zespolami nawet polamatorskimi. Po prostu amotorzy nadaja sie do tarcia chrzanu.

wpDiscuz